Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

WYDARZENIA/KONFERENCJE
Na zdjęciu od lewej: Adam Tański, Krzysztof Pawiński, Eric Mccloskey

Bezpieczeństwo żywnościowe, spekulacja na rynku surowcowym oraz strategie firm w czasie gwałtownych wahań cen surowców - te trzy tematy zdominowały debatę nt. sytuacji polskiego i europejskiego sektora żywnościowego, która odbyła się podczas III Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach.

W sesji pt. „Polska branża spożywcza wobec globalnego kryzysu surowcowego - przetrwać czy wygrać" wzięli udział przedstawiciele organizacji branżowych, politycy, naukowcy, a także menedżerowie największych firm przetwórczych i handlowych w kraju.

Priorytetem jest innowacyjność produkcji

Tegoroczna debata nt. rynku spożywczego na III Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach rozpoczęła się od aktualnego w ostatnich miesiącach tematu bezpieczeństwa żywnościowego. Staffan Nilsson, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EESC) zwrócił uwagę, że reforma Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 r. powinna zagwarantować możliwość zwiększenia konkurencyjności europejskiego sektora rolno-spożywczego. Dlatego priorytetem polityki rolnej UE będzie innowacyjność. Na niej bazować będzie pozycja naszych producentów żywności.

Nilsson zwrócił uwagę, że należy wzmocnić pozycję producentów żywności względem detalistów, zwłaszcza dużych sieci handlowych. - Producenci powinni mieć większą władzę. Jeśli jej nie mają, pojawiają się problemy na rynku, którym rządzą sieci handlowe - tłumaczył przewodniczący EESC. Dodał, że aby wzmocnić producentów, potrzebne są działania systemowe. - Musimy znaleźć równowagę w relacjach producentów z detalistami - podkreślił.

Jeśli chodzi o rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich, zdaniem Staffana Nilssona, tu także musimy skupić się na innowacyjności. - Trzeba wzmocnić jeszcze bardziej promocję eksportu żywności, oraz wdrażać prace naukowo-badawcze w sektorze spożywczym.
Nilsson wskazał, że komitet, któremu przewodniczy podejmuje działania zmierzające do tego, aby niektóre płatności bezpośrednie były uzależnione od poziomu innowacyjności starających się o nie przedsiębiorców. Dodał, że trzeba otwierać rynki żywnościowe wewnątrz UE. - Nie jesteśmy pewni, w ramach EESC, czy obecnie obowiązujące rozwiązania prawne w krajach UE są optymalne. Mam na myśli np. rynek mleka. Nowe regulacje powinny zmierzać do zmniejszenia wahań cen - stwierdził. - Debata o reformie WPR trwa od dawna. Zanim zmiany zostaną wprowadzone w życie, niektórzy politycy powinni zauważyć powiązania pomiędzy budżetem a polityką żywnościową. Zbyt często się zdarza, że tego nie widzą.

Wiceminister rolnictwa Andrzej Butra, mówiąc o kwestiach bezpieczeństwa żywnościowego odniósł się do ostatnich wydarzeń na runku zbóż i cukru. - UE właściwie zakończyła interwencję na rynku zbóż. Czy to dobry kierunek? Naszym zdaniem nie. W celu zapewnienia stabilizacji sytuacji minister Sawicki, zaproponował podniesienie ceny interwencyjnej, po jakiej kupowane jest zboże na unijne zapasy z 101,31 euro za tonę do 130 euro za tonę. A to dlatego, że obecnie cena interwencyjna skupu zbóż jest całkowicie oderwana od realiów rynkowych i nie tylko nie pokrywa w pełni kosztów produkcji pszenicy, ale nie pasuje także do rynkowych cen europejskich i światowych. Podniesienie ceny interwencyjnej dałoby szansę na zgromadzenie zapasów ziarna, a są one niezbędne ze względu na coraz częściej zdarzające się klęski żywiołowe, które powodują niedobory. Odpowiednie zapasy mogłyby stabilizować rynek. W Unii praktycznie nie ma teraz rezerw pszenicy, co powoduje że jest ona cenowo bezbronna w przypadku jakichkolwiek gwałtownych zmian - tłumaczył Butra.

- Co do zwiększenia bezpieczeństwa - dodał - w Polsce został przyjęty plan dotyczący zwiększenia konkurencyjności na rynku rolnym. To wyszło nam na dobre ponieważ mamy dobre ceny, a sektor rolno-spożywczy dobrze się rozwija. Z jednej strony mamy „rękę państwa", która stabilizuje i zabezpiecza, a z drugiej mamy „rękę wolnego rynku", która pozwala efektywnie działać producentom i przetwórcom.

Wiceminister stwierdził, że warto także zastanowić się nad niektórymi reformami, które zostały przeprowadzone w UE, np. reformą rynku cukru, która szczególnie w Polsce odbiła się czkawką. Jeśli pozostajemy przy kwotowaniu produkcji jeszcze przez jakiś czas to warto zwiększać co roku produkcję, aby ustabilizować rynek.

Andrzej Kowalski, dyrektor Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy odniósł się do sytuacji sektora żywnościowego. - Wiemy, że w skali całego świata będzie potrzeba coraz więcej żywności, ze względu na bogacenie się wielu obszarów naszego świata - mówił naukowiec. Jednocześnie zaznaczył, że lata 2010-2011 sektor zbożowy z pewnością zapamięta jako dobre. - Również mleczarstwo ma się nieźle, podobnie jak sektor drobiu. Natomiast zła sytuacja utrzymuje się w produkcji trzody i przetwórstwie mięsa wieprzowego.

Andrzej Kowalski przypomniał, że polski przemysł spożywczy i rolnictwo niezbyt mocno odczuły skutki „kryzysu" finansowego. Perspektywy dla sektora spożywczego na najbliższe miesiące określił jako generalnie dobre. Podkreślił, że polski przemysł spożywczy i rolnictwo mogą w pełni konkurować na wszystkich rynkach. - Jednak przewagi konkurencyjne się wyczerpują. Polscy menedżerowie, którzy z niczego stworzyli prężnie rozwijającą się gałąź przemysłu spożywczego, w tej chwili zachowują się trochę jakby „wyjechali na wakacje". Pojawiła się stagnacja - zauważył Andrzej Kowalski. - Dochody rolników wzrosły. Oszczędności na płacach się skończyły. Wahania kursowe nie generują już takich korzyści, jak wcześniej - dodał.

Ubolewał, że patrząc na listę krajów najbogatszych, coraz trudniej dostrzec na niej kraje z Europy Zachodniej. - To wynika m.in. z niespójności w polityce rolnej. Obowiązujące w Unii akty prawne często są nieprzemyślane. Np. w zeszłym roku UE zezwoliła na import zbóż z krajów trzecich, ale jednocześnie dopłacała do ich eksportu poza Wspólnotę - wskazał.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, zaznaczył że należy odróżnić cele ekonomiczne WPR od środowiskowych i społecznych. - Odnoszę wrażenie, że Wspólna Polityka Rolna UE uległa jakiejś schizofrenii ekonomicznej. U swoich początków projekt ten miał za zadanie zapewnić bezpieczne i stabilne wyżywienie państw Unii Europejskiej przy relatywnie dobrej cenie, by obywatele nie głodowali. Obecnie można odnieść wrażenie, że jego celem jest zapewnienie odpowiednich dochodów określonej grupie społecznej i nie ma znaczenia czy społeczeństwo będzie kupować żywność drożej czy taniej. Być może trzeba sobie powiedzieć wprost: mamy pewną ogromną i ważną grupę społeczną - grupę rolników UE, która ma do spełnienia różne cele - nie tylko ekonomiczne - tłumaczył Andrzej Gantner. Jego zdaniem, aby ten system się nie zawalił, trzeba oddzielić cele ekonomiczne od celów społecznych, środowiskowych i wszystkich pozostałych.

Spekulacje a ceny surowców

Podczas katowickiego Kongresu EEC 2011 eksperci dyskutowali również na temat spekulacji surowcami rolnymi. - Warto przyjrzeć się zbiorom zbóż w latach 2006-2007 w stosunku do ostatniego sezonu oraz cenom. Zbiory są coraz większe, zużycie też wzrasta, ale także zapasy. Spójrzmy natomiast na ceny w latach 2007-2008 i w ostatnim roku - to są te dwa momenty, kiedy mówi się o działaniach spekulacyjnych. Jasno widać, że na pewno istnieją pewne mechanizmy niejasnej polityki, nawet polityki zmowy na rynkach spożywczych - mówił Andrzej Butra.

Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex Wadowice podkreślił, że obecna sytuacja jest ewenementem. - Sytuacja z jaką mamy do czynienia w latach 2010-11 na rynkach surowcowych jest unikalna. Co prawda były już lata kiedy ceny niektórych surowców rosły o kilkadziesiąt procent. Jednak dzisiaj koncentrat jabłkowy zdrożał o ok. 150 proc., a za zboża, np. pszenicę konsumpcyjną płacimy ok. 1000 zł, kakao podrożało o ponad 200 proc., gwałtownie podrożała kawa, cukier, czyli wszystkie surowce na których bazuje nasza produkcja. Takich podwyżek nie można rekompensować np. obniżeniem kosztów produkcji czy logistyki. To musi się przełożyć i już się przekłada na ceny produktów gotowych. A tutaj dotykamy pewnych psychologicznych barier cenowych, które przełożą się na wielkość konsumpcji, czyli na jej spadek.

Jednocześnie prezes Pawiński zaznaczył, że nie widzi powodów dla których rozpędzony rynek miałby wyhamować. - Mamy najtańszy pieniądz w historii, mamy instytucje finansowe, które nie mogą upaść, a mogą zawierać kolejne transakcje, mamy ryzyko upaństwowione, a zyski z transakcji sprywatyzowane. Moim zdaniem słowo „spekulacja" jest obecnie jedynie przykrywką pewnych procesów, których przyczyny są zupełnie gdzie indziej. To na przykład nierozsądna polityka finansowa, nierozsądna emisja pieniądza i jej konsekwencje, umocowanie instytucji finansowych, które jest nie transparentne sprawia, że będziemy mieli nadal cenowe jazdy w górę i w dół. W średnim i dłuższym okresie nie sądzę abyśmy mieli do czynienia z istotnie tańszą żywnością, a jej ceny już nie spadną do poziomu sprzed dwóch lat. Wnioski z tej sytuacji są dwa. Po pierwsze UE powinna zacząć odchodzić od limitów i kwot produkcji, które są wyznaczone w ramach WPR. Wchodzimy w fazę kiedy wielkość i dostępność do odpowiednich wolumenów produkcji jest bardzo istotna. A UE marnuje energię na wprowadzanie kolejnych ograniczeń. Druga rzecz, która źle rokuje dla cen żywności jest zmiana nawyków konsumenckich, czyli zwiększanie konsumpcji białka zwierzęcego kosztem białka roślinnego. To oznacza gigantyczny wzrost zapotrzebowania na zboża, aby wyprodukować mięso.

Edward Bajko, prezes Spomleku, w czasie EKG mówił, że przyczyn wzrostu cen produktów rolnych jest wiele i są one złożone. - Jedną z przyczyn może być zachwianie relacji popytu i podaży, ale także spekulacja. Jeśli ta ostatnia odpowiada za wzrost cen surowców rolnych, to czeka nas chaos na rynku, gdyż znikną cykle koniunkturalne.

Prezes zauważał także, że na chaosie wygrywają ci, którzy mogą szybko reagować. - A rolnicy tego zrobić nie mogą. Zmniejszenie lub zwiększenie produkcji mleczarskiej trwa nawet kilka lat. Nie sposób w produkcji rolnej szybko reagować na zmiany rynku - zaznaczył Edward Bajko.

Równocześnie stwierdził, że nie widzi powodu, aby polskie rolnictwo i nasze rodzime firmy miały być na straconej pozycji wobec zachodniej konkurencji. - Branża rolno-spożywcza radzi sobie całkiem dobrze i nie widzę powodu twierdzić, że jest na straconej pozycji w stosunku do firm zagranicznych. Nie jesteśmy mniej sprawni intelektualnie, ani nie mamy mniejszej wiedzy. Może mamy trochę mniejsze doświadczenie w zachowaniach rynkowych, może mamy gorszy dostęp do kapitału, ale tu też nie ma dużej przepaści - mówił prezes Spomleku.

daniem Adama Tańskiego, prezydenta Izby Zbożowo-Paszowej, dla przedsiębiorcy najgorszym zagrożeniem jest to, kiedy nie wie czego się spodziewać, nie zna konsekwencji jakie niosą turbulencje na rynku i nie wie jak można się przed nimi zabezpieczyć. - Mechanizm, który gwarantuje cenę minimalną, ale nie ogranicza ceny maksymalnej surowców jest w sam w sobie chory. Regulacja powinna być zamknięta. W związku z tym wzrost cen surowca uderza w koszty produkcji zwierzęcej i uderzył w eksport. Kończą się nasze przewagi konkurencyjne. Jest to poważny problem - mówił w czasie EKG Adam Tański.

Odnosząc się do ostatnich gwałtownych wzrostów surowców rolnych Staffan Nilsson, przewodniczący EESC stwierdził, że w UE ciągle trwa debata dotycząca kwestii magazynowania i przechowywania żywności. - Sam wzrost cen żywności ma dwie strony. Z jednej stymuluje wzrost produkcji, a z drugiej może być problemem dla całego sektora rolnego ze względu na rosnące koszty produkcji. Na tę sytuację musi zareagować sam rynek. Jeżeli rynek nie zaakceptuje tych podwyżek, to produkcja zostanie ograniczona. To rynek określa co jest produkowane i ile konsumenci są gotowi za te produkty zapłacić, a nie odwrotnie.

Odnosząc się do wzrostu cen produktów rolnych i obwiniania za to spekulantów, Andrzej Gantner podkreślał, że nie można administracyjnie walczyć ze spekulacją, oraz że się to jeszcze nikomu nie udało. - Przypomnę, że 70 proc. surowców rolnych jest kupowanych przez przetwórców, często na tzw. future market, aby zabezpieczyć swoje potrzeby i zapewnić stabilność produkcji - mówił dyrektor PFPŻ. - Spekulację można zlikwidować w jeden prosty sposób - ustanawiając ceny urzędowe na wszystkie produkty - żartował dyrektor Gantner.

Z kolei Andrzej Kowalski, dyrektor Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy, w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2011, zaznaczył, że spekulacja w długim okresie jest czymś bardzo dobrym. - Spekulant kupuje wtedy, kiedy jest dużo surowca i kiedy jest tanio, więc zdejmuje pewną część nadwyżki z rynku, która nie znalazłaby nabywcy i powoduje wzrost cen. Sprzedaje natomiast wtedy, kiedy jest drogo, bo chce zrealizować zysk, a więc częściowo powoduje spadek cen. Interesy robi się zaś w długim terminie - stwierdził w czasie EKG Andrzej Kowalski.

Zdaniem eksperta nie da się walczyć ze spekulacją. - Tak samo jak nie da się zrezygnować z gry giełdowej, która jest spekulacją, nie da się zrezygnować z obrotu surowcami. Teraz problem wybuchł, ponieważ szukana jest nowa równowaga na świecie. Powstają nowe centra produkcji i konsumpcji. Kiedyś nikt nie spodziewał się konkurencji ze strony Chin i Indii.

Poza tym, tylko 30 proc. kapitału na świecie jest zaangażowane w sferę realną, do produkcji, pozostała część to kapitał, który szuka zastosowania. Spekulacja będzie obecna na rynku do momentu gdy będzie się opłacała. Czymś innym są natomiast zmowy cenowe, od tego są instytucje państwowe, by chronić przed nimi - mówił Andrzej Kowalski.

Strategie na czas „kryzysu" surowcowego

Podczas sesji Rynku spożywczego przedstawiciele sieci handlowej, producentów żywności oraz ekspertów spożywczej branży nie mogło zabraknąć dyskusji na temat relacji przedstawicieli handlu i producentów żywności w sytuacji globalnych problemów w branży surowcowej.

Według Ryszarda Tomaszewskiego, prezesa Tesco ratunkiem dla małych firm spożywczych może być długofalowa współpraca z sieciami handlowymi i produkcja dla nich wyrobów typu private label.

Innego zdania był Edward Bajko, prezes Spomleku: - Handel nowoczesny domagając się długookresowych umów z małymi mleczarniami, znacząco przyczynia się do konsolidacji branży mleczarskiej.

Jego zdaniem, małe zakłady mleczarskie, które zdecydowały się produkować marki własne sieci handlowych i podpisać długookresowe umowy, nie wytrzymają obecnej presji swoich dostawców na wzrost cen płaconych za mleko. Wówczas rolnicy przejdą do innych podmiotów, a małe mleczarnie upadną lub zostaną przejęte przez większe. - Zwyczajnie odpłynie od nich mleko - uważa prezes Bajko.

Równocześnie podkreślał, że uważa, iż handel jest partnerem nie wrogiem i obie strony, przetwórcy i handel, powinny wspólnie dbać o konsumentów i rolników, których koszty stale rosną. - Musimy rozumieć, że wzajemnie jesteśmy sobie potrzebni. Ale w obecnych warunkach żądanie stałej ceny i podpisywania planów rocznej współpracy jest bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe do dotrzymania - mówił prezes Spomleku. - Jeszcze nie ma pełnych danych za rok 2010, ale jestem przekonany, iż mimo dobrej koniunktury, rentowność mleczarni będzie niższa niż w 2009 roku.

Eric Mccloskey, dyrektor ds. projektów specjalnych Kompanii Piwowarskiej, twierdzi, że polski rynek spożywczy jest złożony z wielu paradoksów. - Z jednej strony chcielibyśmy mieć jak najbardziej stabilne sceny surowców, z drugiej, regulacje, które mogłyby to zapewniać wpływają na konkurencyjność rynku i jakość surowców. My jako producent piwa jesteśmy zdecydowanie po stronie wolnego rynku. My musimy szukać efektywności po stronie popytu - czyli tego, co oferujemy konsumentom, jak i po stronie sprzedaży - czyli sposobu współpracy z dostawcami na rynku.

Andrzej Gantner, dyrektor PFPŻ, zgodził się że kamieniem niezgody między sprzedawcami i dostawcami jest przerzucanie się kosztami. - Mamy zbytnie obciążenie dostawców kosztami przez dystrybutorów, to powinno zostać uregulowane. To nie jest tak, że przedsiębiorcy nie chcą współpracować ze sprzedawcami. Istnieje duża grupa kosztów, która nie ma jednak racji bytu po stronie dostawcy, a są na nich przerzucane. Nadchodzą moim zdaniem coraz cięższe czasy. Przewagi konkurencyjne będą wtedy, gdy firma będzie w stanie znaleźć dostęp do taniego surowca oraz gdy będzie miała możliwość znalezienia nowych rynków i obniżenia kosztów funkcjonowania.

Zdaniem Ryszarda Tomaszewskiego, prezesa Tesco, handel jest bardzo kapitałochłonną branżą. - Wybudowanie i wyposażenie dużego sklepu kosztuje tyle samo co fabryki. Rentowność handlu żywnością według GUS wynosi 5 proc. Musimy wspólnie z partnerami pracować nad obniżaniem kosztów - dodał Ryszard Tomaszewski. Prezes Tesco stwierdził, że „zadaniem" sieci handlowych jest hamować inflację i szybki wzrost cen. - Naszym zadaniem jest niedopuszczenie do dużych podwyżek cen produktów. Handel jest pierwszym ogniwem, w którym konsument zauważy podwyżkę cen produktów, dlatego jesteśmy ostatnimi zainteresowanymi podwyżką cen.

Jednak Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex Wadowice zwrócił uwagę podczas EKG, że firmy małe i średnie są w dużo gorszej sytuacji niż duże przedsiębiorstwa. - Małym i średnim firmom trudno znaleźć takie projekty, w których może znaleźć sprzyjające warunki do funkcjonowania - mówił prezes Maspeksu. Jego zdaniem pomysłem na rozwiązanie tego problemu jest konsolidacja. - To jest sposób na to, by zbudować rozsądną ofertę, za która stoi wielkość produkcji i skala. Konsolidacja jest rozwiązaniem długofalowym i musi nastąpić.

Eric Mccloskey z Kompanii Piwowarskiej, twierdzi, że w branży piwnej działa zarówno wiele mikro browarów jak i dużych przedsiębiorstw. Jego zdaniem w tym segmencie jest duża szansa dla firm małych i średnich.

Renata Dutkiewicz, dyrektor zarządzający sektorem spożywczym w ING Bank Śląski, twierdzi, że mimo zdecydowanej przewagi gigantów handlu nad firmami z sektora MSP, nadal na polskim rynku będzie miejsce dla małych przedsiębiorstw. - Lokalne małe i średnie firmy z branży spożywczej muszą walczyć z dużymi gigantami. A nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest być dużym niż małym przedsiębiorstwem, choćby dlatego, że siła negocjacyjna tych pierwszych jest znacznie większa - mówiła w czasie EKG Renata Dutkiewicz.

Głównym problemem dla MSP są duże firmy, które współpracują z wielkimi sieciami handlowymi i są zdecydowanie bardziej od nich konkurencyjne. Jednak zdaniem eksperta mimo wszystko wciąż MSP mają swoją rolę do spełnienia i mimo konsolidacji, która się dzieje, małe i średnie firmy spożywcze funkcjonują i dalej będą działać. - Zachwiania na rynku finansowym pokazały, że banki starały się stanąć po stronie klienta, czyli firm spożywczych. W interesie obu stron jest to, by firmy z tego sektora nie upadały - mówi Renata Dutkiewicz.

Europejski Kongres Gospodarczy 2011 (EEC 2011) w Katowicach to największa impreza biznesowa w Europie Środkowej. W ciągu trzech dni (16 maja - 18 czerwca) w ponad 100 panelach tematycznych wzięło udział około 6000 gości i blisko 1000 prelegentów, wśród nich najważniejsze postaci polityki, biznesu i nauki.

Organizatorem Kongresu jest Grupa PTWP, wydawca miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu wnp.pl. Więcej informacji z Kongresu na stronie eec.wnp.pl.

Przeczytaj także pojedyncze relacje:

Prezes Icentis na EKG2011: Prowadzimy głęboką restrukturyzację spółki Ruch

Wywiad z prezesem Icentis: W czerwcu Ruch ujawni strategię rozwoju

Wiceminister rolnictwa: Majowe przymrozki nie wyrządziły dużych szkód

Dyrektor PFPŻ: Musimy odróżnić cele ekonomiczne WPR od środowiskowych i społecznych

Prezes Spomleku: Handel nowoczesny znacząco przyczyni się do konsolidacji branży mleczarskiej

Prezes Spomleku: Jeśli wzrost cen produktów rolnych jest wynikiem spekulacji, to czeka nas chaos

Przewodniczący EESC na EKG2011: Sektor rolno-spożywczy musi być innowacyjny

Przewodniczący EESC: Trzeba wprowadzić więcej przepisów regulujących jakość żywności

Przewodniczący EESC: To rynek decyduje co produkuje rolnictwo, a nie odwrotnie

Dyrektor IERiGŻ na EKG2011: Perspektywy dla sektora spożywczego na najbliższe miesiące są dobre

Prezydent IZP na EKG2011: Nasze przewagi konkurencyjne w produkcji żywności kończą się

CEED na EKG2011: Za 20 lat Europa może głodować

Ekspert na EKG2011: Banki starały się stanąć po stronie firm spożywczych

Ekonomista: Największym problemem polskich firm z sektora MSP jest dostęp do kapitału

Prezes Secus na EKG 2011: Dobre czasy dla MSP jeśli chodzi o pozyskiwanie kapitału

Ekspert na EKG 2011: Banki wracają do finansowania sektora MSP

Przewodniczący RGIB: Występują trzy główne bariery rozwoju innowacyjności w Polsce

Prezes PIZT: Pojęcie innowacyjności zostało bardzo rozmyte

Dyrektor GPW: Rynek kapitałowy służy temu, by przedsiębiorstwa znajdowały źródła finansowania

POLECAMY W SERWISACH