Mieliśmy szansę stać się ważnym eksporterem produktów rolno-spożywczych. Polska żywność mogła być ikoną i wizytówką polskiej gospodarki. Jednakże okres od zdefiniowania problemu, którym jest brak odpowiedniej promocji, do naprawy tej sytuacji trwa do dziś. Jak twierdzi Barbara Groele, sekretarz generalna Krajowej Unii Producentów Soków, do dziś nie podjęto opracowania strategii promocji polskiej żywności, która kompleksowo, długookresowo, w sposób planowy i systemowy objęłaby całość zagadnień związanych z reklamą i ochroną polskiej żywności, tak na rynku krajowym, jak i w eksporcie.
Przez lata od wstąpienia Polski do UE każdy kolejny rząd ^H i minister inaczej prowadził, lub nie ^B prowadził w ogóle, polityki promocji. Na decyzję o tym, kto właściwie jest odpowiedzialny za promocję żywności, trzeba było czekać kilka lat. Ostatecznie odpowiada za nią Ministerstwo Rolnictwa.
Trzy lata walki
Ogromnym krokiem w kierunku skutecznej promocji żywności okazał się 2009 r. Po ponad trzech latach pracy udało się podpisać porozumienie między wszystkimi organizacjami z branży rolno-spożywczej, zarówno reprezentującymi producentów, jak i przemysł, co wpłynęło na fakt, iż oczekiwana od dawna Ustawa o funduszach promocji artykułów rolno-spożywczych została przyjęta. W listopadzie ub.r. powołane zostały składy komitetów zarządzających poszczególnymi funduszami.
Fundusze mają służyć przede wszystkim wsparciu polskiego eksportu.
- Z tych funduszy będzie można sfinansować chociażby wkład własny do różnych projektów unijnych promujących polską żywność przede wszystkim na rynkach trzecich, ale również na rynku UE - mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso To bardzo duży wkład. Mają z nim dzisiaj problemy wszystkie organizacje branżowe działające na rynku rolno-spożywczym. Jak podkreśla Choiński, dotąd krajowe organizacje nie robiły promocji, które wymagały wkładu własnego.
Obecnie duży projekt unijny, którego budżet wynosi ok. 25 mln zł, potrzebuje wkładu własnego od polskiej organizacji branżowej na poziomie 20 proc. To mniej niż w niektórych innych krajach. Chociażby w Irlandii wkład własny wynosi 50 proc. Prezes Polskiego Mięsa zwraca uwagę, że nawet te 20 proc. stanowiło dotychczas zaporę, blokującą polskim organizacjom drogę do działań promocyjnych na szeroką skalę.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»









