- Jaka jest Pana opinia na temat postępu konsolidacji branży mięsnej?
- Ten proces wymaga przede wszystkim chęci zaangażowanych w niego partnerów biznesowych. Obojętnie czy mówimy o fuzji, czy o przejęciu, tego typu działanie musi mieć na uwadze konkretny cel. Dzisiaj postęp konsolidacji mógłby przyspieszyć, jeśli na rynku byłyby dostępne ciekawe marki, bądź zakłady z interesującymi technologiami. Wówczas, połączenie z takim podmiotem miałoby biznesowy sens.
- Nie ma takich przedsiębiorstw?
- Kwestią dyskusyjną jest to, czy tego rodzaju atrakcyjne firmy w ogóle są. Drugie pytanie to - czy chcą się sprzedać? Czy są zainteresowane jakiegoś rodzaju partnerstwem? Jak mówi przysłowie: do
tanga trzeba dwojga. Inną sprawą jest tak zwana "regulacja naturalna-konkurencyjna ", czyli wykruszanie się słabszych podmiotów, które nie wytrzymują konkurencji rynkowej albo zmieniają charakter
produkcji. Czasami też tracą miejsce na rynku z różnych innych powodów. O wszystkim decyduje efektywność działania biznesowego. Firmy, które mają z tym problem, czego przyczyną mogą być zbyt
wysokie koszty produkcji, za słabe działania na rynku, bądź przesadnie duże zatrudnienie, będą prawdopodobnie stopniowo, wraz z upływem lat, wypadać z rynku.
- Ten proces zajmie trochę czasu.
- Kryzys finansowy mu pomaga. Wiadomo, że osłabienie gospodarki narzuca pewne rygory. Zmienia się polityka banków. Następuje zatem pewien rodzaj wsparcia dla tych, którzy w szerszym zakresie myślą o przeszeregowaniu na rynku mięsa. Warto jednak pamiętać, że rozdrobnienie jest też bardzo duże po stronie surowcowej. Powoduje to, że cena krajowego surowca jest tak wysoka, również w porównaniu innymi krajami europejskimi. Oczywiście, wiele z wykorzystywanego w zakładach przetwórczych surowca pochodzi z importu, ale staramy się w pierwszej kolejności korzystać z surowca polskiego. Dlatego widzimy, że w tej materii dochodzi często do konfliktów natury biznesowej. Krajowy surowiec jest dostępny, ale bardzo niekonkurencyjny cenowo w porównaniu z produktem z krajów takich jak Niemcy, Dania czy Holandia.
- Animex sprowadza surowiec z "importu"?
- Staramy się tego nie robić. Natomiast zdarzają się momenty, kiedy dla uzupełnienia, i tylko w tym celu, sprowadzamy pewne elementy, co nie jest niczym niezwykłym w kontekście działalności wszystkich zakładów mięsnych. Po prostu w pewnych cyklach koniunkturalnych nie jesteśmy jako branża w stanie wygenerować odpowiedniej ilości niezbędnych do produkcji elementów. Teraz, kiedy Polska jest netto importerem wieprzowiny jest to jeszcze bardziej widoczne, jednak nawet kilka lat temu, kiedy jako kraj byliśmy jeszcze eksporterem netto wieprzowiny, w określonych okresach roku było tak samo.
mięso - ceny hurtowe
mięso mielone wołowo-wieprzowe [kg] 12.90 złPolecamy:
Zobacz także:
- Dyrektor KPMG: Zachodnie koncerny i fundusze zainteresowane konsolidacją rynku przetwórstwa owocowo-warzywnego w Polsce (25-05-2012, 14:38)
- Drożeje większość produktów spożywczych (25-05-2012, 12:53)
- Rosja ograniczy handel mięsem z Brazylią? (23-05-2012, 12:24)
- Wiceprezes Madej&Wróbel: Utrzymywanie rozbioru tylko pod potrzeby produkcji jest zbyt kosztowne (22-05-2012, 13:58)
- Eastbridge i Penta wciąż zainteresowani 100 proc. udziałów w Empiku (22-05-2012, 08:55)
- ARR: Droższe zboża i drób, tańsze mięso i mleko w proszku (21-05-2012, 11:42)
- Szwecja zwraca uwagę na problem rytualnego uboju zwierząt (20-05-2012, 17:20)
- Producenci wołowiny chcą zwiększenia spożycia tego mięsa w Polsce (20-05-2012, 17:07)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»











