Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Mięso z bobra? Najpierw nauczmy się jeść dziczyznę

- Nie sądzę żeby masowy odstrzał bobrów i żubrów oraz promowanie ich mięsa na stołach miało uzasadnienie. Mięso z bobra ma specyficzny smak i nie jest poszukiwane nawet w społeczeństwach, które jedzą dużo dziczyzny jak Węgrzy, Niemcy czy Francuzi. Z kolei w przypadku żubra, z racji tego, że do uboju trafiają starsze osobniki, mięso nie przedstawia dużej wartości kulinarnej - komentuje pomysł ministra rolnictwa Grzegorz Malec, właściciel sieci sklepów z dziczyzną Dziki Trop i dyrektor zarządzający Elite Expeditions.


Autor: Adam Tubilewicz, portalspozywczy.pl
Data: 07-06-2019, 12:58
Grzegorz Malec, właściciel sieci sklepów z dziczyzną Dziki Trop i dyrektor zarządzający Elite Expeditions, fot. PTWP

Minister Jan Krzysztof Ardanowski podczas konferencji "Rola izb rolniczych w kształtowaniu i realizacji polityki rolnej państwa" wskazał, że trudno jest uzyskać zainteresowanych odstrzałami zwierząt chronionych, nawet jeśli jest wydane zezwolenie na ich prowadzenie – wystąpi więc o uznanie bobra i żubra za zwierzęta jadalne.

- Teraz nie wiadomo co z tym bobrem zrobić, nawet jakby się go upolowało – mówił. – A jeszcze jak ludzie sobie przypomną, że płetwa bobra ma – ponoć – właściwości afrodyzjaków, to się może okazać, że i problem bobrów się niedługo skończy - powiedział Ardanowski.

Grzegorz Malec, właściciel sieci sklepów z dziczyzną Dziki Trop i dyrektor zarządzający Elite Expeditions zaznacza, że mięso z bobrów i żubrów pojawia się na rynku bardzo rzadko.

- Nieliczne przypadki to efekt np. odstrzałów interwencyjnych bobrów ze względu na szkody, które powodują lub odstrzału chorych żubrów. W związku z tym, że te zwierzęta są pod ochroną, nie odbywają się komercyjne polowania lub z przeznaczeniem do skupów. Z tego co wiem żadna firma nie prowadzi skupu tych zwierząt. My też tego nie robimy i nie jesteśmy zainteresowani - dodaje.

Czy mięso z bobra lub żubra miałoby potencjał kulinarny i handlowy? Grzegorz Malec ma poważne wątpliwości.

- Odstrzały tych zwierząt są niewielkie i służą zachowaniu równowagi w ekosystemie. Nie sądzę żeby masowy odstrzał bobrów i żubrów i promowanie ich mięsa na stołach miał uzasadnienie. Mięso z bobra ma specyficzny smak i nie jest poszukiwane nawet w społeczeństwach, które jedzą dużo dziczyzny jak Węgrzy, Niemcy czy Francuzi. Z kolei w przypadku żubra, z racji tego, że do uboju trafiają starsze osobniki, mięso nie przedstawia dużej wartości kulinarnej. Do tego dochodzą kwestie kulturowe. Z żubrem jest trochę jak z koniem. Konina jest popularna we Włoszech czy we Francji, natomiast u nas nikt nie zjadłby mięsa z konia, ponieważ Polacy są przywiązani do tych zwierząt. Podobnie jest z żubrem - dodał.

W ocenie właściciela Dzikiego Tropu dużo większy potencjał konsumpcyjny niż bobry i żubry ma mięso z łosia.

- W 2001 roku wprowadzono moratorium na odstrzał łosi, aby odbudować populację. Udało się i dziś populacja wzrosła do takiego poziomu, że łosia jest za dużo i nie jest w stanie sam się regulować. Mięso z łosia jest bardzo smaczne i wartościowe, natomiast najpierw nauczmy się jeść dziczyznę, której w polskich lasach jest pod dostatkiem: z sarny, dzika, jelenia i jest bardziej przyjazna dla konsumenta niż twarde mięso ze starego żubra - podsumował.

 

© Portal Spożywczy 2019-07-20 14:02:58