REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
  • Sponsor Główny
  • Sponsor
  • Sponsor
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Patronat Radiowy
  • Patronat medialny
  • Patronat medialny

- Trzeba wspierać eksporterów polskiej żywności: dywersyfikować rynki zbytu, chronić przed protekcjonizmem i wzmocnić działania dyplomacji gospodarczej - wynika z debaty otwierającej VII Forum Rynku Spożywczego i Handlu 2014 zatytułowanej "Strategiczny plan rozwoju dla sektora spożywczego".

 

Debatę otworzyli przedstawiciele polskiego rządu - wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oraz szef resortu rolnictwa - Marek Sawicki.

Wicepremier zaakcentował, że ten rok przypomniał nam jak krótkie są cykle gospodarcze. - W sposób szczególny widzimy, że światu potrzeba tego szczególnego towaru, który nie ma wartości materialnej, czyli zaufania. Świat każe nam myśleć kategoriami wspólnoty, ponieważ współczesna dyplomacja i polityka kierują się w stronę biznesu. Musimy rywalizować więc nie poprzez walkę, ale poprzez współpracę - powiedział Janusz Piechociński.

- Chciałem podziękować za nasze 25 lat polskiej suwerennej gospodarki oraz 10 lat członkostwa w Unii Europejskiej. Nie udawajmy, że nic się nie zmieniło. Jednak moglibyśmy osiągnąć o wiele więcej, gdybyśmy wytworzyli dodatkowe kompetencje. Trzeba dbać o dobrą opinię o Polsce i markę naszego kraju, ponieważ jest to promocja towarów, w tym żywności z Polski. Trzeba być ambasadorem polskości - komentował minister gospodarki.

Wicepremier Piechociński podkreślił gigantyczny rozwój przemysłu spożywczego, którego potencjałem Polska zaskakuje świat.

Zaapelował także o społeczną odpowiedzialności biznesu. - Wzywam sektor spożywczy, by godnie traktował swoich dostawców. Branża mięsna nie zdała egzaminu obniżając ceny surowca wieprzowego w pobliżu stref zagrożonych ASF, a przetwórcy owoców skupują je w tym roku po skandalicznie niskich cenach - poniżej kosztów produkcji - dodał.

Janusz Piechociński przyznał, że wielkim problemem we wchodzeniu na nowe rynki zbytu są mechanizmy finansowania i wsparcia. Dodał, że pomoże w tym powołanie banku wspomagającego eksport i import, nowa ordynacja podatkowa czy ułatwienia dla biznesu.

Wicepremier przyznał, że ogromnym problemem jest także rodzący się na nowo nacjonalizm i protekcjonizm w UE. - To jest ważny problem, który może w dłuższej perspektywie zdetonować Unię - dodał.

- Sprawą kluczową jest zwiększenie liczby eksporterów, którzy potrafią eksportować na rynki UE, ale także zdobywać nowe rynki. Ostatnie wydarzenia pokazały, że nie można opierać się na jednym dużym rynku - podsumował Piechociński podczas VII FRSiH.

Minister Marek Sawicki przypomniał, że w łańcuchu dostaw niezbędna jest współpraca i współodpowiedzialność. - Wszyscy obecni w łańcuchu dostaw muszą wziąć odpowiedzialność za eksport produktów rolno-spożywczych. Polska żywność jest mocno obecna na rynkach europejskich i na rynkach krajowych. Jednak, zamiast współpracować, polskie firmy rywalizują na eksportowych rynkach. To należy jak najszybciej zmienić - mówił podczas debaty inauguracyjnej Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Jeszcze 7 lat temu polski eksport produktów rolno-spożywczych nie przekraczał 11 mld euro, dziś ta wartość została niemal podwojona. - Dzisiaj borykamy się z problemem embarga Rosji. Dlatego musimy szukać alternatyw i wychodzić na nowe rynki zbytu. Naszym podstawowym błędem jest to, że polskie firmy próbują na rynkach eksportowych konkurować ceną. Konieczne jest wyhamowanie wzajemnej walki konkurencyjnej producentów żywności - zaalarmował Marek Sawicki.

Jego zdaniem producenci mogliby wspólnie przygotowywać oferty produktowe na rynki eksportowe. - Jeśli np. kilka zakładów będzie w stanie porozumieć się, że na dany rynek eksportujemy produkty jednej firmy, a na kolejny rynek eksportujemy produkty innej firmy - to na pewno przyniesie wymierne efekty - zapewniał podczas minister.

Zdaniem Marka Sawickiego przetwórcy muszą zacząć współpracować, bo w grupie przedsiębiorstw na pewno będzie łatwiej zaistnieć na eksportowych rynkach i to bez osłabiania zysku. - Nauczmy się nowego wchodzenia na kolejne rynki eksportowe. Wszystkie ogniwa w całym łańcuchu dostaw powinny być za siebie wzajemnie współodpowiedzialne. Obecnie ta współodpowiedzialność łamie się, kiedy pojawia się kryzys. W warunkach kryzysowych okazuje się, że nadmierna konkurencyjność zaczyna szkodzić. Dlatego zachęcam do konsolidacji w ramach podmiotów, do wspólnego przygotowywania ofert produktowych - mówił Marek Sawicki.

Jego zdaniem nadal mamy ogromne przestrzenie, które gdyby były wspólnie zagospodarowane, dałyby lepsze efekty. - Rosyjskie embargo, które miało być dla polskich producentów tak bardzo dotkliwe, mimo wszystko, nie wpłynęło na spadek wartości eksportu. W tym roku przekroczymy wartość 20 mld euro z eksportu. Potrafiliście jako przetwórcy i handlowcy wyjść na rynki zewnętrzne i dobrze skorzystać z możliwości sprzedaży. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że granice nie zostały jeszcze przekroczone i nadal jest jeszcze pole do dalszego rozwoju. Dlatego apeluję do wszystkich, żebyśmy wszyscy brali odpowiedzialność za producenta, eksportera, handlowca, za wszystkie ogniwa obecne w łańcuchu dostaw i współpracowali, a nie rywalizowali - namawiał minister.

- Embargo rosyjskie otworzyło przed rynkiem spożywczym nowe możliwości. Niedawno zorganizowaliśmy misję eksportową do Indii. Teraz przygotowujemy kolejne - do Iranu, Azerbejdżanu, Armenii , Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W okresie wczesnej wiosny zorganizujemy misję także do Algierii, Tunezji oraz Turcji - powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi. 

Do debaty włączył się także Andrzej Gantner, dyrektor zarządzający Polskiej Federacji Producentów Żywności, który potwierdził, że to czego oczekuje branża spożywcza od podejścia państwa to tworzenie coraz lepszych warunków do funkcjonowania.

Jak zaakcentował Gantner, pierwszym wyzwaniem dla rozwoju polskiego przetwórstwa jest "usprawnianie" dyplomacji gospodarczej. - Możemy sprzedawać drożej - nie konkurować ceną, ale musimy mieć nowoczesny system wsparcia poprzez dyplomację, sprawny system WPHI. Bez tego będzie nam ciężko robić postępy, szczególnie w otoczeniu konkurencji, której zabieramy rynki - komentował dyrektor PFPŻ.

Jego zdaniem, do rozwoju rynku spożywczego potrzeba też stabilnych i pewnych źródeł surowców rolnych. - Nie może być tak, że 10 proc. gospodarstw wytwarza 90 proc. surowców. Trzeba uwolnić rolnictwo od pośredników, którzy zabierają marże zarówno rolnikom, jak i przetwórcom. Można stworzyć potężne spółdzielcze giełdy rolne, aby zniwelować zjawisko tysiąca pośredników, którzy zarabiają na wykreowanych przez siebie cenach - dodał Andrzej Gantner.

Przyznał, że kluczowa jest też promocja marki "Polska". Jego zdaniem, w tym temacie zrobiono już bardzo dużo, ale można zrobić to jeszcze lepiej.

- Nasze konkurowanie ceną na rynkach zagranicznych prowadzi donikąd. Musimy konkurować jakością, bo mamy ku temu warunki. To jednak wynika z naszego rozdrobnienia w branżach przetwórczych. Jednak procesy konsolidacji są to bardzo ciężkie do przeprowadzenia - powiedział Gantner.

- Trzeba stworzyć warunki do konsolidacji rolnictwa. Przemysł zrobi to sam - mniej lub bardziej boleśnie - podsumował.

Ilona Antoniszyn-Klik, podsekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki RP zapewniła tymczasem, że funduszy na promocję polskich towarów, w tym żywności, za granicą będzie dużo więcej. - Planujemy pewnego rodzaju przesortowania. Skierujemy pieniądze na inne kierunki - głównie Afryki i Azji - powiedziała.

Podkreśliła, że samej promocji polskich towarów nie robi rząd, ale przedsiębiorcy, którym administracja ma tylko pomagać i ułatwiać działalność. - Ważna jest organizacja rynku. W rozmowach z zagranicznymi kontrahentami musimy operować dużymi liczbami, a przy obecnym rozdrobnieniu rynku, jest to niemożliwe - powiedziała Ilona Antoniszyn-Klik.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki RP podkreśliła, że jej resort organizuje obecnie szereg programów i inicjatyw, aby wspierać eksport polskiej żywności. Jednym z nich jest program "Innowacyjny rozwój". - Bez innowacji nie będziemy w stanie sprzedawać w satysfakcjonujących dla nas cenach. Nie możemy uczestniczyć w procesie międzynarodowej wojny cenowej. Ale możemy wspierać innowacyjne rozwiązania. W tym programie jest miejsce także dla rynku spożywczego - powiedziała. - Musicie mieć pomysły, które my możemy ułatwić Wam sprzedać - podkreśliła Antoniszyn-Klik.

Resort gospodarki chce także wspierać inwestycje firm spożywczych za granicą - szczególnie w krajach o dużym potencjale rolnym. - Mamy już kilka udanych projektów w tym temacie. Dyplomacja gospodarcza może aktywnie pomagać przedsiębiorcom - dodała.

Ilona Antoniszyn-Klik zaakcentowała także, że resort pomaga również w inwestycjach krajowych firm w Polsce. Przykładem jest możliwość otwierania nowych zakładów spożywczych w strefach ekonomicznych.

Jedną z najnowszych inicjatyw resortu jest ta powstała we współpracy z Grupą PTWP, wydawcą serwisów portalspozywczy.pl, dlahandlu i magazynu „Rynek Spożywczy". Chodzi o inicjatywę informowania branży spożywczej o nowych dostępnych rynkach zagranicznych. Ponadto zapowiedziała, że w przyszłym roku zostaną uruchomione dodatkowe środki na spotkania handlowe B2B.

Minister Sawicki dopowiedział także, że w planach rządowych jest skupienie dyplomacji gospodarczej wokół 4-5 centów w świecie obsługujących poszczególne regiony, które zajmą się ich kompleksową obsługą w kwestiach eksportu i współpracy podmiotów gospodarczych, w tym firm spożywczych.

W kwestii innowacji oraz konsolidacji rynku głos zabrał Tomasz Olenderek, członek zarządu Krajowej Spółki Cukrowej SA. - Obecnie nie można budować wartości firmy opierając się na jednej branży. KSC jest obecna w segmencie produkcji cukru, produktów skrobiowych, przetworów zbożowych i słodyczy i będzie dalej wchodzić w nowe kategorie, także mocniej w te, w których już jesteśmy. Taka strategia pozwoliła nam obronić się przed obecnym spadkami na rynku cukru związanymi z widmem jego uwolnienia - powiedział Olenderek.

- Nasi konkurenci na rynku światowym także dywersyfikują działalność - to zjawisko globalne - dodał.

Jego zdaniem, firmy nie mogą oczekiwać, że naukowcy przyjdą do nich z innowacyjnymi projektami i pomysłami na "urozmaicenie biznesu". - To my musimy wychodzić do świata nauki z propozycjami współpracy. W ramach naszej produkcji wytwarzamy np. metan i wodór i w temacie ich zagospodarowania współpracujemy z firmami z innych branż. Już trwają prace nad innowacyjny produktami - powiedział członek zarządu KSC SA.

Paneliści debaty otwierającej VII FRSiH zastanawiali się także nad ułatwieniami działania w Polsce dla firm zagranicznych. Tu głos zabrał Enrico Bottero, dyrektor generalny Ferrero Polska Commecial.

- Być może dawniej sądzono, że wchodząc do Polski chcieliśmy wykorzystać proste przewagi, czy to surowce, czy w miarę tanią siłę roboczą, ale tak nie było. Nasza filozofia, nasze działanie były dokładnie odwrotne - mówił Enrico Bottero.

- Zakład, który mamy w Polsce jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie obiektów produkcyjnych w całej Grupie Ferrero. Osiąga on doskonałość produkcyjną w wielu obszarach. To było możliwe dzięki samej inwestycji, ale również dzięki temu, że mogliśmy skorzystać z wysokich kompetencji pracowników, z wysokich kompetencji inżynieryjnych na rynku polskim - tłumaczył szef polskiego oddziału Ferrero.

- Inwestycje w Polsce były realizowane, żeby produkt był produkowany blisko rynku, na którym ma być sprzedawany. Mimo że pierwotnym zamiarem Ferrero było, aby produkować wyroby na rynek lokalny i w niewielkiej mierze na rynki eksportowe, to z czasem nasz eksport znacznie wzrósł. Obecnie produkty z naszego zakładu są eksportowane do 70 krajów na świecie - powiedział Bottero.

Dyrektor generalny Ferrero Polska Commercial dodał, że poprze wszelkie działania, które zmierzać będą do zmniejszenia poziomu obciążeń biurokratycznych w Polsce. - Każde uproszczenia będą przeze mnie mile widziane - oznajmił.

Z drugiej strony, goście rozmawiali także o narastającym protekcjonizmie w krajach Unii Europejskiej.

Jan Dąbrowski, prezes OSM Łowicz przyznał, że mimo wolnego rynku, kraje zachodnie stosują protekcjonizm i w zachodnich sieciach handlowych nie można sprzedawać polskich produktów.

Przypomniał także, że niedawno odbyła się narada czterech największych polskich mleczarni. - Wspólnie zastanawialiśmy się, czy nasze, polskie produkty mleczarskie są dostępne np. w niemieckich sieciach handlowych. Okazało się, że w żadnej niemieckiej czy duńskiej sieci handlowej nie ma żadnego produktu Mlekpolu, Mlekovity, OSM Piątnicy i OSM Łowicz. Co więcej, w ubiegłym roku Netto chciało w Danii wprowadzić polskie produkty mleczarskie. Potem musiało przepraszać i w efekcie, ani w Danii, ani w Szwecji nie można kupić żadnych polskich produktów mleczarskich - powiedział Jan Dąbrowski.

Z drugiej strony firmy zachodnie bardzo dobrze postrzegają polski rynek jako miejsce zbytu. - Niestety nie działa to w drugą stronę - ubolewał szef trzeciej co do wielkości polskiej mleczarni.

Prezes zaznaczył, że nie wszystkie kraje stosują protekcjonizm. Polskie produkty nabiałowe bardzo dobrze sprzedają się w Wielkiej Brytanii i sprzedaż tam cały czas rośnie. Trzeba jednak zaznaczyć, że obecność polskich produktów na Wyspach Brytyjskich została wymuszona przez licznie żyjącą tam polonię. To Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii sprawili, że pojawiły się tam nasze produkty. Teraz kupują je nie tylko Polacy, ale również Anglicy.

Podkreślił, że polskie produkty mleczarskie mogą konkurować i ceną i jakością, ale często trafiają na mur.

Jan Dąbrowski przyznał, że sektor mleczarski patrzy coraz śmielej w kierunku Afryki - kontynentu, gdzie brakuje produktów mleczarskich, ponieważ nie wszędzie są tam warunki do produkcji. Jednak często sprzedaje się tam produkty tanie (np. mleko z dodatkiem oleju palmowego), nisko marżowe, czy nawet jedynie półprodukty do dalszego przetwórstwa.

- Protekcjonizm jest rodzącym się, ale już ogromnym problemem europejskim. Trzeba zaznaczyć, że UE jest najważniejszym rynkiem zbytu dla polskiej żywności (trafia tam 80 proc. polskiego eksportu żywności). Dyplomacja musi gasić inicjatywy protekcjonizmu w zarodku - podkreślił Andrzej Gantner.

Głos w dyskusji zabrała także Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która przyznała, że POHID stara się wspierać producentów, ale najważniejszy jest klient.

- Polska branża dystrybucyjna stoi przed trudnym zadaniem. Musi sprostać zmieniającym się wymaganiom konsumentów, jednocześnie dbając o zachowanie dobrych relacji z dostawcami - powiedziała Renata Juszkiewicz.

Prezes POHiD zwróciła uwagę, że sieci handlowe są w stanie błyskawicznie reagować na zmiany. - W ostatnim czasie, jako handel podjęliśmy dużą kampanię promującą polskie jabłka, żeby pomóc sadownikom - podkreśliła Renata Juszkiewicz. - Staramy się też otwierać rynki zagraniczne. W tej działalności natykamy się niestety na problemy, takie jak np. ukryty protekcjonizm czy inne bariery niezgodne z prawem unijnym - dodała.

- Warto zauważyć, że eksport żywności poprzez sieci handlowe stale rośnie. W tej chwili pracujemy nad współpracą z Chinami i innymi krajami azjatyckimi - wskazała prezes POHiD. Zaznaczyła również, że w przypadku eksportu polskich produktów najważniejsza jest nie cena, lecz ich jakość.

- Dla dalszego rozwoju polskiego sektora rolno-spożywczego zarówno w Polsce, jak i za granicą bardzo ważna jest wpółpraca wszystkich uczestników tego rynku i plan, który może powstać w wyniku wspólnej dyskusji - podsumował debatę inauguracyjną na VII Forum Rynku Spożywczego i Handlu (FRSiH) Bartosz Urbaniak, dyrektor zarządzający ds. Agrobiznesu Banku BGŻ.

- Bardzo ważna jest współpraca i wspólna inicjatywa sektora, aby mieć plan, który musi powstać w wyniku dyskusji - powiedział Urbaniak.

- Wydaje mi się, że ważne jest też skoncentrowanie się na kierunkach, gdzie będziemy mogli dalej rozwijać eksport, a kraje takie jak np. Hongkong czy Chiny to wrota do tych dalekich rynków. Wejście na rynek, który ma 12 mld konsumentów dla kraju gdzie jest 40 mln Polaków i ok. 100 tys. producentów eksportowych, pokazuje różnice potencjału. A to musi wyjść w wyniku wielowarstwowej dyskusji i w tym względzie jestem coraz większym optymistą - dodał.

Urbaniak podkreślił, że właśnie w ramach dialogu rodzi się pomysł i plan do dalszego działania i rozwiązania problemów stojących przez sektorem rolno-spożywczym w Polsce, a wtedy można realizować jakąś strategię.

Bardzo ważna jest też świadomość konsumenta. - Na końcu łańcucha jest oczywiście talerz konsumenta, który głosuje przy pomocy widelca i noża i w ten sposób np. polskie towary pojawiły się na rynku brytyjskim, ponieważ znaleźli się tam ludzie, którzy żądali polskich produktów, które weszły na półki brytyjskich supermarketów i już tam zostały - powiedział Bartosz Urbaniak.

- Dużo zostało zrobione jeśli chodzi o świadomość konsumenta, ale nie damy rady wypromować jakiejkolwiek marki za granicą, jeśli nie wypromujemy jej wewnątrz kraju czyli nasz polski konsument musi być przekonany o jakości naszych produktów - dodał.

POLECAMY W SERWISACH