Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

WYDARZENIA/KONFERENCJE
Fot. PTWP

Zmiany demograficzne, jakie czekają nas w najbliższych latach i rozwój handlu internetowego to jedne z największych wyzwań, jakie stoją przed właścicielami sieci handlowych w Polsce - oceniają uczestnicy panelu 'Handel i dystrybucja w Polsce na nowym poziomie konkurowania', jaki odbył się podczas IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Paneliści zastanawiali się, jak prognozowane zmiany demograficzne, takie jak migracja ludności do miast, wpłyną na rynek pracy.

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej organizacji Handlu i Dystrybucji zwróciła uwagę, iż branża handlowa co roku zwiększa zatrudnienie.

- Okazuje się, że mimo trudnej sytuacji na rynku pracy cały czas rośnie zatrudnienie w handlu. W 2011 roku zatrudniliśmy łącznie o 24 tys. osób więcej niż w 2010 roku. W 2012 roku eksperci przewidują wzrost zatrudnienia o 10 proc. - mówiła Renata Juszkiewicz.

Prezes POHiD podkreśliła, że branża handlowa szybko reaguje na zmieniające się otoczenie, np. biorąc pod uwagę kryzys, firmy przebudowywały strategie.

- Jeśli chodzi o demografię wiele sieci już przygotowuje się do tego, by wyjść naprzeciw temu zjawisku i wdrożyło różne rozwiązania choćby poprzez remodeling sklepów pod kątem osób starszych. Reagujemy na bieżąco na zmiany i na to, co klient od nas oczekuje - mówiła Renata Juszkiewicz.

Prezes sieci Tesco Polska Ryszard Tomaszewski odniósł się do informacji o planowanych zwolnieniach w sieci Tesco.

- Nie traktuję tej informacji jako zwolnienia. To informacja wypuszczona przez związki zawodowe, nie do końca zgodna z prawdą. W tym samym czasie firma zatrudnia 1700 ludzi. W efekcie, w tym roku w bilansie firmy zatrudnienie będzie o 1000 osób większe niż rok wcześniej - mówił Ryszard Tomaszewski.

Przypomnijmy, iż redukcje w Tesco dotyczyć będą maksymalnie 980 osób, czyli około 3 proc. całości zatrudnionych. Firma zatrudnia ok. 29 tys. pracowników w 420 placówkach.

- Ja traktuję to jako przystosowanie się firmy handlowej do rynku. Oczywiście część osób musi odejść w danym regionie. Jednak zadaniem związków zawodowych jest pilnowanie, by to się odbyło przy jak najmniejszym wpływie na pracownika. Natomiast zadaniem przedsiębiorcy jest rozwój przedsiębiorstwa i tworzenie nowych miejsc pracy - tłumaczył prezes Tesco Polska.

Piotr Mamrowicz, wiceprezes spółki Makton podkreślił, że pomimo dużego bezrobocia trudno jest o dobrego pracownika.

- Widzimy wyzwania w pozyskaniu dobrych pracowników do ciężkiej pracy. Dystrybucja jest specyficzna - wiele pracy odbywa się w godzinach nocnych - mówił Piotr Mamrowicz.

Uczestnicy debaty dyskutowali także o tym, jak zmieni się obraz handlu w Polsce na skutek przewidywanych zmian demograficznych.
Zdaniem Ryszarda Tomaszewskiego, te tendencje już teraz trzeba brać pod uwagę.

- Tendencje demograficzne - ile będzie mieszkać ludzi w mieście w przyszłości, czy populacja będzie spadać, jak będzie wyglądać populacja pod względem wieku - muszą być brane pod uwagę. Zgadzam się, że w dużych miastach jest bezpieczniej inwestować w supermarkety. Tam siła nabywcza jest większa - mówił prezes Tesco Polska.

Jednak, jego zdaniem, w małych miejscowościach rozwój handlu także będzie następował.

- Tam handel będzie rozwijał się w kierunku franczyzowym, gdzie firmy nie muszą inwestować dużych środków. Raczej będą wykorzystywać lokale prywatnych przedsiębiorców - przewiduje Ryszard Tomaszewski.

Krzysztof Strobel, prezes Lewiatana Śląsk oraz członek rady Polskiej Izby Handlu nie zgodził się ze stwierdzeniem, że demografia przesuwa się w kierunku dużych aglomeracji.

- W małych miejscowościach przyrost naturalny jest większy. Na dziś w małych miejscowościach inwestycje w handel będą kontynuowane. Dochodzi jeszcze ten parametr - gdzie ludzie zarabiają - mówił Krzysztof Strobel.

Jego zdaniem, sytuacja jest nieprzewidywalna w dłuższej perspektywie. - Można się odnieść do danych makro europejskich - gdzie 11 proc. ludności żyje z rolnictwa. U nas jeszcze około 40 proc. ludzi mieszka poza dużymi miastami - zwrócił uwagę.

Rozwój handlu internetowego to kolejne wyzwanie, które stoi przez sieciami handlowymi. Jednak, jak zauważył prezes Tesco Polska, ta forma sprzedaży niesie ze sobą wiele problemów.

- Na świecie jest niewiele firm, które zarobiły na sprzedaży żywności przez internet. Tesco jest jedną z nich - mówił Ryszard Tomaszewski.

Jak tłumaczył, do tego, by sprzedaż w sieci odbywała się z korzyścią dla firmy, potrzebny jest silny brand. Problemem jest także infrastruktura - popyt jest nieprzewidywalny i nie wiadomo, czy będzie można skutecznie go zaspokoić, a dostępność produktu w magazynie musi być na poziomie 96-97 proc. Prowadzenie sprzedaży z zamkniętego magazynu, gdzie nie wiadomo, czy przez kilka dni będzie popyt na dany produkt oznacza, że trzeba sprzedawać produkty kilkudniowe, co jest nie do przyjęcia dla świeżych produktów spożywczych.

- Dlatego, aby zarabiać na takiej sprzedaży trzeba to robić z istniejących dużych sklepów, gdzie sprzedaż internetowa jest tylko dodatkiem - mówił.
W Tesco specjalni pracownicy będą dokonywać zakupów dla klienta na hali sklepu, biorąc produkty z tej samej półki, co tradycyjni klienci.

- Nie chcemy ruszać pełną parą przed Euro 2012. Zapewniam, że po zakończeniu mistrzostw wszyscy mieszkańcy Warszawy będą mogli kupić z trzech sklepów Tesco produkty poprzez internet. Chcemy, by w ciągu 5 lat 65 proc. mieszkańców Polski miało taką możliwość - mówił Ryszard Tomaszewski.

Zdaniem Ryszarda Tomaszewskiego, znacznie lepszą perspektywę ma inna usługa, tzw. "click and collect", która polega na zakupie produktów w sieci i odebraniu ich osobiście w konkretnej lokalizacji.

- Klienci nie lubią robić zakupów spożywczych. To jest męczące. Dlatego dajemy im taką możliwość, że mogą przez internet zamówić towar i odebrać w drodze do domu. W Anglii są specjalne punkty odbioru, np. przy skrzyżowaniach, autostradach. W Polsce - na początku klient będzie mógł odebrać zakupy w konkretnym sklepie - tłumaczył Ryszard Tomaszewski.

- W tym widzę przyszłość. Ta sprzedaż będzie się rozwijała bardzo szybko - to będą kilkunastoprocentowe wzrosty - dodał.

Stanisław Krzaklewski, dyrektor projektu internetowego Alma24.pl oceniał, że wielu klientów nie ma jeszcze świadomości, że można kupować żywność przez internet. Jak podkreślił, sklep internetowy Almy ma obecnie około 50 proc. udziału w rynku sprzedaży internetowej żywności, pomimo tego, że sama Alma ma niewielki udział w rynku handlu.

- Alma24 powstała po to, by pozwolić na dostęp do naszego unikalnego asortymentu - mamy produkty wyjątkowe, sprowadzane często na wyłączność. Problemem było to, że Alma ma mało sklepów. Celem było to, by ta oferta była dostępna także dla osób, które nie mieszkają blisko sklepów - tłumaczył Stanisław Krzaklewski.

- To się sprawdziło - teraz docieramy do małych miasteczek, bo dostarczamy w okolicach 20-30 km od aglomeracji. Tam są często klienci, którzy przeprowadzają się z dużych miast. Na zasadzie pilotażu wprowadzamy także sklep internetowy w dwóch województwach, gdzie będziemy starali się obsłużyć całe województwo. Myślę, że będziemy w stanie znaleźć klientów - dodał.

Jego zdaniem, znaczenie kanału internetowego będzie rosło, kiedy coraz więcej sieci zacznie go realizować.

- Wartość internetowego rynku spożywczego to 200 mln. To znikoma ilość, na ponad 200 mld wartości sprzedaży rynku spożywczego. Liczę, że duże sieci to rozruszają, że ten kanał będzie spopularyzowany dzięki wejściu w ten kanał dużych graczy - mówił Stanisław Krzaklewski.

W dyskusji wziął udział także Dariusz Bogdan, wiceminister gospodarki odpowiedzialny za handel i usługi, który był jednym ze słuchaczy panelu. Przedstawił on prognozy, według których handel internetowy będzie rósł o około 15 proc. ale w branży spożywczej tylko maksymalnie o 5 proc.
Wiceminister gospodarki zaproponował uczestnikom handlu wspólne działania na rzecz rozwoju handlu internetowego.

- Proponuję zawiązanie klastra, który mógłby skorzystać ze środków na rozwój sprzedaży internetowej. Można by zrobić wspólną promocję, wspólny transport, wystandaryzować produkty. Możemy przeznaczyć na to środki finansowe. Przynajmniej w ograniczonym zakresie mogłoby to odnieść sukces - mówił Dariusz Bogdan.

Uczestnicy panelu zastanawiali się także, jak sieci handlowe mogą zwiększyć lojalność swoich klientów.

Zdaniem Michaliny Truszkiewicz z Dunnhumby Polska, sukces leży nie w znajomości przeciętnego konsumenta i trendów, ale w znajomości poszczególnych konsumentów.

- Patrzymy na każdego pojedynczego konsumenta. Konsument ma coraz większe oczekiwania, co do niego kierujemy. Oczekuje, że to co do niego trafia ma go zainteresować - tłumaczyła Michalina Truszkiewicz.

Jak zauważyła, są klienci, którzy szukają okazji oraz tacy, którzy są lojalni. - Chodzi o to, by budować bazę lojalnych klientów. Temu służy Club Card, który pomaga budować lojalność klientów np. poprzez wysyłanie spersonalizowanej oferty. To buduje lojalność emocjonalną, bo klienci dostają od detalisty to czego szukają - mówiła.

Piotr Grauer z KPMG przedstawił prognozy dla konsolidacji rynku handlu w Polsce.

- Patrząc w dłuższej perspektywie na trend konsolidacyjny widać przesuwanie się tego trendu przez poszczególne segmenty. Na dziś te trendy są najsilniejsze w supermarketach i w sieciach regionalnych. Wydaje mi się, że ten trend będzie się utrzymywał - mówił Piotr Grauer.

Jak zauważył, od pewnego czasu widać wzmożoną aktywność inwestorów strategicznych oraz funduszy private equity, które inwestują w segmenty supermarketów czy sklepów convenience.

- Patrząc w przyszłość, myślę, że będziemy obserwować trzy trendy w transakcjach konsolidacyjnych będziemy obserwować: ograniczanie graczy w segmencie hipermarketów, dalszą konsolidację w obszarze supermarketów, gdzie stopniowo liczba graczy będzie się zmniejszać oraz pojawienie się na rynku dużych podmiotów przeznaczonych do sprzedaży dla inwestorów strategicznych, kiedy fundusze private equity będą wychodzić z inwestycji - powiedział Grauer.

Uczestnicy panelu zwrócili uwagę także na to, że największe sieci handlowe w Polsce należą do zagranicznych graczy. Pomimo to, badania pokazują, iż w Polsce biznes detaliczny nie jest międzynarodowy.

Robert Krzak, członek zarządu grupy kapitałowej Specjał podał wyniki badania firmy CB Richard Ellis, która co roku wydaje raport pod nazwą "Jak międzynarodowy jest biznes retailowy?" W 2011 roku badane były w 73 krajach świata 323 firmy sieciowe, które przekroczyły granice swoich krajów i weszły do innych państw.

- Okazuje się, że najbardziej międzynarodowym rynkiem dla sieci handlowych jest Wielka Brytania. Funkcjonuje tam około 160 sieci międzynarodowych, czyli 56 proc. Z krajów naszego obszaru Czechy były na 18 miejscu, a Polska nie mieści się nawet w pierwszej 20-tce - mówił Robert Krzak zaznaczając, że chodzi tu ogólnie o sieci handlowe, nie tylko spożywcze.

Zauważaył jednocześnie, że w Polsce cztery największe sieci handlowe to firmy zagraniczne, podczas gdy na innych rynkach często są to firmy rodzime.

- Jesteśmy dużym krajem europejskim, w którym karty rozdają zagraniczne firmy - mówił.

Zdaniem Sylweriusza Farugi, prezasa Makro Cash&Carry Polska, przestaje mieć znaczenie, skąd pochodzi kapitał i udziałowcy danej sieci.

- Uważam, że nasz rynek ewoluuje w takim kierunku jak powinien. Jest tu miejsce dla wszystkich: i dla hipermarketów, i dla specjalistycznych supermarketów i dla małych sklepów. Natomiast ci którzy są najsłabsi, których może zabraknąć na rynku w jakiejś perspektywie czasu, powinni zostać otoczeni opieką. Należy znaleźć instrumenty, które pozwolą ubogacać nasz rynek - mówił Sylweriusz Faruga.

 

POLECAMY W SERWISACH