Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

VIII FRSiH: Strategie w handlu detalicznym. Specjalizacja i lokalność – biznes wraca do korzeni (relacja)

Objęcie sieci handlowych nowym podatkiem i jego wpływ na sklepy franczyzowe zdominowały dyskusję podczas panelu “Strategie w handlu detalicznym. Specjalizacja i lokalność – biznes wraca do korzeni”, który odbył się w ramach VIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu.


Autor: www.dlahandlu.pl
Data: 09-11-2015, 10:57
Debata "Strategie w handlu detalicznym. Specjalizacja i lokalność – biznes wraca do korzeni"

Uczestnicy dyskusji w pierwszej kolejności pochylili się nad palącym problemem branży czyli inicjatywie opodatkowania sklepów o powierzchni już od 250 mkw. 

- W naszej sieci największe szanse rozwoju mają właśnie sklepy powyżej 250 mkw. powierzchni. Najpewniej to właśnie one zostaną dotknięte nowym podatkiem, a jest ich około 900. Nowy podatek całkowicie zmienia definicję sklepu wielkopowierzchniowego.  To kryterium opodatkowania jest dla nas bardzo dużym zaskoczeniem. Takie sieci jak nasza z punktu widzenia dostawców i konsumentów są alternatywą wobec hipermarketów. Opodatkowanie tak małych placówek będzie hamowało ich rozwój – podkreślił Wojciech Kruszewski, prezes zarządu Lewiatan Holding.

Panelista zaznaczył, że pierwotnie mówiło się o podatku obrotowym, jednak projekt ustawy mówi teraz o podatku od powierzchni. Jego zdaniem niektóre podmioty będą próbowały ominąć nowy podatek np. poprzez dzielenie sal sprzedaży. - Nie wiem jak będą sobie radziły organy, które będą kontrolowały sklepy. Obrót jest jasny, ewidencjonowany. Kontrola powierzchni będzie rodziła pewne problemy - podsumował Wojciech Kruszewski i zaznaczył, że obrót byłby znacznie lepszą podstawą do opodatkowania. 

Zgodził się z nim Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. 

- Powierzchnia sklepu nie powinna być wyznacznikiem podatku. 250 mkw. nie oznacza przecież sklepu wielkopowierzchniowego. To kryterium może być krzywdzące dla wielu polskich firm – podkreślił panelista. Jak wskazał, większość sklepów działających w systemie franczyzowym ma powierzchnię 250-300 mkw. Są to placówki prowadzone przez polskich przedsiębiorców, którzy przecież już płacą podatki w Polsce. 

- Nowy podatek miał wyrównywać szanse na rynku, a nie uderzać w polskie sklepy, które aby podnieść swoją konkurencyjność weszły we franczyzę – dodał dyrektor PIH. 

Temat podchwycił również Robert Krzak, wiceprezes ds. franczyzy sieci Piotr i Paweł. 

- Jednym z założeń projektu PiS było zatrzymanie ekspansji sieci zagranicznych w Polsce. Ustawa w obecnym kształcie w tym nie pomoże.  Podmioty zagraniczne zawsze znajdują się w zestawieniach 10 największych przedsiębiorców handlowych działających w Polsce. Nie ma w historii Europy drugiego takiego kraju jak Polska, w którym w jednym czasie na rynek weszło tyle zagranicznych gigantów. Moim zdaniem wprowadzenie podatku od obrotu ze skalą progresywną mogłoby pomóc w wyrównaniu szans – powiedział przedstawiciel sieci Piotr i Paweł. 

Wiceprezes PIH dodał, że handel w Polsce ma unikalną w skali Europy strukturę. We franczyzie działają rodzinne przedsiębiorstwa, którym może pomóc progresywna stawka od obrotu – na pewno nie pomoże podatek zależny od powierzchni.

Temat franczyzy podjęła Małgorzata Moska, wiceprezes zarządu, dyrektor handlowy, zastępca dyrektora generalnego spółki Alma Market. 

- Sieć Alma widzi możliwość rozwoju we franczyzie. Naszym głównym założeniem jest odróżnienie się od innych na rynku, głównie poprzez ofertę asortymentową. Oferujemy naszym franczyzobiorcom unikalny asortyment od ok. 100 dostawców z całego świata. To bardzo dobre narzędzie do budowania marż. Naszym parterom proponujemy również szerokie portfolio marki własnej, wsparcie w wyborze lokalizacji i doborze do niej odpowiedniego asortymentu. Nie w każdym sklepie Alma będzie dokładnie taka sama oferta produktowa. Muszą się w niej znaleźć produkty lokalne, regionalne. Może to rodzić pewne problemy logistyczne, ale mamy duże doświadczenie i jesteśmy w stanie pomóc naszym franczyzobiorcom w tym zakresie – podkreśliła panelistka.

Wiceprezes sieci Alma dodała, że potencjalni franczyzobiorcy nie rozumieją, że prowadzenie delikatesów to nie to samo co prowadzenie Żabki. To pewien styl życia, umiejętność opowiadania o produkcie i ciągłe uczenie się.

- Szacujemy, że lepiej mieć 200 naprawdę dobrych placówek, niż 2 tys. słabszych w każdym miejscu Polski – zaakcentowała Małgorzata Moska. 

Wojciech Kruszewski podkreślił, że Lewiatan zbudował największą sieć franczyzową w Polsce. Przyznał, że 20 lat temu spółka „szła na ilość”, ale od wielu lat odchodzi od tej idei na rzecz jakości. - Klientem docelowym sieci jest klient w promieniu danego sklepu. Każdy nasz sklep musi mieć dobrany asortyment w zależności od formatu. Lokalizujemy nasze sklepy głownie na osiedlach, w miastach, dużych wsiach. Każda placówka ma stoisko z wyrobami świeżymi z tradycyjną obsługą. Jest to trudne i dość kosztowne, gdyż generuje dodatkowe zatrudnienie – przyznał prezes Lewiatan Holding. 

Robert Krzak dodał, że stoiska tradycyjne w polskich sklepach to wyjątkowe zjawisko na tle Europy. W pozostałych europejskich krajach stoiska wyglądające jak tradycyjne są samoobsługowe.

Małgorzata Moska została zapytana czy sieć Alma, która również posiada stoiska serwisowe będzie je modernizować. – Alma zawsze miała w swoich sklepach stoiska serwisowe i nie będziemy tego zmieniać. Moim zdaniem należy skupiać się na produktach, które wyróżniają sklep i w tym zakresie szkolić pracowników. Personel musi mieć wiedzę na temat tego typu produktów i umieć o nich opowiedzieć np. z jakiego regionu pochodzi dany ser, z czym go podawać. Pokazujemy w naszych sklepach lokalność zagraniczną np. wyroby producentów wytwarzających tylko dla nas. Będziemy się zatem skupiać na produktach, które odróżniają nas od konkurencji. Chcemy natomiast poprawić oznaczenia produktów bio i eko – mówiła panelistka. 

Wiceprezes Almy zaznaczyła, że jeśli chodzi o delikatesy, to jest to rynek rozwojowy w naszym kraju. Ludzie chcą się zdrowo odżywiać, szukają produktów zdrowych, ekologicznych - wyjaśniła.

Maciej Ptaszyński zapytany czy Polacy nadal kierują się głównie ceną przy wyborze sklepu odpowiedział, że jest ona ważna dla 83 proc. kupujących, ale ta tendencja spada. Cena, bliskość i jakość to są trzy czynniki, które zawsze występują jako najważniejsze kryteria. Ewentualnie ich miejsca na podium się przesuwają. - Żyjemy coraz szybciej, zwiększa się niechęć do korzystania z wielkich sklepów do których trzeba dojechać. Bliskość nabiera znaczenia strategicznego, także przez to, że mamy coraz starsze społeczeństwo. Starsze osoby wolą pójść na zakupy tam, gdzie jest blisko i taniej – wyjaśnił dyrektor Polskiej Izby Handlu.

Robert Krzak dodał, że w biznesie detalicznym konkurencyjność cenowa zawsze jest niezwykle ważna. Panelista podał przykład sieci Aldi, która od kiedy weszła na rynek niemiecki jest najtańsza i każdy podmiot próbuje jej dorównać.

Zebrani eksperci poruszyli również temat rynku pracy w handlu. Bezrobocie w tym segmencie jest bardzo niskie, a sklepom coraz trudniej znaleźć pracowników. Robert Krzak podkreślił, że handel nie jest w oczach poszukujących pracy atrakcyjnym segmentem. – Handel mało płaci i to jest fakt. Trudno wiec znaleźć dobrego, zmotywowanego pracownika. Ten problem na pewno będzie narastał – podkreślił.

Przedstawiciele sieci handlowych zostali zapytani przez Edytę Kochlewską, która prowadziła debatę, o lokalizacje swoich placówek i obszary w których chcą się rozwijać. 

- Mamy sklepy w małych miastach, ale też w dużych aglomeracjach np. posiadamy 60 supermarketów w Krakowie. W każdym miejscu, nawet mniejszym miasteczku, widzimy trend żywności premium i eko. My stosujemy te tendencje w odpowiednich proporcjach. Ogromne znaczenie mają natomiast produkty świeże i znane marki. Rośnie świadomość konsumencka, ludzie chcą wyższej jakości, ale generalnie najwięcej sprzedaje się produktów sygnowanych znaną marką – mówił Wojciech Kruszewski.

Sieć Piotr i Paweł od trzech tygodni testuje swój nowy koncept w miejscowości liczącej jedynie 7 tys. mieszkańców. Jest to placówka z innym pozycjonowaniem asortymentowym, niż pozostałe sklepy z logiem Piotr i Paweł. – Chcemy sprawdzić czy tego typu mniejsze miejscowości zaakceptują nasz brand – wyjaśnił wiceprezes sieci Piotr  Paweł. 

Podczas panelu poruszono również kwestię rozwoju dyskontów na polskim rynku. Zdaniem Roberta Krzaka tego typu sklepy dotykają sufitu rozwojowego. Widać jest zmniejszony rozwój ilościowy, a dyskonty zmieniają się w supermarkety. 

- Format dyskontu się „przeżył” – podkreślił panelista i dodał, że np. w Hiszpanii nie dopuszczono do rozwoju dyskontów, a w Niemczech ich udział w rynku spadł o 2.5 proc.

Wiceprezes sieci Piotr i Paweł dodał również, że jakiekolwiek dyskusje o lojalności klientów są bezcelowe, ponieważ to sieci powinny być lojalne wobec klienta, a nie odwrotnie. To sklepy mają się dostosować wobec klienta, a programy lojalnościowe wiele nie pomagają w zdobyciu ich lojalności.

Uczestnicy debaty podjęli również temat rozwoju przez internet i dochodowości tego kanału sprzedaży.

- E-commerce  jest to ciężki biznes, ale należy próbować nowych rozwiązań. Młodzi ludzie na pewno będą kupować przez internet nawet najświeższe towary jak mięso czy warzywa i owoce. Nie mam co do tego wątpliwości – podkreśliła Małgorzata Moska. 

Robert Krzak jest trochę bardziej sceptyczny wobec technologicznych nowinek w zakresie sprzedaży żywności przez internet. Wiceprezes przyznał, że kiedy kilka lat temu sieć uruchomiła na poznańskim przystanku wirtualny sklep nie zaobserwowano zainteresowania ze strony mieszkańców. Jego zdaniem takie inicjatywy mogą cieszyć się większym zainteresowaniem np. w Warszawie, gdzie ludzie chętniej kupują w sieci. Wiceprezes sieci powiedział, że największe obroty sklep interntowy Piotr i Paweł generuje w stolicy, w związku z czym w przyszłym roku firma zamierza otworzyć nowy magazyn o powierzchni prawie 5 tys. mkw. dedykowany obsłudze tego rynku.

© Portal Spożywczy 2019-12-07 09:34:44