Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

WYDARZENIA/KONFERENCJE

- Uważam, że trudności jakie wystąpiły w branży mleczarskiej w tym roku, nie można nazwać kryzysem. Mielibyśmy prawdziwy kryzys, gdyby załamał się eksport i musielibyśmy sprzedać na krajowym rynku, to co sprzedajemy za granicą. Wówczas byłby prawdziwy dramat - powiedział Edward Bajko, prezes Spomleku w czasie dyskusji "Biznes mleczarski w czasach niskiej rentowności", która odbyła się podczas V Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

Zobacz fotorelację z V Forum Rynku Spożywczego i Handlu

Jego zdaniem kryzys miałby miejsce gdyby załamała się produkcja mleka z powodu nieopłacalności. Tymczasem nic takiego się nie stało. - Spadły wprawdzie ceny mleka przerzutowego, ale spadek nie był duży, ani długotrwały. Polskie mleczarstwo przeżyłoby prawdziwy kryzys, gdybyśmy musieli sprzedać nadwyżki eksportowe na naszym rynku - uważa prezes Bajko.

Podobnego zdania jest Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka. Zwrócił uwagę, że kryzys nie był głęboki i sytuacja już się poprawia. - Eksperci wskazywali różnorakie przyczyny kryzysu jak np. susza czy nadprodukcja mleka. Moim zdaniem, kryzys był zbyt krótki, aby mogły go spowodować te przyczyny. Gospodarka jest zbyt rozchwiana i takich kryzysów możemy spodziewać się częściej. Jedyną rzeczą, jaką możemy być pewni, jest brak przewidywalności gospodarki w najbliższych latach - mówił prezes Hydzik.

Tadeusz Bruj, prezes Grupy Polmlek, zauważył, że kryzys przyszedł nie wiadomo skąd i równie niespodziewanie się skończył. Mimo kryzysu branża mleczarska jest jedną z najszybciej sie rozwijających w całym sektorze spożywczym. - Dużą rolę odgrywa spekulacja. Przyczyny jak susza są mało prawdopodobne. Rynek obecnie jest tak zglobalizowany, że nie sposób uciec przed takimi czynnikami jak globalna spekulacja żywnością - uważa prezes Bruj.

Natomiast Dariusz Zieliński, prezes firmy Ceko twierdzi, że samo słowo kryzys jest nadużywane. W jego opinii wahania cen walut uniemożliwiają przewidywanie poziomu marż w eksporcie. - Nie da się ustalić strategii biznesowej na długie miesiące. Trzeba być bardziej elastycznym - podkreśla prezes Ceko.

Kryzys w branży mleczarskiej połączył z kryzysem gospodarczym w ogóle Kazimierz Łoś, prezes Lacpolu. Uważa on, że kryzys może przynieść pozytywne skutki jak np. wyzwolić większą inicjatywę branży. Kryzys dotyczył spraw związanych z finansami, a nie produkcją. - Popyt na produkty mleczarskie jest na stałym poziomie i sytuacja na rynku jest stosunkowo stabilna. Na poziom popytu znaczący wpływ mają dochody ludności. Jeśli one spadają, spada również popyt - mówił prezes Łoś.

Innym tematem, któremu paneliści poświęcili uwagę były możliwości rozwoju były relacje z dostawcami. Zdaniem prezesa Polmleku maleje lojalność rolników w stosunku do własnych spółdzielni. Podkreśla, że w coraz większym stopniu decyduje rachunek ekonomiczny, który wypiera lokalny patriotyzm. Znaczenie wzajemnych relacji podniósł prezes Spomleku. W jego opinii, tak długo jak rolnicy zarabiają - mniej lub więcej, ale zarabiają, dostawcy są lojalni.

- Oprócz ceny, jaką rolnicy otrzymują za dostarczone mleko liczą się także wzajemne relacje. W spółdzielniach wyraża się to także poprzez demokratyczne, do pewnego stopnia zarządzanie, a także przez rozbudowane doradztwo. Trzeba dostawcom okazywać szacunek na jaki zasługują - mówił Edward Bajko. Podobnego zdania był Dariusz Zieliński, który uważa, iż budowa trwałych relacji z dostawcami mleka ma istotne znaczenie dla zapewnienia sobie trwałości bazy surowcowej. - Bardzo ważne jest tworzenie dobrych relacji z producentami mleka. W przypadku firmy Ceko, po zmianie właścicielskiej, jaka nastąpiła w tym roku, nie odszedł od firmy żaden dostawca. Uważam, że tak się stało, że płacimy dobre stawki, zawsze na czas i ponadto zapewniamy doradztwo - powiedział prezes Zieliński.

Znaczenie terminowości zapłaty podkreślał Kazimierz Łoś. - Jeżeli sytuacja firmy jest ustabilizowana, to wypłaty za mleko muszą być realizowane w terminie. To mocno przywiązuje do danej firmy - uważa prezes Lacpolu, który w swojej wypowiedzi stwierdził, że produkcja mleka w Polsce ma się dobrze i zmniejszanie się liczby gospodarstw produkujących mleko nie musi oznaczać spadku jego produkcji. - Oczywiście jestem za likwidacją kwot mlecznych i nie obawiałbym się nadprodukcji. Produkcja mleka będzie się rozwijać w takim stopniu, w jakim jest to opłacalne dla producentów i całej branży mleczarskiej. Jeśli mleka będzie za dużo, to ceny spadną i rynek sam ureguluje optymalny poziom produkcji - przekonywał prezes Łoś.

W kwestii kwotowania podobny osąd ma Marcin Hydzik, który również przekonywał, iż sztuczne ograniczenia produkcji nie są właściwe. Natomiast Edward Bajko przypomniał, że Polska musi eksportować 30 proc. produkowanego mleka, gdyż nie jesteśmy w stanie skonsumować go w kraju. - W tym świetle, nie obawiałbym, że zaistnieje konieczność importu surowca. Z drugiej strony, nasze zakłady przetwórcze mają znacznie większe moce przerobowe, niż wynosi krajowa produkcja - powiedział prezes Spomleku.

Paneliści sporo uwagi poświęcili polityce rolnej prowadzonej przez Komisję Europejską. - KE będzie odchodzić od metod interwencji na rynku mleka. Mówiąc wprost - jeśli sytuacja bardzo się pogorszy, będziemy musieli robie radzić sami - mówił prezes ZPPM, a szef Lacpolu przypominał, że system interwencyjny i kwotowania nie uchroniły branży przez wzrostami i spadkami produkcji i cen mleka. Od 2004 roku, gdy weszliśmy do Unii Europejskiej, mimo systemu kwotowania produkcji mleka, ceny we wspólnocie zmieniały się wielokrotnie i to nie raz bardzo gwałtownie. Drugą sprawą, którą trzeba poruszyć w kontekście mechanizmów regulacji rynku mleka, to fakt, że aby z części tych mechanizmów skorzystać, trzeba posiadać wolne środki. Przykładowo system prywatnego przechowywania masła wymaga zapewnienia odpowiednich magazynów. Często na tych mechanizmach zyskują bogate firmy i kraje, gdy nas nie stać, aby zamrozić duże pieniądze i miesiącami przechowywać wyprodukowany towar - mówił Kazimierz Łoś. - Do regulacji unijnych podchodzę bardzo sceptycznie, bo często utrudniają życie gospodarcze - puentował swoja wypowiedź prezes Lacpolu.

- Nie wierzę, aby Unia Europejska zapewniła opłacalność naszego mleczarstwa. A ponieważ w to nie wierzę, tego nie oczekuję. Im prędzej wszyscy zrozumiemy, że nikt niczego za nas nie załatwi, tym dla nas lepiej - powiedział prezes Bajko ze Spomleku.

V Forum Rynku Spożywczego i Handlu jest największą w Polsce konferencją dedykowaną sektorowi spożywczemu oraz handlowemu - 2 dni, 13 debat, 80 panelistów, ponad 1000 gości. To doroczne spotkanie przedstawicieli przedsiębiorstw producentów, przetwórców i dystrybutorów żywności w Polsce, a także sieci handlowych. Konferencja organizowana przy współudziale organizacji branżowych, przedstawicieli rządu oraz osób mających realny wpływ na zmiany w sektorze spożywczym i handlu w Polsce. Piąta edycja Forum Rynku Spożywczego i Handlu potrwa po raz pierwszy dwa dni, podczas których omawiane będą między innymi następujące tematy: finansowanie rozwoju firm spożywczych, nowe technologie w zarządzaniu produkcją, eksport i inwestycje zagraniczne polskich firm spożywczych, strategie firm mięsnych w sytuacji kurczącej się krajowej bazy surowcowej, czy biznes mleczarski w czasach niskiej rentowności.

Czytaj więcej relacji z V FRSiH

POLECAMY W SERWISACH