W pierwszych dwóch miesiącach tego roku za granicę polskie firmy sprzedały towary rolne o łącznej wartości 1,7 mln euro - wynika z danych GUS - podaje Dziennik. Eksport był więc większy o 3 proc. niż przed rokiem. Ta wiadomość może cieszyć, ponieważ sprzedaż wszystkich dóbr skurczyła się w tym czasie aż o 25 proc.
- Recesja na Zachodzie nie tylko nie zmniejszyła zapotrzebowania na naszą żywność, ale zwiększyła na nią popyt. To efekt osłabienia złotego, bo nasze towary stały się bardziej konkurencyjne - mówi „Dz" Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP.
Ale rosnący eksport żywności ma też ujemne skutki - informuje „Dz". - Tracą na tym konsumenci w kraju, gdyż ceny żywności pną się w górę, ponieważ dostosowują się do poziomu notowanego na Zachodzie - dodaje Tarnawa.
Według „Dz" najlepiej obrazuje to przykład wołowiny, która tylko w marcu podrożała o 2,4 proc. Potwierdzają to eksporterzy. - W tym roku nas eksport wzrósł już o 20 proc. - mówi „Dz" Sławomir Kawalec, prezes firmy Sokołów-Eksport. - Jej ceny muszą rosnąć, aby były podobne do oferowanych za granicą, bo gdyby tak nie było, wówczas brakowałoby wołowiny w krajowych sklepach, bo jeszcze większy byłby eksport tego produktu - zaznacza.
