Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Henryk Kania: Powstał układ mający na celu wyeliminowanie mnie i przejęcie firmy

- Czuję się opluty i znieważony. Rzekome przecieki z prokuratury podawane przez jedną z gazet w sensacyjnej formie, publikowanie mojego wizerunku z opaską na oczach - tak przedstawia się w mediach groźnych przestępców. Podkreślam jeszcze raz: nie mam żadnych zarzutów - mówi Henryk Kania w wywiadzie udzielonym Business Insider Polska


Autor: businessinsider.com.pl.
Data: 29-10-2019, 08:52
Henryk Kania, fot. mat. pras.

Na pytanie, czy ukrywa się przed organami ścigania, Henryk Kania odpowiada, że od kilku lat mieszka na stałe za granicą. Prokuratura zna jego adres zamieszkania i miejsce stałego pobytu.

- W 2014 roku oddałem zarządzanie firmą w ręce sprawdzonych na rynku i profesjonalnych menadżerów. Od tego czasu, aż do czerwca 2019 r., kiedy zostałem oddelegowany przez radę nadzorczą do zarządu Zakładów w ramach przyśpieszonego postępowania układowego, nie miałem wpływu na bieżące zarządzanie spółką. A w okresie, w którym zostałem oddelegowany do zarządu, firma była już nadzorowana przez nadzorcę sądowego - mówi w wywiadzie z Business Insider Polska, Henryk Kania.

Jak twierdzi, na początku tego roku powstał "układ", który od samego początku miał na celu wyeliminować go i przejąć jego firmę.

- W oficjalnym oświadczeniu prokuratury nie pojawiają się żadne zarzuty pod moim adresem. (...) Jeżeli można mówić o aferze dotyczącej ZM Henryk Kania, to jest to afera, której celem jest zniszczenie Henryka Kani i przejęcie spółki za małą część jej wartości. To tą aferą powinna się jak najszybciej zająć prokuratura - dodaje.

Kania przekonuje, że "afera jest gdzie indziej".

- To jest afera związana z przejęciem za bezcen Zakładów Mięsnych przez funkcjonujący układ. (...) Rzuca się opinii publicznej pozornie sensacyjne informacje, a w cieniu tej zasłony dymnej mój konkurent przejmuje Zakłady warte kilkaset milionów złotych za ułamek jej wartości - mówi.

Na koniec rozmowy Kania opowiada o roli głównego partnera detalicznego ZM Kania w kłopotach spółki.

- Sieci żądały nawet 30 proc. wartości naszej rocznej sprzedaży z tytułu możliwości sprzedaży produktów w ich sklepach. (...) Do tego dochodziła "kara" za zbyt szybki rozwój naszej firmy: żądanie nadzwyczajnej opłaty w wysokości kilku milionów złotych z tytułu zwiększenia przychodów dzięki współpracy z siecią. Dodatkowo Biedronka obciążała firmę różnymi opłatami marketingowymi - dodaje.

Więcej na businessinsider.com.pl

© Portal Spożywczy 2019-11-17 16:58:14