Silną stroną naszych największych ubojni jest poziom techniczny i sanitarny zakładów.
W niczym nie odbiega, a często nawet przewyższa on nowoczesnością zakłady w szeregu krajów UE.
Przyszłość to pełny profil
W Europie przeważa opinia o celowości projektowania zakładów o pełnym profilu produkcyjnym, uwzględniającym ubój, rozbiór i przetwórnię, co pozwala na odpowiednią kontrolę jakości surowca do produkcji przetwórczej.
W Polsce, Niemczech i Czechach spożywamy najwięcej mięsa w postaci przetworów.
To około 45 proc. całkowitego spożycia mięsa. - Najlepszym surowcem jest "mięso z własnego uboju". Natomiast w USA, Australii, Brazylii, Południowej Afryce zakłady ubojowe działają głównie w regionach hodowlanych, a przetwórnie w pobliżu skupisk konsumentów, czyli przy miastach - tłumaczy prof. dr hab. Andrzej Pisula.
Odpady zwierzęce powstają głównie (około 80 proc.) w ubojniach. - Koszty ich zbiórki i utylizacji oraz pozostałe związane z ochroną środowiska są znacznie niższe w regionach hodowlanych niż w pobliżu skupisk mieszkańców - zauważa prof. dr hab. Pisula. - Dodatkowo koszty transportu mięsa są znacznie niższe niż zwierząt.
Do tego dochodzi problem dobrostanu zwierząt w trakcie transportu.
Problem z szarą strefą
W opinii wielu przedstawicieli branży mięsnej konkurencyjność legalnie działających krajowych ubojni obniża handel w szarej strefie. To problem powiązany z ubojem gospodarczym. Od lat jego poziom pozostaje niezmienny. Według prawa, mięso z takiego uboju nie może być przedmiotem obrotu towarowego. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej.
Czy służby odpowiedzialne za kontrolę przymykają oko na handel mięsem z uboju gospodarczego? Odbywa się on przecież prawie na każdym targowisku. - Ubój gospodarczy w naszym kraju to 300 tys.
ton mięsa - wyjaśnia skalę problemu prof. Andrzej Pisula z SGGW. - Małe firmy, zatrudniające niewiele ponad 9 pracowników ubijają kolejne 280 tys. ton. Być może problem rozwiążą nowe regulacje.
Od 2012 roku możliwość uboju gospodarskiego ma zniknąć. W myśl nowych przepisów rolnik uboju zwierząt będzie mógł dokonać wyłącznie w małej gminnej ubojni. To rozwiązanie ma też swoje plusy dla drobnych hodowców.
Będą oni mogli legalnie sprzedawać mięso uzyskane w profesjonalnych ubojniach. Zostanie ono poddane weterynaryjnej kontroli.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







