- W jaki sposób dwa lata kryzysu wpłynęły na branżę spożywczą w Polsce i na świecie?
- Kryzys nie pozostawił dramatycznego śladu w branży spożywczej, której nawet w tych trudnych czasach lepiej się wiedzie niż innym gałęziom przemysłu. Jednak pewne spowolnienie popytu na produkty spożywcze jest zauważalne na całym świecie, ponieważ klienci mają większą skłonność do oszczędzania. Obroty w handlu detalicznym oraz gastronomii nadal rosną, jednak mniej dynamicznie, m.in. przez podwyżkę cen we wszystkich kategoriach spożywczych, która miała miejsce w wyniku inflacji kosztowej i wahań waluty.
W drugiej połowie ubiegłego roku nastąpił wyraźny spadek dynamiki. Najbardziej ucierpiała gastronomia. Konsumenci, szukając oszczędności, zaczęli gotować w domu. Jest to widoczne niemal na wszystkich rynkach, głównie w USA. Najmocniej dotknięte są średniej klasy rodzinne restauracje, w mniejszym stopniu tańsze fast foody.
W Polsce spowolnienie w gastronomii także było widoczne, choć mniej nasilone.
Wynika to z faktu, że nasz rynek nie jest jeszcze rozwinięty, a konsumenci zaś nie odczuli kryzysu w takiej skali.
Jeśli chodzi o udział gastronomii w naszej sprzedaży, to Heinz Polska generuje w ten sposób około 5 proc. obrotów. Chcemy rozwijać się w tym obszarze, ale cały czas w porównaniu z rynkiem detalicznym będzie to relatywnie niewielka sprzedaż.
- Które czynniki miały największy wpływ na sytuację przemysłu przetwórczego w naszym kraju?
- Bardzo istotna była dewaluacja złotówki, która pociągnęła za sobą wzrost kosztów zakupu surowców. Znacząco podrożał cukier, w górę poszły także ceny mięsa. Jeśli chodzi o warzywa, to w 2009 r. największy problem mieliśmy z opakowaniami, czyli puszkami. Ich ceny skoczyły aż o 20 proc., m.in. przez podwyżkę cen stali na świecie oraz niestabilny kurs waluty. Ta sytuacja wymusiła podniesienie cen niemal wszystkich naszych produktów o kilka procent, podobnie zresztą wyglądało to na całym rynku. Staraliśmy się oczywiście tonować podwyżki, bo duże wzrosty cen przekładają się na spadek popytu.
W minionym roku zauważalne było także wyhamowanie przyrostu płac. Jeszcze dwa lata temu było to nawet kilkanaście procent rocznie, co przekładało się na szybko rosnący popyt. W zeszłym roku średnia podwyżka płac była na poziomie kilku procent. Poza tym obecnie inflacja jest wyższa niż średnia podwyżka płac, a tym samym realna siła nabywcza konsumentów spada.
Zobacz także:
- Prezes Pamapolu: Przez wzrost cen surowców w segmencie owocowo-warzywnym podniesiemy ceny naszych produktów (29-08-2010, 16:01)
- Nestle może skorzystać na podwyżkach cen surowców (20-08-2010, 13:00)
- Władze Stoczka: Droższe owoce w skupach mogą zmusić nas do podwyższenie cen dżemów (10-08-2010, 15:52)
- Sprzedaż Makaronów Polskich wzrosła w lipcu o 25 proc. do 11,6 mln zł (10-08-2010, 10:36)
- Seko wejdzie w produkcję zdrowej żywności (09-07-2010, 14:24)
- Heinz: Właściciele spółek są bardziej skłonni do sprzedawania udziałów w czasie kryzysu (08-07-2010, 13:51)
- Heinz monitoruje rynek pod kątem przejęć, ale nie prowadzi wiążących rozmów (07-07-2010, 11:39)
- Kolejne firmy z japońskim kapitałem chcą rozwijać się w Polsce (07-07-2010, 07:10)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»









