Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

WYDARZENIA/KONFERENCJE
Fot. PTWP

Atrakcyjność krajów Półwyspu Arabskiego dla polskich eksporterów i inwestorów gwałtownie wzrasta. Obszarami szczególnie ważnymi w kontekście współpracy gospodarczej będą w najbliższych latach m.in. przemysł wydobywczy i budowlany, ochrona zdrowia, edukacja, produkcja i przetwórstwo żywności - mówiono podczas debaty, jaka odbyła się w ramach I Forum Gospodarczego Polska – kraje Półwyspu Arabskiego podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2015 w Katowicach.

Jednym z priorytetowych rynków Półwyspu Arabskiego dla polskiej gospodarki jest Arabia Saudyjska. Do eksportowania i inwestowania w tym kraju przekonywał podczas panelu Suliman Al Angari, generał w stanie spoczynku z Arabii Saudyjskiej. Wskazał on, że obszarami, na które istnieje szczególnie duże zapotrzebowanie w tym kraju, podobnie zresztą jak w innych państwach regionu, są oświata oraz opieka zdrowotna. Zauważył, że na te dwa cele przeznaczane są ogromne środki w ramach obecnego pięcioletniego planu rozwoju Arabii Saudyjskiej, który uwzględnia strategię do 2019 r.

- W Polsce widzimy dobry poziom opieki zdrowotnej, wykwalifikowaną siłę roboczą i to wszystko może się przyczynić do dobrego rozwoju Arabii Saudyjskiej w przyszłości - powiedział saudyjski generał. Innym obszarem, w którym w jego przekonaniu wskazane byłoby pogłębienie współpracy między Arabią Saudyjską a Polską, jest przetwórstwo żywności, w tym szczególnie przetwórstwo mięsne.

Al Angari podczas dyskusji nie szczędził pochwał pod kierunkiem Polski. - To kraj, w którym można zobaczyć, jak egzekwuje się w należyty sposób prawo. Ludzie z Polski są zaangażowani w rozwój gospodarczy i korzystają z wszelkiego rodzaju możliwości nawiązania kontaktów z krajami Bliskiego Wschodu - zaobserwował generał. Dodał, że Polska jest dla Arabii Saudyjskiej coraz ważniejszym partnerem, w związku z tym, iż stała się jednym z wiodących krajów europejskich, jeśli chodzi o rozwój i szybko nadrabia dystans dzielący ją od innych, jeszcze bardziej rozwiniętych krajów.

Co zrobić, aby polskie firmy chętniej wiązały swoją przyszłość z Półwyspem Arabskim? Według Mohammeda Al Barwaniego, prezesa MB Holding Company, w pierwszej kolejności na eksportowanie lub poczynienie w tym regionie inwestycji zagranicznych powinny zdecydować się największe polskie firmy, a wówczas średnie i małe za nimi podążą. Jak jednak zauważył biznesmen z Omanu, pokaźna część dużych polskich firm należy do państwa i przejawia konserwatyzm w swoim działaniu, nie chce podejmować ryzyka - odmiennie, niż prywatne firmy. Takie myślenie trzeba zmienić.

Al Barwani dostrzegł możliwości rozwoju polskich firm w Omanie w obszarach wiercenia, wydobycia ropy i gazu. Omańczyk zwrócił uwagę na to, że mamy w Polsce trzy duże firmy działające w tym sektorze, jednak one nie tylko nie są silne w Omanie, ale nawet nie są silne w regionie. Al Barwani jako wzór w tym obszarze podał firmy z Węgier i Austrii, podpowiadając przy okazji, że polskie koncerny powinny iść podobną drogą, co one.

Dodatkowym obszarem potencjalnej współpracy pomiędzy Polską a krajami Półwyspu Arabskiego, na jaki zwrócił uwagę Al Barwani, jest eksport kapitału do firm znad Wisły. - Bardzo wiele arabskich firm i instytucji z tego obszaru inwestuje w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, w Wielkiej Brytanii, ale bardzo niewiele było inwestycji z Bliskiego Wschodu w Polsce. Wydaje mi się, że głównym problemem jest to, że ludzie nie wiedzą, jakie w Polsce są szanse i możliwości – zauważył biznesmen.

Jako przykład w tym zakresie Al Barwani wskazał swoją niewielką inwestycję w Stoczni w Gdańsku, na którą - jak powiedział - natknął się zupełnie przez przypadek. Według Al Barwaniego, brakuje polskich podmiotów, które robiłyby roadshow w krajach Zatoki Perskiej, aktywnie poszukując tam inwestorów. Jego zdaniem kapitału chętnego do inwestycji jest na Bliskim Wschodzie bardzo dużo, ale brakuje informacji o tym, jakie polskie podmioty poszukują inwestorów.

Dostęp do informacji na temat tego, które z polskich firm są zainteresowane współpracą z podmiotami z Półwyspu Arabskiego, wkrótce będzie jednak lepszy. Przekonywał o tym Jerzy Drożdż, dyrektor Biura Współpracy z Zagranicą w Krajowej Izbie Gospodarczej. Zdradził on, że w ubiegłym tygodniu w KIG odbyło się spotkanie, podczas którego ustalono, iż prezydenci polskich miast zrobią rozeznanie co do tego, jakie firmy chciałyby nawiązać kontakty w państwach Półwyspu Arabskiego. Gdy takie informacje zostaną zebrane, trafią do firm konsultingowych z terenu Półwyspu Arabskiego, które z kolei zajmą się znajdywaniem partnerów do współpracy w tym regionie dla polskich przedsiębiorstw.

Według przedstawiciela Krajowej Izby Gospodarczej, będzie to kolejny element budowy struktury, która ma za zadanie pomaganie Polakom w relacjach z podmiotami z państw Półwyspu Arabskiego. Obecnie w ramach tej struktury funkcjonują przy KIG Polsko-Saudyjska Rada Biznesu oraz Polsko-Omańska Rada Biznesu. Trwają też przygotowania do utworzenia Polsko-Katarskiej Rady Biznesu. Oprócz tego wysiłki na rzecz zacieśniania współpracy wspomagane są przez Polsko-Saudyjską Izbę Gospodarczą.

Walką o promowanie interesów polskich firm w regionie Półwyspu Arabskiego zajmują się także Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Gospodarki, wraz ze swoimi programami branżowymi. Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu ds. Polityki Afrykańskiej, Azjatyckiej i Bliskowschodniej, Dyplomacji Publicznej i Ekonomicznej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przypomniała, że polscy przedsiębiorcy mogą poprzez owe programy branżowe korzystać m.in. z dofinansowania udziału w targach i innych imprezach wystawienniczych. Oprócz tego uruchomione są programy nakierowane na tzw. rynki priorytetowe, wśród nich m.in. na rynek Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Istnieją także mechanizmy wsparcia, które nie mają czysto finansowego i przeliczalnego przełożenia. To wizyty polityczne, podczas których rząd zabiera na spotkania reprezentantów polskiego biznesu. Polskie firmy wspierane są także przez nasze placówki dyplomatyczne za granicą. - Myślę, że instrumentów wspierania polskiego biznesu na rynkach Półwyspu Arabskiego jest bardzo dużo - podsumowała Kacperczyk.

Wiceminister wyraziła jednak zdanie, że czeka nas jeszcze dużo pracy w zakresie zwiększania dostępu do informacji na temat możliwości rozwoju współpracy pomiędzy Polską a państwami Półwyspu Arabskiego. - Wciąż mamy w Polsce za mało wiedzy o możliwościach w regionie Zatoki, ale też w państwach tamtego regionu wciąż nie wie się o polskiej ofercie, o polskich możliwościach i o polskim rynku. Rzeczywiście potrzeba tu takiej kompleksowej strategii, aby realizować naszą promocję na tych rynkach w bardziej usystematyzowany sposób - powiedziała Kacperczyk.

Wael Suleiman, prezes Polish Business Group ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zauważył, że współpraca gospodarcza z krajami Półwyspu Arabskiego nierozerwalnie związana jest ze pogłębianiem stosunków politycznych pomiędzy państwami. Ze sprowadzaniem do siebie kapitału z Zatoki radzić trzeba sobie właśnie w taki sposób. Przykładem dla Polski w tym zakresie mogą być Serbia czy Bułgaria.

Ta pierwsza przekonała firmę Etihad do kupna niemal połowy udziałów w Air Serbia, jak również do przejęcia największej serbskiej firmy rolniczej za 2 mld dolarów i poczynienia wspólnych inwestycji w produkcję sprzętu wojskowego. Również Bułgaria, walcząc na forum Parlamentu Europejskiego o zniesienie wiz dla obywateli Zjednoczonych Emiratów Arabskich (co nastąpi już w czerwcu), wywalczyła dla siebie przypływ kapitału inwestycyjnego.

Suleiman zauważył, że kapitał z krajów arabskich po wrześniu 2001 r. jest mniej chętny do inwestowania za granicą, więc trzeba umieć go do siebie przyciągnąć. Podmioty z Półwyspu Arabskiego obawiają się dodatkowo inwestycji w „green field” - nowe projekty są oceniane jako bardzo ryzykowne. Prezes Polish Business Group stwierdził też, że choć kapitał finansowy z Zatoki w małym stopniu trafia aktualnie bezpośrednio do Polski, to jednak zapewne trafia on do niej pośrednio, poprzez duże centra finansowe typu Londyn.

Suleiman wskazał, że po stronie polskiej wysyłamy co prawda wiele delegacji do krajów Zatoki Perskiej, jednak brakuje tzw. follow-up. - Być może większą rolę w zakresie follow-up powinny odgrywać ambasady. Musimy udowodnić, że Polska jest dobrym partnerem politycznym w Europie - oznajmił prezes Polish Business Group.

W przypadku dużych przedsięwzięć, zaangażowanie po stronie instytucji państwowych jest absolutnie konieczne. Zgodził się z taką tezą Witold Śmidowski, ambasador RP w Królestwie Arabii Saudyjskiej. W jego ocenie, z roku na rok polskie instytucje rządowe coraz lepiej wspierają biznes, poprawa w tym zakresie jest widoczna.

- Myślę, że mamy szczególne kontakty polityczne ze stroną saudyjską. Poprzedni król Arabii Saudyjskiej złożył wizytę w Polsce, a nie złożył jej w żadnym innym kraju Europy Środkowej. Z naszej strony w ostatnim okresie mieliśmy też wizytę prezydenta i premiera, a takowe nie miały miejsca w przypadku innych krajów Europy Środkowej - zauważył Śmidowski.

Polskim przedsiębiorcom chętnym do eksportowania i inwestowania na Półwyspie Arabskim ambasador doradził cierpliwość, długotrwałe zaangażowanie i osobiste rozwijanie kontaktów. - Stare powiedzenie arabskie głosi: „Allah sprzyja cierpliwym” - oznajmił Śmidowski. Ambasador przekonywał, że kraje Półwyspu Arabskiego nie są odpowiednimi miejscami do jednorazowego biznesu, lecz trzeba w ich przypadku wykazywać stałość zaangażowania, aby odnieść sukces.

Właśnie na takie długofalowe zaangażowanie nastawia się spółka Exalo Drilling, wchodząca w skład Grupy PGNiG. O swoich doświadczeniach związanych z krajami Półwyspu Arabskiego opowiedział podczas debaty jej prezes, Ryszard Jędrzejczak. Exalo aktualnie wypracowuje ok. 30 proc. obrotów poza granicami Polski, ale dalej chce dywersyfikować swoje działania i rozwijać się głównie na rynkach zagranicznych. Firma dostrzega olbrzymi potencjał krajów Zatoki Perskiej, szczególnie Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Omanu.

- Nasze doświadczenie i wizyty handlowe dały nam rozeznanie w sytuacji, jaka panuje w tym regionie. Kraje Zatoki są partnerami bardzo wymagającymi i aby funkcjonować na ich rynku, trzeba się odpowiednio przygotować. Trzeba być operacyjnie sprawnym i posiadać odpowiednich pracowników - zauważył Jędrzejczak.

Prezes Exalo Drilling zdradził, że firmie udało się już poczynić pierwsze kroki na swoim najważniejszym docelowym rynku, czyli w Arabii Saudyjskiej. Nawiązane zostały pierwsze kontakty, Exalo zabiega teraz o prekwalifikację przez firmę Saudi Aramco (największy potencjalny partner w tej części Zatoki), jak również przygotowuje dwa projekty dla Kuwejtu.

W trakcie sesji pytań od publiczności, poruszone zostały dwa dodatkowe wątki dotyczące rozwoju polskiego eksportu do krajów Zatoki Perskiej. Jak zauważył generał Mieczysław Bieniek, który włączył się do dyskusji, obserwujemy aktualnie integrację polskiego przemysłu obronnego pod egidą Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która pozwoli na eksport uzbrojenia, szczególnie zaawansowanych technologii. A przecież kraj taki, jak Arabia Saudyjska, należy do absolutnej światowej czołówki, jeżeli chodzi o poziom wydatków na obronność. Oznacza to, że może być nam po drodze.

Według generała Bieńka, eksportować do Arabii Saudyjskiej moglibyśmy m.in. radary, systemy rakietowe krótkiego zasięgu, systemy przeciwpancerne, snajperskie karabiny wyborowe czy broń strzelecką. Oprócz tego istotnym elementem, jaki zaoferować może Polska Grupa Zbrojeniowa, są szkolenia w zakresie wykorzystania zaawansowanych technologii zbrojeniowych.

Drugi wątek poruszony podczas dyskusji z publicznością dotyczył eksportu żywności do państw Półwyspu Arabskiego. W kilku ostatnich latach rozwijał się on bardzo prężnie, pomimo licznych obostrzeń (m.in. zakaz spożywania alkoholu czy handlu nim, wymóg żywności halal). W 2014 r. eksport rolno-spożywczy dalej rósł, ale nie do wszystkich krajów regionu - odnotowano na przykład jego niespodziewany spadek do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (pomimo wzrostu ogółu eksportu z Polski do ZEA niemal o 50 proc.).

Zdaniem panelistów, przyczyną takiego stanu rzeczy może być to, że coraz więcej żywności produkuje się Półwyspie Arabskim. Mohammed Al Barwani doradził polskim firmom  uruchamianie lokalnej produkcji w krajach Zatoki lub przynajmniej udostępnianie licencji na produkcję i pobieranie prowizji. Również Wael Suleiman powiedział, że coraz bardziej opłaca się produkować żywność na miejscu, zamiast ją wysyłać, bowiem lokalny produkt traktowany jest trochę inaczej, niż importowany. W praktyce oznacza to, iż produkt żywnościowy, którego nie da się wyeksportować np. ze względu na brak certyfikatu halal z powodu zawartości barwników, będzie inaczej oceniany, gdy wyprodukuje się go na Półwyspie Arabskim.

Moderatorem debaty, jaka odbyła się w ramach I Forum Gospodarczego Polska - kraje Półwyspu Arabskiego podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2015 w Katowicach był Marek Gawlik, przewodniczący Polsko-Saudyjskiej Rady Biznesu.

POLECAMY W SERWISACH