Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

WYDARZENIA/KONFERENCJE
EEC 2016 debata zatytułowana: Polski rynek spożywczy. Struktura, wyzwania rynek/ fot. Żelazna studio

Nowy rząd jest w trakcie przygotowywania szeregu ustaw i rozporządzeń, które mogą wpłynąć na rozwój branży spożywczej w Polsce. Trzeba wspomnieć o „planie Morawieckiego”, nowelizacji przepisów o „Prawie wodnym” i podatku handlowym. O konsekwencjach zmian, strukturze i wyzwaniach rynku spożywczego w Polsce rozmawiali paneliści w trakcje debaty „Polski rynek spożywczy. Struktura, wyzwania rynek” która odbyła się podczas VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.



Na początku dyskusji podczas EEC 2016 Paweł Stamburski, dyrektor departamentu agrobiznesu w Banku Zachodnim WBK SA, przyznał, że znajdujemy się w „ciekawym momencie”. - Nie pamiętam, żeby była sytuacja porównywalna do tego co się dzieje teraz. Z jednej strony mamy „plan Morawieckiego”, czyli wzmocnienie siły polskiej gospodarki i przemysłu spożywczego, słynny program „Rodzina 500 plus” i jego realne skutki w sektorze spożywczym oraz nowe Prawo wodne, które może wpłynąć na stronę kosztową. Ciężko jednak prognozować konsekwencje tych wszystkich działań – mówił.

Marek Moczulski, prezes Bakallandu odniósł się do planu nowego rządu, który zakłada wprowadzenie podatku handlowego. - Każdy podatek jest odtwórczy. Podatek najłatwiej wprowadzić, jednak skutki tego później trudno ocenić. Obciążeń mamy zbyt dużo – nie tylko podatkowych, ale i biurokratycznych. W przypadku „planu Morawieckiego” oczekiwałbym bardziej radykalnego uproszenia możliwości pod względem gospodarczym – tłumaczył.

Jak przyznał prelegent dzisiaj nie ma już luki technologicznej między Polską a Zachodem, która widoczna była w latach 90. - Polscy przedsiębiorcy do 2000 roku inwestowali w moce przetwórcze i technologie. Wtedy nie inwestowano w paletyzację, opakowania zbiorcze. To teraz się dzieje i jakiś czas temu się rozpoczęło. W Polsce luki technologicznej dawno nie ma - stwierdził Moczulski.

Z kolei Marek Jakubiak, poseł na Sejm RP, prezes zarządu Browary Regionalne Jakubiak, podsumował, że obecne rządy zaczęły się od wydawania, a nie zarabiania. - Zastanawiam się czy taki plan jak Plan Morawieckiego w ogóle istnieje. Gospodarkę trzeba budować tu i teraz, a nie na za 25 lat – podkreślał.

- Dużym problemem jest to, że połączone są dwie władze – wykonawcza i ustawodawcza. Nie może być tak, że minister wymyśla przepisy, a sejm je przyjmuje. To sejm powinien stanowić prawo, a nie ministrowie. Wyprowadzenie centrum legislacyjnych do ministerstw spowodowało, że mamy chore prawo – tłumaczył. 

Jego zdaniem nie ma powodu, żeby dzielić handel na większy i mniejszy. - Chciałbym, żeby prawo wszystkich traktowało w ten sam sposób – skomentował Marek Jakubiak.

Prelegent podkreślił, że każdy podatek płacą obywatele. - Przychody na „Program 500 plus”, na mieszkania dla młodych składają się z naszych podatków – apelował. 

Według niego dużym problemem jest księgowość memoriałowa. - Trzeba brać obowiązkowo kredyty, co jest barierą rozwoju małych firmy. Doszły mnie słuchy, że rząd planuje wprowadzić pięć progów podatkowych w CIT. Będzie to kolejny nóż w plecy. Niestety to bankowcy piszą prawo, a nie przedsiębiorcy. Jeśli nic nie zrobimy to urzędnicy będą za nas decydowali czy będzie nam dobrze, czy źle. Polska będzie „zdrowa”, jeśli będzie miała zdrowe prawo podatkowe – apelował Jakubiak.

Podczas debaty zatytułowanej „Polski rynek spożywczy. Struktura, wyzwania rynek” w czasie Europejskiego Kongresu Ekonomicznego 2016 w Katowicach Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji wyraziła niepokój związany z faktem, że projekt ustawy od handlu nie wyszedł jeszcze na światło dziennie. - Na chwilę obecną nadal nie wiemy jaki będzie. Teraz słyszymy o dwóch nowych projektach, nie wiadomo jakich – tłumaczyła.

Jak mówiła Juszkiewicz, wiadomo, że oba projekty będą zaskarżone do Brukseli ponieważ faworyzują jedną część rynku. - Rząd nie wie, jak wygląda sytuacja na rynku handlowym. Będą premiowane systemy franczyzowe, ponieważ będą nieopodatkowane. To z kolei spowoduje presję cenową – dodała.

Planowane jest wprowadzenie zakazu handlu w niedziele, co spowoduje bezpośrednie przełożenie na rynku pracy. - Nie jest to dobre wyjście, ponieważ kobiety powyżej pięćdziesiątego roku życia z małych miejscowości nie będą miały rynku pracy – przyznała prezes POHID.  

- Sieci rozważają również docelowo budowę nawet własnych baz produkcyjnych, tak aby uniknąć kosztów. Możemy spodziewać się na pewno rozwoju sieci franczyzowych. Dzisiaj największym zagrożeniem dla polskich niedużych sklepów nie są duże sieci, tylko ich odpowiednicy w sieciach franczyzowych bardzo mocno zintegrowanych w hurcie. Mówienie, że to właśnie zagraniczne koncerny wykańczają polskie sieci czy też polskie małe sklepy nie jest prawdą. Zdajemy sobie sprawę również, że duże firmy produkcyjne mogą znajdować również rozwiązania poprzez tworzenie własnych sieci dystrybucyjnych – będzie taki proces w dwie strony – dodała Juszkiewicz.

Zdaniem Michała Kędzi z Enterprise Investors, wszyscy mówią o konsolidacji, jednak na razie są to głównie zapowiedzi. - Znając realia, nie chce mi się wierzyć, że za chwilę będziemy mówić o kilku koncernach które się połączą i będą rozdawały karty. Konsolidacja na pewno nie będzie lawinowa - dodał.

Według niego zbyt często mówimy również o innowacyjności. - Zostawmy ją przedsiębiorcom. Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o innowacyjność polscy przedsiębiorcy doskonale sobie radzą – tłumaczył. Według niego, innowacyjność może być powrotem do korzeni. Zdrowa, naturalna żywność jest twarzą innowacyjności. – Nie należy zapominać o convenience food. Jednak nie sądzę, żeby żywność wysoko przetworzona miała bardzo wysoki udział w rynku, jednak jest to sektor którego udziały w rynku dynamicznie rosną – mówił.

Robert Kremser, dyrektor ds. rozwoju w firmie Bisnode Polska dodał podczas debaty, że aby się konsolidować musi zaistnieć wyraźna potrzeba chociażby uzupełniania produktowego konkretnej firmy oraz chęć poszukiwania nowych rynków zbytu. - Polskie firmy nie muszą myśleć w kategoriach polskiej mapy. Doskonale sobie radzą jeśli chodzi o globalizację czy przejęcia spółek zagranicznych. Nasze ekspansje odbywają się w sposób mądry i przemyślany – zapewniał.

Według niego, dawno przegoniliśmy koncerny zachodnie.-  Jeśli chodzi o procesy produkcyjne jesteśmy na bardzo wysokim poziomie. Nie mamy się czego wstydzić, a często jesteśmy przykładem dla wieku producentów za granicą. Rosyjskie embargo nie zahamowało eksportu produktów spożywczych, a nawet pomogło wejść na zupełnie nowe rynki – przyznał.

- Innowacyjność jest bardzo popularnym hasłem, jednak tak naprawdę nie ma co przesadzać z innowacyjnością. - Łatwo przesadzić z nią przesadzić. Uważam, że w najbliższych latach będzie się dużo działo na rynku spożywczym i z całą pewnością będą konsolidacje – podsumował Robert Kremser.

Prezes Bakallandu opowiedział o fuzji z Delectą. - Dzięki konsolidacji nie straciliśmy w żadnym segmencie potencjału i nie obniżyliśmy udziałów rynkowych a wręcz umocniliśmy swoją pozycję – przyznał.

Jak tłumaczył Moczulski, warto zastanowić się kiedy fuzja ma faktycznie sens? - Musi być odpowiednia skala, efektywność, nisza i otoczenie które zmusza lub może zmuszać do pewnych decyzji. Konsolidacja Bakallandu z Delectą jest dobra pod względem komplementarności i skali. Jeśli mamy produkty które uzupełniają się z druga firmą, to logiczne jest połączenie organizacji pod warunkiem dojścia przez akcjonariuszy do odpowiednich wniosków – tłumaczył.

- Z dwóch przedsiębiorstw staliśmy się firmą o obrocie ponad 500 mln zł. Jak na warunki polskie jest to skala pożądana. Jeśli istnieje komplementarność produktowa to fuzje mają sens. Sama skala nie wystarcza. W przypadku polskich firm takich jak Bakalland konsolidacja miała wielki sens i rzeczywistość spełniła wszystkie wyobrażenia jakie chcieliśmy osiągnąć – mówił Moczulski.

Zdaniem Pawła Stamburskiego jeśli chodzi o innowacyjność duże wyzwanie stoi przed rolnictwem, ponieważ przetwórstwo jest bardzo nowoczesne. - Jesteśmy bardzo nowocześni co nie oznacza, że nie musimy dalej inwestować – podkreślił.

- Firmy widzą szansę na zwiększenie sprzedaży zagranicznej. Inwestycje, które teraz nadejdą, będą miały innych charakter niż z czasów wejścia polski do Unii Europejskiej. Pewne jest, że szukamy pomysłu na innowacyjność. Wyzwaniem dla firm są technologie, które na bieżąco będą odpowiadały oczekiwaniom klient. Statystyki wskazują, że inwestycje rosną i będą rosły, jednak będzie inaczej to wyglądać – podsumował Paweł Stamburski.

Renata Juszkiewicz przyznała, że dzisiaj trudno przewidzieć, jakie konsolidacje nastąpią. Zmiany prawne dotyczące handlowców są dopiero zapowiadane, ale nie są jeszcze sprecyzowane.

- Wydaje mi się, że ten proces będzie w tej samej mierze dotykał nas jako handlowców, jak i przetwórców. Warto również wspomnieć, że jeśli sieci nie będą mogły odpowiedzieć na presję cenową to trzeba będzie szerzej korzystać z importu. My jako sieci zagraniczne eksportujemy na poziomie 10 mld złotych. Jeżeli trzeba będzie, zwiększymy eksport. Warto również podkreślić, że jeżeli nie będziemy mogli odpowiedzieć na presję cenową produktami polskimi, możemy też sięgać po importowane produkty. Mamy rynek jednolity i możemy tę lukę uzupełniać. Polska jest ewenementem na skalę światową i europejską. W sieciach 80 proc. żywności to jest polska. Jesteśmy wręcz wskazywani jako kraj, który jest jedyny w tym rodzaju. Wydaje się więc, że tutaj jest duże zagrożenie po obu stronach i będzie się dużo działo w tych konsolidacjach pionowych i poziomych – przyznała.

Jak mówiła prelegentka, Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zależy na utrzymaniu najwyżej jakości, marketingu i opakowania. - Mieliśmy misję, żeby wymagać najwyższej jakości od producentów i opakowania. Nasze oczekiwania są w dalszym ciągu takie same. Najwyższa jakość, dobra cena i odpowiedni marketing – podsumowała Renata Juszkiewicz. 

 

POLECAMY W SERWISACH