W tyskich sklepikach przeważają zdrowe produkty
gazeta.pl
10-06-2010, 10:47
Po wprowadzeniu w Tychach uchwały zobowiązującej dyrektorów do kontrolowania szkolnych sklepików, z prawie wszystkich zniknęły chipsy i kolorowe napoje, wyparte przez soki i sałatki - informuje gazeta.pl.
O zastąpienie w szkołach konserwowanej chemicznie i tłustej żywności, zdrowym jedzeniem, dwa i pół roku temu zaczęła walczyć Urszula Paździorek-Pawlik, radna i internistka, zaniepokojona, że przybywa jej pacjentów z nadciśnieniem, cukrzycą, alergiami i nadwagą - przypomina Gazeta Wyborcza. Prowadzone przez nią badania pokazały, że złe nawyki kształtują się już u dzieci, a co trzeci uczeń w Tychach waży za dużo. Mimo sprzeciwu wojewody, który stanął w obronie wolności handlu, półtora roku temu przeforsowała uchwałę, zobowiązującą dyrektorów do kontrolowania sprzedawanych w sklepikach towarów. Na poniedziałkowej komisji zdrowia przedstawi raport podsumowujący zmiany, które zaszły od tego momentu w szkołach.