Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Handel w 2019 roku: E-grocery ważnym tematem dla sieci handlowych

Rok 2019 powinien odbyć się w sieciach handlowych pod jednym hasłem – e-commerce, a w szczególności e-grocery – komentuje dla serwisu portalspozywczy.pl Radosław Kaczmarek, Strategy Director & Partner w firmie Melting Pot.


Autor: www.portalspozywczy.pl
Data: 11-01-2019, 13:32
fot. shutterstock

– Niedawno zakończył się 2018 rok, bardzo ciekawy okres dla sieci handlowych, chociażby dlatego, że był to pierwszy rok obowiązywania zakazu handlu w niektóre niedziele. A jaki będzie 2019 rok? Czego możemy spodziewać się komunikacyjnie, marketingowo i technologicznie po sieciach handlowych? To czego możemy być pewni, to kontynuacji i pogłębiania wielu obowiązujących trendów. Eko, lokalność, polskość, patriotyzm zakupowy. To wszytko pozostanie i będzie „mielone” na dziesiątki sposobów – komentuje dla serwisu portalspozywczy.pl Radosław Kaczmarek, Strategy Director & Partner w firmie Melting Pot. 

– Na stację benzynową będziemy jeździć jeszcze częściej, ale po zakupy spożywcze. Tankowanie paliwa będzie natomiast dla nas niemiłym dodatkiem. Pojawią się mniej lub bardziej udane kampanie reklamowe – dodaje.

Jego zdaniem w branży handlu detalicznego rok 2019 przyniesie wiele tematów dookoła robotyzacji i automatyzacji handlu. A także tego, jak sztuczna inteligencja dobiera za konsumenta najlepsze proporcje schabowego, ziemniaków i surówki na niedzielny obiad. – I na tym skończę wyrokowanie, co przyniesie 2019 rok w branży retail. Wiem natomiast, co powinno być ważne w 2019 roku dla sieci handlowych – mówi ekspert.

– Tak jak przez wiele lat czekaliśmy na rok mobile, aż w końcu on nastał bez pomocy raportów guru marketingu i zaskoczył wielu marketerów, którzy na niego czekali, ale nic nie robili (w przeciwieństwie do konsumentów, którzy po prostu stali się mobile). Tak rok 2019 powinien odbyć się w sieciach handlowych pod jednym hasłem – e-commerce, a w szczególności e-grocery – tłumaczy.

– Czas na serio potraktować to hasło i na poważnie zacząć budować e-supermarkety w Polsce. Obecny stan e-grocery jest w Polsce na bardzo niskim poziomie, poczynając od komunikacji marketingowej (której praktycznie nie ma), poprzez poważne potraktowanie doświadczenia zakupowego konsumenta w e-sklepie, budowaniu wartości dodanej, na dostawie i usługach dodatkowych kończąc – podkreśla.

– Patrząc na polski rynek tylko jeden podmiot – Frisco.pl, działający tylko w Warszawie supermarket online, robi w tej kwestii nieco więcej niż inni. Pozostali „mocni" gracze w tej kategorii tacy jak Tesco czy Auchan są daleko w tyle. A to za mało, aby zbudować rynek i nakłonić Polaków do e-supermarketów, jak to się stało z innymi branżami – bo Polak kupuje już prawie wszystko poprzez internet. A to „prawie" robi tutaj wielką różnicę – mówi.

Dodaje, że patrząc na sytuację z drugiej strony, rozwój e-grocery nie jest zadaniem prostym. – W przeciwieństwie do wielu europejskich państw, gdzie e-grocery zyskało wielu zwolenników, w Polsce nadal mamy dostęp do ogromnej liczby sklepów, marketów, hipermarketów i dyskontów – tłumaczy Radosław Kaczmarek.

– Biedronka i Lidl są na każdym osiedlu. Gdzie nie spojrzeć, zauważymy Żabkę albo Carrefour Express. Rozwój sieci i formatów takich jak idąca jak burza sieć handlowa Dino. Do tego sklepy w Polsce otwarte są do późnych godzin. A nie brakuje nam stacji benzynowych, które zamieniają się w przydrożne markety. Dodatkowo sklepy osiedlowe, monopolowe, wielobranżowe. Jesteśmy sklepową potęgą! Nie musimy jeździć na koniec miasta, aby zrobić dobre i tanie zakupy – mówi ekspert.

– Do tego "przeklinamy" w kolejkach i w zatłoczonych alejkach sklepowych, ganiając pomiędzy półkami za dzieckiem, a z drugiej strony po prostu lubimy robić zakupy spożywcze. Szczególnie, gdy chodzi o rodzinę. Bo zakupy są dla wielu z nas nadal wyznacznikiem dbania o najbliższych, dają nam możliwość osobistego wybrania tego, co dla rodziny najlepsze i najzdrowsze. Bo kto lepiej wyszuka najlepsze warzywa albo wybierze najsmaczniejszy kawałek mięsa, jak nie sprawne oko kochającej mamy i żony. I trzeba mieć to na uwadze, myśląc o tym, jak mówić o e-grocery – podkreśla.

Zaznacza, że jest też druga strona medalu – społeczeństwo się mocno i dynamicznie digitalizuje. – W szybkim tempie rośnie grupa ludzi, którzy galerie handlowe kojarzą z opowieści, wizyty w kinie lub oczekiwania na pociąg, a większość zakupów robi w Internecie. Społeczeństwo też się starzeje – a nowoczesny dziadek czy babcia, których nam w szybkim tempie przybędzie, prędzej zacznie surfować po Internecie i poczeka na młodego kuriera, który wniesie zakupy, niż pójdzie na spacer pomiędzy półkami sklepowymi z ciężkim wózkiem i nadwyrężonym od squasha kolanem – tłumaczy Radosław Kaczmarek.

Dodaje, że e-grocery jeszcze przez długie lata nie wygra z zakupami offline, ale to jest ten czas, aby aktywnie zacząć budować pozycje w e-commerce, szukać pomysłu na siebie i na to, w jaki sposób połączyć kanał offline z kanałem online. Polacy będą nadal odwiedzać dyskonty i hipermarkety. Pytanie, jak sprawić, aby zamiast do sklepu stacjonarnego udali się w stronę e-marketu.

– Ale nie obędzie się to bez aktywnej roli sieci handlowych, które muszą na nowo zdefiniować swoje miejsce, zaryzykować i zainwestować. Zbudować customer experience w e-sklepach, zainwestować w komunikację, która będzie walczyć z najważniejszymi barierami kategorii i systematycznie przekonywać Polaków do e-grocery – mówi.

– Zdaje sobie sprawę z tego, że to kosztowne i czasochłonne procesy, patrząc też na wyzwania, przed jakimi staną sieci handlowe w kontekście robotyzacji, automatyzacji oraz rosnących kosztów pracy. Ale to już czas na poważne działania i zbudowanie w Polsce e-grocery na tak wysokim poziomie, jak udało się osiągnąć w kanale analogowym – podsumowuje Radosław Kaczmarek.

© Portal Spożywczy 2019-01-21 06:09:50