- Nic nie wskazywało na to, że popyt się załamie. Bezrobocie wprawdzie nieco rosło, powiedzmy 3 punkty procentowe średnio w miesiącach, ale jednocześnie ludzie uruchamiali zapasy (depozyty bankowe, pieniądze przywiezione z zagranicy, pieniądze wcześniej przeznaczone na konsumpcję niecodzienną" typu wakacje zagranicą, gadżety elektroniczne, itp.) - popyt więc nieco spadł, ale nie załamał się i zaczął szybko odrabiać początkowe straty". W dodatku wzrosły płace, a to dzięki optymalizacyjnym działaniom pracodawców - mówi Andrzej Faliński.
Jego zdaniem handel zachował się w 2009 r. bardzo mądrze.
- Sięgnął po strategie dyskontowania części asortymentów i po różnego rodzaju formy kooperacji z dostawcą i logistykiem, wymyślił niemal od ręki utrudniony przez sektor finansowy dostęp do pieniędzy operacyjnych i wstrzymał nieco inwestycyjny oddech - choć nie do końca, bo zagrożenie recesją skłoniło słabszych graczy do wejścia w fuzję lub sprzedania się silniejszym, zaś ci ostatni chętnie skorzystali z gwałtownie taniejącego rynku przejęć - mówi Andrzej Faliński.
Jego zdaniem handlowi pomogła również natura cech rynku. - Polski handel to 450.000 punktów sprzedaży, co daje ogromny potencjał podażowy dla klienta, ale i popytowy dla produkcji i usług. Jeśli dodamy do tego fakt, że 60% polskiego PKB pochodzi z rynku wewnętrznego, 30% to eksport produktów i 10% usług, to okaże się, że rynek wewnętrzny jest fundamentem twardym i rozległym. Co więcej, świat największych rynków finansowych i kapitałowych trawiony był kryzysem, bilionowymi spadkami, niemal wszystkimi plagami egipskimi, ale polska gospodarka w bardzo niewielkim stopniu z niego się finansowała i otrzymała kilka niewielkich klapsów (np. w postaci skutków zabawy w opcje) tam, gdzie inne gospodarki otrzymały nokautujące bomby w nos - mówi Andrzej Faliński.
Jego zdaniem 2010 rok będzie udany dla handlu, bo nic nie wskazuje na to by główne mechanizmy makroekonomiczne i sektorowe uległy zmianie na gorsze. Popyt krajowy rośnie, produkcja ruszyła kopyta, handel ma dobre wyniki, zapowiada się napływ środków UE i akcja inwestycyjna firm zagranicznych.
- Byle finanse publiczne ni stanęły na głowie, to wszystko będzie dobrze, a może nawet lepiej. Mówi się o drugim dnie recesji, o problemie drugiej bańki" finansowej w związku z nad finansowaniem sektora finansowego przez rządy w chwili rozpaczy (USA!), ale mimo to jestem dobrej myśli. Jeśli władza, stająca przed kolejnym kryterium wyborczym, nie wymyśli czegoś, co handlowi, a przez to i produkcji, głównie produkcji żywności, nie zaszkodzi, jeśli nie popatrzy na sektor oczami lisa widzącego tłuściutka gąskę do schrupania, to wszystko będzie szło dobrze. Handel mamy dobry, pieniądze w rynku są, produkcja przemysłowa znowu rośnie (grudzień - 12,3%) i pewnie będzie rosnąć, więc nie bądźmy narzekaczami" - w 2009 udało się i nie był to wcale przypadek - mówi Andrzej Faliński.
Polecamy:
Zobacz także:
- Dyrektor POHiD: Handel i dostawcy żywności znajdą wspólny język bez ingerencji resortu rolnictwa (09-02-2012, 14:59)
- Handel i producenci żywności chcą porozumienia. Dlaczego konsensus odrzuca minister rolnictwa? (09-02-2012, 14:47)
- Konsolidacja wpłynie na radykalny spadek cen żywności (02-02-2012, 11:05)
- Centrum Handlu Korczowa Dolina zmieniło właściciela. W planach nowe inwestycje (18-01-2012, 11:28)
- Espirito Santo tnie prognozy dla wyników Jeronimo Martins w Polsce (17-01-2012, 14:51)
- Duża nadwyżka w handlu strefy euro (13-01-2012, 11:35)
- Dyrektor POHiD: Rok 2012 nie będzie dla handlu zły (12-01-2012, 20:02)
- Zamiana starych sklepów na nowe (04-01-2012, 14:29)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»










