Partnerzy portalu
partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu
WYDARZENIA/KONFERENCJE
Debata "The future of the market. Nowy konsument". Fot. PTWP

Jak startupy, młode firmy i nowo powstałe marki mogą skutecznie docierać do młodych konsumentów? – Komunikacja marek do młodych konsumentów powinna być zaskakująca i emocjonalna, warto też poznać sposób myślenia młodych i miejsca w internecie, w których się poruszają. Młodzi konsumenci oczekują ponadto mocno spersonalizowanej komunikacji i często weryfikują prawdomówność marek. Dla wielu dwudziestolatków smartfon jest nie tylko narzędziem konsumpcji treści wideo, ale staje się także narzędziem pracy – mówili uczestnicy debaty "The future of the market. Nowy konsument" odbywającej się podczas European Start-up Days – wydarzenia, które było częścią Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Komunikacja marek do młodych osób powinna być zaskakująca i emocjonalna

- Jeśli marki chcą dotrzeć ze swoją komunikacją do osób z pokolenia Z oraz z grupy milenialsów, muszą dostosować swój przekaz do ich stylu zakupów i stylu życia - mówił Łukasz Zaleśny, Strategy & Innovation Director w firmie Blue 449.

- Gdy przyjrzymy się milenialsom i osobom z pokolenia Z, to jest to pierwsze pokolenie, które nie zna świata bez internetu. To są digital natives i to nie pozostaje bez wpływu na ich zachowania konsumenckie i zakupowe - mówił.

- Komunikacja marek musi być dostosowana do tego, w jakim świecie oni funkcjonują, jak kupują i jaką postawę mają do życia, nie tylko do zakupów - dodał.

Tłumaczył, że zmiana jest dla nich regułą. - Żyją w świecie cyfrowym, który wciąż się zmienia. Internet sprzed 5 lat to nie jest internet, który mają teraz. To co było modne kilka lat temu czy nawet kilka miesięcy temu, już teraz modne nie jest - mówił.

- Do tego mają dostęp do globalnej klasy: internet, Google, Wikipedia są w zasięgu ich ręki, więc wszystko kwestionują, sprawdzają, są ciągle w trybie nauki. Dlatego - w kontekście marek - dużo łatwiej im sprawdzić markę, czy nie jest fałszywa - wyjaśniał.

Dodał, że młode pokolenie, jeśli chodzi o internet, spotyka się z różnymi schorzeniami. - Między innymi są to nomofobia – chorują na to młodzi konsumenci, którzy czują strach, kiedy nie mają telefonu przy sobie; schorzenie, które nazywamy fomo – strach, że coś nas ominie, np. jeden dzień bez Facebooka i nie mamy kontroli nad tych wszystkim, boimy się, że coś nas omija - mówił ekspert.

- Ale są też duże pozytywy - na przykład to, że młodzi konsumenci są urodzonymi piarowcami. Świadomie korzystają z mediów społecznościowych, kreują się, w zasadzie kodują swój wizerunek w internecie – i to jest też bardzo ciekawe w kontekście współpracy z markami - dodał.

Zaznaczył, że osoby z pokolenia Z i milenialsi są bardzo wymagającymi konsumentami. - Przez to, że są bardzo wystawieni na bodźce i informacje, bardzo mocno je filtrują. W związku z tym ciężej przyciągnąć ich uwagę niż uwagę osób ze starszych pokoleń - tłumaczył.

- W związku z tym komunikacja marek powinna być bardziej zaskakująca, bardziej emocjonalna, bardziej trafiająca do nich z tym, co ich interesuje. Oczekują spójnych doświadczeń konsumenckich, nie dzieląc świata na offline i online, tak jak my w biznesie często to robimy. Podejście omnichannelowe jest czymś naturalnym dla nich – tu sprawdzą opinię, tu porównają, a ostatecznie kupią, tam gdzie będzie im wygodniej i po drodze - mówił Łukasz Zaleśny. 

Docierając do młodych konsumentów, warto poznać ich sposób myślenia

- Bank jest instytucją dużo bardziej regulowaną niż pozostałe sfery naszego życia, więc nie wszystko jest w pełni dostępne dla młodszych klientów. Konsumenci z pokolenia Z, którzy dopiero zaczynają być klientami banków, nie szukają produktów inwestycyjnych i nie myślą o długofalowym inwestowaniu - mówił Marcin Giżycki, wiceprezes zarządu ING Bank Śląski SA.

Dodał, że to, co stanowi ogromną różnicę między młodymi i starszymi konsumentami, to sposób docierania do osób z pokolenia Z. - Z naszej obserwacji wynika - i  to jest potwierdzone w wielu badaniach, analizach i wyliczeniach - że dla tych ludzi telewizja nie istnieje - tłumaczył.

- Przez wiele lat sposobem komunikowania się banków był silny marketing telewizyjny, ale w przypadku docierania do młodych konsumentów nie można obecnie brać tego kanału pod uwagę. Jeśli więc chcemy dotrzeć do nich, to tylko przez internet. Ale większość tych klientów jest na tyle świadoma, że potrafi wyłączyć reklamy, dlatego banki muszą szukać jeszcze bardziej wyrafinowanych sposobów dotarcia. Muszą starać się zrozumieć, co ci młodzi konsumenci robią, jak to robią, jak kontekstowo przekazać im informacje. To jest na pewno duża zmiana - mówił.

Tłumaczył, że kolejną rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę podczas docierania do młodych konsumentów, to sposób ich myślenia. - Wielu z nich ma podejście: jeśli czegoś nie ma w internecie albo nie ma do czegoś aplikacji, to znaczy, że prawdopodobnie w ogóle tego nie ma. Nie szukają dalej, nie zastanawiają się, że mogą iść do oddziału banku czy do sklepu i tam znaleźć informację. Szukają jej w internecie i jeśli tam jej nie znajdują, to w pewnym momencie przestają szukać. Dlatego jeśli mamy produkty i usługi, którymi chcemy zainteresować młodych konsumentów, to warto zrobić o tym film czy inny materiał, który będzie dostępny w internecie - mówił.

Dodał, że w ramach biznesu bankowego ważna jest koncepcja "mobile first". - Polega to na tym, że jeśli nie jesteśmy w stanie dostarczyć młodym klientom danego produktu, usługi czy informacji w ramach aplikacji mobilnej, to tracimy tych klientów w procesie zakupowym. Jest bardzo mało prawdopodobne, że zadadzą sobie trud, żeby zrobić coś na komputerze stacjonarnym lub pójść do banku i coś załatwić - tłumaczył.

Jego zdaniem to wszystko składa się na całkowicie nowe zachowania konsumenckie. - Osoby z pokolenia Z i część osób z grupy milenialsów z powodu ograniczonych środków finansowych mają ograniczone potrzeby, inaczej niż inni konsumenci szukają produktów, są zainteresowany innym kontentem, więc jest to wyzwanie dla osób z banku zajmujących się komunikacją - mówił.

Podkreślił, że z drugiej strony młody konsument jest bardzo wdzięcznym klientem. - Jeśli młody człowiek już przyjdzie do naszego banku i coś od nas chce, to widać, że jest on bardzo dobrze przygotowany, ponieważ żyje w świecie, w którym informacja jest dostępna, bardzo łatwo jest ją sprawdzić. Tak więc jak już przychodzi do banku, zadaje konkretne pytania. Nie pyta: "co mi możecie doradzić" tylko najczęściej wie, czego chce. W banku chce się tylko upewnić, potwierdzić coś lub wyjaśnić niezrozumiałe dla niego kwestie. To jest dość wdzięczne, bo widać, że taki klient poświęcił czas. I dzięki temu proces sprzedażowy jest dużo prostszy - mówił Marcin Giżycki.

Młodzi klienci oczekują mocno spersonalizowanej komunikacji

- Im bardziej konsument korzysta z internetu, tym bardziej oczekuje, że otrzyma spersonalizowany komunikat reklamowy, marketingowy czy mediowy - mówił Włodzimierz Schmidt, prezes zarządu Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska.

- Pierwsza charakterystyczna rzecz odnośnie zakupów w internecie, która dotyczy osób z pokolenia Z jest taka, że oni nie mają pieniędzy, ponieważ są to osoby, którzy mają po kilkanaście czy 20 lat i jeszcze nie zarabiają. Podstawowym zachowaniem zakupowym dla takich ludzi jest: "mamo, tato, daj pieniądze" - mówił. 

- Dużo istotniejsze z punku widzenia marketerów jest to, w jaki sposób młodzi ludzie wpływają na tych, którzy mają pieniądze - dodał.

- Młodzi konsumenci są natywnymi internautami i bardzo dużo czasu spędzają w internecie. Jak spojrzymy na to, kto jest heavy userem, to w tej grupie jest ich najwięcej. Gdy szukają różnych informacji, nie ma dla nich znaczenia, czy szukają ich w internecie czy poza nim. Oczywiście potrafią to zdefiniować – wiedzą, gdzie się kończy rzeczywistość cyfrowa, a zaczyna naturalna, natomiast nie żyją w świecie rozróżniania tego w sposób zupełnie świadomy tak jak starsi od nich ludzie czy jak marketerzy, którzy próbują segmentować, profilować – tłumaczył.

- Młodzi ludzie bardziej niż inne grupy konsumenckie oczekują personalizacji. Bardzo mocno oczekują, że jeżeli jest jakiś przekaz, komunikacja marketingowa, to są to przekazy spersonalizowane. To nie jest akurat dla tej kategorii osób bardzo charakterystyczne, ale jest bardzo charakterystyczne dla heavy userów w internecie. Czyli im więcej ktoś korzysta z internetu, tym bardziej oczekuje, że otrzyma spersonalizowany komunikat reklamowy, marketingowy i również mediowy - mówił.

Jego zdaniem jest tutaj pewnego rodzaju pułapka, w którą możemy dać się złapać. - Gdy mówimy o milenialsach i o osobach z pokolenia Z, to my ich w jakiś sposób definiujemy i wrzucamy "do jednego worka" - mówił.

- Lepiej patrzeć na to w ten sposób, że wśród młodych ludzi jest bardzo dużo heavy userów i oni oczekują personalizacji w większym stopniu niż ci, którzy nie są heavy userami - dodał.

- Młode pokolenie konsumentów ma dostęp do wielu aplikacji i najróżniejszych stron. Korzysta z rzeczy, o których osobom trochę od nich starszym nawet się nie śniło. Starsi może coś słyszeli o tego typu rzeczach, a młodzi z tych różnych kanałów komunikacji bardzo często korzystają. Cała trudność polega na tym, żeby do nich dotrzeć – nie wystarczy skupić się na jednym czy na dwóch mediach, tak jak to miał miejsce kiedyś - wyjaśniał.

Tłumaczył, że do tego młodego pokolenia dużo trudniej jest dotrzeć, trzeba mieć ogromną wiedzę i bardzo mocno obserwować to, co dzieje się w internecie. - Warto obserwować, jakimi kanałami się poruszają, w jaki sposób docierają do informacji i na podstawie jakich informacji podejmują decyzje zakupowe - mówił Włodzimierz Schmid.

Producenci powinni uwzględniać oczekiwania młodych osób

– Znam wielu młodych ludzi w wieku kilkunastu czy dwudziestu lat – są to zarówno nasi  konsumenci jak i przedstawiciele startupów oraz nasi nowi pracownicy bezpośrednio po studiach – mówił Maciej Herman, CEO, Lotte Wedel.

Tłumaczył, że według niego określenia „pokolenie Z” czy „milenialsi” mogą być mylące i sugerować, że młodzi ludzie są jakoś szczególnie inni od starszych, ale tak nie jest. – Rozmawiając z nimi czuję się tak, jakbym rozmawiał sam ze sobą 20 lat temu – mówił.

– Młodzi ludzie reprezentują pewne cechy charakterystyczne dla młodego wieku. Człowiek w wieku kilkunastu czy 20 lat przechodzi okres buntu. Jest to wiek, w którym kwestionuje się wiele rzeczy. Człowiek jest wtedy bardziej otwarty. Myślę, że to się nie zmienia, jest niezależne od kraju, czy miasta – wyjaśniał.

Dodał, że to, co może powodować pewne różnice, to zmieniająca się rzeczywistość, w której funkcjonujemy. – Dziś internet pełni zupełnie inną rolę niż kiedyś. Jest większy dostęp do informacji, do innych krajów, globalizacja. Polacy mogą czuć się częścią europejskiej wspólnoty – mówił.

– Młodzi ludzie – tak samo jak i konsumenci z innych grup wiekowych – powinni oczekiwać od firm otwartej i szczerej komunikacji. Dotyczy to zarówno producentów słodyczy, banków jak i każdej innej firmy – tłumaczył prezes Lotte Wedel.

Zaznaczył, że tej chwili dużo łatwiej niż kiedyś można obnażyć działania firm. – Przykładowo w branży spożywczej konsumenci zwracają uwagę na składniki, które są używane do wyrobów żywności, np. na tłuszcze trans. Mówię o tym otwarcie, ponieważ Wedel nie używa tłuszczów trans. One nie są specjalnie dobre dla zdrowia i należy ich unikać – mówił.

Maciej Herman podkreślił, że obecnie jest dużo łatwiejszy dostęp do informacji, dlatego konsumenci edukują się i stąd pojawiają się wymogi dotyczące składników, np. aby nie używać oleju palmowego czy jaj z chowu klatkowego. – Producenci, którzy zwracają uwagę na konsumentów, dostosowują się do tego i to jest bardzo dobry trend – tłumaczył.

Dodał, że konsumenci w Polsce coraz bardziej zwracają również uwagę na ekologiczną żywność. Rośnie również trend nazywany "clean label" – konsumenci oczekują, aby w produktach spożywczych było jak najmniej sztucznych dodatków i konserwantów. – Uważam, że w naszym kraju jesteśmy na początku tych trendów. Czołowymi krajami w tych aspektach są Australia, Nowa Zelandia i Korea Południowa. Tam to już jest pewnym standardem, mainstreamem. W Polsce i w Europie dopiero wchodzimy w taki trend – mówił prezes Lotte Wedel.

Młodzi konsumenci szybko weryfikują prawdomówność marek

Startup-y oferujące produkty i usługi dla młodych konsumentów szukają efektywnych dróg dotarcia ze swoim komunikatem do młodych ludzi. Jednym z obszarów, w którym młode osoby lubią bywać, jest e-sport.

Co to jest e-sport, czym się różni od gier online oraz czym charakteryzują się fani e-sportu – na te pytania odpowiadał podczas debaty Adrian Kostrzębski, rzecznik prasowy ESL Polska.

– W katowickim Spodku co roku rozgrywany jest turniej Intel Extreme Masters, który jest największą imprezą tego typu na świecie. E-sport od zwykłego gamingu różni się tym, że w e-sporcie rywalizuje się ze sobą z wykorzystaniem gier komputerowych. Ludzie od zawsze lubili ze sobą rywalizować, czy to jeszcze za czasów gladiatorów czy w tradycyjnym sporcie. W odpowiedzi na rozwijający się rynek technologiczny i dostęp do internetu, powstał e-sport – tłumaczył Adrian Kostrzębski.

Dodał, że trendy konsumenckie, które dotyczą młodych ludzi, są podobne w branży e-sportowej. – Z jednym dodatkiem – z naszej obserwacji wynika, że młodzi ludzie oczekują treści "tu i teraz" – dlatego telewizja do nich nie trafia, gdyż oni nie chcą być ograniczeni ramówką. Jeśli chcą coś obejrzeć – mają mnóstwo portali, mnóstwo systemów, w których mogą daną rzecz zobaczyć – mówił.

Tłumaczył, że fani e-sportu mają bardzo silny „detektor wykrywania prawdy”. – Jeśli podczas transmisji internetowych opowiadamy im o danym produkcie, że jest dla nich "najlepszy", np. monitor dla graczy lub napój dla zawodników, za chwilę dostajemy od nich informację zwrotną, że wcale nie jest najlepszy. I podają swoje argumenty, dlaczego nie jest – tłumaczył.

– Dlatego komunikacja do tych ludzi jest z jednej strony trudna, ale z drugiej strony łatwa, jeśli się wie, jak to robić. Myślę, że kluczowym czynnikiem jest ich „detektor prawdy”, czyli żeby nie próbować młodych ludzi oszukiwać. Oni bardzo szybko potrafią zweryfikować, czy dany produkt lub usługa są rzeczywiście dla nich najlepsze – mówił Adrian Kostrzębski.

Smartfon to dla młodych osób narzędzie pracy i konsumpcji treści online

Bartek Sibiga, założyciel platformy społecznościowej dla influencerów DDOB.com (Daily Dose Of Beauty) mówił podczas debaty o początkach powstania swojego startupu oraz o tym, czym się charakteryzują młodzi konsumenci. 

Zanim Bartek Sibiga założył DDOB, był narciarzem freestylowym. – Byłem w kadrze Polski, reprezentowałem nasz kraj na mistrzostwach świata i innych wydarzeniach sportowych. Zakończenie kariery przyspieszyła mi poważna kontuzja kolana. Zerwałem wiązadło krzyżowe i wiązadło boczne. Wiąże się to z długotrwałym przywiązaniem do łóżka i rehabilitacją. Postanowiłem wykorzystać ten czas produktywnie, a że studiowałem informatykę, udało mi się zaprogramować pierwszą wersję platformy społecznościowej DDOB – mówił.

– DDOB to społeczność twórców. W tej chwili zrzeszamy 35 tys. twórców, których rozumiemy jako osoby, które tworzą różne rzeczy w internecie. Docieramy do milionów widzów, milionów czytelników w grupie pokolenia Z i milenialsów – dodał.

– O młodym pokoleniu konsumentów mogę opowiedzieć z praktycznego punktu widzenia, ponieważ my w DDOB codziennie współpracujemy z tymi ludźmi, codziennie ich widzimy. Obserwujemy, że osoby, które mają ok. 20 lat inaczej konsumują media niż ludzie w wieku 26 lat. Konsumpcja wideo na YouTube wśród naszych twórców DDOB w 80 proc. odbywa się poprzez urządzenia mobilne. Nikt już nie chce albo nie ma czasu oglądać tego na dużym ekranie – mówił.

– W naszym serwisie jest miejsce, w którym influenserzy muszą wypełnić dane do umowy. Trzeba podać dość skomplikowane dane, m.in. oddział ZUS, numer konta bankowego. Zakładaliśmy, że tego typu dane będą wprowadzać z desktopu, ale okazało się, że wszyscy z młodszej grupy 20-latków wypełniają dane na telefonach – tłumaczył. 

Dodał, że był tym zaskoczony. – Jeżeli mam do napisania artykuł lub większą pracę, nie robię tego przez telefon, bo nie jest to dla mnie wygodne. Nie jest to pierwsze narzędzie, które bym do tego wybrał, natomiast nasi użytkownicy robią to przez telefon. W naszym serwisie co miesiąc dodawanych jest 4 tys. artykułów, z czego 50 proc. osób pisze je na telefonie. Jeśli piszą na telefonie długie artykuły, składające się z wielu paragrafów, to pokazuje, jak zmienia się użytkowanie smartfonów: dla młodych osób jest to narzędzie pracy – tłumaczył.

– Wśród młodych ludzi zauważamy również zmianę postrzegania mediów. Telewizja jest trochę passe, dlatego, że jest wyreżyserowana, nie jest autentyczna. You Tube jest czymś, co jest bardziej autentyczne, bardziej wiarygodne. Młodym twórcom nie zależy na tym, aby ich materiał video był bardzo dobrej jakości. Nawet lepiej, jeśli jest autentyczny i nakręcony np. kamerą sportową – mówił.

– Można również zauważyć, że wśród młodych osób komunikacja dąży do "real time" i cały czas przyspiesza. Użytkownicy, szczególnie ci młodsi, pragną widzieć swoich idoli cały czas w naturalnym środowisku. Oni nie chcą, żeby idol przygotowywał się przez godzinę, robił make-up, nagrał coś na YouTube i zmontował, tylko najlepiej żeby komunikował się przez Snapchat, Instastory – to co się dzieje teraz, to co się dzieje tutaj. I jak spojrzymy na to, co się dzieje w Azji – w Korei Południowej czy w Chinach – to tam jest pełno streamerów, którzy nagrywają swoje życie 24 godziny na dobę i ludzie rzeczywiście to oglądają – mówił.

– Podsumowując – dwa najważniejsze aspekty, o których mówię, to zmiana formy komunikacji – młode osoby odchodzą od wyreżyserowanych seriali telewizyjnych do komunikacji "tu i teraz", naturalnej i autentycznej. I druga rzecz – niesamowity przeskok z desktopu do mobile. Z jednej strony wszyscy wiedzą, że młodsza generacja "siedzi" cały czas w smartfonach, ale niesamowite jest to, że smartfon staje się ich narzędziem pracy. Zastanawiam się, czy jak wejdą na rynek pracy, to czy będą pracować na laptopie czy może z telefonu, bo stwierdzą, że tak jest im łatwiej, są do niego przyzwyczajeni – mówił Bartek Sibiga.

Dostosujmy przekaz do kanału, przez który się komunikujemy

Marcin Giżycki, wiceprezes zarządu ING Bank Śląski mówił, że chat boty pomagają w banku, jeśli chodzi o serwisowanie. - Chat bot powoduje, że proste informacje można uzyskać od razu. Widzimy ogromne zainteresowanie i młodszych i starszych klientów - wyjaśniał.

Marcin Giżycki tłumaczył też, że świat przesunął się do komórki i jeśli chcemy obecnie coś programować i konstruować, to nie marnujmy czasu na "duży ekran", ponieważ ruch jest w urządzeniach mobilnych.

Adrian Kostrzębski, rzecznik prasowy ESL Polska podkreślił, że aby docierać do młodych ludzi, komunikacja musi być szczera. - Widzimy też, że często marki dzielą się swoją wiedzą z młodym konsumentem – takie działania są najskuteczniejsze - mówił.

Bartek Sibiga tłumaczył, że jednym z mediów, przez które można dotrzeć do młodych konsumentów jest serwis Musical.ly, który ma już 6 milionów użytkowników w Polsce. - Najważniejsze jest to, żeby dostosować sposób komunikacji do medium, przez które chcemy nadać komunikat - mówił.

Uczestnicy debaty rozmawiali też o kontakcie z młodymi konsumentami poprzez media społecznościowe. Maciej Herman, CEO Lotte Wedel zgodził się z przedmówcami, że ważna jest szczerość, otwartość i bezpośredni kontakt z konsumentem. - To wydaje się proste, ale tak nie zawsze  jest, jeśli chodzi o działalność firm w social media - mówił.

Dodał, że to co dzieje się w internecie, dynamicznie się zmienia. - Co innego robiliśmy na Facebooku cztery lata temu, co innego robimy teraz. Ponadto inną treść publikujemy na Facebooku, a inną na Instagramie, ponieważ każde medium ma swoją specyfikę i odbiorców. Jesteśmy bardzo aktywni w social media. Sprawdza się otwarta, szczera komunikacja. Ponadto młodzi konsumenci oczekują szybkich reakcji - tłumaczył Maciej Herman.

Włodzimierz Schmidt, prezes zarządu Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska zaznaczył, że w Polsce wydatki na reklamę na urządzeniach mobilnych wzrosły o ponad trzydzieści procent rok do roku, natomiast na rynku amerykańskim dynamika wzrostu jest dużo większa. - Tam reklamodawcy podążają za tym, że świat przenosi się na urządzenia mobilne, a w Polsce jeszcze nie do końca - mówił.

Dodał, że na urządzeniach mobilnych nie ma tak dużej penetracji adblocków. - Gdy firma reklamuje się na urządzeniach mobilnych, to prawdopodobieństwo, że adblock zablokuje jej reklamę jest dużo mniejsze niż w przypadku desktopu.

- Mówi się, że 50 proc. wydatków na reklamę jest straconych, tylko nie wiadomo, które 50 proc. To nie do końca jest prawda, jeżeli chodzi o internet, dlatego, że w internecie firmy mają możliwość prowadzenia dokładnej analityki użytkownika, zwłaszcza jeżeli chodzi o urządzenia mobilne. Są w stanie bardzo dokładnie przekazać użytkownikowi przekaz reklamowy, są w stanie podążać jego ścieżką zakupową, ponieważ coraz więcej młodych ludzi realizuje na smartfonie proces zakupowy do końca, nie porzucają zakupów tuż przed płatnością - tłumaczył Włodzimierz Schmidt.

Dodał, że warto edukować konsumentów, zwłaszcza młodych, na temat tego, jak wygląda biznesowy model internetu. Tłumaczył, że polega on na tym, że konsument nie musi płacić pieniędzmi za treści w internecie, natomiast "płaci" tym, że ogląda reklamy. Dlatego jeśli internauci używają adblocków, to pojawia się problem, bo albo za treści płacimy pieniędzmi albo poprzez oglądanie reklam.

Łukasz Zaleśny, Strategy & Innovation Director w firmie Blue 449 mówił, że personalizacja jest "Świętym Graalem" marketingu. - Ma ona spowodować, że marki nie będą wydawać źle pieniędzy na komunikację marketingową - tłumaczył.

Podkreślił, że dla młodych konsumentów ważne jest także współtworzenie. - Internet jest współuczestnictwem w tworzeniu treści dla wszystkich, otwartą siecią, w którą każdy może coś wnieść. I młode pokolenie konsumentów też chce mieć wpływ na to, co tworzą marki.

wyszukiwarki

  • praca
  • nieruchomości
  • komunikaty
  • obiekty konferencyjne
* wyszukiwanie zaawansowane

subskrybuj portalspozywczy.pl

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku



Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


NEWSLETTER

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami naszego portalu.

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.