Według aktualnych wyliczeń, eksporter zaoszczędzi z tego tytułu rocznie około 115 mln dolarów nowozelandzkich (65 mln euro, przy kursie z 10 kwietnia). Już 35 proc. eksportu zostanie zwolnione z cła do końca października br., a kolejne 31 proc. do 2013 roku.
Kluczowym beneficjentem porozumienia ma być sektor mleczarski, ale wskutek tego, że nabiał był dla chińskich negocjatorów produktem wrażliwym, znoszenie taryf będzie rozciągnięte w czasie. Cła na import mleka w proszku zostaną w październiku br. obniżone z 10 proc. do 9,2 proc., potem stopniowo redukowane do 5 proc. w 2013 r. i zniesione dopiero w 2019 r. W ubiegłym roku Nowa Zelandia wysłała do Chin 51 tys. ton pełnego mleka w proszku (PMP) i 16 tys. ton chudego (OMP).
Opłaty za przywóz mleka spożywczego, masła i serów będą spadały stopniowo do 2017 r. Tylko taryfy wwozowe na mleko dla niemowląt, kazeinę, jogurty i serwatkę będą eliminowane przez najbliższe 5 lat. Istnieją także mechanizmy opóźniania obniżek ceł, jeśli eksport przekroczy określone limity. Mimo tych długich okresów przejściowych nowozelandzka branża mleczarska (np. władze giganta Fonterra) z zadowoleniem powitała umowę umożliwiającą jej dostęp do najszybciej rozwijającego się i wkrótce zapewne największego rynku świata.
Eksport mleczarski do Chin miał w ub. roku wartość ok. 350 mln dolarów nowozelandzkich (NZD), czyli 176 mln euro, co stanowiło 1/5 całkowitego wywozu Nowej Zelandii do Chin.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






