REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
WYDARZENIA/KONFERENCJE
Uczestnicy panelu "Eksport i inwestycje zagraniczne polskich firm spożywczych" na V Forum Rynku Spożywczego i Handlu

O planowaniu i optymalizacji procesów technologicznych, efektywności energetycznej, a także nowych technologiach w przetwórstwie oraz produkcji żywności i napojów rozmawiali uczestnicy panelu "Nowe technologie w zarządzaniu produkcją - inwestycje w oszczędności", który odbył się w ramach V Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

Wdrażanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych wiąże się z inwestycjami. Czy w czasie spowolnienia gospodarki firmy spożywcze stać na optymalizację procesów technologicznych poprzez zakup innowacyjnych urządzeń? - Właśnie poprzez wdrażanie nowych rozwiązań technicznych możemy uzyskać spore oszczędności. Wysokowydajne maszyny pozwalają skutecznie zwiększyć efektywność produkcji - powiedziała Marianna Kowalczuk, prezes Vemag Polska. - Nasze urządzenia są stosowane przede wszystkim w przemyśle mięsnym, ale nie tylko. Przykładowo, proponowane przez nas maszyny do produkcji piekarniczej pozwalają zmniejszyć ilość zużywanych surowców, takich jak chociażby olej. Konwencjonalne rozwiązania na to nie pozwalały. Tego typu przykłady można mnożyć - zaznaczyła. Dodała, że maszyny firmy Vemag gwarantują pełny monitoring linii produkcyjnych, który pozwala dokładnie nadzorować każdy etap produkcji.

- W tym kontekście pozostaje tylko kwestia pozyskiwania środków na finansowanie inwestycji. Jednak nawet podczas spowolnienia gospodarczego nie da się uniknąć wdrażania nowych rozwiązań. Kierunek rozwoju firm spożywczych musi uwzględniać innowacje techniczne i technologiczne - podkreśliła Kowalczuk. - Potwierdza to fakt, że mimo obecnej sytuacji gospodarczej zamówienia w pierwszym półroczu wypadły bardzo dobrze. Zakłady, które chcą utrzymać swoją rynkową pozycję cały czas intensywnie inwestują. Z naszej strony staramy im się pomóc, dobierając dla nich takie urządzenia i linie technologiczne, które zapewnią najszybszy zwrot kosztów inwestycji.

Tadeusz Szynkiewicz, prezes firmy Żywność Ekologiczna Bio Food zwrócił uwagę, że w przypadku zakładów produkujących żywność ekologiczną największe środki idą na inwestycje w posiadający odpowiednie certyfikaty surowiec. - Jeśli chodzi o technologie, to w naszej branży chodzi głównie o to, aby przetwarzając jak najmniej „popsuć" surowiec. Koncentracja na jakości, która przekłada się na późniejsze walory zdrowotne produktów, powoduje konieczność posiadania parku maszynowego zdolnego zagwarantować produkcję o określonych wysokich parametrach - powiedział.

Przyznał, że bardzo uważnie śledzi nowości wśród maszyn do produkcji soków. - Nasz park maszynowy podlega ciągłym zmianom, jest udoskonalany. Mamy stały kontakt z dostawcami urządzeń. Otrzymujemy od nich bezpośrednio informacje o rozwiązaniach, które mogłyby nas zainteresować. Myślę, że mimo kryzysu, firmy produkujące żywność nie zrezygnują z inwestycji - ocenił Szynkiewicz. Dodał, że przetwory ekologiczne nie są jeszcze w Polsce tak popularne, jak w niektórych innych krajach. - Dzieje się tak m.in. dlatego, że ekologiczna żywność prawie nie funkcjonuje w wielkich sieciach handlowych. Dla porównania, we Francji blisko 60 proc. żywności ekologicznej jest sprzedawana w kanale nowoczesnym. Dzięki temu dynamicznie się rozwija. Jednakże również w Polsce, szczególnie w dużych aglomeracjach, takich jak Warszawa, sytuacja przedstawia się naprawdę dobrze. To z pewnością przełoży się na inwestycje w park maszynowy i rozwiązania analityczne wspomagające zarządzanie - zaznaczył.

Bernard Węgierek, prezes ZPC Otmuchów przedstawił strategię zarządzania produkcją w swojej spółce na przykładzie produkcji żelek. - Jesteśmy w tej chwili producentem żelek Frugo, świetnej marki należącej do firmy Foodcare. Tego typu produktów B2B robimy całkiem sporo, jesteśmy wyspecjalizowani w produkcji marek prywatnych. Żelki, jako produkt pojawiły się u nas kilka lat temu, kiedy kupiliśmy firmę Victoria Sweet produkującą głównie ptasie mleczka, ale posiadającą także maszynę do produkcji żelek. Od początku było jednak jasne, że jeżeli będziemy chcieli stać znaczącym producentem tego typu słodyczy, to nie unikniemy dużych inwestycji - powiedział Węgierek. - Nowa fabryka to koszt rzędu 30 mln zł. Tymczasem moce produkcyjne starej maszyny były zaspokojone w jednej trzeciej. Z drugiej strony, jeśli producent marek prywatnych nie ma fabryki, to nikt się do niego nie zwróci... Decyzja była bardzo trudna, ale podjęliśmy ją. Nie mieliśmy innego wyjścia. Weszliśmy w dużą inwestycję, ponieważ jeśli producent chce konkurować na rynku europejskim, musi stawiać na nowe technologie - ocenił.

W jego opinii, jeśli firma nie jest konkurencyjna na rynku europejskim, to nie jest też konkurencyjna na rynku polskim. - Czy nam się to podoba czy nie, jeżeli chcemy przetrwać na rynku, jesteśmy zmuszeni do dokonywania znaczących inwestycji - zaakcentował prezes ZPC Otmuchów. Zaznaczył, że poziom innowacyjności przemysłu spożywczego jest bardzo różny w poszczególnych branżach. Do nowoczesnych gałęzi zaliczył sektor mięsny, zaś jako słabo rozwinięty wskazał przemysł obróbki zbóż. - Jako kraj mamy o tyle prościej, że nie musimy nic wymyślać. Tak naprawdę wystarczy pojechać do Stanów Zjednoczonych lub krajów Europy Zachodniej i przyjrzeć się tamtejszym trendom - zauważył.

Również branża rybna musi w czasie kryzysu dbać o to, aby produkować możliwe najtaniej. - Jednakże automatyzacja bardzo dużo kosztuje - powiedział Bogusław Kowalski, prezes spółki Graal. - W związku z tym bardzo ważne jest, aby dokładnie policzyć czy opłaca nam się inwestować w automatyzację, oraz które obszary produkcji warto w ten sposób unowocześnić. W przypadku małych zakładów koszt automatyzacji może nawet przekroczyć opłacalność produkcji. Zresztą dotyczy to nie tylko małych firm. Niedawno byłem w Niemczech Wschodnich, gdzie odwiedziłem zakład rybny, który został prawie całkowicie zautomatyzowany, kosztem 80 mln euro. Zatrudnienie zostało ograniczone do 20 osób przy produkcji rzędu 500 mln euro rocznie. Efekt jest taki, że przy niskiej marżowości branży rybnej, wspomniana inwestycja nigdy się nie zamortyzuje - dodał. Koszt utrzymania wysokiej jakości automatyki przewyższa w tym przypadku możliwości generowania zysku.

Kowalski zaleca przy podejmowaniu inwestycji daleko idącą ostrożność. - Tym niemniej automatyzować trzeba. Koszt siły roboczej rośnie. Co prawda, obecnie w Polsce nie jest on jeszcze na tak wysokim poziomie, jak w Europie Zachodniej, ale będzie stale rósł. W którymś momencie dojdziemy do poziomu europejskiego, musimy się na to nastawić - zaznaczył prezes Graala. - W naszej spółce automatyzujemy różne działy. Ostatnio zainwestowaliśmy kilka milionów w automatyzację ostatniej części produkcji, czyli pakowania.

Stefan Życzkowski, prezes Astor nawiązując do wypowiedzi Bernarda Węgierka stwierdził, że chciałby „dotrzeć do momentu, w którym szefowie firm wdrażają nowoczesne rozwiązania nie dla tego, że muszą, ale dlatego, że chcą". Węgierek odparł, że nie podejmuje decyzji biznesowych na podstawie chęci, bądź niechęci, lecz bazując na kalkulacji opłacalności danej inwestycji.

- Jeżeli konkretne rozwiązanie miałoby się nie opłacać, to nie warto w nie wchodzić - przyznał prezes Astor. Zadał też obecnym na panelu pytanie - czy robotyka zmniejsza czy zwiększa zatrudnienie w firmach? - To wbrew pozorom bardzo trudna kwestia. Z mojego doświadczenia wynika, że te firmy, które inwestują w robotykę, są tymi samymi, które zwiększają zatrudnienie. Dzieje się tak dlatego, że wzrost efektywności przekłada się wzrost zyskowności a ten z kolei na zwiększenie zatrudnienia - powiedział Życzkowski. - Jako przykład z sektora spożywczego można wskazać na polską branżę pieczarkarską, która świetnie się rozwija i jest w tej chwili europejskim liderem. Jest to jednocześnie branża najlepiej zaopatrzona w robotyzację, ma najnowocześniejsze linie, oraz doskonale zoptymalizowany koszt produkcji. Pod tymi względami wyprzedza o całą skalę resztę branży spożywczej - ocenił.

- Wszystkie inwestycje wymienione przez moich przedmówców generują zużycie energii elektrycznej. Każdą zakupioną maszynę musimy nią zasilić - zauważył Janusz Kudłaciak, senior manager RWE Polska. - Energia elektryczna, chociaż wydaje się być bardzo prostym produktem, może okazać się źródłem znaczących oszczędności dla przedsiębiorstw, zwłaszcza z branży spożywczej. Po pierwsze dlatego, że ten sektor cechuje dynamiczny wzrost świadomości energetycznej. Po drugie - w branży spożywczej zachodzi duża skala procesów zmian sprzedawców energii elektrycznej - zaznaczył.

Dodał, że obecnie ceny energii są stosunkowo niskie. - Jest jednak jasne, że w ramach cyklu koniunkturalnego wzrosną. Dlatego w tej chwili jest odpowiedni moment, żaby przeanalizować zużycie w zakładzie i rozważyć dostępne oferty zakupu energii. Wiodące firmy spożywcze albo zmieniły już dostawcę energii, albo negocjują z dotychczasowymi dostawcami, którzy zmotywowani konkurencją stają się chętni do zaoferowania lepszych warunków współpracy - powiedział senior manager RWE Polska.

Marianna Kowalczuk - Prezes Zarządu, Vemag Polska Sp. z o.o.; Bogusław Kowalski - Prezes Zarządu, Graal SA; Janusz Kudłaciak - Senior Manager, RWE Polska SA; Tadeusz Szynkiewicz - Prezes Zarządu, Żywność Ekologiczna Bio Food sp. z o.o; Bernard Węgierek - Prezes Zarządu, Zakłady Przemysłu Cukierniczego Otmuchów SA; Stefan Życzkowski - Prezes Zarządu, ASTOR; Moderator: Łukasz Rawa - Redaktor, Rynek Spożywczy, portalspozywczy.pl 

POLECAMY W SERWISACH