REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Georgios Orfanos, prezes zarządu Dagoma - duży wywiad

  • Autor: Paulina Mroziak, portalspozywczy.pl
  • Data: 07-08-2012, 10:47
Przeczytaj cały wywiad z Georgiosem Orfanosem, prezesem zarządu firmy Dagoma
Georgios Orfanos, prezes zarządu Dagoma Sp. z o.o.; Fot. ŻelaznaStudio

W Polsce nie ma żadnego odgórnego wsparcia rodzimego handlu. Ani władze regionalne, ani rząd nie chce zatrzymać ekspansji dyskontów! - mówi w wywiadzie dla serwisu portalspozywczy.pl, Georgios Orfanos, prezes zarządu Dagoma Sp. z o.o., która zajmuje się przetwórstwem owocowo-warzywnym.

REKLAMA
Jak rosną przychody firmy Dagoma?

- Przychody za 2011 r. wykazały około 30-proc. wzrost względem roku poprzedniego. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku, prognozuję, że utrzymamy ten poziom obrotu, a nawet zanotujemy wzrost o ok. 10 proc. Wynik ten może urosnąć, jeśli uda nam się sfinalizować dwa kontrakty, które obecnie negocjujemy.

Jakie inne czynniki wpływają na zwiększenie sprzedaży?

- Położyliśmy nacisk na marketing, głównie na degustacje w centrach handlowych w dużych miastach Polski. Chcemy przywrócić rozpoznawalność marki Dagoma i uświadomić konsumentom wysoką jakość naszych produktów. Stawiamy też na promocję w radio, prasie i na billboardach na terenie Trójmiasta. Obecnie nasze produkty są już dostępne w pięciu regionach Polski: w Szczecinie i w jego okolicach, w Trójmieście i na Pomorzu, w regionie łódzkim, Małopolsce i Warszawie. Z tego względu reklamy naszych produktów ograniczamy do tych terenów.

Jest tylko jedno zagrożenie co do wzrostu sprzedaży naszych produktów. Są to koszty produkcji, które są dość wysokie przy założeniu, że produkty mają nie zawierać konserwantów, a niektóre procesy wykonywane są pracą rąk ludzkich (np. przy produkcji ogórków). Koszty wpływają natomiast na finalną cenę, która jest odrobinę wyższa niż u innych producentów. To może powodować, że kryzys zmusi konsumentów do wyboru tańszych towarów.

Wielu analityków rynku handlu twierdzi, że - mimo kryzysu - Polacy nie chcą zmniejszać konsumpcji, wolą raczej kupować towary nieco niższej jakości, ale za to tańsze. Cz zgadza się Pan z tą opinią?

- Jest określona grupa wymagających konsumentów, którzy kupują produkty premium lub eko. Jednak nie stanowią oni znaczącego odsetka społeczeństwa. Ludzie o niższych zarobkach i ubożsi nie są zainteresowani tym, co jedzą, tylko za ile kupują. Dodatkowym zagrożeniem jest także polityka zakupowa kupców sieci handlowych, którzy używają w negocjacjach tylko jednego parametru - ceny. Tracą na tym polskie tradycyjne firmy, ponieważ społeczeństwo nie ma zaufania do rodzimych produktów, które są wytwarzane przede wszystkim w oparciu o jak najniższy koszt.

A czy do rozwoju produktów premium mogą paradoksalnie przyczynić się dyskonty, które coraz częściej tworzą marki własne aspirujące do segmentu premium?

- Działania dyskontów to gra na wykańczanie polskich producentów i stawianie ich w sytuacjach patowych. Rozwój sieci dyskontowych w Polsce jest ewenementem na skalę europejską - żaden kraj nie dopuścił do takiej sytuacji jak u nas. To sprawia, że tracą na tym polscy kupcy, handlowcy i całe społeczeństwo.

Firma Dagoma negocjowała produkcję dla pewnej sieci, ale do finalizacji nie doszło, ze względu na jej ekstremalne założenia. Jeśli podpisuje się kontrakt na rok z ustaloną ceną, to nawet ze względu na nieprzewidziane zdarzenia (w 2011 r. był to np. potężny skok cenowy cukru), trzeba dotrzymać tych sztywnych postanowień, co jednocześnie oznacza straty dla producenta. A jak przekonaliśmy się w ostatnich sezonach, cen surowców nie da się przewidzieć.

Dodatkowo w Polsce nie ma żadnego odgórnego wsparcia rodzimego handlu. Ani władze regionalne, ani rząd nie chce zatrzymać ekspansji dyskontów!

Czy Dagoma produkuje wyroby na zlecenie?

Dagoma produkuje na potrzeby innej marki. Przymierzamy się także do zawarcia kontraktu z siecią handlową. Warunkuję to jednak ceną - z tego powodu może nie udać nam się przebić. Nie zamierzam firmować produktów złej jakości, a Dagoma nie będzie produkować „sztucznej żywności" tylko dla zysku. A jak wiadomo, można wyprodukować dżem czy sok za kilka gorszy, ale bez zawartości owoców!
Przykre jest, że w Polsce mało kto zwraca uwagę na takie sprawy. Poczynania decydentów, rządów czy przepisy, które tworzą są niekiedy pozbawione logiki. Ostatnio przystosowaliśmy zakład do przepisów HACCP, wydaliśmy na to określoną sumę pieniędzy, a polskie przepisy zabraniają nam eksponować certyfikatu na etykiecie produktów, żeby nie tworzyć „niezdrowej" konkurencji między producentami. Czyli klient tak naprawdę nie ma szans ocenić jakości wyrobu, który kupuje...

Na całym świecie odbywają się różnego rodzaju akcje i programy uświadamiające społeczeństwo, co należy jeść, a w Polsce dzieje się dokładnie odwrotnie. Wygląda to jak lobby za dyskontami, które sprzedają tanią żywność dla społeczeństwa, które nie jest jeszcze bogate.

Ale czy produkcja na zlecenie sieci nie wymusi na firmie porzucenie ideałów wysokiej jakości?


- Dagoma nigdy nie porzuci swoich ideałów. Albo przebijemy się z produktem do sieci, albo nie rozpoczniemy takiej współpracy.
Z drugiej strony zauważyłem, że w dyskontach poprawia się jakość niektórych produktów, ale ich cena także idzie w górę. Sklepy te już na siłę nie udowadniają, że są najtańsze. Ta idea powoli zamiera. Na taką politykę "sieciówek" liczy Dagoma.

Jak konsolidacja handlu, choćby na przykładzie przejęcia Tradisu przez Eurocash, może wpłynąć na polskich producentów żywności?

- Nie powinno dopuszczać się do powstawania aż tak dużych podmiotów, które generalnie wymykają się spod kontroli. Konsolidacja powoduje, że na dzień dzisiejszy mamy w Polsce rynek handlu, a nie rynek producentów. Gigantyczne sieci wymuszają niewykonalne warunki, a producenci nie mając innego wyjścia muszą na nie przystać, choć niekiedy ryzykują spore straty.

Czy takiej sytuacji da się zapobiec?

- Powinny przede wszystkim powstać wewnętrzne regulacje, które ustalą ile sklepów w ilu formatach powinno powstać na danym obszarze. Na tym polu można zaobserwować spory chaos - sieć kupuje działkę, dostaje pozwolenie i stawia obiekt. Wszyscy ze sobą konkurują o klienta, a wygrywają najtańsi, ale nie najlepsi. Między innymi taka strategia zabija Bomi, która jest siecią nietanią, ale z dobrymi jakościowo produktami.

A czy konsolidacja producentów nie jest lekarstwem na sytuację w handlu? Jak Pan ocenia działania firmy Agros-Nova? Czy to słuszny kierunek?

- Działania te są ekonomicznie uzasadnione, ale zabijają polskie marki, które już nie są produkowane w miejscach, z których historycznie pochodzą, i z których pochodzą surowce. To może zagrozić tradycyjności żywności.

W Polsce tworzone są wielkie przedsiębiorstwa, które budują coraz większe farbyki, produkują coraz więcej produktów czy marek, a te później trudniej kontrolować. Takie wielkie podmioty są też mało elastyczne, muszą kontrolować olbrzymie kontrakty i każde niepowodzenie może zmieść je z rynku.

O ile przejęcia kapitałowe w moim przekonaniu nie są najlepszym rozwiązaniem, o tyle rację bytu mają klastry. Powstanie takiego tworu Dagoma chciała zainicjować na Pomorzu, ale to się nie udało. Wydaje mi się nawet, że jedynym krajem, w którym nie da się stworzyć siatki klastrów to Polska! Tu niestety rządzi zawiść, zazdrość i nielojalność. Szczególnie widać to na płaszczyźnie przetwórstwa owocowo-warzywnego. Przykładem może być zachowanie rolników, którzy nie są lojalni i jeśli mają podpisany kontrakt z jednym odbiorcą, a znajdą takiego, który zapłaci im przysłowiowe 10 groszy więcej, to od razu zrywają umowę.

Z jednej strony w Polsce tworzone są molochy, a z drugiej - mówi się o dużym rozdrobnieniu...

- Małych producentów już praktycznie nie ma, a ci, którzy jeszcze funkcjonują, produkują na zlecenie gigantów. Żeby nie upaść za jakiekolwiek pieniądze realizują zlecenia.

Jak w Polsce można rozwijać rodzimą produkcję, kiedy nie ma już prawie polskiego handlu? Sieci handlowe nie będą już zainteresowane pochodzeniem żywności.

Wracając do tematu rolników... A może udałoby się zacieśnić współpracę na poziomie rolnik-przetwórca?

Ja jestem wielkim zwolennikiem klastrów i wszelkiego rodzaju spółdzielczości. Jednak w Polsce powstawanie tego typu podmiotów jest trudne do zrealizowania.

Dobrze pamiętam sezony, kiedy truskawka czy czarna porzeczka kosztowały grosze, a plantatorzy masowo rezygnowali z upraw. Dziś ceny są mocno zawyżone, ale to tylko kwestia czasu, ponieważ rolnicy - zachęceni obecną koniunkturą - zaczną inwestować w te uprawy. Tym rynkiem rządzą niestety ludzkie uczucia, tzn. jeśli plantator się w czymś wyspecjalizował i osiągnął sukces to szybko znajdą się jego naśladowcy, którzy chcą zdyskontować jego wyniki nie biorąc pod uwagę aktualnej sytuacji.

KOMENTARZE: (1)

Wypowiedz się! Twoja opinia jest ważna!

  • kaszub 08-08-2012, 12:06:
Poproszę o powrót smaku musztard sprzed otwarcia nowej linii zwłaszcza kaszubskiej

Zobacz wszystkie komentarze (1)

REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA
Oferty pracy (21 459) + DODAJ OFERTĘ



Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • hrk.pl
  • monsterpolska.pl
  • jobs4sales.pl
  • przedstawiciele.pl
  • jobexplorer.pl
  • jobexpress.pl
  • infopraca.pl
  • praca.pl
  • praca.pl
Oferty przetargów (2 782 331)


Polecane oferty


Oferty nieruchomości


Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • www.industrial.pl
  • www.nportal.pl
  • tabelaofert.pl
Oferty komunikatów (397 663)


Polecane oferty

Nasz partner

  • www.komunikaty.pl
Obiekty konferencyjne

» Wyszukiwanie zaawansowane

REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH