Na dziś oprócz mleczarni z Łukty działają cztery zakłady mleczarskie, które mają certyfikat żywności ekologicznej.
Nie są znaczącą konkurencją dla firmy z Łukty. Produkują z reguły jeden lub dwa produkty, zazwyczaj na rynek lokalny lub do specjalistycznych sklepów.
- Podejrzewam, że także mają podobne kłopoty z pozyskaniem surowca. Jedyną poważną konkurencją jest czeska Olma, która bardzo prężnie działa na polskim rynku i od zeszłego roku przeprowadziła dosyć szybką ekspansję. Jest to firma, która na rynku czeskim ma bardzo silną pozycję, a teraz konsekwentnie zdobywa rynek polski. Na szczęście specjalizują się w jogurtach, więc nie uderzają w pozostałe nasze produkty. Na dziś to jest nasz jedyny konkurent jeśli chodzi o skalę całego kraju - mówi prezes Eko-Łukty.
Kolejnym dużym problemem, z jakim muszą się zmagać ekoproducenci, jest niska świadomość konsumentów, którzy nie wierzą w certyfikaty. W krajach zachodnich żywność ekologiczna została przyjęta przez konsumentów, ponieważ od początku była prowadzona ogromna akcja informacyjna i uświadamiająca, co to jest żywność ekologiczna i czym się różni od konwencjonalnej. Tam za pieniądze państwowe były prowadzone akcje, w szkołach, przedszkolach, na uniwersytetach czy na stołówkach. Wszędzie gdzie była wprowadzana żywność ekologiczna, towarzyszyła jej informacja na ten temat.
Chcąc przyczynić się także do zwiększenia świadomości polskich konsumentów i propagowania żywności ekologicznej, Eko-Łukta złożyła wniosek na dotację na promocję regionalnych produktów ekologicznych w ramach regionalnego programu operacyjnego. W tej chwili czeka na rozpatrzenie wniosku, który opiewa na sumę miliona złotych.
Po dwóch latach działalności Eko-Łukta jest nadal na początku drogi rozwoju. Wielu potencjalnych klientów czy partnerów handlowych nie przekonało się do produktów ekologicznych. - Nie jesteśmy jeszcze na półkach wszystkich sklepów, w których byśmy chcieli. Oczywiście nie zakładamy, że będziemy wszędzie i nie to jest naszym celem. Nie pozwalają nam na to ani możliwości produkcyjne, ani surowcowe, ale w wybranych sklepach, czyli super i hipermarketach, a także w większych sklepach delikatesowych chcielibyśmy być w całej Polsce. To jest nasz cel na najbliższe dwa lata. Drugim celem jest ciągłe rozwijanie oferty produktów, aby naszą propozycję urozmaicić i aby naszym klientom dostarczyć produkty ekologiczne w różnych segmentach rynku mleczarskiego - puentuje Robert Saluda.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








