Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Mięso na wtorek: Czarny tydzień polskiej wołowiny

Nie tak branża wołowa wyobrażała sobie początek 2019 roku. Wystarczył tydzień od emisji reportażu TVN, aby sprawa nielegalnego uboju w jednym z zakładów na terenie Mazowsza urosła do rangi międzynarodowego skandalu. W obliczu setek medialnych publikacji zebraliśmy najważniejsze fakty w tej sprawie, postulaty zmian w prawie oraz prognozy na przyszłość.


Autor: AT/portalspozywczy.pl
Data: 04-02-2019, 16:47
fot. shutterstock

26 stycznia TVN w programie "Superwizjer" pokazał proceder skupowania krów z urazami przez handlarzy, którzy następnie sprzedają zwierzęta zakładom mięsnym. Ubój krowy chorej lub z urazami zgodnie z prawem jest możliwy, ale tylko za zgodą lekarza weterynarii i po uprzednim badaniu zwierzęcia. Reporterzy ustalili, że dochodziło do sytuacji, w której to sami pracownicy - a nie weterynarz - potwierdzali przydatność mięsa do spożycia.

Jak poinformował Główny Lekarz Weterynarii, mięso z pokazanego zakładu zostało zabezpieczone i przebadane. Nie stwierdzono zagrożeń biologicznych. Mięso i jego przetwory, jakkolwiek bezpieczne dla zdrowia i życia ludzi, są wycofywane z obrotu, gdyż pochodzą z uboju, który był prowadzony niezgodnie z obowiązującymi przepisami UE.

Zgodnie z prawem wszystkie zwierzęta przed ubojem muszą przejść kontrolę w obecności lekarza weterynarii. Jeżeli zwierzę cierpi na choroby, mięso nie może zostać uznane za zdatne do spożycia. Obowiązkowo mięso poddawane jest badaniu bezpośrednio po uboju. Jeżeli nie ma gwarancji pełnej zgodności z przepisami UE, mięso musi zostać natychmiast wycofane z rynku.

Echa z zagranicy

Feralna partia liczyła 9,5 tony mięsa, z czego 7 ton trafiło do kilkudziesięciu punktów w Polsce, a 2,7 tony na eksport do 14 krajów. Są to: Czechy, Estonia, Finlandia, Francja, Hiszpania, Litwa, Łotwa, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Szwecja i Węgry. 29 stycznia Polska, poprzez unijny System RASFF, oficjalnie poinformowała wszystkie kraje UE o zdarzeniu, a Główny Lekarz Weterynarii zarządził niezwłoczne przeprowadzenie kontroli w ubojniach na terenie Polski.

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej w drodze decyzji administracyjnej cofnął zgodę na prowadzenie działalności rzeźni. Inspekcja Weterynaryjna we współpracy z policją natychmiast podjęła czynności sprawdzające, wyjaśniające i zabezpieczające. Rzeźnia, w której dokonywano nielegalnego uboju została zamknięta oraz usunięta z listy zakładów, których produkcja jest dopuszczona do sprzedaży.

4 lutego do Polski przyleciała grupa ekspertów, która na polecenie Komisji Europejskiej ma zbadać sprawę nielegalnego uboju krów. Raport spodziewany jest na początku marca.

Stanowisko stracił powiatowy lekarz weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej. Rozwiązano także umowy z lekarzami nadzorującymi zakład. Krajowa Rada Lekarsko Weterynaryjna zapowiedziała skierowanie sprawy lekarzy uwikłanych w proceder nielegalnego uboju do rzecznika odpowiedzialności zawodowej samorządu lekarzy weterynarii.

Co się zmieni?

Jan Krzysztof Ardanowski zapowiedział, że wzorem Francji, chce wprowadzić obowiązkowy 24-godzinny monitoring ubojni i transportu zwierząt. Minister chce także wzmocnienia Inspekcji Weterynaryjnej i zastąpienia tzw. lekarzy weterynarii wolnej praktyki, którzy pracują na zlecenie powiatowych lekarzy weterynarii m.in. w ubojniach i przetwórniach mięsa, pracownikami Inspekcji. 

Branża wołowa poparła powyższe pomysły. Hodowcy postulują także zwiększenie kontroli wszystkich pośredników w handlu zwierzętami. Zwracają także uwagę na wysokie koszty uboju przymusowego.

- Chcielibyśmy, aby z budżetu państwa finansowane były koszty tzw. uboju przymusowego chorych zwierząt. Eutanazja jest kosztem 500-700 zł - wyjaśnił. Kolejny pomysł to dobrowolne ubezpieczenie zwierząt od ryzyka padnięcia i uboju z konieczności. "Jeżeli państwo będzie dotowało taką formę ubezpieczenia, jest szansa, że hodowcy nie będą wodzeni na pokuszenie, żeby takie zwierzę sprzedawać" - mówił Zarzecki.

Minister zapowiedział rozważenie tych postulatów.

"Rolnik musi wiedzieć, gdzie może się zwrócić w przypadku, gdy np. krowa złamie nogę i też w przypadku innych problemów. Trzeba pomóc rolnikom w zakresie pokrycia niektórych kosztów związanych z uśmierceniem zwierzęcia, które nie rokuje na wyleczenia, ale również jak zagospodarować zwierzęta, które ulegną wypadkowi - mówił. "Rozważę możliwości wystąpienia o wzmocnienie finansowe w tej materii" - powiedział. Dodał, że jest również problem ubezpieczeń bydła od upadków, a ta sprawa również wymaga współpracy z rolnikami i wsparcia finansowego.

Znacznie dalej idące propozycje przedstawiła w swoim stanowisku Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna. Weterynarze postulują m.in.  przywrócenie bezpośredniego, stałego nadzoru weterynaryjnego nad targowiskami, zlikwidowanie obwoźnego skupu zwierząt, ograniczenie uboju na użytek własny w gospodarstwach tylko do zwierząt z własnego gospodarstwa i w ilości odpowiadającej rzeczywistym potrzebom właścicieli.

Ciekawą propozycję sformułował Andrzej Gantner. W ocenie dyrektora generalnego Polskiej Federacji Producentów Żywności, realnym działaniem w kierunku zwalczenia szarej strefy w produkcji żywności byłoby powołanie nowej, wyspecjalizowanej i uzbrojonej służby.

- Nielegalne działania często mają miejsce albo poza godzinami pracy danego zakładu albo w lokalach niezarejestrowanych jako producenci żywności. Skoro mamy służby ds. zwalczania przestępczości bankowej czy internetowej, byłby to naturalny krok. Powinniśmy wzmocnić kontrolę bezpieczeństwa żywności i to nie tylko poprzez ściślejszy nadzór nad firmami, które produkują żywność legalnie - dodał.

Czekając na długofalowe skutki

Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso przyznał, że na rynku widoczne są już pierwsze negatywne skutki kryzysu wizerunkowego.

- Pierwsze namacalne efekty to spadek liczby zamówień, anulowanie zamówień jeszcze niezrealizowanych, a także renegocjacja cen mięsa, którego dostawa została już zakontraktowana - mówi w rozmowie z Money.pl

W zgodnej opinii pytanych przez nas analityków, obecny kryzys wizerunkowy nie zagrozi rosnącej dynamice eksportu polskiej wołowiny w długim okresie.

- Pamiętajmy, że źródłem sukcesu polskiego eksportu wołowiny jest przede wszystkim jej bardzo wysoka konkurencyjność cenowa, a tego kryzys wizerunkowy nie zmieni. Wyprodukowane w Polsce mięso konkuruje bowiem nadal przede wszystkim ceną a nie pochodzeniem i to w tej sytuacji łagodzi negatywne skutki kryzysu wizerunkowego - ocenia Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Grzegorz Rykaczewski, analityk sektora rolno-spożywczego Santander Bank Polska wskazuje, że skutki cenowe dla rodzimych hodowców nie muszą być dramatyczne.

- Zaostrzone urzędowe kontrole zakładów przetwórczych, dodatkowe inspekcje i wymogi oznaczałoby dodatkowe koszty dla zakładów przetwórczych. W krótkim okresie może nastąpić pewne osłabienie popytu na polska wołowinę i w konsekwencji pojawienie się presji na ceny sprzedaży mięsa. A tańsze mięso to niższe ceny żywca. W tym kontekście ważną kwestią jest to, że od dłuższego czasu ceny bydła w Polsce kształtują się na dosyć wysokim poziomie. W rezultacie, nawet przy ewentualnej obniżce cen, nie powinny one spaść nisko - wskazuje.

Takim optymistą nie jest Jacek Zarzecki. Prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego wskazuje, że jeśli trend spadku cen się utrzyma, straty rolników i hodowców mogą w 2019 r. sięgnąć nawet 600 mln zł.

Podsumowanie

Kryzys wizerunkowy polskiej branży mięsnej jest faktem. To, jak szybko uda się go przezwyciężyć zależy przede wszystkim od dokładnego wyjaśnienia wszelkich okoliczności sprawy. Priorytetem jest bowiem nie tylko uspokojenie konsumentów, ale też wytrącenie protekcjonistycznych argumentów z rąk Francuzów i Czechów. Postulowane przez branżę, a popierane przez ministra rolnictwa pomysły zmian w prawie (o ile zostaną zrealizowane w całości, a niektóre będą kosztowne) na pewno w znacznym stopniu poprawią sytuację. Największym wyzwaniem będzie jednak ograniczenie zjawiska nielegalnego handlu bydłem. Biorąc pod uwagę sukcesy rządu w walce z szarą strefą, m.in. z luką w VAT, można być umiarkowanym optymistą. Oby decydentom nie zabrakło determinacji i wytrwałości, zwłaszcza gdy temat zniknie (oby na dobre) z medialnych czołówek.

© Portal Spożywczy 2019-11-19 03:32:01