- Mówi się, że w branży mięsnej jest obecnie dużo ciekawych okazji do przejęć...
- Uważam, iż tego rodzaju oceny są nieco zbyt optymistyczne, bowiem na krajowym rynku faktycznie pozostało niewiele dużych zakładów stanowiących - jak pan to nazwał - okazje do przejęć, a posiadających zadowalającą kondycję finansową. Również wśród średniej wielkości firm nie ma zbyt wielu okazji, tj. zakładów wyspecjalizowanych w uboju czy w produkcji przetwórczej.
- Czyli Sokołów nie będzie przejmował?
- W tym względzie działamy bez pośpiechu i z dużą rozwagą. Śledzimy rozwój sytuacji na rynku mięsnym i pojawiające się na nim oferty. Jeśli pojawi się interesująca oferta, dotycząca dużego zakładu lub zakładu średniej wielkości o przyzwoitym standingu finansowym i wyspecjalizowanym profilu produkcji, zostanie ona przez zarząd rozpatrzona. Póki co głównym celem w grupie jest maksymalne wykorzystanie posiadanego, stale unowocześnianego i modernizowanego parku maszynowego.
- Jak Pan ocenia pierwszą połowę roku?
- Bieżący rok jest trudny dla całej branży.
Utrzymują się wysokie ceny surowca i spada rentowność. Pomimo wspomnianych uwarunkowań, podobnie jak w ubiegłym roku, Grupa Sokołów w pełni, a nawet z nadwyżką zrealizowała zaplanowane w budżecie wskaźniki finansowe.
- Jak Pan ocenia perspektywy dla rynku mięsa i wędlin w II połowie roku?
- Sądzę, iż bieżący rok będzie jednym z najtrudniejszych w ostatnich latach. Wysokie ceny surowca, zarówno wieprzowego, jak i wołowego, oraz jego niska podaż obniżają rentowność działania firm mięsnych.
Wprawdzie po żniwach ceny żywca mogą przejściowo się obniżyć, jednakże w II połowie br. na tańszy surowiec i poprawę sytuacji raczej nie należy liczyć.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







