W ocenie Pawła Sobkowa na wzmocnienie pozycji zakładów mięsnych Henryka Kani wpłynie kilka łatwych do przewidzenia czynników: - Spółka jest obecna przede wszystkim w sieciach handlu nowoczesnego, czyli w supermarketach, hipermarketach, ale także w bardzo dynamicznie rozwijających się dyskontach - wskazuje Paweł Sobków.
- Działalność dyskontów sprawia, że tradycyjny handel ma się coraz gorzej i stopniowo zanika. Tam, gdzie otwiera się Biedronka, kilka małych sklepów rodzinnych zostaje zamkniętych. Biedronka jest drugą, po Orlenie, największą pod względem obrotów firmą w Polsce. Według zapowiedzi, do końca 2013 r. ta sieć zamierza podwoić ilość posiadanych sklepów. Jej szybki rozwój, w sposób naturalny wpływa również na rozwój jej partnerów, w tym ZPM Henryk Kania. Zwłaszcza, że w rozdrobnionej branży mięsnej, zakłady nie mają wielu silnych konkurentów - dodaje.
Zwraca uwagę, że w Polsce zakładów mięsnych jest po prostu za dużo. - Od wielu lat mówi się, że powinna nastąpić konsolidacja. Jednak patrząc z perspektywy finansowej, można zauważyć, że połączenie dwóch firm, z których żadna nie ma wystarczająco dużego dostępu do rynku, nie ma biznesowego sensu. Dwa razy większe moce produkcyjne bez dostępu do rynku nie są żadną wartością - mówi prezes IZNS Iława. - W związku z tym, być może w większym stopniu niż o konsolidacji, branża mięsna powinna myśleć o wyczyszczeniu rynku. To może zabrzmieć brutalnie, ale jest jasne, że słabsze zakłady mięsne będą się wykruszać - prognozuje.
Zapowiada również, że prawdziwa konsolidacja będzie możliwa, kiedy na rynku mięsa pozostanie, poza Animeksem i Sokołowem, pięciu dużych krajowych producentów. - Jeśli w tej sytuacji dwóch liderów rynku mięsa dojdzie do porozumienia i stworzą grupę, będzie to prawdziwy przełom. Nie sądzę, żeby UOKiK wyraził ewentualną zgodę na połączenie większej ilości podmiotów niż dwa - ocenia Paweł Sobków. - Stworzona w ten sposób grupa będzie mogła sobie pozwolić na wąską specjalizację wchodzących w jej skład zakładów, oraz dłuższe linie produkcyjne. Nastąpi wykorzystanie efektu skali - dodaje.
- Obecnie średniej wielkości zakłady mięsne produkują pełen przekrój kategorii produktowych. W porządku, ale kiedy partner taki jak Biedronka zażyczy sobie dostarczenia 200 ton parówek, to nie są w stanie tego zrobić. To koszt braku specjalizacji - akcentuje prezes IZNS Iława. - Aby sytuacja w przemyśle mięsnym unormowała się, potrzeba jeszcze kilku lat - podsumowuje.
Czytaj też:
Prezes ZPM Henryk Kania: Dzięki środkom z emisji podpisaliśmy umowy z największymi sieciami handlowymi
Obligacje ZPM Henryk Kania zadebiutowały na Catalyst
Polecamy:
Zobacz także:
- Dyrektor KPMG: Zachodnie koncerny i fundusze zainteresowane konsolidacją rynku przetwórstwa owocowo-warzywnego w Polsce (25-05-2012, 14:38)
- Minister Sawicki: Klienci powinni rezygnować z najtańszych wędlin (25-05-2012, 08:32)
- Wiceprezes Madej&Wróbel: Utrzymywanie rozbioru tylko pod potrzeby produkcji jest zbyt kosztowne (22-05-2012, 13:58)
- Prezes ZM Kania: Własne uboje i kontraktacje to przewaga rynkowa (18-05-2012, 14:09)
- Prezes PKM Duda: Od miesięcy zmagamy się z kryzysem surowcowym (15-05-2012, 20:55)
- Prezes Związku Polskie Mięso: Zakłady mięsne będą się specjalizować (11-05-2012, 11:25)
- Koreańczycy chcą naszego boczku i żeberek (08-05-2012, 13:14)
- Polskie zakłady mięsne zatwierdzone na eksport do Chin (04-05-2012, 13:10)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»











