REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
  • Patronat honorowy
  • Sponsor
  • Sponsor
  • Sponsor
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Patronat
  • Patronat
  • Patronat
  • Patronat
  • Patronat
  • Patronat medialny

Ponad 500 przedstawicieli branży spożywczej producentów i przetwórców oraz przedstawicieli dystrybucji i handlu wzięło udział w tegorocznej II edycji Forum Rynku Spożywczego. W debatach i dyskusjach uczestniczyli politycy, prezesi i dyrektorzy największych polskich firmy, a także przedstawiciele organizacji branżowych, naukowcy i analitycy.

Pod czas tegorocznego II Forum Rynku Spożywczego w trakcie pięciu debat dyskutowano nt. kondycji branży żywnościowej w Polsce i na świecie w czasach kryzysu gospodarczego. W poszczególnych panelach dyskusyjnych rozmawiano o sytuacji w branży mleczarskiej, mięsnej, o trudnych relacjach między producentami a sieciami handlowymi, a także nt. potencjalnych źródeł sukcesów polskich firm.

- Nic mi do marż i cen, to jest wolny rynek. Ale nie pozwolę, by przedsiębiorcy dali się wciągać w usługi, które nie mają miejsca, bo za to nie mogą być pobierane opłaty - mówił podczas Sesji Głównej II Forum Rynku Spożywczego Marek Sawicki, minister rolnictwa. Zdaniem ministra, w Unii Europejskiej dyskusja na temat podziału zysków w całym łańcuchu żywnościowym trwa i nie budzi tylu kontrowersji, co w Polsce.

- Przecież nikt nie ma zamiaru regulować cen i marż - zapewniał Marek Sawicki. - Ale jako polityk i minister rolnictwa nie będę się biernie przyglądać, jak wystawiane są faktury za usługi, które nie są wykonywane. I te faktury są kosztem - dla przetwórcow, dostawców. UOKiK twierdzi, że jest niewładny. Więc trzeba go będzie wzmocnić - mówił.

Wśród oskarżanych w mediach o zawyżanie marży i wykorzystywanie producentów pojawiają się głównie sieci handlowe. Prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji Renata Juszkiewicz, zapewnia, że niesłusznie.

- Z ostatnich wyników badań wynika, że to nie handel korzysta najbardziej z łańcucha dostaw - mówiła prezes Juszkiewicz podczas dyskusji.

Jej zdaniem regulowanie marż handlowych jest ingerencją w wolny rynek. - Chociaż doceniam intencje ministra Sawickiego - zapewniła Renata Juszkiewicz. - Obserwujemy, w jaki sposób jest wspierana przez resort rolnictwa branża producencka, przetwórcza. Doceniamy pomoc ministra w pozyskaniu środków unijnych, ale niestety nikt nie wspiera handlu - dodała.

W czasie Głównej Sesji II Forum Spożywczego Daria Oleszczuk, zastępca dyrektora departamentu finansowania agrobiznesu w banku BGŻ, ogłosiła dobrą nowinę, zapewniając, że problemy z finansowaniem sektora rolno-spoźywczego mamy już za sobą.

- Dla nas branża spożywcza jest "sexy" i nią będziemy się zajmować. Nie zakręcimy kurka dla firm rolno-spożywczych, bo jest to dla nas jeden z ważniejszych sektorów, które chcemy wspierać. Sektor rolno-spożywczy musi mieć specjalne zasady finansowania. Będziemy zajmować się tymi firmami, które chcą inwestować i postawią na efektywność i jakość. Problemów jest dużo, ale sądzę, że przy tak silnym przemyśle, uda się je rozwiązać - mówiła.

Jej zdaniem trzeba powrócić do rozmów z resortem rolnictwa na temat kredytów preferencyjnych dla wszystkich firm z branży rolno-spożywczej.

- Branża spożywcza jest postrzegana jako taka, która nie boi się bessy, ale nie jest „sexy" w czasie hossy. Jednak w długiej perspektywie to branża rosnąca. Wśród 20 największych światowych firm dominują firmy spożywcze - dodał Marian Owerko, prezes Bakallandu.

Dramatyczny przebieg miała sesja handlowa, w trakcie której debatowano na temat regulacji współpracy sieci i przetwórców.

- Obecne uwarunkowania prawne nie dają bezpieczeństwa nikomu, ani producentom, ani dostawcom ani sieciom. Trzeba wprowadzić takie prawo, żeby wszyscy obecni w łańcuchu dostaw mogli generować zyski ze swoich działalności - mówił Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

- Trzeba zastanowić się nad rozwiązaniem legislacyjnym, które nie dyskryminowałoby żadnej ze stron - ani producentów, ani dostawców ani sieci. Teoretycznie mogłaby powstać ustawa, która regulowałaby, jak powinna wyglądać współpraca sieci i przetwórców - mówi Andrzej Gantner.

Jego zdaniem obowiązkiem wszystkich obecnych w łańcuchu dostaw, czyli producentów, dostawców i producentów, jest doprowadzenie do tego, żeby prawo było bardziej precyzyjne niż obecnie.

- Większość producentów woli się nie wychylać, w obawie, że sieci zrezygnują ze współpracy z nim. Jednak prawo jest po to, by regulować warunki współpracy - mówi Andrzej Gantner.

Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD) zgadza się z dyrektorem PFPŻ.

- Jeśli w ministerstwie prowadzone są rozmowy dotyczące naprawy prawa w zakresie współpracy producentów z sieciami, a jestem przekonany, że tak jest, chciałbym, żeby reprezentanci handlu, producenci i dostawcy powinni wzięli udział w tej debacie, by spróbować wspólnie wypracować odpowiedni model współpracy - mówi Andrzej Faliński, dyrektor POHiD.

Ryszard Smolarek, prezes mięsnej firmy ZM Łmeat Łuków, odważnie stwierdził, że sieci wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję.

- Ministerstwo rolnictwa powinno się przyjrzeć umowom, jakie zawierają sieci z dostawcami. Firmy zajmujące się przetwórstwem rolno-spożywczym w Polsce są zbyt małe, żeby być równoprawnymi partnerami dla międzynarodowych sieci handlowych. Jakaś forma kontroli powinna być stosowana, bo często zdarza się, że sieci wykorzystują luki prawne, chociażby na bazie ustawy o podatku dochodowym - mówił podczas forum Ryszard Smolarek, prezes mięsnej firmy ZM Łmeat Łuków.

Paneliści zgodnie stwierdzili, że wspólnymi siłami chcą i muszą spróbować poprawić współpracę producentów z sieciami.

Podczas sesji mięsnej przedstawiciele branży opisywali jak kierowane przez nich firmy walczyły z kryzysem.

W ocenie Dariusza Nowakowskiego, prezesa Animeksu, kryzys wpłynął na każdego uczestnika rynku mięsa. - W Polskim przemyśle mięsnym borykamy się z trzema głównymi problemami. Pierwszy to koszt materiałów, których używamy do produkcji. W porównaniu z innymi krajami europejskimi są one bardzo wysokie. Borykamy się też z naszą własną nieefektywnością. W porównaniu z czołowymi producentami w Europie, a tak musimy cały czas myśleć, jesteśmy bardzo niewydajni. Trzecim problemem jest zrozumienie administracji państwowej dla naszego przemysłu. Jego brak nie pomaga nam rosnąć i rozwijać się jako konkurent w Europie - mówił Nowakowski.

Dariusz Nowakowski podkreślał, że poważnym hamulcem dla polskiego przemysłu mięsnego jest brak efektywności. - Mam nadzieję, że to się poprawi. Aby tak się stało, trzeba przestać myśleć o rzeczach, które są od nas niezależne: kredyty bankowe, złotówka... Ja na ogół spędzam bardzo mało czasu na martwieniu się rzeczami, na które nie mam wpływu. Cały swój czas spędzam na myśleniu o rzeczach, na które mam wpływ - stwierdził prezes Animeksu.

Tymczasem Jacek Lewicki, prezes Drosedu, przyznał, że ma powody do zadowolenia. - Kryzys zadziałał inaczej na przemysł drobiarski niż na branżę mięsa czerwonego, która została uderzona olbrzymim wzrostem cen surowca, co spowodowało spadek konsumpcji. Ta konsumpcja przeniosła się na przemysł drobiarski - powiedział. - Dla Drosedu ostatnie 12 miesięcy to bardzo dobry okres. Zwłaszcza w porównaniu z 2008 r., kiedy spalił nam się zakład. Musieliśmy przebudować całą firmę, bo straciliśmy 40 proc. wolumenu produkcji. Ale udało nam się - podkreślił.

Podczas mleczarskiej sesji, przedstawiciele branży rozmawiali głównie na temat konsolidacji w mleczarstwie. - Koncentracja w naszej branży to zazwyczaj nie wynik przemyślanych strategii zarządów małych mleczarni, tylko są to działania wymuszone ciężką sytuacją. Powinniśmy mówić nie o "konsolidacji", ale o "przejęciach" - mówił podczas II Forum Rynku Spożywczego Edward Bajko, prezes Spółdzielni Mleczarskiej Spomlek, w czasie dyskusji dotyczącej m.in. konsolidacji mleczarstwa.

Jego zdaniem większość małych mleczarni, którym teraz się powodzi, nie odczuwa potrzeby konsolidacji. - Pojmują ją jako poddawanie się, a nie konsolidację z potrzeby strategicznej - wyjaśniał prezes Bajko.

 

 

POLECAMY W SERWISACH