REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
WYDARZENIA/KONFERENCJE
VII FRSiH

Na VII Forum Rynku Spożywczego i Handlu, podczas debaty zatytułowanej „Biznes i technologie - konkurencyjność produkcyjna polskiego sektora spożywczego" paneliści dyskutowali m.in. na temat kondycji finansowo-technologicznej polskiego sektora spożywczego, optymalizacji procesów produkcyjnych w zakładach spożywczych oraz współpracy z nauką jako szansą na zwiększenie innowacyjności sektora żywnościowego i automatyzacji produkcji.

Polska eksportuje żywność za 20 mln Euro, to więcej niż Rosja dostaje za wysyłkę swojej broni zagranicę - w ten sposób Jacek Ziarno, zastępca redaktora naczelnego serwisu www.wnp.pl rozpoczął, podczas VII FRSiH, debatę zatytułowaną "Biznes i technologie - konkurencyjność produkcyjna polskiego sektora spożywczego". Z kolei paneliści rozpoczęli dyskusję od analizy stanu konkurencyjności polskiego sektora spożywczego.

- Graal jest największym producentem konserw rybnych w Europie. Po przeprowadzonych przez nas inwestycjach, możemy śmiało konkurować z największymi firmami na świecie - powiedział Bogusław Kowalski, prezes Grupy Kapitałowej Graal.

Jego zdaniem Polska po wstąpieniu do Unii Europejskiej musiała nadrobić szereg zaległości, nadążyć za trendami, dostosować się do wymagań nie tylko unijnych, ale też w zakresie organizacji czy wydajności.
- Polska jest dziś liderem w wykorzystaniu funduszy europejskich, są one przez nas wykorzystywane bardzo dobrze. Mamy dziś technologie, z których potrafimy umiejętnie skorzystać i które w połączeniu z naszą wiedzą dają wspaniałe efekty - powiedział Kowalski.

Szef Graala zwrócił uwagę na fakt, że zakłady funkcjonujące w Polsce są w większości nowoczesne, często bardziej nowoczesne, niż w firmach z Europy Zachodniej. Jak dodał, polskie firmy absolutnie nie mają czego się w tym aspekcie wstydzić.

- To wcale nie znaczy, że jest przesadnie dobrze, mamy bowiem wciąż dużo do nadrobienia. Polska jest postrzegana jako kraj trochę „gorszy" z grona krajów rozwiniętych, ale ja patrzę na to jak na szansę. Również produktywność w Polsce nie jest na tak wysokim poziomie, jak w UE. To kolejna szansa dla naszego kraju. Jeżeli chodzi o zdobywanie rynku, to też na pewno naszą szansą jest konsolidacja. Musimy być silni, musimy być duzi, żeby skutecznie konkurować z największymi firmami na świecie - oznajmił prezes Graala.

Zdaniem Kowalskiego, dobrze ilustruje to sytuacja na rynku łososiowym. Panelista zwrócił uwagę na fakt, że Polska jest liderem w imporcie łososia z Norwegii. Polska importuje jednak najwięcej nie dlatego, że w naszym kraju spożywa się najwięcej łososia, lecz dlatego, że Polska jest również największym eksporterem łososia wędzonego na świecie. - Wyparliśmy naszych konkurentów z państw Europy Zachodniej i dziś to nam udaje się sprzedawać własne produkty - skomentował Kowalski.

Mniej różowo jest w segmencie, w której działa firma Warwin. Tomasz Iżewski, prezes firm Warwin SA, przyznał, że branża zagęszczonych soków owocowych obecnie mocno walczy o rentowność. Dlaczego?
- Wszystko przez to, że przez ostatnie lata rosła liczba zakładów zajmujących się przetwórstwem owoców, także moce produkcyjne są coraz większe - powiedział podczas Forum Spożywczego i Handlu, Tomasz Iżewski, prezes Warwin SA.
Firmy produkujące zagęszczone soki jabłkowe są w stanie przetworzyć dziennie 30 tys. ton jabłek.
- To oznacza, że podczas około 100 dni kampanii możemy zagospodarować cały zbiór jabłek w Polsce. Obecnie - kiedy sadownicy cierpią przez embargo, więc więcej jabłek trafia na cele przemysłowe - te nadwyżki mocy produkcyjnej bardzo się nam przydają. Jednak w latach, kiedy nie ma problemu ze zbytem jabłek deserowych i występuje nieurodzaj, mamy do czynienia z ostrą walką o surowiec. Jest to walka ceną - komentuje Tomasz Iżewski.

Jak podaje, w ubiegłym roku firma płaciła dostawcom jabłek około 55 gr/kg, a obecnie cena wynosi 16 gr/kg.
Zdaniem Tomasza Iżewskiego, by poprawić sytuację na rynku zagęszczonych soków owocowych, usprawnić eksport tego produktu do krajów Europy Zachodniej, skończyć z wojną cenową i poprawić rentowność, potrzebna jest konsolidacja branży. - W ciągu ostatniego półwiecza w Polsce powstało około 50 zakładów przetwórstwa owoców na zagęszczone soki jabłkowe - dodał Iżewski.

Podczas sesji pt. Biznes i technologie - konkurencyjność produkcyjna polskiego sektora spożywczego, Józef Rolnik, współwłaściciel Firmy Handlowej Rolnik, stwierdził. że minister Marek Sawicki, powinien polskim producentom rolnym, za każdą wyeksportowaną paletę owoców poza kraje UE, rozdawać medale, bo to jest duża sztuka.

- Reprezentuję branżę przetwórstwa warzywno-owocowego, która jest oparta na procesie pasteryzacji i sterylizacji. Nie mamy do czynienia ze skomplikowanymi procesami czy ponadczasową myślą technologiczną. To co nas stawia w bardzo dobrym świetle to to, że Polska dobrze wykorzystała środki z UE i dzisiaj wiele krajów nam zazdrości tego np. Węgry, które kiedyś dla nas były przykładem. Dzisiaj my zostawiliśmy ich w tyle jeśli chodzi o proces przechowalnictwa czy technologie przetwarzania. Nasza branża na szczęście nie podlega rosyjskim restrykcjom, a wręcz sytuacja jest nietypowa, bo nasze zamówienia rosną - dodał Józef Rolnik.

Jednak jest coś co spędza sen z powiek również pana Józefa Rolnika.
- Obawiam się nagonki na polskie produkty i czarnego PR, to może nas w przyszłości ograniczyć. Myślę, że dobrym rozwiązaniem w obliczu tego typu problemów jest bezpośrednia rozmowa z sieciami handlowymi w Rosji i innych rynkach. Dla przykładu w Mongolii, kraju, który ma mniej niż 5 mln mieszkańców, na rynku przetwórstwa warzywno-owocowego królują trzy polskie firmy. To pokazuje, że otwierają się przed nami nowe możliwości. Jednak by się tam rozwijać potrzebna jest bardziej otwarta pomoc ze strony KUKE, która jako agenda państwowa powinna wziąć większe ryzyko na siebie i pomagać, przedsiębiorcom. Limity eksportowe muszą być bardziej odważne - stwierdził Józef Rolnik.

Centralizacja kluczem do sukcesu
Jarosław Kapitanowicz, wiceprezes zarządu, dyrektor operacyjny GK Otmuchów SA, przypomniał podczas debaty, że trzy biznesy należące do grupy, przez długi okres były niezależne, działały samodzielnie.
- Scentralizowaliśmy wszystkie podmioty, co przyniosło efekt synergii, dzisiaj mamy jeden pion handlowy, jeden pion zakupów w całej grupie, organizacja produkcji i planowanie odbywa się również wspólnie. Nie mamy źródeł marrnotrastwa w postaci dublowania stanowisk. Poza tym po centralizacji wzrosła nasza siła przetargowa, co ma znaczenie przy zakupach - bo jako grupa zużywamy dużo więcej cukru i mąki. W grupie mamy ok. 1000 pracowników, mamy świadome podejście do zarządzania zasobami, staramy się w 100 proc. wykorzystać potencjał, który mamy. Dla przykładu linie produkcyjne ruszają tylko wtedy, kiedy mamy zamówienia, dzięki czemu podnieśliśmy efektywność wykorzystania zasobów maszynowych i energetycznych - wyliczał podczas FRSiH Jarosław Kapitanowicz.
Dodatkowo GK Otmuchów inwestuje w pracowników i szkolenia, co również pozwoli na ograniczenie liczy zatrudnionych osób.

Graal jest liderem konsolidacji branży rybnej.
- Przejęliśmy aż osiem firm. To pokazuje, że mamy na tym polu bardzo duże doświadczenie - powiedział podczas sesji "Biznes i technologie - konkurencyjność produkcyjna polskiego sektora spożywczego", jaka odbyła się w ramach VII Forum Rynku Spożywczego i Handlu Bogusław Kowalski, prezes Grupy Kapitałowej Graal.
Jak dodał szef rybnej firmy, przyczyny przejęć są bardzo różne. W przypadku Graala było to szybkie wejście w segment, w którym firma nie istniała, ale może to być także umocnienie pozycji rynkowej, jak również pozyskanie nowych technologii, nowej wiedzy, pozyskanie know-how.
- Opłaca się być dużym, bo konsolidacja to jest skupienie w jednym miejscu środków, zasobów i wiedzy. Ale czy zawsze jest to sposób na unowocześnienie produkcji? 70 proc. akwizycji na świecie jest nieudanych - to jest fakt. Ale jeżeli przejmujemy firmę, w której jest jakaś nowa technologia, bądź jeżeli sami nie możemy wejść w produkcję nowego produktu, gdyż nie posiadamy wystarczającej technologii, a przejmowany podmiot ją ma, to jest to zawsze jakaś wartość dodana - oświadczył Kowalski.
- Z drugiej strony, podejmując decyzje o akwizycjach, musimy się kierować nie tylko możliwością pozyskania technologii, ale tez szeregiem ryzyk. Dopiero po dokładnej analizie można podejmować ewentualne decyzje o przejęciach - powiedział prezes Graala.

Waldemar Topolski, dyrektor zarządzający Grupy ARYZTA, również jest zdania, że duży może więcej.- Jako piekarze nie jesteśmy skonsolidowani. Mam gorący apel do kolegów z branży o jednoczenie wysiłków, ponieważ duży może więcej niż działając w pojedynkę. Cena nie będzie głównym czynnikiem przewagi konkurencyjnej - apelował podczas sesji Waldemar Topolski.

Jego zdaniem jedynym, słusznym kierunkiem rozwoju są innowacje i dotacje unijne.
- Współpracujemy z wieloma krajami, mamy rozbudowane działy jakości, badań i rozwoju. Reprezentuję branżę piekarską, która jest jedną z najbardziej rozdrobnionych segmentów w Polsce. Na tym rynku działa 10 tys. piekarni, z czego zaledwie kilka dużych podmiotów. Wykorzystanie środków unijnych jest dla mnie prostsze niż w przypadku mniejszych firm, które walczą o zbyt i nie mają często czasu na wypełnianie oczekiwań instytucji rozdzielających środki unijne - twierdzi Waldemar Topolski.
Jego zdaniem istnieje jednak duża obawa, że przedsiębiorcy po prostu przejedzą dużą część środków UE na pseudobadania innowacyjne.

Innowacji czas
Waldemar Topolski, dyrektor zarządzający Grupy ARYZTA, przyznał, że dzięki pomocy publicznej, jego firmie udało się zdobyć przewagę cenową i technologiczną.
- Cały czas poprawiamy przewagę jakościową. Teraz moim zdaniem przyszedł czas na innowacje i budowę polskiej marki. Konkurencja nie śpi, dlatego polscy producenci rolno-spożywczy muszą być bardziej innowacyjni, musimy budować polską markę pieczywa, powinniśmy brać przykład z norweskiego łososia czy duńskiego masła - to są konkretne przykłady konkretnych działań, które świadczą o tym, że konsument jest zapłacić w stanie więcej za dobry, markowy produkt - dodał Waldemar Topolski.
Waldemar Topolski podczas debaty zaznaczył, że mimo. iż w pieczywie pozorne trudno o na innowacje, to jednak konsumenci oczekują nowych rozwiązań również w tym sektorze. Nawet w prostej kajzerce można i trzeba znaleźć innowacje, bo konsumenci tego oczekują.
Jakie są trendy na rynku pieczywa?

- Ciekawym zjawiskiem na rynku jest odchodzenie od produktów tzw. light czy niskotłuszczowych. Większy wzrost obserwujemy w produktach, które w sposób całościowy wspierają zdrowy tryb życia, mają funkcje prozdrowotne np. pieczywo bezglutenowe. Popularne jest również pieczywo bogate w błonnik czy naturalne kwasy tłuszczowe. Źródłem naszego optymizmu są nasi konsumenci. Każdy konsument chce mieć wybór, co chce, gdzie chce i jak chce. My producenci musimy się do tego dopasować - zapewniał podczas FRSiH Waldemar Topolski.

Czy nowa perspektywa unijna, gdzie dźwignia przełożona jest bardzo mocno na efektywną współpracę nauki i biznesu, stwarza szanse dla biznesu ?

Józef Rolnik, współwłaściciel Firmy Handlowej Rolnik, ubolewał podczas FRSiH, że kierowana przez niego firma, jako duży podmiot, nie dostanie z nowej transzy pomocy unijnej.
- Jedyna droga do dodatkowych środków to współpraca z jednostkami badawczymi. Jednak jestem zdania, że przez to zaczną powstawać pseudo projekty badawcze, nic z tego nowego nie wyniknie. W przetwórstwie warzywno-owocowym nie ma miejsca na zbyt skomplikowane innowacje, występują tam proste procesy technologiczne, stąd takie innowacje nie są konieczne - mówił Józef Rolnik.
I dodał, że dużym problemem dla branży przetwórstwa warzywno-owocowego jest umaszynowienie zakładów.
- Hiszpania i Niemcy zdołały się umaszynowić, my zrobiliśmy to na końcu, przez co przestajemy być konkurencyjni na europejskim rynku. Jeśli faktycznie nie otrzymamy żadnych środków z UE, być może będziemy zmuszeni do kupowania niemieckich maszyn z drugiej ręki - dodał przedsiębiorca.

Kierunek: inwestycje i dywersyfikacja
GK Otmuchów po wejściu na giełdę zainwestowała w bardzo innowacyjną linię do produkcji żelek. - Wcześniej mieliśmy w portfolio małą spółkę, która miała doświadczenia na rynku żelek, co skłoniło zarząd do inwestycji w tym segmencie. Obecnie jesteśmy dużym dostawcą tego typu produktów zarówno brandowych jak i private labels w kraju i zagranicą. Inwestujemy w innowacje, to nam pomoże rozwijać nasze firmy. Odczuwamy spadek sprzedaży produktów śniadaniowych, ale nie zamierzamy poddawać się na tym rynku. W kolejnych miesiącach wejdziemy w kolejną kategorię w tym segmencie - zapewniał podczas panelu Jarosław Kapitanowicz.

Szef Graala, Bogusław Kowalski, jest zdania, że w biznesie należy odważnie działać, a jednym z takich działań są oczywiście inwestycje.
- W trzy lata kupiliśmy osiem firm. Po tym zakupie musieliśmy dużo inwestować, żeby poprawić sytuację wewnątrz firmy, w modernizacje przejętych zakładów, jako lider rynkowy w branży rybnej musieliśmy być liderem inwestycji związanych z innowacjami, inwestowaliśmy w automatyzację produkcji, nowe opakowania, poprawę jakości i bezpieczeństwa oraz wiedzę i umiejętności naszych pracowników - wyliczał szef Graala.
Czy warto było?
- Warto! Jednak zalecam głęboki rozsądek przy okazji akwizycji, by koszty amortyzacji nie zjadły rentowności, żeby potencjalna transakcja miała biznesowy sens. Są narzędzia do tego stworzone jak np. kontroling. Do ryzyk zaliczyłbym inwestycje w produkty, których żywotność może się szybko kończyć. Ryzykowne są również dotacje unijne, 60 proc. finansowania inwestycji ze środków UE, to kusi. Jednak po zakończonej inwestycji dana firma musi udźwignąć koszty utrzymania urządzeń, zakładu. Inwestycje powinny zwrócić się w okresie nie dłuższym niż trzy lata. Ale są inwestycje strategiczne, które często decydują o tym czy firma będzie się rozwijała czy nie - to są inwestycje w jakość i bezpieczeństwo produktu - twierdzi Bogusław Kowalski.

Sposobem na dobry biznes dla firmy Warwin jest dywersyfikacja działalności. Żeby nie uzależnić się od jednego odbiorcy i od jednego segmentu spożywczego rynku, spółka działa na rynku zagęszczonych soków, cydru oraz soków NFC. - Uzależnienie się od jednego rynku zbytu nie jest dobre - co pokazało embargo na rynku jabłek świeżych. Stagnacja i brak rozwoju prowadzi donikąd. Stąd nasze ambitne plany rozwoju. W ostatnich latach uzyskujemy zyski oraz inwestujemy i czerpiemy z tego korzyści, uzyskujemy zwrot z inwestycji. Z kategorią cydru wiążemy duże nadzieje. W Polsce konsument jest znudzony typowym piwem, i tu widzimy swoją rolę i szansę. Na rynku soków NFC tendencje ogólnoeuropejskie mówią o zwiększeniu spożycia soków NFC. Od 2006 roku występuje stagnacja na rynku soków, ale z drugiej strony rośnie sprzedaż właśnie soków NFC. Mają one lepsze walory smakowe niż soki odtworzone. Chcemy wpisać się w ten trend i z niego skorzystać. Część naszej produkcji - ta związana z produkcją zagęszczonych soków - wiąże się już z tłoczeniem soku z owoców, ale musimy jeszcze zainwestować w ich przechowywanie - wyliczał podczas FRSiH szef Warwinu.

Kierunek: Nowoczesne technologie
Daniel Wolski, industrial solutions team leader w fiemie Mitsubishi Electric, jest zdania, że firmy, które chcą produkować duże wolumeny, przy bezpiecznej produkcji, nie unikną robotyzacji. - Oczywiście na rynku zawsze będzie miejsce na nisze, firmy, które robią ręcznie pewne rzeczy, ale cała reszta producentów nie będzie miała wyjścia i my konsumenci jesteśmy tego przyczyną. Dowód? 70 proc. Polaków kupuje w dyskontach a dyskonty często wymagają od producentów żywności innego podejścia choćby do pakowania żywności. Wiele dyskontów życzy sobie np. na jednej tacce kilka smaków jogurtów. Firmy które chcą produkować dla dyskontów muszą tym wymaganiom sprostać, jeśli nie usprawnią produkcji będzie im trudno sprostać wymaganiom konsumentów - przekonywał podczas FRSiH Daniel Wolski.

Poza tym Daniel Wolski zapewniał podczas panelu, że niemal wszystkie zakłady, z którymi firma się styka, są zainteresowane oszczędzaniem energii i że tu warto szukać oszczędności. - Firmy powinny zwracać uwagę ile płacą np. za energię. Istnieją systemy, które zbierają informację z konkretnych maszyn i zarządzają tym. Przy inwestycjach nowych warto zwrócić również uwagę na sprzęt który kupujemy - dodał ekspert.

Pani Justyna Włodarczyk, product manager Comarch SFA, przybliżyła w swojej prezentacji w jaki sposób firmy z branży handlowej mogą korzystać z nowoczesnych technologii, by zwiększać efektywność pracy.

 

POLECAMY W SERWISACH