Ma za mało alkoholu. Piwo zwane dziś "dębowym" nic wspólnego z dębem nie ma i mieć nie może.
- Skoro mowa o zastosowaniach wyrobów bednarskich - dodaje Zofia Rzepecka - to dawniej w faskach (okrągłe naczynie z klepek, lekko zwężające się do góry) przechowywano też smalec, wędliny, masło.
I śledzie. W beczkach lub faskach trzymano mąkę, kasze, groch, peklowano wędliny.
Moda na klepki
Dobrze sprzedają się dziś małe beczułki okolicznościowe, od litrowej do dziesiątki - na śluby i inne rodzinne uroczystości. Nieraz z wyrzeźbionym napisem z życzeniami dla młodej pary. Podaje się w nich jakiś alkohol, często bimber na tzw. chłopskim stole z wędlinami, smalcem, ogórkami kiszonymi na zakąskę. Małe beczułki idą także jako upominki firmowe.
Nieźle sprzedają się też balie i cebrzyki do saun, bo saunę wypada sobie zbudować.
Na wyposażenie saun używa się drewna modrzewiowego. Podczas naszej wizyty w Pawłowiance przygotowywano dwie duże beczki po ponad 200 litrów, w które klient chciał zbierać deszczówkę z rynien do podlewania ogrodu. Zamawiane są też drewniane donice do drzewek.
Drewno dębowe jest drogie, a specyfika produkcji powoduje, że powstaje sporo odpadów. Nie każdy pień jest przecież prosty, bez sęków i uszkodzeń. A na beczki drewno musi być najwyższego gatunku.
I nie jest tanie - za kubik płaci się od 1000 do 1700 złotych. Minęły czasy, gdy bednarz szedł do lasu i pokazywał, które drzewa chce kupić, a leśnicy je ścinali. Teraz kupuje się drewno na aukcji lub licytacji w Lasach Państwowych, nieraz w ciemno. I po pocięciu go zostaje sporo drewna, które nie nadaje się na klepki do większych beczek.
Z niego powstają małe litrowe beczułki, kufle do piwa, bukłaczki myśliwskie.
Kufel (małe dzieło sztuki bednarskiej) kosztuje 38 złotych, litrowa beczułka 120 zł, najpopularniejsza 10-litrowa - 250 zł.
Ceny dużych beczek, na zamówienie, są negocjowane, ale te największe kosztują od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Beczki z Pawłowianki można znaleźć w całej Europie, od Szkocji, przez Francję, Hiszpanię, Niemcy, Włochy, po Macedonię.
Można też, po uzgodnieniu terminu, obejrzeć w Pawłowiance cały proces produkcji beczki, od wycięcia klepek, przez ich złożenie, wygięcie na gorąco, do założenia dna i ściągnięcia w całość obręczami.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







