Podczas II Europejskiego Kongresu Gospodarczego poseł przypomniał, że dla państwa gospodarka jest fundamentem, dzięki któremu kraj może się rozwijać we wszystkich aspektach. - Trudno sobie wyobrazić, aby gminy, powiaty i województwa samorządowe mogły dokonywać realizacji wszelkich potrzeb społecznych w oderwaniu od biznesu. Tenże, jeśli ma służyć jako element symbiozy samorządu gospodarczego z samorządem terytorialnym musi być równoprawnym partnerem samorządowców. To partnerstwo, może nie w rozumieniu sensu stricte Partnerstwa Publiczno Prywatnego (PPP), musi być dobrze zawiązane i realizowane. Wtedy zarówno biznes, jak i gmina dobrze się rozwijają. W jakiej formule ta dobra relacja pomiędzy administracją publiczną a przedsiębiorcami ma się realizować? Najogólniej można powiedzieć, że w Europie i na świecie funkcjonują dwa modele. W ramach obu modeli znajdujemy potęgi gospodarcze - zauważył Adam Szejnfeld. - Pierwszy model to samorząd gospodarczy sensu stricte, łącznie z obowiązkową przynależnością. Drugi to taki, w którym nie ma samorządu gospodarczego w ogóle, biorąc pod uwagę jego pojęcie definicyjne. To oznacza, że kryterium bogactwa państwa nie jest uzależnione od sformalizowanej konstrukcji zorganizowania się społeczeństwa - dodał.
Jego zdaniem kryterium mające decydujący wpływ na bogactwo kraju to kultura. - Można ją modelować, ale na to potrzebne są setki lat. Uważam, że samorząd gospodarczy sensu stricte nie jest wpisany w polską kulturę, tradycję i mentalność. Jeżeli chcielibyśmy go stworzyć nie na zasadzie narzucenia obligatoryjnie, zatem poprzez prawo powszechnie obowiązujące w określonej ustawie, tylko poprzez wyjście naprzeciw zapotrzebowaniu społecznemu, wtedy zajmie to dwieście lat - powiedział Szejnfeld. - Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy chcemy samorządu sensu stricte, tzn. takiego o jakim od 20 lat mówią pewne środowiska, ponieważ według nich jest to warunek sine qua non rozwoju? Wtedy trzeba by zdecydować się na przymuszenie obywateli. Państwo ma takie prawo, jeśli władza jest przekonana, że dane rozwiązanie byłoby konieczne do osiągnięcia określonego celu. Drugi wariant zakłada, że uznajemy, iż cel jest słuszny, ale nie niezbędny do dobrego rozwoju. W tej sytuacji nie powinno się w demokratycznym państwie społeczeństwa obywatelskiego dokonywać siłowego narzucenia pewnego rozwiązania. W tym wariancie stawiamy na ewolucyjne dochodzenie do pożądanego stanu - tłumaczył.
Poseł PO szacuje, że w Polsce zrzesza się między 3 a 5 proc. przedsiębiorców. Organizacji zrzeszających jest ok. 3,5 tys. - Oczywiście, tych ważnych i silnych wskazałbym sześć. Niemniej duża liczba organizacji jest dowodem na to, że jesteśmy krajem demokratycznym. Chociaż w porównaniu z innymi krajami Europy widać, iż zrzeszeń jest u nas mniej niż w innych państwach - posumował Adam Szejnfeld.
Relacje ze spotkań w ramach EEC 2010 można znaleźć na stronie www.eec2010.eu
Polecamy:
Zobacz także:
- Forum ZPP: Jan K. Bielecki: polskiej gospodarce nie grozi katastrofa (11-02-2012, 13:07)
- Stan europejskiej gospodarki wciąż może się pogorszyć (09-02-2012, 17:29)
- PKB wzrosło w IV kw. o 4,2 proc. r/r (02-02-2012, 10:22)
- Minister Rostowski: Prognoza wzrostu PKB na poziomie 2,5 proc. jest realna (02-02-2012, 08:31)
- Kryzys stwarza nowe możliwości (31-01-2012, 18:15)
- Wicepremier Pawlak: Nasza gospodarka nie zwalnia (27-01-2012, 18:46)
- Islamiści kuszą inwestorów w Davos (27-01-2012, 18:14)
- ZPP: w 2011 r. nastąpiła poprawa potencjału polskiej gospodarki (26-01-2012, 13:06)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»









