Znacznie słabiej sprzedają się mięczaki, wśród których popularnością cieszą się głównie kalmary, i coraz częściej akceptowane małże.
Wśród importowanych mrożonek popularnością cieszą się mieszanki frutti di mare (pakowane i luzem) oraz mrożone krewetki (ostatnio coraz częściej oferowane są też krewetki świeże lub rozmrożone). Większość mrożonych krewetek importujemy za pośrednictwem innych krajów UE. W ramach dostaw wewnątrzwspólnotowych sprowadzamy mrożone krewetki o wartości blisko 9,5 mln euro.
Czołowym dostawcą skorupiaków spoza Europy na polski rynek są obecnie: Bangladesz (w 2008 r. dostawy z tego kraju miały wartość 418 tys. euro - import z tego kierunku rośnie bardzo dynamicznie od 3 lat), Indie (315 tys. euro - stabilizacja obrotów w ostatnich latach) i Wietnam (279 tys. euro - dziesięciokrotny wzrost importu w ciągu 3 lat). Nieregularne dostawy skorupiaków otrzymujemy też z: USA, Tajlandii, Indonezji, Kanady, Dubaju, Singapuru i Nigerii.
W imporcie różnych form mięczaków (świeżych, mrożonych, przetworzonych) także dominują dostawy wewnątrzwspólnotowe - głównie z: Niemiec, Hiszpanii, Belgii i Holandii. Spoza UE dostawy mięczaków realizowane są do Polski z: Peru (226 tys. euro), Tajlandii (203 tys. euro), Chin (191 tys. euro), w mniejszym stopniu z Argentyny, Wietnamu, Indonezji i Indii.
Jak widać na wykresie podsumowującym import mrożonych skorupiaków i mięczaków (dane Eurostat) po trzech latach rozwoju tego rynku (2005-2007), w roku ubiegłym zanotowano regres. W cenach z granicy wartość rynku mrożonych frutti di mare wynosi obecnie 12,5 mln euro (co odpowiada ok. 4500 ton).
Na rynku operuje kilkanastu dystrybutorów. Najbardziej widoczne są w handlu detalicznym mrożone owoce morza pod markami, należącymi do firm: Abramczyk, Wilbo, Nord Capital, Viciunai, BK-Food, Krymar, Frosta i Graal - potwierdza to panel Focus Research Polska. Głównym kanałem dystrybucji jest jednak sektor HoReCa (z mocnym udziałem spółki Kuchnie Świata). Wilbo, które należało do prekursorów rynku mrożonych owoców morza wprowadziło w 2008 r. na rynek około 500 ton frutti di mare, o wartości 8,8 mln zł. W pierwszym półroczu br. sprzedaż owoców morza przez Wilbo wyniosła 4,2 mln zł i była o 13% niższa niż w analogicznym okresie ub.r.
Rynek owoców morza rozwija się na razie samoistnie, praktycznie bez żadnego wsparcia reklamowego wśród konsumentów. Częste są natomiast pokazy kulinarne promujące użycie owoców morza przez kucharzy. Jednym z promotorów owoców morza jest Centrum HoReCa Makro, które organizuje cykliczne szkolenia. Przykładem promocji wysublimowanych owoców morza może też być ubiegłoroczny bal u Ambasadora USA w Warszawie Victora Ashe, który promował amerykańskie homary - nowy produkt, dostępny na polskim rynku. Otwierając przyjęcie Ambasador powiedział między innymi: "Polscy konsumenci są coraz bardziej zainteresowani zagranicznymi produktami wysokiej jakości, które oferują im restauracje i sklepy z luksusowymi towarami". Oby tak było!


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








