W Pawłowie, wsi za Lublinem, tuż przed Rejowcem Fabrycznym, było kiedyś wielu bednarzy i garncarzy. W 1932 roku powstała tam rzemieślnicza spółka, po wojnie działająca jako spółdzielnia, pracowało w niej nawet do 100 bednarzy. Dziś nikt w Pawłowie nie robi beczek.
Upadającą spółdzielnię przejęli państwo Rzepeccy i od roku 1990 działa na przedmieściach Rejowca jako prywatna firma Pawłowianka Zofii i Mariana Rzepeckich.
Ostatni chyba bastion prawdziwego bednarstwa w Polsce. 12 pracowników, tysiące beczek rocznie. Bednarzem był ojciec pana Mariana i dziadek, w Pawłowie każdy zresztą miał jakiś kontakt z robieniem beczek i podstawową wiedzę na ten temat. Teraz syn państwa Rzepeckich zaczyna pracę w rodzinnej firmie.
Musi być stary
Dąb na beczki musi mieć nie mniej niż 50 cm średnicy, czyli nie może być młodszy niż stuletni. Lepiej, żeby był starszy i większy - tak do dwustu lat. I jest tym lepszy, im wolniej rósł. Drewno na beczki tnie się na ćwiartki, słoje powinny być proste, żeby klepki miały należytą wytrzymałość, nie pękły przy wyginaniu, a beczki z nich zrobione nie ciekły. Modrzew też musi mieć ze sto lat i 50 cm średnicy, żeby się na klepki nadawał. I trudniej go kupić niż dąb.
Zbyt młode drzewo ma też w sobie związki chemiczne, które uwalniają się do przechowywanego w beczce alkoholu, psując jego smak. Z pociętego na ćwiartki drewna wycina się klepki, które minimum trzy lata leżą na placu, pod gołym niebem, sezonując się. Oznacza to zamrożenie na kilka lat sporych pieniędzy w postaci drewna, które musi czekać na swój czas.
Po trzech lub więcej latach klepki przycina się na długość, w zależności od wielkości beczki, fuguje, czyli profiluje skośnie ich krawędzie, żeby po złożeniu w beczkę na całej powierzchni przylegały do siebie.
- Jest to trudna operacja, od niej zależy szczelność beczki - podkreśla Marian Rzepecki. - Robimy prawdziwe beczki, nie atrapy, w nich naprawdę przechowuje się alkohol. Nie stosujemy żadnych klejów czy silikonów ani innej chemii do uszczelniania, tylko liście tataraku. Tak jak to robiono dawniej. Trzeba też wiedzieć, kiedy te liście zbierać i jak je suszyć. Beczka składa się więc z trzech rodzajów materiału - drewnianych klepek, tataraku i stalowych, ręcznie nitowanych obręczy.
Beczki do wina są w środku wypalane, a stopień wypalenia (np. na kolor tytoniu czy czekolady, który zależy od temperatury wypalania) dopasowuje się do rodzaju wina, jakie ma być w niej przechowywane.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







