Produkcja zbóż staje się coraz mniej opłacalna. - Jeżeli jeszcze tydzień temu (już wtedy sytuacja producentów zbóż była bardzo zła - red.), żyto kosztowało 280 zł/t, dzisiaj tylko 220 zł/t, za owies płacono - 270 zł/t, dzisiaj już 180-200 zł/t, za pszenżyto tydzień temu rolnicy otrzymywali w skupie 350 zł/t, teraz 270 zł/t - mówi Rafał Mładanowicz. Rolnicy nie rozumieją powodów takich spadków. - Skupujący wykorzystują sytuację rynkową, gdyż popyt jest mały, szczególnie na te mniej popularne w naszym kraju gatunki - dodaje prezes KFPZ.
Zdaniem ekspertów, rolnicy, którzy tracą na sprzedaży zbóż, w przyszłości będą ograniczać środki na produkcję - nie będą kupować kwalifikowanego materiału siewnego, zrezygnują z wieloskładnikowych nawozów. A to znów pogorszy jakość zbiorów. Konsekwencje dotkną także innych branży - drastycznie podniosą się ceny pasz, spadnie pogłowie zwierząt.
Rolnicy się burzą, pojawiają się głosy proponujące strajki. Prezydium Rady Krajowej NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych ogłosiło pogotowie strajkowe. - Uważam, że wyjście na ulice nic nie zmieni. Rynek sam się nie uporządkuje. Musimy zaproponować jakieś rozwiązania - podkreśla prezes Mładanowicz.
Dlatego KFPZ opracowuje projekt, który ma rolnikom zagwarantować minimalne ceny zbóż. Chodzi o możliwość dostarczania ziarna słabej jakości, m.in. owsa elektrowniom. - To plan awaryjny dla polskiego rolnika - mówi serwisowi portalspozywczy.pl szef KFPZ. Według jego szacunków, za tonę zboża sprzedanego zakładom energetycznym, producenci mogliby otrzymać ok. 380 zł. Pierwsza partia ziarna energetycznego, ma trafić do jednej z pomorskich elektrociepłowni jeszcze w sierpniu. - To program pilotażowy, ułatwi nam rozmowy z kolejnymi elektrowniami, liczymy też na pomoc ministra rolnictwa i resortu gospodarki - mówi Rafał Mładanowicz.
