Dynamika rozwoju w strefie euro zmalała, a sytuacja gospodarcza normuje się wolniej niż w innych regionach. Profile wzrostu gospodarczego w poszczególnych krajach znacząco się różnią, widać jednak, że w 2010 r. wszystkie czynniki wzrostu napotkają poważne ograniczenia.
Według Coface, w strefie euro możemy wyróżnić trzy grupy państw. Pierwsza to tradycyjni główni eksporterzy (Niemcy, Holandia), których gospodarka w dużej mierze opiera się na inwestycji w eksport. Jednak normalizacja koniunktury w eksporcie będzie dość ograniczona, na skutek niewielkiej dynamiki popytu wśród europejskich importerów.
Drugą grupę tworzą Francja i Włochy z gospodarką bazującą na indywidualnej konsumpcji, której wzrost ogranicza obecnie pogarszająca się sytuacja na rynku pracy. I wreszcie trzecia grupa państw, podobnych do Hiszpanii i Grecji, gdzie w 2010 r. wszystkie czynniki popytu napotkają ograniczenia. W tych krajach głównym czynnikiem ryzyka pozostaje możliwość pogłębienia recesji na skutek zapowiadanych restrykcyjnych środków budżetowych.
Dobre wyniki amerykańskiej gospodarki pozwoliły Coface podwyższyć prognozy wzrostu do 2,3 proc. i przyznać USA ocenę A2 z perspektywą pozytywną. Mimo optymistycznych sygnałów (zwłaszcza ożywienia eksportu do krajów rozwijających się) Stany Zjednoczone nie uzyskały w ratingu Coface wyższej oceny A1 sprzed kryzysu. W przypadku USA Coface wręcz obawia się osłabienia koniunktury w bieżącym roku na skutek malejącego wpływu nakładów budżetowych na stymulowanie wzrostu gospodarki.
Trzy uprzemysłowione kraje, będące eksporterami surowców, czerpią korzyści z poprawy koniunktury gospodarczej w Azji. Kanada, Australia i Nowa Zelandia ponownie uzyskały w ratingu Coface ocenę A1, co oznacza, że ich poziom ryzyka powrócił do stanu sprzed załamania gospodarczego. W krajach tych zaobserwowano powrót do zadowalającego poziomu wypłacalności przedsiębiorstw oraz wyraźne ograniczenie liczby upadłości.
- Choć końcówka kryzysu zaskoczyła nas bezprecedensowym wzrostem o 4,5 punktu, pamiętajmy, że pozory często mylą. Choć w krajach wschodzących wzrost gospodarczy osiągnął już niemal poziom sprzed kryzysu, a w USA notujemy stabilny, choć nie pozbawiony czynników ryzyka wzrost koniunktury, dla Europy epilog globalnego załamania gospodarczego ma nadal gorzki wydźwięk - mówi Katarzyna Kompowska, prezes Coface Poland.
W ujęciu globalnym ostatni kryzys kredytowy zakończył się. Przewidywane w 2010 r. ożywienie gospodarcze w krajach uprzemysłowionych jest jednak zagrożone ryzykiem wystąpienia baniek spekulacyjnych.
Polecamy:
Zobacz także:
- Związki zawodowe wezwały Hiszpanów do marszów protestacyjnych (11-02-2012, 18:23)
- Forum ZPP: L. Balcerowicz: Polska sezonową zieloną wyspą? (11-02-2012, 12:35)
- Forum ZPP: prof. J. Buzek: nie ma gotowości zaostrzenia polityki klimatycznej (11-02-2012, 11:59)
- Włochy: Luksus nie zna kryzysu (11-02-2012, 09:04)
- Prezes OSM Łowicz: Mleczarstwo może czekać dekoniunktura (10-02-2012, 11:15)
- Stan europejskiej gospodarki wciąż może się pogorszyć (09-02-2012, 17:29)
- UE przekaże wesprze zielone inwestycje, nie rolnictwo (09-02-2012, 13:31)
- Bernanke: słaby wzrost gospodarki, ryzyko zw. z kryzysem w Europie (02-02-2012, 18:30)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»









