- Są już znane wyniki finansowe JAGO za pierwszy kwartał. Przychody wzrosły, ale strata się pogłębiła. Dlaczego?
- Te wyniki nie są zaskoczeniem, zakładaliśmy taką wysokość straty. Jesteśmy zadowoleni, że w pierwszym kwartale udało nam się zwiększyć sprzedaż, choć sytuacja na rynku była bardzo trudna, nasi konkurenci zanotowali spadek przychodów.
Specyfiką naszej branży są duże sezonowe wahania przychodów - pierwszy i czwarty kwartał zawsze jest gorszy.
- Branża jest też mocno uzależniona od pogody.
- W tym roku pogoda nam nie sprzyja.
W kwietniu mieliśmy duży spadek sprzedaży lodów w porównaniu z zeszłym rokiem - od 20 do 30 proc. Nasze informacje pokazują, iż spadki w przypadku całej branży były jeszcze większe.
- Z Pana słów wynika, że liczycie na poprawę w drugim i trzecim kwartale, ale na razie pogoda nadal jest dla was niełaskawa.
- Od wiosny do późnego lata koncentrujemy się na sprzedaży lodów, na których generujemy znacząco wyższe marże niż np. na mrożonkach warzywnych. Mamy też wtedy znacząco wyższe obroty. Ten rok jest niestety bardzo nietypowy i trzeba przyznać, iż nie sprzyja on branży. Jeżeli pogoda nadal będzie tak niełaskawa jak do tej pory, to wypracowanie dodatniego wyniku na koniec roku będzie trudne...
i wcześniej lub później będziemy musieli skorygować nasze budżety.
- Sprzedaż mrożonek nie jest tak silnie uzależniona od pogody jak lodów.
- Zgoda, mrożonki warzywne, frytki i pizza sprzedają się teraz nadal dobrze, ale niestety nie rekompensuje to utraconych przychodów i zysków, jakie ponosimy z powodu mniejszej sprzedaży lodów. One są ważną pozycją w naszym całorocznym planie finansowym. Systematycznie pracujemy nad zmniejszeniem wpływu pogody na nasze wyniki i dywersyfikacją sprzedaży.
Jest to jednak długotrwały proces. Pewnym remedium w przyszłości na całkowitą sezonowość sprzedaży tej kategorii produktowej jest systematyczny wzrost znaczenia lodów familijnych - tutaj popyt kształtuje się na zbliżonym poziomie przez cały rok. Wyrównanie struktury sprzedaży w ramach poszczególnych miesięcy i jej uniezależnienie od pogody byłoby dla całej branży bardzo dobrym zjawiskiem (nawet jeżeli skutkowałoby to zmniejszeniem sprzedaży w czasie obecnego szczytu sezonu). Sezonowość sprzedaży lodów u klientów sieciowych jest mniejsza niż w małych sklepach. W sieciach sprzedaje się mniej lodów impulsowych, a więcej familijnych. Tych drugich oczywiście w sezonie sprzedaje się nieco więcej niż poza nim, ale wahania są zdecydowanie mniejsze niż przy sprzedaży lodów impulsowych, które cieszą się większym zainteresowaniem w małych sklepach.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







