Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Ekonomiczny poniedziałek: Nowe trendy na rynku żywności tematem debaty na WKG (relacja + galeria)

Podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego odbyła się debata poświęcona trendom oraz konsumentom na rynku żywności. Paneliści podzielili się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami jak zmienia się rynek i jak zmieniają się współcześni konsumenci.


Autor: Roman Wieczorkiewicz, portalspożywczy.pl
Data: 30-09-2019, 07:30
fot.PTWP

Aby ustalić trendy, trzeba odpowiedzieć sobie czego oczekują konsumenci. - Odpowiadając za budowanie marek spotykamy się z różnymi ludźmi. Zanim przystąpimy do budowy danej marki musimy wiedzieć co i jak myśli konsument. Problem polega jednak na tym,że konsumenci nie są grupą jednorodną. Są różne typy konsumentów. Trzeba zauważyć, że postępuje ewolucja świadomości konsumentów, co ma miejsce w dużej mierze dzięki coraz łatwiejszemu dostępowi do wiedzy do czego przyczynia się internet – mówiła Marta Marczak, dyrektor, Zespół Strategii Marki, PwC. Zwróciła uwagę, iż konsumenci coraz chętniej słuchają innych konsumentów, ludzi podobnych do nich. Autorytet tracą natomiast marki. - Nieformalne autorytety mają coraz większa rolę, a tracą ją m.in. celebryci. Ludzie nie chcą już słuchać znanych osób, gdyż wiedzą, że polecają dane produkty lub marki dla pieniędzy, że to ich zawód. Mamy przeniesienie wpływów z makroinfluenserów na mikroinfluenserów. Rośnie znaczenie marketingu szeptanego – uważa Marta Marczak. W jej opinii nowoczesny konsument jest otwarty na zdobywanie wiedzy, chce wiedzieć coraz więcej. Z kolei jest to wyzwanie dla firm, które mogą wykorzystać ten głód wiedzy do budowania marek.

Podobnego zdanie jest Filip Hewelke, Development Manager, Przedsiębiorstwo Przemysłu Spożywczego PEPEES SA. Mówił, że świadomość konsumentów rośnie i to jest ewolucja bez końca. - Świadomość do jedna sprawa, a drugą jest wybór informacji, pozyskiwanie wiedzy. To robi się problematyczne, gdy źródeł informacji jest zbyt dużo. Trudni je filtrować. Innym problemem jest czytanie etykiet. Nie każdy produkt oznaczony litera E jest szkodliwy. Czasem jest to tylko kod zupełnie naturalnego produktu, ale konsumenci o tym nie wiedzą – ubolewa Filip Hewelke. Dodał, że świadomość konsumentów zwiększa się wraz ze świadomością zdrowego stylu życia, co prowadzi również do zmiany diety.

Kolejnym prelegentem, który zabrał głoś, był Edward Bajko, prezes, SM Spomlek. - Dzisiejszy konsument często myśli, że ma dużą wiedzę, ale kłopot polega na tym, że ta wiedza pochodzi z różnych źródeł, często marketingowych, a nie naukowych – powiedział prezes Spomleku. Zastrzegł równocześnie, że sama nauka rzadko jest podawana w atrakcyjnych czy chociaż zrozumiałej formie. - Nauka brzmi nudno, a naukowcom, ludziom o ogromnej wiedzy, niestety ciężko ja przekazać masowemu odbiorcy – uważa szef Spomleku.

W jego opinii, przekonanie konsumentów o wiedzy wpływa na działania marketingowe. Konsumenci często boja się różnych rzeczy, ale nie zawsze słusznie. - Obawiają się soli czy cukru, czego nadmiar faktycznie może być niebezpieczny. Ale obawiają się także rzeczy całkowicie nieszkodliwych jak gluten czy laktoza. Oczywiście dla osób z nietolerancja obie te substancje mogą stanowić problem, ale dla przytłaczającej większości osób, są nieszkodliwe, co więcej rezygnacja z nich może mieć konsekwencje zdrowotne – podkreśla. Jego zdaniem, nie można rozkładać produktu na czynniki pierwsze. Trzeba na dany produkt patrzeć całościowo. Prezes Bajko wyraził także sceptycyzm co do superfoofds. - Nie przeceniał bym także tzw. superfoods. Czy jakaś jagoda tybetańska ma jakieś cudowne właściwości, trudno powiedzieć. Może mieć dokładnie takie same właściwości jak rodzima marchew, ale sprzedaje się znacznie lepiej – dodał. Swoją wypowiedź spuentował stwierdzeniem, iż dobrze, że ludzie chcą wiedzieć więcej, że czytają i się ogólnie interesują, ale to wszystko musi mieć podłoże naukowe. Bez rzetelnej wiedzy i solidnych podstaw rodzi się chaos informacyjny.

Na fakt, przemijających mód zwróciła uwagę Sylwia Majewicz, prezes Podlaskie Zakłady Zbożowe SA. - W żywności mamy mody jak w każdej innej dziedzinie. Mamy modę na produkty z glutenem i modę na produkty bez glutenu. Wszystkie jednakowo mijają. Wspólnym mianownikiem jest to, że konsumenci chcą się odżywiać zdrowo. Ponadto, większość chce aby prodsukt był polski, a najlepiej lokalny. Wyraźnym trendem jest rosnące zainteresowanie gotowaniem w domu, konsumenci chcą aby ich zaskakiwać, aby było ciekawie. Społeczeństwo się budzi, ale chce być zdrowe i odpowiedź na to jest naszą strategią na przyszłość – powiedziała prezes Majewicz, której opinię podzielił Mariusz Dadej, dyrektor PolBioEco. - Konsument mocno ewoluuje i co sezon szuka nowych, innowacyjnych produktów. Obserwujemy wyraźne mody na pewne produkty. Nie dawno prawdziwym hitem był czystek, który sprzedawaliśmy na tony. Dziś sprzedajemy niewielkie ilości. Podobnie przeminęła moda na zielony czy młody jęczmień. Konsument starannie przegląda nowości szukając produktów, które wpływają na jego zdrowie. Nasz rynek możemy ogólnie podzielić na trzy segmenty. Pierwszy to rynek certyfikowanych produktów ekologicznych, drugim to produkty naturalne, czyli tzw. czysta etykieta, a trzeci to superfoods czyli produkty często wzbogacone, mające wywołać określony efekt. Rynek takich produktów z tych trzech kategorii jest w dużej mierze układany przez blogerów i influenserów, ale niestety muszę powiedzieć, że część z nich to zwykli szarlatani – mówił Mariusz Dadej.

Do kwestii superfoods odniósł się prezes Bajko, który powiedział, iż człowiek ma potrzebę poczucie, że o siebie dba. - Ta potrzeba jest tym silniejsza, im bardziej zaniedbywana w innych obszarach – uważa prezes mleczarni Spomlek. Dodał, że badania mówią, że osoby mające zdrowy dystans do siebie i żyjące spokojniej, niż te, które o siebie dbają. Ponadto, zwrócił uwagę, że coraz częściej wybór żywności staje się polityczny. - Jedzenie czegoś lub nie, staje się opowiedzeniem się za czymś lub przeciwko czemuś. To jest nowe zjawisko – zauważa. Z kolei Marta Marczak stwierdziła, że każdy trend budzi kontr trend. - Asceza wywołuje chęć karnawału, popularność fast foodów wywołała zjawisko slowfood. Natomiast dbanie o zdrowie jest jednak długofalowym trendem, choć i tutaj mamy mody, jak chociażby moda na olej kokosowy. Jeszcze niedawno mówiono o nim w samych superlatywach, dziś już nie jest tak popularny i nie okazuje się tak całkiem zdrowy – mówiła dyrektor Marczak. Równocześnie zwróciła uwagę, że są różne segmenty konsumentów. Część z nich rzeczywiście aktywnie poszukuje nowości, ale większość działa i robi zakupy rutynowo – to ta grupa jest najbardziej pożądana przez marketingowców. Uważa, że firmy powinny prowadzić marketing poprzez dotarcie do nisz rynkowych, a dopiero potem do meanstreamu. - Ludzi chcą słuchać znajomych, a nie infuenserów czy celebrytów – dodała. Inną ważną kwestią poruszoną przez dyrektor PwC są wartości. W ten sposób nawiązała do wypowiedzi prezesa Spomleku. - Obecnie przewagi produktowe są minimalne. Wszystkie produkty są dobrej jakości i bardzo w gruncie rzeczy do siebie podobne. W odpowiedzi na to, marki opierają się na wartościach i stylu życia. Dlatego często w jednej grupie docelowej danej marki mogą być ludzie w różnym wieku, z różnych rejonów, ale mający wspólne wartości. Możemy podziewać się, że marki staną się manifestami wobec świata czego przykładem są produkty wegańskie lub ekologiczne. Coraz częściej marki zwracają się ku środowisku – to główny kierunek manifestów marek. Wybierając jakość markę, wybieramy określoną wizję świata, godzimy się na coś lub nie – uważa Marta Marczak.

Nie jako w odpowiedzi głos zabrał Filip Hewelke, który jasno stwierdził, że czy to się komuś podoba czy nie, człowiek jest mięsożerny. - Nawet WHO podaje, że niezbędna tygodniowa racja mięsna wynosi 500 gram – zauważył. Marta Marczak przyznała, że Polacy nigdy nie zrezygnują z mięsa. - Wegetarianizm jest niezgodny z naszą kulturą, tradycją i klimatem w którym żyjemy. Stąd pojawili się tzw. flexitarianie, czyli osoby, które świadomie ograniczają spożycie mięsa, nie rezygnując z niego całkowicie – mówiła. W jej opinii, może się tak zdarzyć, że w wyniku ewentualnych zmian klimatu, produkcja mięsa będzie droga i część ludzi nie będzie na nie stać.

Mariusz Dadej powrócił do tematu naturalności. Zauważył, że gdy powstawała firma PolBioEco, polski rynek żywności ekologicznej był szacowany na 0,1-0,2 proc. w skali całego rynku żywności. - Obecnie mamy około 0,7-0,8 proc. podczas gdy w Niemczech jest to około 10 proc. Zapewne nigdy nie dojdziemy do poziomu Niemiec, ale to pokazuje jak ogromny mamy jeszcze potencjał wzrostu. Pewnym ograniczeniem, jest fakt, że polski konsument jest przyzwyczajony do domowych przetworów, do produktów z własnego ogródka. Jest przekonany, że własne owoce czy warzywa są najlepsze. Mając do nich dostęp, nie jest zainteresowany produktami certyfikowanymi. Oczywiście rynek się zmienia, trendy będą ewoluowały, ale jestem przekonany, że będą szły inna drogą niż na zachodzie. Inaczej wygląda nasz rynek i nasi konsumenci – mówił dyrektor, PolBioEco. Z kolei Sylwia Majewicz powiedziała, że jej firma rozważa wprowadzenie produktów ekologicznych i naturalnych, ale bariera jest cena. Konsumenci nie chcą za nie płacić dużo więcej.

Marta Marczak zwróciła uwagę, że miejsce pochodzenia firmy jest ważne i doceniane przez konsumentów, którzy chcą wiedzieć więcej o danej firmie. Nawiązała w ten sposób do wschodu Polski. Jej zdaniem region Polski wschodniej ma opinie miejsca czystego, nieco tajemniczego, dzikiego. Dzięki temu ma ogromny potencjał do promowania się. Równocześnie obserwujemy renesans firm rodzinnych – gdzie są ciekawe historie i cenne dla konsumentów wartości.

Mariusz Dadej uważa, że bardzo mocno kłucie się naturalne i wydajne. - Tego nie da się pogodzić. Albo produkujemy naturalnie albo wydajnie. Rynek surowca jest już zdominowany przez duże firmy i często nie jesteśmy w stanie zaspokoić jego potrzeb – mówił. Podkreślił, że gdy cena danego produktu jest wyższa niż 30 proc. od tzw. konwencjonalnego, to napotyka barierę popytu. Przestaje być masowy. Tacy klienci są już bardzo świadomi, dużo czytają i dyskutują o produktach. Podobnego zdania jest Marta Marczak. - Z badań wynika, że jeśli coś jest mocno dostępne, to traci wyjątkowość – mówiła. Na koniec podkreśliła, że w ramach ogólnej grupy konsumentów jest mnóstwo innych podgrup, dlatego wypracowanie ogólnych zasad marketingowych jest niesłychanie trudne. - Odbiorcy szybko się nudzą, ale specjalnie nie poszukują nowości. Uważam, że makom będzie coraz trudniej, bo mamy już mocno nasycony rynek. Z drugiej strony potrzeby ludzi się nie zmieniają, a zmienia się jedynie sposób ich zaspokajania. Równocześnie zaciera się granica między światem online a offline – puentowała dyrektor Marczak.

Na koniec przedstawiciele firm w skrócie omówili strategio swoich przedsiębiorstw i sposoby jak odpowiadają na zmieniający się rynek i konsumentów.

© Portal Spożywczy 2020-02-20 01:58:08