REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
WYDARZENIA/KONFERENCJE
Uczestnicy III Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna, część III, dedykowana rynkowi rolno-spożywczemu fot. PTWP

Rynek rolno-spożywczy w Afryce ma ogromny potencjał, a wart jest 313 mld dolarów. Polska jest nieco zapóźniona, jeśli chodzi o wejście na tamte rynki rolno-spożywcze, ale wciąż ma szanse na współpracę i rozwijanie tam działalności – mówili podczas VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego uczestnicy III Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna w części trzeciej panelu, dedykowanej rynkowi rolno-spożywczemu.

W każdym kraju afrykańskim sektor rolno-spożywczy jest bardzo istotny, Polska nie powinna więc ignorować rynku rolno-spożywczego w Afryce.

- W tych rynkach tkwi potencjał, a dla Polski, która eksportowała produkty na wschód, do Rosji ten kanał się zamknął, szczególnie dla producentów owoców i warzyw. Moglibyście zmienić stosunki tak, żeby Afryka stała się odbiorcą owoców, a z kolei Polska mogłaby importować produkty ekologiczne. Nasze ziemie są żyzne, niewyjałowione i można wyprodukować na nich zdrowe jedzenie bez dodatku np. fosforatów. Potencjał żywnościowy tych wszystkich państw jest ogromny. Obecnie populacja Afryki to ok. 1,5 mld ludzi, a to będzie rosło – mówił podczas panelu George Ngethe Njenga, dziekan Strathmore Business School Nairobi w Kenii, z wydziału rolno-spożywczego.

Marek Ziółkowski, ambasador RP w Nairobii w Kenii wzmocnienie produktywności rolnictwa i modernizacja rolnictwa to istotna część polityki gospodarczej każdego z państw afrykańskich, ponieważ 60-70 proc. siły roboczej jest zatrudnionej w rolnictwie w krajach afrykańskich.

- To jest sektor, w którym na postęp stawia w tej chwili każde państwo afrykańskie. Chcę podkreślić, że rolnictwo i  rynek rolny państw afrykańskich jest prawie w każdym z krajów afrykańskich kwestią nie tylko jednego z sektorowych programów państwa, lecz jest to jedna z podstawowych państwowych polityk, bo wysoki wzrost demograficzny i przeciętna wieku ok. 20 lat, to powód do niepokoju dla liderów państw afrykańskich, bo jest problem wyżywienia – mówił Marek Ziółkowski, ambasador RP w Nairobii w Kenii.

- W Angoli na przykład od wielu lat mamy już najważniejsze marki światowe, obecna jest Wielka Brytania i USA i obawiam się, że dla Polski jest już nieco za późno, ale jedyna możliwością jest szukanie rynków niszowych jak np. produkcja mleka UHT. Sprzedajemy też np. tony polskich jabłek, które wcześniej zakupiliśmy z Polski – mówił z kolei David Valente, prezes firmy Expandglobe, działającej na rynnach środkowo-wschodniej Europy oraz Afryki, w tym w Angoli.

Dodał, że możliwości polskich firm do inwestycji i współpracy z partnerami lokalnymi wychodzą już poza handel.

- Można starać się wyszukiwać innych miejsc gdzie polskie firmy mogłyby prowadzić działalność w przemyśle rolno-spożywczym i trzeba działać w modelu trzech krokow: eksportować, inwestować i produkować na miejscu. Inwestować w lokalna marki i lokalną produkcję w Afryce. Kraj ten potrzebuje zatrudnienia jak większość krajów w regionie subsaharyjskim i cały czas będą rosły cła na produkty importowane, więc jedynym działaniem jest działanie na miejscu, bo nie będzie możliwości importu z Polski i reszty świata – mówił David Valente z Expandglobe.

- Biznes w dziedzinie sprzedaży detalicznej bardzo dobrze się już rozwija, ale mamy też szanse związane z przetwórstwem ryb, łowieniem ryb w Angoli, a następnie przetwórstwem i sprzedawaniem tych ryb do Polski, więc jest wiele możliwości, z których można skorzystać. Czy Polska jest na to gotowa? – dodał.

Zaznaczał, że jeśli chodzi o działalność na miejscu to firmy mogą zajmować się np. przetwarzaniem i pakowaniem żywności, ale we współpracy z partnerami lokalnymi, którzy potrzebują know-how, maszyn.

- Angola jest dość specyficznym rynkiem, jest to kraj o średnich zarobkach, a ma też zasoby. Problem więc nie polega na znalezieniu pieniędzy na inwestycje, ale chcą widzieć, że Polacy będą zaangażowani i podzielą się know-how – mówił Valente.

Bartłomiej Lewandowski z Polskiej Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) mówił, że agencja stara się wspierać wszystkie polskie firmy, nie tylko z sektora rolno-spożywczego, także z sektora IT, maszyn, czy maszyn rolniczych, które chcą wejść na rynki afrykańskie.

- Widzimy, że polskie przedsiębiorstwa sektora rolno-spożywczego wykazują duże zainteresowanie wyjściem poza Polskę i wejściem do Afryki. Jesteśmy największym eksporterem europejskim jabłek, liderem w eksporcie drobiu i możemy to wykorzystać w Afryce. Tam będziemy mieli dostęp do innych towarów i to jest sytuacja win-win. Polscy producenci mogą konkurować jakością i ceną i są też w stanie na te rynki afrykańskie wchodzić i stworzyć takie sytuacje win-win – mówił Bartłomiej Lewandowski.

- Kiedy porównamy technologie rolno-spożywcze Polaków i Afrykanów to widać, że możemy też dużo skorzystać z doświadczeń Polski – podkreślał z kolei George Ngethe Njenga.

David Valente, prezes firmy Expandglobe, działającej na rynnach środkowo-wschodniej Europy oraz Afryki podkreślał, że o Afryce często mówi się bardzo ogólnie, natomiast Afryka to przecież aż 54 kraje i warto tworzyć strategie właśnie dla poszczególnych krajów.

- My zajmujemy się Angolą i staramy się wspierać polskie firmy działające w tym kraju. Angola to 24 mln ludzi i szacuje się, że ta populacja podwoi się w najbliższym czasie osiągając rozmiar zbliżony do rozmiarów populacji Polski, wiec nasze rynki będą podobne – mówił David Valente.

- Angola jest trzecim krajem co do rozwoju gospodarczego w regionie subsaharyjskim i jednym z 10 najszybciej rozwijających się regionów na świecie. W tym kraju większość żywności, bo około 70-80 proc jest importowana – dodał.

W Ghanie, Nairobii i Nigerii rynek rolno-spożywczy jest bardzo aktywny, a pozostałe kraje afrykańskie też mają ogromny potencjał. Przykładowo napoje i żywność stanowią ok. 30 proc. wydatków domowych w gospodarstwie afrykańskim.

W każdym kraju afrykańskim sektor rolno-spożywczy jest bardzo istotny. Stephen Masatu Wasira, minister rolnictwa, bezpieczeństwa żywieniowego i spółdzielczości  Tanzanii podkreślał, że rolnictwo w Tanzanii odpowiada za ok. 31 proc. PKB, 95 proc. żywnosci dla mieszkańców i zatrudnia około 74 proc. siły roboczej w Tanzanii.

- Więc jeśli ktoś chciałby przyjechać i pomoc nam w rozwoju rolnictwa, w wykorzystaniu nowych technologii to będzie bardzo mile widziany. Jesteśmy rolnictwem, które używa bardzo niewielu nawozów czy środków ochrony roślin, sprzętu rolniczego, jesteśmy tez niedofinansowani i w powijakach, jeśli chodzi o badania co do nowoczesnych upraw. I to są te kwestie, w których możemy współpracować z Polska – podkreślał Stephen Masatu Wasira.

- Jedną z takich dziedzin do współpracy jest też przetwórstwo spożywcze i bardzo ważna gałąź, która będzie rozwijała się w kolejnych 10 latach. Będziemy też modernizować przemysł rolniczy - dodał.

- Jesteśmy otoczeni jeziorami, mamy ryby, mamy potencjał w hodowli bydła, ale wszystko eksportujemy w formie nieprzetworzonej, wiec jeśli mielibyśmy współpracować, to w sektorze przetwórstwa, a wiemy, że macie potencjał, zaś my mamy bardzo stabilne ramy prawne, które chronią inwestorów – mówił również Stephen Masatu Wasira.

- My w produkcji żywności mamy te przewagę, że mamy niskie koszty pracy, a z tym Europa będzie miała problem, więc może mogłaby skupić się na produkcji maszyn dla sektora rolno-spożywczego, a nie na produkcji żywności, bo my nie kupimy żywności, ale maszyny już tak. Mamy 44 mln hektarów gruntów ornych, a wykorzystujemy tylko połowę, więc mamy ziemię do produkcji żywności i jeśli tylko zainwestujemy w technologie i maszyny, to możemy eksportować żywność, więc prosimy inwestorów z Polski do przyjazdu i inwestycji - dodał.

Z apelu do inwestycji w Afryce, w tym w Tanzanii, skorzystał już polski producent ciągników Ursus i podpisał porozumienie w Etiopii i wkrótce wejdzie też do Tanzanii. Ursus to firma o 120-letniej tradycji w rolnictwie i lider w sprzedaży ciągników w Polsce.

- Rządy afrykańskie bardzo intensywnie pracują nad mechanizacją rolnictwa. Nasz kontrakt etiopski jest owocem programu Go Africa, który dał nam możliwość ulokowania naszych produktów, a raczej całego projektu, bo sprzedajemy tam też wiedzę techniczną, szkolenia, linię montażową, na której są też montowane ciągniki Ursusa. Bardzo ważne jest przy tym wsparcie placówek dyplomatycznych – mówił Karol Zarajczyk, prezes firmy Ursus.

- Jesteśmy też w przeddzień rozpoczęcia naszej działalności w Tanzanii. Istotne jest stworzenie tam montowni, sieci dostawców, a nie tylko sprzedaż samych produktów. Afryka to nie jest już bardzo zacofany region pod względem technologicznym – dodał i podkreślał, że ważne jest wsparcie dla polskich firm na poziomie rządowym, ministerstwa finansów, czy MSZ.

Polskie firmy narzekają, że ich działalność się kurczy, jeśli chodzi o Europę wschodnią, dlatego szukają innych rynków. Marek Ziółkowski, ambasador RP w Nairobii w Kenii mówi, że polskie firmy szukają nowych rynków nie tylko z powodu embarga Rosji, czy wojny Rosji z Ukrainą, ale też z powodu ograniczania ryzyka na tradycyjnych rynkach europejskich.

-  W dawnych latach to co nie zachęcało polskich firm do penetrowania takich rynków jak Afryka to były po prostu koszty, ale w  tej chwili kapitalizacja polskich firm jest na tyle poważna, że stać je na podjęcie eksploracji nowych rynków, tym bardziej, że taką ekspansję wspierają ministerstwa, PAIiIZ i inne organizacje – mówił Marek Ziółkowski.

SPOJRZEĆ UWAŻNIEJ NA MADAGASKAR

Polska mogłaby też przyjrzeć się bliżej takiemu rynkowi jak Madagaskar, który na razie nie jest popularnym miejscem dla polskich inwestycji.

- Gdy słuchałem polskich inwestorów, to oni mówią bardziej o krajach, gdzie mówi się po angielsku, bo w Afryce te angielskojęzyczne kraje są bardziej rozwinięte, jeśli chodzi o produkcję rolno-spożywczą, a francuskojęzyczny Madagaskar jest z kolei bardziej rozwinięty surowcowo – mówił Harison Randriarimanana, specjalny doradca prezydenta Madagaskaru

Madagaskar chciałby rozwinąć, także przy pomocy partnerów i inwestorów z Polski nie tylko przemysł rolno-spożywczy, ale także czyste rolnictwo.

- Jeśli chodzi o przemysł rolno-spożywczy to Madagaskar posiada ogromne możliwości. 40 proc. naszego terytorium nadaje się na uprawy rolne, a obecnie tylko 3 mln hektarów jest uprawianych na Madagaskarze, czyli jest jeszcze bardzo duży potencjał dla rolnictwa. Mamy 22 mln mieszkańców i z tych 3 mln hektarów nie możemy się wyżywić, więc przemysł rolno-spożywczy nie powinien być oddzielany od upraw  - przekonywał Harison Randriarimanana.

- Myślę, że Madagaskar, który też przeżył okres gospodarki socjalistycznej może doskonale wykorzystać doświadczenia polskie, jeśli chodzi o rozwój gospodarki i rozwój sektora rolno-spożywczego, ale potrzebujemy maszyn i urządzeń - dodał.

- Uprawiamy tylko 3 mln hektarów, bo są to gleby łatwe i żyzne, zaś 20 mln hektarów nie jest uprawianych, bo potrzeba inwestycji, maszyn i technologii, żeby je uprawiać i to mógłby być kierunek współpracy jeśli chodzi o Polskę i  Madagaskar – podkreślał Harison Randriarimanana.

Dodał, że we współpracy z inwestorami z Europy np. z Polską rozwijane mogłoby być też rybołówstwo.

- Mamy  5 tys. km wybrzeża, dzięki czemu można byłoby rozwijać rybołówstwo. I mimo, że mówimy po francusku, a nie po angielsku, to model polski jeśli chodzi o biznes w innych krajach jest modelem nie stricte B2B tylko o wiele bardziej ludzki, a to jest dla nas ważne. W ten sposób można byłoby w jakiś sposób zaradzić w tym zapóźnieniu w naszej współpracy. Mamy bardzo dynamiczny sektor prywatny i łatwo można byłoby pomyśleć o partnerstwach – mówił Harison Randriarimanana z Madagaskaru.

Ponad połowa najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie znajduje się obecnie w Afryce. W ostatnich latach kontynent ten rozwijał się w średnim tempie ponad 5 proc. rocznie, a wydatki konsumpcyjne rosły tam w tempie 4 proc. i wszystko wskazuje na to, że ten trend będzie się utrzymywał w przyszłości. Szacuje się, że łączna wartość rynków konsumpcyjnych w Afryce w 2020 roku wyniesie 1 bilion dolarów.

Polski eksport do Afryki wzrósł w latach 2012-2014 o 37 proc. W 2003 r. eksport Polski do krajów Afryki sięgał 390 mln dolarów, a w 2014 r. osiągnął prawie 3 mld dolarów.

Z kolei eksport z krajów Europy Centralnej do Afryki wzrósł na przestrzeni ostatnich 10 lat o 10 proc., a z Afryki do Europy Centralnej o 13 proc.

POLECAMY W SERWISACH