Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Korzystny tydzień dla polskiej gospodarki

  • Autor: PAP
  • Data: 21-05-2017, 11:45

Mateusz Morawiecki zadowolony z poziomu inwestycji zagranicznych w kraju. -Dawno tak dobre dane nie spłynęły do Polski - podkreślał wicepremier. Ten tydzień był dobry dla polskiej gospodarki również z innych względów. Dobre informacje napłynęły już pod koniec poprzedniego tygodnia, gdy agencja ratingowa Moody's potwierdziła rating Polski na poziomie A2 i podniosła perspektywę ratingu z negatywnej do stabilnej.

We wtorek okazało się, że szacowany przez GUS wzrost PKB w I kwartale wzrósł, w porównaniu z pierwszym kwartałem poprzedniego roku, o 4 proc. i był wyższy od szacunków rządu i konsensusów ekonomistów.

Złotówka w ciągu całego tygodnia, przy pewnych wahaniach dziennych, generalnie się umacniała, a inflacja podana w poniedziałek przez NBP za kwiecień po wyłączeniu cen żywności i energii wynosiła 0,9 proc. (przy wskaźniku inflacji CPI podanej przez GUS w wysokości 2,0 proc.). Dodatkowo okazało się, że zagraniczne inwestycje w Polsce miały w ubiegłym roku wartość 10 mld dolarów.

Jedyne niekorzystne w ostatnich dniach dane pojawiły się w piątek i dotyczyły miesięcznych wskaźników produkcji przemysłowej, która w kwietniu spadła o 0,6 proc. rok do roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 13,3 proc.

Większość wskaźników była jednak komentowana przez ekspertów jako świadcząca o wyjątkowo pozytywnej koniunkturze dla polskiej gospodarki.

Jeśli nic się nie wydarzy w świecie, czeka nas dobry rok dla polskiej gospodarki - mówił PAP główny analityk firmy Xelion Piotr Kuczyński. Jak mówił, wyższy od przewidywanego wzrost PKB w I kwartale wynika ze zwiększenia absorbcji środków unijnych.

Z kolei prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG) Bohdan Wyżnikiewicz ocenił, że na dobre dane wpłynął zwłaszcza popyt krajowy i był to m.in. efekt programu 500 plus.

Sam wicepremier Morawiecki komentował, że wzrost PKB to rezultat dużego optymizmu Polaków, poprawy dynamiki inwestycyjnej i działań rządu, które wzmacniają m.in. atrakcyjność inwestycyjną i innowacje.

W piątek zastępca Morawieckiego w resorcie rozwoju Jerzy Kwieciński powiedział, że tempo wzrostu PKB odnotowane w pierwszym kwartale tego roku może zostać utrzymane w drugim kwartale. Mówił też o coraz większym optymizmie w gospodarce, szczególnie zwracając uwagę na odbicie w branży budowlano-montażowej.

Z podanych przez GUS danych wynikało bowiem, że deweloperzy uzyskali o blisko 50 proc. więcej pozwoleń na budowę w ciągu czterech miesięcy br. niż rok wcześniej. Eksperci rynku mieszkaniowego komentowali to jednoznacznie - że ożywienie na rynku mieszkaniowym trwa.

W czwartek GUS podał także, że przeciętne wynagrodzenie brutto w kwietniu wzrosło rok do roku o 4,1 proc., a zatrudnienie wzrosło o 4,6 proc. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka z SGH komentowała, że "z jednej strony rosną koszty robocizny, a z drugiej może to sprzyjać intensyfikacji innowacji, nowych technologii". Bo, jak dodała, gdy jest tania praca, "przedsiębiorcy mają mniejszą motywację do wprowadzenia najnowocześniejszej technologii".

Mniej korzystne były opublikowane w piątek przez GUS dane miesięczne dotyczące produkcji przemysłowej, podobnie jak dane o sprzedaży detalicznej, która w kwietniu w cenach bieżących wzrosła o 8,1 proc. w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym spadła o 1,2 proc. (konsensus ekonomistów wskazywał na wzrost rok do roku o 9,1 proc., a miesiąc do miesiąca na spadek o 0,8 proc.).

Wicepremier Mateusz Morawiecki bagatelizował jednak w piątkowych komentarzach dane dotyczące produkcji przemysłowej. Przekonywał, że nie należy "ekscytować się" nimi, bo kwartalne są dużo bardziej wyrównane. "Możemy jeszcze porównywać dane co tydzień, to fluktuacje będą jeszcze większe" – powiedział.

Jego opinię potwierdziły notowania złotówki, która podczas ostatniej piątkowej sesji znów się umocniła, po generalnie udanym tygodniu. W piątek po południu euro kosztowało 4,2 zł, dolar 3,75 zł, funt brytyjski 4,89 zł, a frank szwajcarski 3,84 zł.

Przemysław Kwiecień z XTB, komentując w ciągu tygodnia wysoką wycenę złotówki wskazywał na dwa czynniki - zwrócenie się inwestorów w stronę rynków wschodzących, a także reakcję inwestorów na pozytywne wskaźniki w polskiej gospodarce.

On, a także inni komentatorzy, zwracali zwłaszcza uwagę na kurs franka, który stopniowo słabnie i niebawem może dojść do średniego poziomu sprzed "czarnego czwartku" 15 stycznia 2015 roku (ok. 3,4 zł), gdy doszło do uwolnienia kursu franka wobec euro i skokowego umocnienia się franka wobec złotówki.

Taka obniżka kursu franka, jak mówił Kuczyński, po pierwsze "zdejmuje z wokandy temat frankowiczów", a po drugie może skłonić niektórych posiadaczy kredytów do ich przewalutowania i pozbycia się tym samym problemu.

Jednak, jak mówił PAP szef Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" Arkadiusz Szcześniak, niski kurs franka nie zmienia jednak wiele w sytuacji posiadaczy kredytów frankowych, bo głównym problemem są niedozwolone i podważane przez sądy klauzule w umowach kredytowych. Nie wykluczył on co prawda, że gdyby kurs spadł np. do poziomu 3,0 zł, niektórzy posiadacze kredytów mogliby się zdecydować na przewalutowanie, żeby pozbyć się ryzyka kursowego. Nie musiałoby to być jednak dla nich korzystne, bo utrudniliby sobie np. drogę sądową - dowodził.

Jednak z czwartkowego raportu KNF o sytuacji sektora bankowego w 2016 r. wynika, że "liczba kredytów walutowych ulega systematycznemu zmniejszeniu na skutek ich stopniowej spłaty, jak też przewalutowania części kredytów zagrożonych".

W czwartek wskaźniki gospodarcze zostały ocenione przez przebywającą w Polsce misję Międzynarodowego Funduszu Walutowego, która w podsumowującym oświadczeniu stwierdziła, iż w krótkim okresie oczekuje kontynuacji silnego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w Polsce, choć zwróciła uwagę na potrzebę pilnowania deficytu.

© Portal Spożywczy 2018-01-22 23:26:09