REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA
REKLAMA
  • Sponsor Główny
  • Sponsor
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Partner
  • Patronat medialny
  • Patronat medialny
  • Patronat medialny
  • Patronat medialny
  • Obsługa PR

Protekcjonizm, który obserwujemy na rynkach międzynarodowych, będzie narastał, realną groźbą jest nawet całkowite zniszczenie naszej wiarygodności na rynkach eksportowych. Dlatego nasz kraj powinien przygotować się na obronę wizerunku swojej żywności, w czym muszą współpracować producenci z przedstawicielami polskiego rządu i dyplomacji - mówili paneliści podczas sesji inauguracyjnej VI Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

Agenda:

Konferencję oraz inauguracyjną debatę zatytułowaną „Patriotyzm gospodarczy czy już protekcjonizm - sektor spożywczy w polityce krajów UE" otworzyło wystąpienie wicepremiera Janusza Piechocińskiego.

Jak mówił wicepremier, odpowiedzią na nacjonalizm w gospodarce jest dobrze pojęty patriotyzm gospodarczy. Polega on nie tylko na kupowaniu tego, co polskie, ale na odpowiedzialności za każdy z etapów łańcucha produkcji, w tym żywności. Podkreślił, że po roku 2009, na tle pozostałej części polskiej gospodarki, sektor spożywczy wykazał wyjątkową trwałość i zdolność do konkurencyjności.

- Mamy się kim i czym pochwalić, ale jest to ciągły proces. Trzeba szukać nowej przestrzeni do funkcjonowania, bo na wzburzonych falach światowej gospodarki, w tym, co nazywamy globalizacją, nie tylko pojawiają się szanse, ale też zagrożenia. Uczmy się nowego modelu rywalizacji, nie poprzez walkę, ale poprzez współdziałanie i współpracę - mówił wicepremier Janusz Piechociński.

Przypomniał, iż przedstawiciele ministerstwa gospodarki oraz polskiej dyplomacji podjęli akcję na skalę dotąd nie notowaną, by promować polski eksport na zagranicznych rynkach.

- Nie tylko Unia Europejska, ale także inne rynki, na przykład azjatyckie, muszą być penetrowane przez przedsiębiorstwa z sektora spożywczego - oceniał minister gospodarki. Dlatego, jak mówił, wysiłki przedstawicieli polskiego rządu będą koncentrowały się na tym, by poszerzyć w sposób znaczący eksport na nowe rynki. - Jest nam potrzebna nowa struktura handlu - 50 proc. Europa i 50 proc. reszta świata - powiedział.

Zdradził, iż realizowany jest program powołania Banku Eksportowo-Importowego. - Za 8 miesięcy tego roku mieliśmy tylko około 700 mln euro deficytu w handlu zagranicznym. Dynamika września jest na tyle obiecująca, że być może będziemy w tym roku mieć po raz pierwszy, małą nadwyżkę - ocenia wicepremier.

Wicepremier poruszył także temat patriotyzmu gospodarczego. - Cieszę się, że stawiamy sobie pytanie, gdzie jest miejsce na patriotyzm gospodarczy? Nie chodzi tylko o to by kupować to co polskie. W coraz bardziej umiędzynarodowionej gospodarce coraz bardziej komplikuje się definicja tego, co jest polskie, co jest tutaj wytwarzane. Coraz częściej kupujemy produkt, który trudno jest zdefiniować, czy jest wytworzony w Polsce, czy w Europie - tłumaczył Janusz Piechociński.

Jego zdaniem, musi wzrosnąć zainteresowanie światowymi przemianami. - Od tego nie uciekniemy. Nie da się okopać wokół polskiego rolnictwa i polskiego rynku spożywczego. Otoczenie się zmienia. Dlatego wzywam do takiej aktywności, abyśmy byli dobrymi reprezentantami polskich marek, polskich produktów, abyśmy pamiętali, że każdy z nas w tym łańcuchu od ziarenka do bochenka współtworzy dobrą opinię o naszym produkcie, o firmie, o jakości wyrobów. To jest wymiar patriotyzmu gospodarczego - mówił wicepremier.

Prezes Agencji Rynku Rolnego Radosław Szatkowski podkreślił, że inwestowanie w rolnictwo i przetwórstwo przynosi efekty. - To jedyna branża, która od lat systematycznie zwiększa wartość eksportu i jednocześnie zwiększa dodatnie saldo wymiany handlowej. To niewątpliwie wspólny sukces rolników, producentów i przetwórców żywności - powiedział Radosław Szatkowski.

Jak zauważył, już dziś jedna czwarta wartości naszej produkcji rolnej jest eksportowana poza nasze granice i choć głównymi odbiorcami są kraje Unii Europejskiej, to coraz śmielej zdobywamy nowe, czasem nawet bardzo odległe rynki na Bliskim i Dalekim Wschodzie. - Obecnie jesteśmy w Europie potentatami w produkcji jabłek, pieczarek, pszenżyta i owsa. Mamy bardzo dobrze rozwinięty sektor mięsny i mleczarski. Od lat uznaniem cieszą się polskie owoce i warzywa - podkreślił prezes Szatkowski.

W panelu wzięli udział przedstawiciele producentów, handlu oraz instytucji finansujących przemysł spożywczy i rolnictwo. Ich zdaniem, sektor spożywczy dobrze radzi sobie w kryzysie, między innymi dzięki rozwojowi eksportu. Jednak na rynkach zagranicznych, firmy musza uzyskać wsparcie.

- Sytuacja w handlu jest różna w różnych formatach. Obserwujemy silny wzrost sieci dyskontowych, natomiast najsłabiej prezentują się wyniki dużych powierzchni. Optymistyczne jest to, że pomimo spowolnienia sprzedaż idzie do góry w tym roku, licząc rok do roku, jest to około 4 proc. - mówiła Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji handlu i Dystrybucji.

Podkreśliła, że spowolnienie gospodarcze uruchomiło szereg pozytywnych mechanizmów, jak np. koncentrację, integrację rynku, rozwój franczyzy, optymalizację powierzchni, czy wzrost sieci supermarketów. Ważnym aspektem jest wzrost marki własnej, zarówno tej z najniższej półki, jak i premium - są to produkty, które konkurują mocno nie tylko na rynku polskim ale i zagranicznym

Według informacji podanych przez prezes POHiD, wartość eksportu sieciowego wyniosła w tym roku 6 mld zł. Jest to sprzedaż na rynkach zagranicznych produktów polskich, zarówno pod marką własną, jak i brandowych. - Polskie produkty cieszą się duża popularnością i są bardzo dobrze postrzegane, jako produkty bardzo wysokiej jakości. Prognozy są bardzo dobre. Eksport rośnie o około 1-2 proc. rocznie - powiedziała Renata Juszkiewicz.

Także branża spożywcza ma się dobrze. - Zanotowaliśmy prawie 4-proc. wzrost - większy niż polskie PKB. Firma Colian również dobrze radzi sobie na rynku, zarówno polskim, jak i globalnym. Prawie 50 proc. eksportu trafia na krajów UE, a 20 proc. - do Afryki - powiedział Jan Kolański, prezes Colian SA.

Kondycja branży spożywczej jest bardzo dobra - wtórowała Monika Nachyła, wiceprezes Banku BGŻ. Inwestycje tego sektora przyspieszają, a konsumpcja także się poprawia - powiedziała.

- Przeprowadziliśmy pewne badania i wydaje się, że pierwsze fazy inwestycyjne sektora w moce i wydajność już mamy za sobą, a inwestycje w modernizacje i nowoczesne technologie produkcyjne także dobrze wróżą eksportowi - powiedziała. - Widzimy też sporo planów m.in. w nowoczesne opakowania i innowacyjne produkty. Na przykład branża mleczarska bardzo ambitnie podchodzi do inwestycji - dodała wiceprezes BGŻ. Bank ocenia, że realne są szacunki ministerstwa rolnictwa mówiące, iż eksport polskiego sektora rolno-spożywczego może za 20 lat stanowić 20 proc. całego polskiego eksportu.

Z kolei Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności uważa, że kryzys jest dla branży spożywczej czasem rozwoju. - Jesteśmy konkurencyjni na europejskim rynku - wygrywamy nie tylko ceną, ale także jakością, smakiem - powiedział. Jak przyznał, polska gospodarka żywnościowa faktycznie osiągnęła sukces. Dodał, że jest to branża o wielkim potencjale, która ma na prawdę duże szanse stać się motorem całej polskiej gospodarki. - Cieszy to, że wyraźnie widać, że przemysł żywnościowy osiągnął sukces eksportowy. Polskie firmy potrafią przetwarzać surowce i z sukcesem umieszczać je na półkach sklepów na całym świecie - komentował dyrektor PFPŻ.

Jan Kolański zwrócił jednak uwagę, że kontrahenci, np. z Niemiec, nie chcą, aby wyroby miały metkę "wyprodukowane w Polsce", ale "wyprodukowane w UE". - Dzieje się tak, ponieważ Polska ma słaby PR na świecie i jest postrzegana jako kraj zacofany. Żadnej polskiej firmy nie stać jednak, aby samodzielnie przeprowadziła promocję polskiej marki. Marzy mi się, aby polskie produkty kojarzyły się pozytywnie na całym świecie, tak jak włoski makaron, francuskie wino i szkocka whisky - przyznał Jan Kolański.

Prezes Grupy Colian wyszedł z inicjatywą wypromowania wspólnej marki "polska żywność" - żebyśmy mogli drożej i więcej sprzedawać za granicą. - Chcę, aby Polska eksportowała produkty wysoko przetworzone, ponieważ to generuje inwestycje i daje miejsca pracy - dodał.

Edward Bajko, prezes zarządu Spółdzielczej Mleczarni Spomlek oraz Andrzej Blikle, wiceprezes rady nadzorczej A.Blikle także zwrócili uwagę na słabą promocję polskiej żywności na świecie. Jednak, zdaniem prezesa SM Spomlek, nie da się wypromować całej żywności z naszego kraju.

Podobnego zdania jest Andrzej Blikle, wiceprezes rady nadzorczej A.Blikle. - Hasło „dobra żywność francuska" to suma opinii o francuskich serach, winach ale nie przenosi się już na francuską whisky - twierdzi Andrzej Blikle. Dlatego jego zdaniem polskie firmy spożywcze powinny budować różnego rodzaju marki, w różnych kategoriach i próbować je promować.

- Małe firmy muszą budować markę organicznie, poprzez dbanie o jakość produktu. Jednak najlepszą komunikacją marketingową dla małych firm jest sam produkt - twierdzi Andrzej Blikle.

Krzysztof Tokarz, prezes Grupy Specjał, przypomniał o współpracy Grupy z węgierską organizacją CBA, pod którą działa sieć detaliczna o tej nazwie. - W Europie Środkowej jest to bardzo mocna sieć, która skupia takie kraje jak kraje: Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Chorwacja. Jest to bardzo duży potencjał, bo grupa osiąga prawie 4 mld euro obrotów rocznie. Sieć CBA stanowi duży wolumen zakupowy dla polskiego producenta. Poprzez nasze kontakty i promocje polskich producentów, wiele produktów, które są wyprodukowane w Polsce, pod nazwą CBA znajdują się w wymienionych krajach. Są to producenci produktów nabiałowych i słodyczowych - powiedział Krzysztof Tokarz.

Dodał, że Specjał, w ramach współpracy z CBA, ma możliwość importu produktów z zewnątrz, jednak preferuje polskich producentów. - Polski konsument nie jest przyzwyczajony do innych smaków, więc nie eksperymentujemy z produktami np. z węgierskimi konserwami, bo mógłby być to eksperyment nieudany - mówi.

Paneliści poruszyli także problem protekcjonizmu. Jak mówił Edward Bajko, prezes SM Spomlek, protekcjonizm gospodarczy nie jest w naszym interesie. Choć, jego zdaniem, protekcjonizmu chcą trzy grupy: konsumenci, producenci oraz politycy.

- Protekcjonizm nie jest w interesie konsumentów z kilku powodów. Przede wszystkim to zubaża ofertę i dostępny asortyment. Dodatkowo zawsze w dłuższym okresie prowadzi do wzrostu cen - mówi Edward Bajko.

Protekcjonizmu chcą przedsiębiorcy, chcąc w ten sposób ochronić swoją pozycję na rynku. - Należy jednak pamiętać, że może to mieć negatywne skutki. Po pierwsze inni mogą także chronić swoje rynki utrudniając zaistnienie naszym towarom. Po drugie brak ostrej konkurencji rozleniwia. Gdyby w pewnym momencie bariery zostały zniesione, to firmy, które wyrosły w cieplarnianych warunkach, szybko by upadły - uważa szef Spomleku.

Ostatnią grupą są politycy, który są poddawani różnym naciskom i lobbingowi. Głoszą poglądy jakie chcą usłyszeć wyborcy, czyli konsumenci i przedsiębiorcy.

Zdaniem Andrzeja Gantnera, słabym punktem jest bezpieczeństwo żywności, co wykorzystują niektóre kraje. Tymczasem działania protekcjonistyczne będą narastać, także w momencie odbijania się od kryzysu. - Musimy być gotowi na to, że będziemy spotykać się z metodami walki, nie spotykanymi w podręczniku nauki o gospodarce, np. czarnym PR - mówił.

Zwrócił uwagę, że afery żywnościowe zdarzają się w wielu krajach, i to znacznie poważniejsze. - Niemcy zaliczyli znacznie gorsze afery. Tymczasem niemiecka żywność prześcignęła na rynku czeskim polską. Czym my różnimy się od nich? Sposobem reakcji, którego my dopiero zaczynamy się uczyć - tłumaczył Andrzej Gantner.

Jak mówił, dopiero kiedy zostaliśmy zaatakowani, okazało się, że nie mamy umiejętności obrony - nie mieliśmy żadnego systemu szybkiej reakcji, czy np. ekspertów w ambasadzie, którzy mogliby wystosować w szybkim czasie odpowiedni komentarz.

- Ciągle ewidentnie brakuje zrozumienia dla tego tematu w resorcie spraw zagranicznych. Tu wychodzi brak współpracy, brak informacji, brak ekspertów na różnych rynkach, którzy będą w stanie zarządzać sytuacjami kryzysowymi. Tych sytuacji kryzysowych będzie coraz więcej, właśnie dlatego, że jesteśmy dobrzy. Zaczynami zagrażać interesom gospodarczym poważnych graczy - nikt nie będzie patrzył beztrosko, jak zabieramy miejsca pracy w innych krajach. Dlatego możemy spotkać się z całkowitym zniszczeniem wiarygodności naszej żywności - ostrzegał dyrektor generalny PFPŻ.

VI Forum Rynku Spożywczego i Handlu to największa konferencja skierowana do sektora spożywczego i handlowego w Polsce, podczas której spotyka się ponad 1000 przedstawicieli branży. Impreza trwała dwa dni - 5 i 6 listopada 2013 roku. Odbywała się w Warszawie, w hotelu Sheraton.

W debatach i dyskusjach na VI Forum Rynku Spożywczego i Handlu wzięło udział ponad 100 panelistów, właścicieli, prezesów oraz dyrektorów spółek spożywczych, managerów sieci hurtowych i detalicznych z Polski i zagranicy, oraz szefowie agencji doradczych i przedstawiciele instytucjonalnego otoczenia branży. Gośćmi byli również politycy, samorządowcy, przedstawiciele instytucji finansowych i funduszy inwestycyjnych oraz osoby mające realny wpływ na zmiany w branży spożywczej i handlu detalicznym.
Podsumowaniem pierwszego dnia Forum była uroczysta Gala z wręczeniem Nagród Rynku Spożywczego i certyfikatów Dobry Produkt 2013.

 

Organizator: Grupa PTWP, wydawca Rynku Spożywczego oraz serwisów: portalspozywczy.pl i dlahandlu.pl. Tel. 32 209 13 03.

POLECAMY W SERWISACH