Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

WYDARZENIA/KONFERENCJE
Goście debaty: "Rynek spożywczy w Polsce. Konsolidacja, inwestycje, ekspansja zagraniczna"

Pomysłem na spadek sprzedaży w kraju jest może być rosnący eksport polskiej żywności. Aby stale go zwiększać producenci muszą wchodzić na nowe, często egzotyczne rynki, a także prowadzić działania w celu zapewnienia swoim produktom jeszcze wyższej jakości. W tym celu powinno się tworzyć wewnętrzne dobrowolne systemy kontroli jakości w obrębie każdej z branż - wynika z debaty "Rynek spożywczy. Konsolidacja, inwestycje, ekspansja zagraniczna" zorganizowanej 14 maja w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

- Nic nie wskazuje na to, aby w 2013 r. polska gospodarka miała wychodzić z kryzysu. Dlatego też są niewielkie szanse na wzrost rynku detalicznego w naszym kraju, a - moim zdaniem - dla naszej branży ten rok będzie jeszcze trudniejszy niż 2012 - powiedział Ryszard Tomaszewski, prezes zarządu Tesco Polska.

- Ostatnie 24 miesiące to trudny czas dla branży spożywczej. Analizując wyniki sprzedażowe PKM Duda, widzimy, że sprzedaliśmy więcej - zarówno ilościowo, jak i wartościowo, ale były to towary o niższej marży. To oznacza, że konsument musi jeść, musi kupować, ale wybiera jedynie to, co tanie. Takie zachowanie długoterminowo odbije się na kondycji polskich przedsiębiorstw spożywczych. Niestety nie wydaje mi się, żeby 2013 r. przyniósł coś dobrego. Liczymy na odbicie najwcześniej w połowie 2014 r. Myślę, że ten trudny okres wyzwoli procesy konsolidacyjne - mówił Dariusz Formela, prezes PKM Duda.

Dariusz Giej, dyrektor pionu strategii i rozwoju w firmie Iglotex, powiedział, że problemem sektora spożywczego w tym roku nie będzie spadek konsumpcji, która - jego zdaniem - pozostanie na niezmiennym poziomie, ale nadprodukcja żywności i zatory płatnicze. - Obecnie rynek nie jest w stanie wchłonąć dużej ilości produktów, co oznacza, że producenci będą mieli poważne problemy płynnościowe. A to odbije się na kondycji firm w najbliższych latach - dodał Dariusz Giej. Jego zdaniem motorem wzrostu sprzedaży w branży spożywczej, w tym również w mrożonkach, jest i będzie produkcja private labels.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, szacuje, że 5-10 proc. przedsiębiorstw z branży spożywczej w Polsce zniknie z rynku, a część zapewne jeszcze w tym roku. - To nie jest złe zjawisko, bo dzięki temu słabsi gracze odpadną, a silniejsi się wzmocnią. Musimy się zastanowić jak z tej stagnacji nie przejść w fazę spadku i klęski. Myślę, że ten rok będzie rokiem stabilizacji, jednak wszyscy będą musieli liczyć koszty - stwierdził Andrzej Gantner.

Podczas sesji dot. rynku spożywczego w Polsce, na Europejskich Kongresie Gospodarczym w 2013 r. nie zabrakło również optymistów.
- Wydaje mi się, że ten rok nie będzie aż tak tragiczny, ale podobny do 2012 r. Nie jesteśmy w ciężkim kryzysie, ale w stagnacji - stwierdził Krzysztof Koszela, dyrektor ds. rozwoju rynków zagranicznych, członek zarządu Jutrzenka Colian.

Pomysłem na spadek sprzedaży w kraju jest - jego zdaniem - rosnący eksport polskiej żywności. - Nasze produkty coraz bardziej liczą się zagranicą. Jeśli nie zostaną docenione w Polsce to będzie można promować je poza krajem. Jesteśmy w stanie dostarczać na obce, a nawet egzotyczne rynki, duże ilości dobrej jakościowo żywności, ale - jako branża - liczymy na pomoc państwa w tym zakresie - dodał.
Krzysztof Koszela zwrócił także uwagę, że obecna sytuacja gospodarcza "uporządkuje" rynek w taki sposób, że zostaną na nim produkty private labels oraz premium, a znikną marki mainstreamowe.

Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex, stwierdził, że spowolnienie gospodarcze nie wpływa znacząco na wydatki Polaków na żywność. - Analizując wyniki naszej firmy za I kwartał br. widzimy wyraźnie, że sprzedaż rośnie, ale nie tak szybko jak dochody. Ma na to wpływ presja kosztowa, promocyjna oraz presja otoczenia handlowego - dodał.

Z drugiej strony prezes Maspeksu przyznaje, że w ubiegłym roku w branży sokowo-nektarowo-napojowej spadła sprzedaż produktów private labels. To jego zdaniem oznacza, że znane i wypromowane marki premium nie tracą, nawet w spowolnieniu.

- Na 2013 rok Maspex zapowiada 5-proc. wzrost sprzedaży. I kwartał pozytywnie nas zaskoczył, a drugi rozpoczął się słoneczną pogodą i już zapowiada się poprawnie. Wydaje mi się, że Polska nie jest jeszcze na tym etapie spowolnienia gospodarczego, aby sytuacja gospodarcza przekładała się na poziom wydatków na żywność. Z punktu widzenia branży spożywczej, ten rok nie powinien być więc fatalny - podsumował Krzysztof Pawiński.

Wtórował mu Dariusz Poniewierka, prezes zarządu Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. - Przemysł spożywczy na tle całej gospodarki wypada bardzo dobrze, jest w czołówce firm, które wykazują pozytywne wskaźniki makroekonomiczne. Są tu oczywiście małe wyjątki np. w branży mięsnej - zapewnił Dariusz Poniewierka.

Jednym ze słuchaczy panelu był także Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS, były wiceminister rolnictwa, były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. wsi i rolnictwa, którego moderatorzy zaprosili do dyskusji. - Moim zdaniem rolnictwo i przemysł spożywczy mogą być motorami polskiej gospodarki, ponieważ - mimo sytuacji gospodarczej - te branże stale się rozwijają. Ponadto pewne jest, że spożycie żywności na świecie stale rośnie. Pytaniem jest tylko to, czy Polacy wykorzystają nasz potencjał i tę sytuację oraz czy mechanizmy wspierania gospodarki zaistnieją w taki sposób, aby pomóc również temu sektorowi - mówił.

Eksport żywności z Polski stale rośnie i coraz więcej mówi się o biciu kolejnych rekordów w tym zakresie. Niestety wielu ekspertów ma uwagi co do struktury polskiego eksportu, gdyż - ich zdaniem - Polacy wyspecjalizowali się w wysyłaniu surowców czy półproduktów. Co powinniśmy zrobić, aby polski eksport był bardziej efektywny?

- Jeśli polskie firmy będą ograniczać się do eksportowania na te rynki, na których już są, to wzrosty nie będą trwały wiecznie - przypomniał Andrzej Gantner. Jego zdaniem, sukcesywne zagospodarowywanie przez Polaków zagranicznych rynków żywności doprowadziło do pewnego rodzaju protekcjonizmu - chociażby u Czechów czy Brytyjczyków, którzy starają się "na siłę" uczulać konsumentów na kupowanie żywności pochodzącej z rodzimej produkcji.

- Rynek wspólnotowy powoli się dzieli i budowane są sztuczne bariery w handlu żywnością. I co ciekawe, nikt w UE nie reaguje na tę sytuację - dodał. Jego zdaniem, to oznacza, że trzeba zmienić strategię dotyczącą eksportu żywności.

- Być może już nie wystarczy eksportować żywności o dobrej relacji ceny do jakości? Branża powinna poszukać nowych rynków zbytu, a rząd - pomóc jej w promowaniu polskich produktów. Wskazujemy tu na rynki Krajów Trzecich - azjatyckie i afrykańskie - które muszą stać się priorytetem dla polskich producentów - mówił Andrzej Gantner.

Krzysztof Pawiński podkreślił, że aby myśleć o rozwoju eksportu żywności musimy zadbać o dobry PR. - Misje gospodarcze i międzynarodowe imprezy targowe to nie jest dobry kierunek promocyjny. Musimy - w obrębie branż - jeszcze bardziej zadbać o jakość, aby nie dopuszczać do jakichkolwiek zafałszowań żywności, które bardzo negatywnie i długofalowo wpływają na nasz wizerunek - mówił.

Podał też przykład branży sokowej w Polsce, która kilka lat temu miała ogromne problemy z ilością wody w sokach i kilka incydentów zafałszowania wpłynęło negatywnie na wizerunek wszystkich producentów. Wtedy najwięksi gracze postanowili stworzyć wewnętrzny dobrowolny system kontroli jakości. - W ramach Krajowej Unii Producentów Soków podpisaliśmy porozumienie i przeznaczamy kilkaset tysięcy złotych rocznie - bo tylko tyle kosztuje ta "kontrola" na badania według utajnionego schematu wszystkich produktów na rynku. Wyniki znają jedynie kontrolerzy i ten producent, który naruszył dobre praktyki. Prawo do błędu ma każdy, ale nie ma przyzwolenia dla recydywy - podkreślił prezes Maspeksu.

Przyznał, że po kilku latach działania tego systemu widać, że produkcja soków, nektarów i napojów owocowych w Polsce odbywa się na niezwykle wysokim poziomie jakościowym. Pokazują to również badania międzynarodowe.

Jego zdaniem pomysł na reorganizację systemu nadzoru żywności i stworzenia jednej instytucji jest nietrafiony. - Wiadomo, że pierwsze oznaki nieuczciwego zachowania jakieś firmy na rynku są widoczne z perspektywy innych rynkowych graczy. W związku z tym musimy się sami nawzajem kontrolować, aby dbać o interesy swoje i całej branży - dodał.

- Inicjatywa branży sokowej powinna być kierunkiem dla urzędników - może powinno się wspomóc poszczególne branże i kontrolować je osobno, zamiast tworzyć jedną ogólną inspekcję kontroli żywności. Mleko i mięso także muszą się zorganizować, bo nie ma lepszej promocji, niż promocja przez jakość! Ale do tego trzeba zaangażowania na poziomie branży - podsumował Pawiński.

Tymczasem Dariusz Formela, prezes PKM Duda przyznał wprost, że podobnej inicjatywy nie uda się zrealizować w branży mięsnej, co jest związane z rozdrobnieniem tego sektora. - Nasz branża nie jest w stanie - bez działań weterynarii czy państwa - oczyścić się, by potem skonsolidować - dodaje. Do działań podobnych do inicjatywy KUPS brakuje nam skali. Dlatego liczę na wsparcie organów państwa w zakresie kontroli jakości żywności w Polsce - dodał.

Głos w temacie eksportu polskiej żywności zabrał Krzysztof Koszela. Jego zdaniem, polscy producenci żywności nie mogą skupiać się już tylko na rynkach europejskich, ponieważ te są już zagospodarowane. - Społeczeństwa europejskie starzeją się i kurczą. Dlatego powinniśmy poszukiwać miejsc bardziej perspektywistycznych dla lokowania swoich produktów. Są to kraje azjatyckie czy afrykańskie, bo tam przybywa konsumentów - dodał.

Dariusz Poniewierka, prezes KUKE, podsumował, że w Europie w dalszym ciągu jest miejsce na produkty z Polski i na nowych graczy z naszego kraju. Jego zdaniem jest to "zasługą" kryzysu, w którym Europejczycy starają się racjonalizować swoje wydatki na żywność i starają się wybierać produkty value for money, a taka właśnie jest polska żywność.

POLECAMY W SERWISACH