REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
WYDARZENIA/KONFERENCJE

Rosnące znaczenie marki własnej, proces doboru lokalizacji i promocje jako narzędzie w walce cenowej to główne tematy, które zdominowały sesję "Rynek handlowy i dystrybucyjny w Polsce. Perspektywa 2012-2020".

Agnieszka Sora, dyrektor zarządzający GfK Polonia podczas swojej prezentacji przedstawiła strukturę rynku detalicznego w Polsce. Porównując ubiegły rok do roku 2007 odnotowano 4 proc. spadek liczby sklepów spożywczych. - Duże sklepy wielkoformatowe jak hipermarkety czy dyskonty zanotowały wzrost liczby placówek aż o 31 proc., natomiast duże i średnie sklepy spożywcze zanotowały spadek o 2 proc. Liczba małych sklepów zmniejszyła się aż o 11 proc., natomiast specjalistyczne sklepy spożywcze zanotowały wzrost liczby placówek o 3 proc. - wyjaśniła Agnieszka Sora.

Jak tłumaczy dyrektor Gfk Polonia, w formacie hipermarketów wyróżnia się pięciu kluczowych graczy rynkowych (Auchan, Kaufland, Real, Tesco i Carrefour). Kaufland jest najszybciej rozwijający się siecią w zakresie liczby otwarć. Format supermarketów jest natomiast zdominowany przez Tesco oraz dwie inne sieci - Carrefour Market i Intermarche. Wszystkie pozostałe sieci supermarketów działają z wyraźnie mniejszą liczbą sklepów. Jeśli chodzi o dyskonty, Biedronka właściwie do tej pory nie ma konkurencji. Druga największa sieć czyli Lidl działa z czterokrotnie mniejszą liczbą sklepów. Z badań GFK Polonia wynika, że dyskonty są obecne w 776 gminach Polski.

Agnieszka Sora zwróciła uwagę, że Polacy nadal robią zakupy w sklepach małoformatowych, gdzie wartość pojedynczej transakcji jest jednak bardzo niska (ok. 15 zł). Coraz częściej rolę sklepu osiedlowego przejmują jednak dyskonty, które nie tylko stanowią silną konkurencję dla małych detalistów, ale także dla supermarketów, a nawet hipermarketów. W okresie 2011/2012 dyskonty stanowiły już 20 proc. całego rynku. W 2010 r. było 1990 sklepów dyskontowych, docierały one do 8 mln Polaków. W 2012 r. mamy już 2640 sklepów tego typu, które docierają do 9 mln Polaków.

Agnieszka Sora przedstawiła również prognozę na 2020 r. Przewidywana liczba największych detalistów o zasięgu ogólnokrajowym wyniesie wtedy od 8 do 10 sieci.

Silna ekspansja sieci dyskontowych zwróciła uwagę uczestników panelu na kwestię właściwego wyboru lokalizacji, która w większości decyduje o powodzeniu działalności sklepu.

Krzysztof Waligórski, pełnomocnik zarządu Grupy Muszkieterów, powiedział, że sieć wszystkie decyzje w tym zakresie uzależnia od badań rynku danej lokalizacji. - Analizujemy m.in. współczynnik zamożności danego miasta (np. poziom wynagrodzeń czy stopę bezrobocia), badamy też zwyczaje zakupowe mieszkańców danego osiedla. We Francji opracowujemy program, który bierze pod uwagę również takie czynniki jak migracja czy starzenie się społeczeństwa - wyjaśnił Krzysztof Waligórski.

Dariusz Kalinowski, prezes Stokrotki, zwrócił uwagę, że jednym z kluczowych aspektów w tym zakresie jest charakter lokalizacji obiektu, jak i sam wygląd planowanego sklepu. - Często to detale stanowią o sukcesie placówki handlowej. Kluczowy może być np. sposób ukształtowania parkingu przy sklepie - podkreślił prezes Stokrotki.

Maurycy Szczęsny, członek zarządu spółki Kaufland Polska, zaznaczył, że Kaufland jest jedyną siecią na rynku, która nie jest do końca zdefiniowana. Firma posiada markety różnych wielkości, co z łatwością pozwala dopasować się do lokalnego rynku i potrzeb mieszkańców.

Jesteśmy pośrodku między największą a średnią formą sprzedaży. Posiadamy markety różnych wielkości, co z łatwością pozwala dopasować się do lokalnego rynku i potrzeb mieszkańców. Rozpoczynając z mniejszą powierzchnią, a mając zagwarantowaną działkę pod większą formę sprzedaży, możemy dopasować market do rozwoju lokalnego rynku - wyjaśnił Maurycy Szczęsny. Przedstawiciel Kauflandu dodał, że kwestia wyboru lokalizacji jest kwestią długoterminową, firma ma zagwarantowane lokalizacje na najbliższe 5 lat. 

Zdaniem dyrektor Gfk Polonia, wkrótce wyzwaniem dla wszystkich sieci detalicznych będzie marka własna. - Wraz ze wzrostem liczby wielkoformatowych sklepów rola marki własnej będzie rosła. W najbliższych latach nie będzie miejsca na sklepowej półce na więcej niż dwie silne marki producenta w danej kategorii - dodaje dyrektor Gfk Polonia.

Temat podjął Tadeusz Rysiukiewicz, dyrektor departamentu handlowego w sieci Piotr i Paweł. - Kiedy uruchomiliśmy projekt marki własnej wielu dostawców się nam dziwiło. Na początku listopada będziemy mieli już 300 produktów naszej marki. W naszym przypadku jej sukcesem jest zaufanie konsumentów do sieci Piotr i Paweł. Konsumentom oferujemy dwie linie: premium oraz economy - wyjaśnił przedstawiciel sieci.

Agnieszka Sora zwróciła uwagę, że w niektórych kategoriach udział marki własnej sięga nawet 50 proc. - Natomiast jeśli chodzi o cały asortyment to nie sądzę, aby w perspektywie najbliższych lat udział marki własnej doszedł do 50 proc. W niemieckich sieciach, które są typowo dyskontowe jest to obecnie ok. 33 proc. W wielkiej Brytanii wynik ten też wynosi ok. 30 proc., więc w Polsce z pewnością również nie będzie on wyższy - dodała.

Zdaniem Andrzeja Falińskiego, dyrektora POHID-u, marka własna to nie tylko kwestia handlu czy produkcji. To zjawisko, trend związany z procesem konsolidacji rynku. - Handel będzie wchodził jako inwestor do sektora produkcji. To zjawisko właściwie już funkcjonuje. Marka własna to wielowarstwowy trend - wyjaśnił.

Krzysztof Waligórski przyznał, że Intermarche myśli o własnych jednostkach produkcyjnych w Polsce. - Obecnie nie mamy jeszcze takiego obiektu, ale mogę powiedzieć, że na pewno powstanie. We Francji posiadamy obecnie 60 zakładów produkcyjnych. Przeprowadziliśmy już analizę polskiego rynku m.in. pod względem kategorii produktowych, które moglibyśmy w takim zakładzie produkować i jestem pewny, że wystartujemy z takim projektem - dodał Krzysztof Waligórski.

Dariusz Kalinowski, prezes Stokrotki wyjaśnił, że sieć jest na początku roli definiowana marki własnej, aczkolwiek spółka dość mocno pracuje nad tym projektem. - W supermarketach udział marki własnej może wynosić 20-25 proc. - zaznaczył. Prezes Stokrotki zwrócił również uwagę na fakt, że konsumenci nie potrafią dobrze rozróżniać formatów sklepów np. dyskontów z supermarketami. Dla konsumenta różnica formatowa jest prawie niedostrzegalna.

Przedstawiciel sieci Piotr i Paweł dodał, że marka własna jest często spoiwem dla kupców zrzeszonych w sieciach, stanowi ona bardzo ważne ogniwo we franczyzie. Gdyby sieć nie posiadała takiej linii produktowej, bardzo prawdopodobne jest, że franczyzobiorcy wybraliby innego partnera handlowego.

Uczestnicy panelu omówił również kwestię promocji cenowych jako kolejnego narzędzia konkurencji cenowej wśród sieci. - Są to akcje czasowe mające na celu poprawę wizerunku sieci i pokazanie jej mocy. Sieci ostro promujące się w tym zakresie zaprzestaną tych działań, gdy osiągną swój cel - np. pokażą pozycję na tym obszarze, na którym konkurencja nie będzie miała szans. Promocje cenowe to instrumentalne zagranie, a nie strategia na dłużej - wyjaśnił Andrzej Faliński, dyrektor generalny POHiD.

Agnieszka Sora zaznaczyła, że polski konsument jest bardzo nielojalny, a w większości Polacy kierują się ceną przy wyborze produktów. - Należy jednak pamiętać, że po zakończeniu promocji sieć będzie musiała się czymś wyróżnić na rynku np. Lidl robi to przez ofertą smaków świata - dodała Agnieszka Sora. Prezes Stokrotki wyróżnił dwie kategorie promocji cenowych: wizerunkowe i te, kiedy detalista rzeczywiście schodzi z marży. - Obecnie nie mamy do czynienia z wojną cenową w detalu. W Polsce ma miejsce osłabienie gospodarcze. Dla wielu jest to okazja do zwiększenia udziału w rynku i wiele sieci wykorzysta ten moment. Coraz więcej lokalizacji otwieranych jest obok konkurencji. Dlatego też promocje cenowe będą agresywne, ale tylko wizerunkowo - podsumował Dariusz Kalinowski.

Podczas debaty poruszono również kwestię ekspansji terytorialnej sieci handlowych. Jak wynikało z prezentacji dyrektor Gfk Polonia, wschód Polski nadal pozostaje obszarem niezagospodarowanym przez sieci handlowe. - Wskaźniki dla wschodu nie są dobre, ale chcąc się rozwijać musimy tam zaistnieć. Widzimy duży potencjał na tym rynku, duże nadzieje wiążemy z miastami przygranicznymi. Myślimy również o budowie trzeciego centrum dystrybucyjnego - zapowiedział Krzysztof Waligórski.

- Panuje pogląd, że wschód jest dobrym miejscem na rozwój. My jednak nie widzimy, aby lokalizacje wschodnie były rentowniejsze od np. tych na zachodzie kraju. Wschód oznacza uboższego konsumenta i inną demografię. Jest tam więcej mniejszych miejscowości, do których trudniej dotrzeć, co oznacza wysokie koszty logistyki - dodał prezes Stokrotki.

Tadeusz Rysiukiewicz przyznał, że sieć Piotr i Paweł nie planuje intensywnego rozwoju na wschodzie. - Otwieramy ok. 10 sklepów rocznie, więc muszą to być bardzo przemyślane lokalizacje. Nasze sklepy będziemy otwierać w galeriach handlowych i dużych miastach. Jeśli chodzi o sklepy naszej sieci, która są najbardziej wysunięte na wschód to mamy placówki w Białymstoku oraz w Rzeszowie i w tych miastach otworzymy jeszcze po jednym sklepie. W 2013 r. ruszymy również ze sklepem w Krakowie, a nasza sieć przekroczy liczbę 100 placówek - podsumował Tadeusz Rysiukiewicz.

POLECAMY W SERWISACH