Prowadzący w Brukseli posiedzenie ministrów ds. europejskich minister Mikołaj Dowgielewicz nie ukrywał, że przedstawiony przez polską prezydencję raport wzbudził wiele niezadowolenia.
"Były różne głosy we wszystkich kierunkach i wydaje mi się, że raport jest dobrze zrównoważony. Bo jeśli wszyscy są niezadowoleni, to znaczy, że raport jest dobrze zrównoważony. Aż tak źle nie było, że wszyscy byli niezadowoleni, ale oczywiście delegacje zgłaszały różne uwagi - przyznał na konferencji prasowej Dowgielewicz. - Nam się wydaje, że raport dobrze oddaje stan prac w Radzie UE. Przekazujemy go prezydencji duńskiej, która będzie kontynuowała negocjacje (od 1 stycznia 2012 roku)".
Raport nie odnosi się wcale do liczb, czyli najważniejszego elementu budżetu - a te budzą największe kontrowersje. Pięć płatników netto (Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i Finlandia) zażądało w grudniu zamrożenia wydatków UE na poziomie z 2013 r. przy uwzględnieniu inflacji.
"Nie ma porozumienia w niczym, dopóki nie porozumienia we wszystkim" - przyznano na wstępie raportu polskiej prezydencji. "Nie dyskutowaliśmy kwot, ale kilka delegacji podkreśliło, że jest konieczne, by w ustaleniu wieloletnich ram finansowych UE brać pod uwagę narodowe wysiłki budżetowe" - dodano w dokumencie.
Wielkość środków przyznanych na poszczególne polityki będzie zapewne ustalona na samym końcu negocjacji, czyli najwcześniej pod koniec 2012. Wówczas, przyznał Dowgielewicz, na tym końcowym etapie, negocjacjami zajmą się już nie ministrowie ds. europejskich, ale sami przywódcy państw i przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy.
W raporcie polska prezydencja podkreśla jednak, że już teraz istnieje "duża zgoda", w sprawie struktury budżetu zaproponowanego w projekcie Komisji Europejskiej pod koniec czerwca tego roku. Ta propozycja zakłada, że nowy 7-letni budżet UE wyniósłby 972,2 mld euro, wobec 925 mld euro w obecnej siedmiolatce (2007-2013), co oznacza wzrost o 5 proc. KE proponuje utrzymać na poziomie porównywalnym do obecnego fundusze na politykę rolną oraz spójności (z czego dla Polski aż 80 mld euro); wzrosty dotyczą m.in. badań i innowacyjności, a także polityki sąsiedzkiej i imigracyjnej.
Kilka dni temu polski dyplomata tłumaczył, że to właśnie z tego powodu, że kilku płatników netto ma zastrzeżenia do propozycji wyjściowej KE, raport o stanie prac negocjacji budżetowych nie jest raportem UE, ale raportem polskiej prezydencji. Nieoficjalnie dyplomaci wskazują, że największych cięć w propozycji KE domaga się Szwecja (o około 100 mld euro) i Francja (nawet o 190 mld euro).
Polecamy:
Zobacz także:
- Przywódcy G8 rozmawiają o kryzysie strefy euro i cenach ropy (19-05-2012, 18:58)
- KE i EBC opracowują strategie w razie wyjścia Grecji z euro (18-05-2012, 14:28)
- Fiasko greckich rozmów ws. powołania rządu odbija się na złotym (15-05-2012, 17:28)
- W UE rośnie presja na Grecję; groźby "Grexitu", czyli wyjścia z euro (14-05-2012, 17:12)
- Kryzys rządowy w Grecji nie grozi bezpośrednio gospodarce UE (14-05-2012, 14:09)
- Szefowie banków centralnych dopuszczają wyjście Grecji z eurolandu (14-05-2012, 13:16)
- Eurostat: Stopa bezrobocia w eurolandzie w marcu wzrosła do 10,9 proc (02-05-2012, 11:36)
- Niemcy i Francja za prawem krajów UE do przywracania kontroli granic (20-04-2012, 16:43)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»









