666 Drukuj
Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Casualowy piątek: Piwa rzemieślnicze - emocje, społeczności, sympatie i antypatie

Może się wydawać, że koniec lata oznacza pożegnanie z sezonem piwnym. Nic bardziej mylnego, chociaż po niektóre piwa może wówczas konsumenci sięgają rzadziej. Z kolei jesień to świetny czas dla browarów domowych, które poprzez swoje smaki i sposoby warzenia są zdecydowanie piwami na chłodniejsze miesiące. O browarach domowych opowiada nam Paweł Leszczyński, organizator Warszawskiego Festiwalu Piwa.


Autor: Jakub Szymanek/portalspozywczy.pl
Data: 03-10-2019, 16:19
fot. materiały prasowe Warszawski Festiwal Piwa

Według Pawła Leszczyńskiego małe, rzemieślnicze browary produkują piwo w niewielkich ilościach i są niezależne finansowo. Nie ma jasnej definicji, który browar jest rzemieślniczy, a który nie, chociaż coraz częściej zdarza się, że więksi gracze próbują zawłaszczyć sobie ten termin, ale zwykle rozumie się przez to, że nacisk położony jest w nich na jakość, smak i tradycyjną technologię warzenia.

– Małe browary nie mają funduszy, czasu i środków, a mimo to warzą fantastyczne piwa. Ich smak zależy od doświadczenia, pracy piwowara i jakości składników. A także wyobraźni piwowara, który ze względu na to, że warzy małe ilości piwa, może sobie pozwolić na eksperymenty. To piwa, których nie kupimy w sklepie, bo po prostu jest ich za mało, a niektóre nie są w ogóle butelkowane. Jest zupełnie inne podejście do produktu – mówi.

– Może to zabrzmi trochę mętnie, ale wystarczy uświadomić sobie, że większość małych browarów przez cały rok nie uwarzy i nie sprzeda tyle piwa co duży browar jednego dnia. Pracowników jest zwykle kilku, a czasem jest to jedna osoba, która wykonuje obowiązki piwowara, księgowego, promocji i wielu innych, bo browar generuje naprawdę dużo pracy. Jak im się to udaje? Nie mam pojęcia, tym bardziej, że warunkiem uczestnictwa browaru w naszym festiwalu jest ich obecność na miejscu i polewanie piwa, co tylko dokłada im obowiązków – dodaje.

Zdaniem Pawła Leszczyńskiego trudno jest ocenić, jaką część rynku piwa w Polsce stanowią obecnie browary domowe.

– Jak wspomniałem wcześniej, nie ma w Polsce definicji browaru rzemieślniczego, więc nie wiadomo, jak to liczyć. Nie ma też dobrych badań w tym temacie, a rzemieślników nie stać na ich przeprowadzenie. Niektórzy szacują 1-2%, ale to naprawdę bardziej eksperyment myślowy niż statystyka – wyjaśnia.

Piwa rzemieślnicze chociaż cieszą się coraz większą popularnością, to jednak spotykają się z różnym, czasami negatywnym, odbiorem ze strony konsumentów.

– Wszystko zależy od konsumenta i od browaru. Piwa rzemieślnicze generują emocje, tworzą społeczności, sympatie i antypatie. Ważny jest fakt, że kładą duży nacisk na edukację i smak, więc ludzie kierujący się współczynnikiem Spejsona (ilość alkoholu w stosunku do ceny) nie mają czego w tym świecie szukać. Są chwilowe mody i gusta, niektóre browary mają pozycję kultowych i sprzedają wszystko na pniu, inne potrafią pójść na skróty albo zaliczyć wpadkę wizerunkową, bo jest istotny nie tylko smak piwa, ale i to, jak prezentuje się sam piwowar – tłumaczy Paweł Leszczyński.

– Ze swojej strony widzę jednak gigantyczne wsparcie społeczności zarówno dla organizacji festiwalu, jak i samych browarów, i wyznawanej przez nich filozofii. Parę lat temu zaczynaliśmy temat praktycznie od zera, a udało nam się na zawsze zmienić to, jak ludzie myślą o piwie i jak może ono smakować. A z pewnością nie jest to nasze ostatnie słowo. Świat piwa rzemieślniczego jest niesamowicie dynamiczny, nie sposób przewidzieć, co wydarzy się za pół roku. Trochę planujemy, ale większość decyzji podejmujemy z festiwalu na festiwal – dodaje.

Popularność browarów domowych wpływa na preferencje piwne i wybory polskich konsumentów.

– Chodzi też o to, że picie piwa rzemieślniczego polega na czymś trochę innym. Barmani, w knajpach specjalistycznych, pytają klientów: "Na co masz ochotę?", "jakie piwa lubisz?", "co ci smakuje?". Większość nie jest przygotowana na taką rozmowę. Przecież wszystkie piwa z dużych browarów zawsze smakowały tak samo. Smakowały jak piwo, więc w czym problem?! Kiedy dostają piwo pszeniczne, w którym po raz pierwszy wyczuwają aromat banana i goździka pochodzący od drożdży albo aromat chmielu (którego naprawdę nie ma w większości tanich piw), są zaskoczeni. To w ogóle nie smakuje jak piwo! - słyszałem to już setki razy. No więc tak właśnie smakuje piwo. A może być jeszcze ciekawiej. Jeśli chcecie się o tym przekonać, zapraszam na nasz festiwal – podsumowuje Paweł Leszczyński.

Warszawki Festiwal Piwa odbędzie się 24-26 października w Warszawie. 

© Portal Spożywczy 2020-02-19 05:46:34