Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Mięso na wtorek: Co dalej z ZM Henryk Kania?

Choć o trudnej sytuacji Zakładów Mięsnych Henryk Kania wiemy od miesięcy, początek czerwca przyniósł dla spółki splot wyjątkowo niekorzystnych zdarzeń. Szansą na uratowanie firmy jest uruchomione 7 czerwca postępowanie restrukturyzacyjne. Warto jednak pamiętać, że zarówno jego przebieg, jak i ewentualne pomyślne zakończenie nie zależy już tylko i wyłącznie od zarządu ZM Kania.


Autor: Adam Tubilewicz, Portalspozywczy.pl
Data: 11-06-2019, 06:14
Fot. mat. pras.

Poniższy tekst jest syntezą najważniejszych informacji dotyczących ZM Henryk Kania z ostatnich miesięcy z naciskiem na ostatni tydzień (4-11 czerwca), a także zebranych przez nas w tym  czasie komentarzy analityków i ekspertów wraz z próbą pokuszenia się o prognozę na przyszłość.

Kto się odważy? 

Michał Kierul, menedżer w departamencie fuzji i przejęć Navigator Capital Group przypomina, że niepokojące sygnały dotyczące kondycji finansowej ZM Henryk Kania docierały do rynku już od dłuższego czasu.

- Przykładem mogły być np. wzrosty wartości przeterminowanych zobowiązań w sprawozdaniu za 2017 rok w stosunku do wcześniejszego roku. Sygnały te były dyskontowane przez inwestorów w kursie akcji, który od początku 2015 roku znajdował się w trendzie spadkowym. Obecnie sygnalizowane trudności nie są zatem sytuacją całkowicie zaskakującą, choć zaskakująca może być ich skala - mówi.

O kondycji firmy głośno mówiło się za to od połowy lutego kiedy to zarząd rozpoczął poszukiwania inwestora. Na naszych łamach szeroko opisywaliśmy ten temat w ramach cyklu "Mięso na wtorek". (czytaj dalej)

Choć branży huczało od nazw firm, które miałyby być zainteresowane zakupem producenta wędlin z Pszczyny (m.in. SuperDrob, Cargill, Animex i Sokołów), spółka do dziś nie poinformowała czy i od jakich podmiotów otrzymała oferty.

Na początku maja biegły rewident odmówił zaopiniowania finansów spółki za 2018 r. Firma PKF Consult poinformowała, że “nie była w stanie uzyskać wystarczających i odpowiednich dowodów badania, aby stanowiły one podstawę dla opinii z badania na temat tego sprawozdania finansowego". Zarząd ZM Henryk Kania nie zgodził się z "szeregiem uwag" wskazanych przez firmę. (czytaj więcej)

Raport, strajk i tajemnicze transakcje

Niekorzystne dla spółki wydarzenia przyspieszyły po opublikowaniu 30 maja raportu finansowego po I kwartale 2019 roku. Zakłady Mięsne Henryk Kania zakończyły pierwsze trzy miesiące 2019 roku sumą 230,6 mln zł przychodów ze sprzedaży wobec 268,7 mln zł w I kwartale 2018 r. W I kwartale 2019 r. spółka zanotowała 9,9 mln zł straty netto wobec 10,1 mln zł zysku w analogicznym okresie 2018 r.

Największym echem odbiła się jednak wyrażona wprost w raporcie informacja, że “istnieją czynniki zagrażające kontynuowaniu działalności przez spółkę w dającej się przewidzieć przyszłości.” W ocenie firmy czynniki te związane są z wzrostem cen surowca oraz brakiem możliwości szybkiej dywersyfikacji źródeł dostaw. (czytaj więcej)

28 i 30 maja w zakładach ZM Kania w Pszczynie i Goczałkowicach-Zdroju doszło do strajku. Jak poinformował śląski oddział portalu Onet.pl przed zakładami protestowało ok. stu pracowników z Ukrainy, którzy nie otrzymali zaległych wypłat za kwiecień i maj. (czytaj więcej)

4 czerwca zarząd Zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A. ujawnił, że już w dniu 17 maja 2019 r. spółka przystąpiła do sporządzania wniosku restrukturyzacyjnego. Zarząd wskazał, że spółka jest zagrożona niewypłacalnością. (czytaj więcej)

Jeszcze tego samego dnia rzecznik ZM Kania rozesłał do mediów oświadczenie, w którym spółka tłumaczyła motywy decyzji o złożeniu wniosku o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego. Jako główną przyczynę kłopotów z płynnością finansową firma upatruje wzrost cen surowca na rynku mięsnym w pierwszym kwartale 2019 roku. (czytaj więcej)

Zupełnie inne przyczyny problemów spółki wskazali w opublikowanej 5 czerwca analizie dziennikarze PAP Biznes. Jak ustalili, ZM Kania nie ma pieniędzy na spłatę zobowiązań m.in dlatego, że ponad 400 mln zł zaangażowała w wątpliwe transakcje z podmiotami o niejasnej sytuacji finansowej (czytaj więcej)

6 czerwca zaczął się realizować czarny scenariusz. Tego dnia Alior Bank wypowiedział spółce umowy faktoringu odwrotnego i poinformował, że w ciągu 7 dni roboczych oczekuje spłaty z tego tytułu 88,4 mln zł. Dzień później umowy kredytowe wypowiedział spółce Bank Handlowy jako przyczynę podając "utratę w ocenie banku zdolności kredytowej przez spółkę i zagrożenie upadłością." Kwota zadłużenia ZM Kania wobec tego banku wynosi ok. 95 mln zł.

Największy partner trzyma kciuki, ale...

Kluczowym aspektem dla obecnej sytuacji i przyszłości ZM Kania są relacje z siecią Biedronka. Obroty z Jeronimo Martins stanowiły na dzień 31 grudnia 2018 r. 64 proc. przychodów ze sprzedaży producenta wędlin.

W enigmatycznym oświadczeniu rzecznika prasowego JM Polska sieć wyraziła nadzieję, że ZM Kania "wkrótce ponownie dołączą do grona największych dostawców wędlin do sieci Biedronka." W tym miejscu warto dodać, że w opublikowanym 10 czerwca planie restrukturyzacyjnym ważne miejsce zajmuje punkt poświęcony aktualizacji cenników u klientów w oparciu o nowe ceny zakupu surowców i restrykcyjną politykę marżową.

Jaka będzie najbliższa przyszłość ZM Kania? 7 czerwca Sąd Rejonowy Katowice-Wschód otworzył przyspieszone postępowanie układowe spółki. Wraz z wnioskiem o jego otwarcie spółka złożyła także propozycje układowe oraz wstępny plan restrukturyzacyjny.

ZM Kania chce najpóźniej do pierwszych tygodni lipca zgromadzić kapitał obrotowy, który pozwoli na wznowienie produkcji i dostaw. Spółka przewiduje, że osiągnięcie dotychczasowych wolumenów może zająć nawet od 3 do 6 miesięcy. To jednak nie jest obecnie priorytetem. W najbliższym czasie ZM Kania chce bowiem zoptymalizować poziom zatrudnienia i sprzedać część środków trwałych niewykorzystywanych w procesie produkcyjnym.

Wszystko w rękach wierzycieli

W ocenie Artura Marszałkiewicza, partnera zarządzającego Corporate Finance CRIDO nawet jeśli zrealizuje się najkorzystniejszy scenariusz dla spółki i po wakacjach wróci ona do normalnej działalności, najbliższe tygodnie będą trudnym czasem dla spółki, zarządu i jej akcjonariuszy.

- Niewątpliwie rozpoczęcie rozmów z wierzycielami w obecnej kondycji finansowej spółki jest dobrym krokiem w kierunku poprawy jej sytuacji, natomiast zarząd musi pamiętać, że jedynie w horyzoncie najbliższych miesięcy. Do stałej i długoterminowej poprawy sytuacji konieczne jest wprowadzenie gruntownych zmian w działalności operacyjnej, tak, aby ryzyka operacyjne jak np. turbulencje na rynku cen surowców nie powodowały istotnego ryzyka niewypłacalności - dodaje.

Paweł Łągwa, partner w firmie doradczej CMT Advisory wskazuje, że przyszłość ZM Kania leży w rękach wierzycieli.

- Obiektywna diagnoza przyczyn kryzysu spółki będzie miała duże znaczenie dla kolejnych decyzji oraz kierunków działań naprawczych. Zakładając, że plan restrukturyzacyjny będzie bazował na rozwiązaniach, które mogą wpłynąć na poprawę sytuacji ekonomicznej ZM Henryk Kania, w interesie spółki i wierzycieli powinno być wypracowanie kompromisu, który umożliwi kontynuowanie działalności operacyjnej i zapewnienie spółce szansy do odbudowania pozycji rynkowej. Z kolei w przypadku odrzucenia przez wierzycieli propozycji układu, można oczekiwać, że doprowadzi to do postępowania upadłościowego spółki. Biorąc pod uwagę strukturę zobowiązań ZM Henryk Kania kluczowe będzie przede wszystkim to jak banki i obligatariusze ocenią sytuację i perspektywy spółki oraz prognozy dla sektora mięsnego - dodaje.

Ludomir Biedecki, radca prawny w Kancelarii Noerr Biedecki sp.k. zauważa, że apetyty inwestycyjne podmiotów zainteresowanych ZM Kania uległy ostudzeniu już w momencie opublikowania informacji o odmowie wydania przez biegłego rewidenta opinii do sprawozdań finansowych.

- Można się zastanawiać czy mógłby pojawić się inwestor gotowy dokapitalizować spółkę w celu przywrócenia płynności już obecnie. Nie jest to całkowicie wykluczone biorąc pod uwagę rozpoznawalność marki, dostęp do kanałów dystrybucji, pozycję na rynku kabanosów. Pytanie jakie się jednak pojawia to czy wiodący akcjonariusz ZM Henryk Kania byłby gotowy rozważyć oddanie kontroli w zamian za utrzymanie istnienia spółki, ponieważ bez wątpienia żaden inwestor nie będzie gotowy do wsparcia finansowego bez możliwości przejęcia samej spółki w krótszym czy dłuższym terminie. W tej chwili jednak czas gra kluczową rolę. Wszyscy gracze rynkowi zaangażowani w akcje lub obligacje spółki chcieliby wierzyć w możliwość jej uratowania - mówi.

Jeden z prawników zaangażowanych w omawiane procesy powiedział nam anonimowo, że pomimo kłopotów ZM Henryk Kania mogą być wciąż ciekawym aktywem dla potencjalnych inwestorów ze względu na silną i rozpoznawalną markę.

- Pamiętajmy, że rynek jest w fazie konsolidacji, a przejęcie dużego gracza oznacza nie tylko dodanie do swojego portfolio kolejnej marki, ale również zmniejszenie konkurencji, co również może przynieść wymierne korzyści - dodaje.

© Portal Spożywczy 2019-06-20 12:02:53