Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Mleczna środa: Krytyczna diagnoza polskiej spółdzielczości mleczarskiej

Podczas XI zjazdu Federacji Związków Zawodowych Pracowników Mleczarstwa jej prezes, Andrzej Szczepański, wygłosił obszerne przemówienie, w którym zawarł głęboką analizę polskiej spółdzielczości mleczarskiej i stojących przed nią wyzwań. Zapraszamy do lektury treści tego ważnego przemówienia.


Autor: Roman Wieczorkiewicz, portalspożywczy.pl
Data: 08-05-2019, 07:02
Andrzej Szczepański /fot. PTWP

Koleżanki i Koledzy Delegaci, zaproszeni Goście, panie Ministrze,

Cztery lata temu, 31 marca 2015 roku zostały zniesione kwoty mleczne i obowiązuje do dziś embargo rosyjskie. W swoim wystąpieniu, cztery lata temu, zadałem pytanie jak polskie mleczarstwo po odejściu od kwotowania mleka da sobie radę z wewnętrzną, europejską konkurencją. Na ile na tę nową sytuację jesteśmy przygotowani jako branża, patrząc przez pryzmat przede wszystkim rynku wewnętrznego, gdzie musimy sprzedać 70 proc. produkcji, 30 proc wyeksportować. Ale w tym miejscu muszę wrócić do historii, która jak się potocznie mówi jest matka wszystkich nauk.

Zorganizowana spółdzielczość powstała w Europie w połowie XIX wieku jako ruch samoobrony i samopomocy uboższych i średniozamożnych grup społecznych wobec negatywnych dla nich skutków rozwijającego się w tamtym okresie agresywnego kapitalizmu. Mleczarstwo polskie od zarania oparte było o spółdzielczą formę gospodarowania. Przechodziło różne losy w historii, lecz mimo ingerencji Państwa poprzez tzw. specustawę z 1990 roku obroniło się i jest jeszcze dominującą formą gospodarowania w mleczarstwie.

Dziś spółdzielczość mleczarska i cały przemysł spożywczy staje przed wyzwaniem stawienia czoła gospodarce globalnej.

Czy fa forma gospodarowania ma szansę pozostania na mapie gospodarczej Polski?

Czy przy tej organizacji wewnętrznej może konkurować z gospodarką globalną, a nie tylko europejską?

Jakie są moim zdaniem słabości tej spółdzielczej formy gospodarowania w Polsce?

Przede wszystkim to:

- słabe i zmienne powiązanie rolników (dostawców) ze spółdzielnią, którzy nie patrzą przez pryzmat działalności swojej spółdzielni jako właściciele, ale przez pryzmat cen mleka w skupie

- wewnętrzna konkurencja, brak wspólnego działania.

Gdzie jest ta spółdzielcza samopomoc, samoobrona? Jeśli spółdzielnia na spółdzielni zarabia na mleku przerzutowym, jeśli jedna drugiej podkupuje rolników. Dużo można mówić o tzw. „przejęciach” majątku spółdzielczego w ramach spółdzielni.

Dlaczego nazywa się to grupą kapitałową, a nie spółdzielczą grupą kapitałową? Czy wstydzimy się słowa i pojęcia „spółdzielczość”?

- Duże jeszcze rozdrobnienie zakładów działających nie w grupie zorganizowanej (skonsolidowanej) mającej wspólny cel, a działających na własną rękę.

Więcej jest udawania spółdzielczej formy gospodarowania niż realizowania jej podstawowych założeń, tych historycznych, choć nie dotyczy to wszystkich.

Dlaczego tak się dzieje? Między innymi dlatego, że nikt nie przedstawił ani w przeszłości, ani na obecna chwilę naszym członkom spółdzielcom modelu organizacyjnego dostosowującego spółdzielczość mleczarską do otaczającej nas rzeczywistości. Chyba widzimy co się dzieje dookoła nas?

Po wejściu do Unii Europejskiej zakłady nasze przeszły kolosalne modernizacje przystosowujące je do wymogów unijnych. Możemy śmiało powiedzieć, że spełniamy standardy europejskie. Zainwestowaliśmy w te zakłady środki unijne i nasze własne, ale na dzień dzisiejszy stajemy się łatwym kąskiem dla kapitału prywatnego, który przychodzi „na gotowe”, przejmując wiele zakładów, które nie dały rady konkurować na tym trudnym rynku.

Zmiany własnościowe zachodzące w ostatnim okresie powinny skłaniać do refleksji, mam tu szczególnie na myśli przejęcie przez firmę Polmlek Lacpolu, kiedyś zakładu Centralnego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Obserwujemy, że rynek spółdzielczy traci skup na rzecz prywatnych przetwórców, zmienia się geografia mleczarstwa w Polsce.

Jeśli założymy taki scenariusz, że polski kapitał prywatny posiadający już niemały potencjał produkcyjny, sprzeda obcemu kapitałowi, a to jest realne, np. niemieckiemu, który w Polsce ma zorganizowaną sieć handlową (Lidl, Kaufland, Selgros) to trudno będzie nawet tym naszym największym w branży podmiotom przetwórczym sprostać konkurencji na rynku wewnętrznym, bo na eksport trudno liczyć ze względu na koniunkturę.

Handel jest nerwem i krwiobiegiem gospodarki, za daleko otworzyliśmy się w handlu na globalne sieci handlowe. One już dziś narzucają nam określone warunki handlowe, które chcemy czy nie chcemy, musimy spełniać i nie pomogą nam najlepsze ustawy (na przykład o przewadze konkurencyjnej) gdyż w tym łańcuchu dostaw rolnik – przetwórca – handel, o którym się tak dużo mówi również na szczeblu unijnym – rolnik jest na szarym końcu, a my jako przetwórcy na garnuszku sieci handlowych.

Obecnie znacząco wzrastają koszty ogólnozakładowe, zakłady znajdują się w bardzo nieciekawej sytuacji ekonomicznej, wtedy trzeba obniżyć cenę mleka w skupie i to znacznie, aby wygospodarować środki płacowe, bo ludziom za ich prace trzeba zapłacić mając na uwadze rynek nie pracodawcy a pracobiorcy. Trudno mówić też o rozwoju spółdzielni przy 1,5 proc. rentowności netto.

Dlatego Panie Prezesie Broś i Pani Dyrektor Maliszewska, zwracam się do Państwa, organizacje, które reprezentujecie stają przed dużym wyzwaniem. Nadchodzi czas, aby odrzucić wzajemne animozje, nastaje czas wzniesienia się ponad podziałami, bo obie organizacje są potrzebne spółdzielczemu mleczarstwu, aby dać odpór w jakiejś części gospodarce globalnej i prywatnemu kapitałowi.

Musimy usiąść do wspólnego stołu, wyjść poza strefę własnego komfortu i nakreślić model polskiego spółdzielczego mleczarstwa. Nie możemy zmarnować tego dorobku. Mówię to w imieniu ludzi zatrudnionych jeszcze w spółdzielczości mleczarskiej. Nie chcemy być najemnikami obcego kapitału. Tę inicjatywę dialogu w ramach tzw. Spółdzielczego stołu podejmę jako osoba postronna, aby nie, jak za literackim cytatem, „rozdziobały nas kruki i wrony”, bo moim zdaniem jest to ten czas i ostatni moment na wypracowanie modelu, w którym znalazłyby się wszystkie organizacje działające na rzecz swoich członków.

Może ta moja osobista ocena aktualnej sytuacji w mleczarstwie jest kontrowersyjna, ale na zdrowej, rzetelnej dyskusji tworzy się przyszłość i o tę przyszłość chodzi i trzeba ją widzieć. Liczę, że ta inicjatywa znajdzie zrozumienie i wsparcie w ministerstwie rolnictwa i rozwoju wsi. Nie liczymy, że rząd nam wszystko załatwi, ale chcemy mieć w nim sojusznika jeśli przedstawimy konkretną koncepcję i konkretny model.

Panie ministrze,

Rynek w Polsce powinien być polski, półka w 80 proc. powinna być zapełniona polskimi produktami, szczególnie mleczarskimi, a nie niemieckimi, portugalskimi, hiszpańskimi i innymi, musimy promować polskiego producenta bo za nim stoi polski dostawca mleka, który chce mieć za tę produkcję godziwą zapłatę. Nie są to tematy proste, ale trzeba się nad nimi pochylić, gdyż taka jest między innymi rola ministerstwa rolnictwa.

© Portal Spożywczy 2019-05-21 11:29:49