REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Wywiad z byłym prezesem KSC Marcinem Kulickim

  • Autor: Paulina Bełżecka, portalspozywczy.pl
  • Data: 15-05-2012, 09:47
Wywiad z byłym prezesem KSC Marcinem Kulickim
Były prezes KSC Marcin Kulicki

Przeczytaj cały wywiad z byłym prezesem KSC Marcinem Kulickim, który mówi o przerwanym procesie prywatyzacji spółki, a także zdradza nam plany, jakie miał poprzedni zarząd odnośnie inwestycji w segment biopaliw, kolejnych akwizycji na zagranicznych rynkach, czy współpracy ze spółką Maspex.

REKLAMA
Proces prywatyzacji KSC został przerwany. Powodem były między innymi niejasności wokół procesu. Plantatorzy i pracownicy zarzucali, że spółkę bezprawnie chce przejąć duży inwestor. Czy może Pan odnieść się do tych zarzutów?

Prywatyzacja Krajowej Spółki Cukrowej jest realizowana niemal od dwóch lat. To wtedy Ministerstwo Skarbu Państwa podjęło decyzję o skierowaniu KSC na drogę prywatyzacji, wtedy też odbyły się szeroko zakrojone konsultacje społeczne, zarówno ze środowiskiem plantatorskim, jaki i ze związkami zawodowymi pracowników Spółki. W wyniku wielu spotkań, po długich dyskusjach ustalono najlepszą formułę prywatyzacji oraz wypracowano dodatkowe wsparcie dla pracowników i plantatorów. Mam tu na myśli transzę preferencyjną, dzięki której plantatorzy i pracownicy, bez wykładania własnych środków finansowych, już na starcie prywatyzacji, mogli stać się właścicielami ponad 32 proc. akcji KSC. Te zasady, jako zarząd spółki, konsekwentnie realizowaliśmy.

Ponad 12 tys. pracowników i plantatorów zgłosiło chęć skorzystania ze wsparcia spółki, czyli pożyczki od firmy na pierwszy, 20-procentowy wkład, potrzebny by zakupić akcje. Jednak złożono zapisy tylko na około 19 proc. akcji, z przewidywanej puli 32 proc. Średnia zapisów na akacje oscylowała pomiędzy 1.000 a 5.000 akcji, podczas gdy można było złożyć maksymalny zapis na 70.260 akcji. Oznacza to, że pracownicy i plantatorzy ocenili ryzyko wejścia w posiadanie akcji KSC jako bardzo wysokie, pomimo tych preferencyjnych warunków.

Przypomnę, że by stać się właścicielem akcji można było skorzystać z płatności ratalnych. Na pierwszy wkład, czyli 20 proc. wartości akcji, pożyczki udzielała sama firma, reszta wpłaty była rozłożona na raty na okres do 7 lat. Są to warunki niespotykane na naszym rynku, a już na pewno nie ma takich preferencji w branży spożywczej.

Dlaczego zatem akcje nie cieszyły się zainteresowaniem wśród uprawnionych?

Kwestią otwartą stała się transza standardowa, w której zasady były podobne jak w transzy preferencyjnej, prócz tego, że pierwszy 20-procentowy wkład należało wnieść z własnych środków.

Ostatnie tygodnie przyjmowania zapisów na akcje KSC SA uświadomiły plantatorom i pracownikom Spółki, że nie mają wystarczającej siły nabywczej na pokrycie 20 procent wartości akcji, niezbędnych do nabycia akcji. Mimo korzystnych rozwiązań dotyczących zasad przydziału akcji, pracownicy i plantatorzy obawiali się konsekwencji z tytułu konieczności ustanowienia zabezpieczeń. Wtedy związki zawodowe i plantatorskie doszły do wniosku, że warto się zorganizować, by pod wspólnym szyldem poszukać finansowania na zakup akcji. Powstała organizacja Nasz Polski Cukier. Zarząd KSC, który od lat efektywnie współpracuje ze związkami plantatorskimi i pracowniczymi, wspierał tą inicjatywę społeczną.
Nasz Polski Cukier przystąpił do poszukiwania kapitału zewnętrznego, który pozwoliłby na zakup akcji plantatorom i pracownikom.

Przeprowadzono szereg rozmów z bankami spółdzielczymi i komercyjnymi oraz z instytucjami finansowymi. W rozmowach brali udział przedstawiciele zarządu KSC, ale wyłącznie jako osoby wspierające tę inicjatywę, bez zajmowania własnego stanowiska. Zarząd Naszego Polskiego Cukru wiódł wiodącą rolę w tym procesie.

Ale ostatecznie Nasz Polski Cukier nie zdobył finansowania...

Okazało się, że poszukiwania źródła finansowania nie przyniosły wymiernych rezultatów, być może z racji krótkiego okresu czasu oraz zasad panujących na rynku kapitałowym. Wtedy też zaczęto rozpatrywać propozycję ze strony firmy Maspex, która chciała wziąć udział we współfinansowaniu nabycia akcji w zamian za dopuszczenie do akcjonariatu KSC. W rozmowach brali udział przedstawiciele Naszego Polskiego Cukru oraz zarząd KSC. Nigdy podczas tych rozmów, zarówno z Maspeksem, jaki i z innymi grupami, które zgłaszały się z akcesem współfinansowania, nie było mowy o tym, że możliwy jest inny zakup akcji niż zgodnie z ustawą, czyli przez osoby uprawnione - plantatorów, posiadających umowę kontraktacji lub pracowników mających umowę o pracę.

Gdyby porozumienie z Maspeksem doszło do skutku, jak wszystko miałoby się odbyć?


Szczegóły tej oferty były dyskutowane w obszarze Naszego Polskiego Cukru. To do nich była skierowana konkretna oferta. Zarząd KSC nie brał w tym udziału, ponieważ nasza rola w tym procesie była inna.

Ostatecznie Nasz Polski Cukier nie podjął współpracy z podmiotem oferującym współfinansowanie zakupu akcji.

Gdyby jednak doszło do realizacji porozumienia z Maspeksem, czy byłoby to korzystne dla Krajowej Spółki Cukrowej? Czy tego typu alians z dużym producentem w segmencie spożywczym jest rozważany w przyszłości? W UE takie alianse zdarzają się często.

Przykłady płynące z Europy potwierdzają, że tego typu rozwiązania są korzystne. Wszystkie konkurencyjne firmy w jakimś stopniu działają nie tylko na rynku cukru, ale podejmują współpracę także w innych sektorach rynku spożywczego, na przykład na zasadzie aliansów. W przypadku KSC akcjonariat determinuje ustawa, która stanowi, że uprawnionymi do nabycia akcji są wyłącznie plantatorzy i pracownicy spółki. Jako zarząd reprezentujemy Skarb Państwa, który taką ideę realizuje.

Krajowa Spółka Cukrowa współpracuje z firmą Maspex od dwóch lat. Jest to nasz największy krajowy odbiorca cukru z grupy klientów przemysłowych. Ponadto, podpisaliśmy z Maspeksem umowę o współpracy w zakresie wymiany doświadczeń i współdziałania w Mołdawii oraz na rynku rumuńskim.

Czy może powiedzieć Pan więcej na temat tej współpracy?

W momencie, w którym zakupiliśmy spółkę w Mołdawii pojawił się pomysł wspólnego przedsięwzięcia z firmą Maspex, która od dłuższego czasu jest obecna na rynku rumuńskim, gdzie jest jednym z największych producentów soków. Rynek mołdawski leży również w obszarze ich zainteresowania. Należąca do KSC cukrownia w Mołdawii pracuje tylko trzy miesiące w roku. Współpraca mogłaby więc polegać na wykorzystaniu przez firmę Maspex naszego potencjału w zakresie infrastruktury cukrowni oraz zasobów kadrowych dla funkcjonowania swojego zakładu, w którym przygotowywałaby ona półprodukty do soków. Dodatkowo, Maspex zostałaby głównym odbiorcą naszego cukru z mołdawskiej cukrowni. Przedsięwzięcie obejmuje także ewentualne negocjacje z rządem mołdawskim na temat stworzenia strefy ekonomicznej na tym obszarze.

To przedsięwzięcie ma bardzo solidne podstawy ekonomiczne - korzyści dla KSC to nie tylko wykorzystanie potencjału zakładu, w którym przez kilka miesięcy w roku nie ma produkcji. To również rozszerzenie rynku zbytu cukru.

Czy współpraca z Maspeksem w Mołdawii już ruszy w tym roku?


Jesteśmy obecnie na etapie tworzenia studium wykonalności i biznesplanu tego przedsięwzięcia. Na ten rok planowaliśmy podjęcie ostatecznych decyzji. Jest to kierunek rozwoju, który zapewnia spółce mocne wejście na rynki zagraniczne oraz konkurencyjność i wzmożoną efektywność.

Co dalej z prywatyzacją? Proces musi być powtórzony.


Stanowisko MSP jest jednoznaczne. Prywatyzacja została wstrzymana, gdyż w związku ze zmianą sytuacji ekonomicznej spółki zachodziło uzasadnione podejrzenie, że cena 1,60 zł za akcję jest za niska. Ministerstwo zadeklarowało, że prywatyzacja będzie niebawem wznowiona. Chcę potwierdzić, że prace nad wznowieniem prywatyzacji już trwają.

Kiedy proces ruszy od nowa?


Według ustawy, proces prywatyzacji można powtórzyć po upływie pół roku. Mamy zatem pół roku na przygotowanie prospektu emisyjnego, na powtórną wycenę, tak, by we wrześniu tego roku móc ewentualnie ruszyć z procesem prywatyzacji. Uważamy jako zarząd, że proces należy to przeprowadzić tak, by prywatyzację zamknąć na koniec roku obrotowego, czyli na koniec września 2013 roku.

Czy prywatyzacja w tym trybie w ogóle może zakończyć się powodzeniem? Czy pracowników stać na akcje KSC? Mówi Pan, ze wycena 1,60 za akcję jest niska i po kolejnej wycenie spółki akcje mogą być droższe?

Rzeczywiście, zainteresowanie plantatorów i pracowników było duże, jednak liczba akcji, na które zapisali się, była mniejsza niż się spodziewaliśmy. Przez ostatnie trzy lata spółka bardzo się rozwinęła. Wykorzystujemy skutecznie dobrą koniunkturę na rynku cukru, proces restrukturyzacji przyniósł wymierne efekty w postaci ograniczenia kosztów, a zyski, które wypracowujemy na wysokim poziomie. Wartość firmy, liczona wysokością wskaźnika EBITDA, czy zysku netto, jest wysoka.

Pytanie powinno brzmieć, czy osoby uprawnione do nabycia akcji Krajowej Spółki Cukrowej, którymi są wyłącznie plantatorzy związani umowami kontraktacji ze spółką oraz jej pracownicy mają wystarczającą siłę nabywczą, by kupić tak duże przedsiębiorstwo. Jest to pytanie, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Ostatnie wydarzenia pokazały, że grupa uprawnionych nie ma takiego potencjału nabywczego i być może, takiej determinacji na zakup akcji spółki wobec zmian, które szykują się na rynku cukru. W obliczu planów uwolnienia rynku część osób uprawnionych ma wątpliwości, czy jest to dobra inwestycja.

W chwili obecnej jesteśmy związani ustawą, która jednoznacznie definiuje sposób prywatyzacji spółki. Sądzę, że Skarb Państwa podejmie kolejną próbę prywatyzacji w ramach tej ustawy. Jeśli ona również nie przyniesie sukcesu, wtedy trzeba będzie się zastanowić nad zmianą formuły procesu prywatyzacji.

Może zmienimy temat i porozmawiamy o core biznesie firmy. Mówił Pan wcześniej, że miniona kampania cukrownicza będzie dla spółki rekordowa. Czy mógłby ją Pan podsumować?

Kampania cukrowa 2011/2012 była jedną z najbardziej udanych kampanii na przestrzeni ostatnich lat. Wpłynęło na to kilka czynników, m.in. pogoda, która pozwoliła na przeprowadzenia kampanii niemal bez strat w surowcu. Bardzo dobre plony, duże zasiewy, duża polaryzacja buraków cukrowych, pozwoliły na osiągnięcie rekordowej produkcji ponad 700 tys. ton cukru.

Nasze fabryki, dzięki nakładom inwestycyjnym, były znakomicie przygotowane do tej kampanii. Pozwoliło to osiągnąć optymalne wskaźniki, zarówno produkcyjne jak i techniczne - zużycia ciepła, zużycia paliw, prądu, czy też wskaźniki dotyczące produktywności na poszczególnych pracowników. To wszystko złożyło się na duży sukces w wymiarze produkcyjnym, który staramy się przełożyć na sukces w wymiarze ekonomicznym.

Ponad 150 tys. ton wyprodukowanego cukru pozakwotowego jest pewnym problemem w realiach istniejących rygorów prawnych, ponieważ nie możemy tego cukru w całości sprzedać. Jednak spółka dokłada wszelkich starań, by cukier ten zagospodarować. Najlepszym dowodem skuteczności naszych działań jest fakt, że kontraktacje na rok 2012/2013 prowadzimy w pełnym wymiarze i nie obniżyliśmy kontraktacji w ramach przekwalifikowania cukru pozakwotowego na kwotowy.

Czy nastąpi w tym roku obrotowym wzrost zysku? W roku 2010/2011 zysk wzrósł o 50 proc.

Planowany jest bardzo dobry wynik ekonomiczny. Jesteśmy właśnie w trakcie aktualizacji planu finansowego po upływie pierwszego półrocza. Uwzględniono aktualną sytuację na rynku cukru oraz te ilości cukru, które mamy do dyspozycji. Mogę powiedzieć, że wzrost zysku będzie większy niż w ubiegłym roku, czyli przekroczy 50 proc.

Czy można szacować już przyszłą kampanię cukrową?


Jesteśmy w trakcie kontraktowania i kontraktujemy cały limit, czyli 550 tys. ton cukru. Widzimy bardzo duże zainteresowanie rolników zwiększeniem możliwości zasiewów, które wynika z sytuacji pogodowej i wymarznięcia innych upraw, ale też z powodu zapowiadanej bardzo dobrej ceny buraka.

Przypomnę, że mamy porozumienie branżowe, które ustala cenę za tonę buraka na poziomie nie mniejszym niż 140 zł z możliwości negocjacji w górę. To daje bardzo dobrą opłacalność upraw buraka. Jeśli uwzględnimy fakt, że spółka już od ubiegłego roku przejmuje koszty transportu, okazuje się, że opłacalność uprawy buraków cukrowych jest w tej chwili najprawdopodobniej najwyższa wśród upraw popularnych.

Spółka w ciągu ostatnich czterech lat wydała na inwestycje około 560 mln zł, z czego 188 mln zł w ubiegłym roku. Inwestycje obejmowały linie technologiczne, magazynowanie, w celu obniżenia kosztów produkcji. Czy ten poziom inwestycji zostanie utrzymany w kolejnych latach?


Z racji tak dużych nakładów inwestycyjnych w poprzednich latach planujemy zmniejszenie ich natężenia. Po oddaniu w ostatnim roku trzech silosów prawie w każdej lokalizacji, oprócz Malborka, posiadamy magazyny, które są wystarczające dla naszych limitów produkcyjnych. W zakresie technologii nie widzimy potrzeb dużych nakładów - park maszynowy był systematycznie odnawiany.

Obszarem, który będzie doinwestowany to ochrona środowiska i inwestycje w zakresie zmniejszania emisji CO2. Ze względu na brak ostatecznych rozstrzygnięć dotyczących zakresu obciążeń wynikających z tych uregulowań, spółka będzie reagowała na bieżąco, modernizując produkcję, by spełniać wszystkie wymagane parametry.

Czy plany inwestycyjne przewidują także akwizycje? Gdzie spółka mogłaby przejmować - w UE czy poza Unią, na rynku nieregulowanym?

Kwestia ekspansji i dążenie do większego potencjału sprzedażowego jest naszym priorytetem. Obszar południa i południowego-wschodu Europy jest terenem, na którym KSC działa bardzo intensywnie. W tym rejonie występuje deficyt cukru, zderzają się interesy wszystkich graczy rynkowych w Europie i tam też widzimy swoje miejsce.

Od dłuższego czasu interesujemy się rynkiem bułgarskim. Uczestniczymy w procesie sprzedaży firmy Hellenic Sugar, które posiada trzy cukrownie w Grecji oraz dwie w Serbii. Serbia, jako duży producent, z dobrymi warunkami do produkcji cukru, jest dla nas szczególnie interesująca. To kraj pozaunijny, który posiada duży limit cukru wwozowego do UE.

Interesuje nas także rynek rumuński, który związany jest z działaniami KSC w Mołdawii oraz rynek ukraiński, który jest rynkiem przyszłościowym w zakresie produkcji cukru, ale też o mocnym ryzyku gospodarczym i ryzyku politycznym. Chcemy również działać na rynku rosyjskim, natomiast na rynku białoruskim sytuacja polityczna uniemożliwiła większą ekspansję. Musieliśmy zredukować nasze plany do przedstawicielstwa na Białorusi.

Plany dotyczące Europy realizujemy konsekwentnie. Są to oczywiście długotrwałe procesy, często niezależne od nas.

Na jakim etapie jest proces sprzedaży Hellenic Sugar?


KSC przeprowadziła badanie, uczestniczymy w procesie jako jeden z kilku głównych graczy. Z ostatnich informacji, wynika że wstępne oferty musimy złożyć do końca kwietnia.

Czy na tych rynkach, które Pan wymieniał, toczą się rozmowy w sprawie przejęć?


Monitorujemy te rynki i wykorzystujemy nadarzające się możliwości, związane ze zmianami właścicielskimi. Jest jednak za wcześnie, by ujawniać szczegóły.

Widzimy też potrzebę posiadania w swoim portfolio cukru trzcinowego. Prowadzimy intensywne działania dotyczące możliwości pozyskania takiego cukru, nie w wymiarze handlowym, ale produkcyjnym. Myślimy o przejęciach w obszarze cukru trzcinowego, bierzemy pod uwagę Amerykę, Afrykę i Brazylię. Myślę, że w tym roku wskażemy kierunek, natomiast konkretne decyzje dotyczące poziomu inwestycji będą zapadały w pierwszym półroczu 2013 roku.

Czy w tym roku może zatem dojść do jakiejś akwizycji?


Sądzę, że w tym roku zakończy się proces sprzedaży Hellenic Sugar.

Spółka deklarowała, że interesuje się wejściem na nowe rynki segmentu spożywczego i rolnego...

Wspomniałem wcześniej o budowaniu dużego holdingu rolno-spożywczego, który będzie wykorzystywał synergię związaną z obsługą naszych plantatorów w zakresie buraka cukrowego. Chcielibyśmy rozszerzyć to na inne uprawy, na przykład zboża, rzepak, by w pełni wykorzystać nasz potencjał sprzedażowy i bardzo dobre kontakty z wszystkimi sieciami detalicznymi w Polsce. Widzimy możliwości na obszarach wiejskich w zakresie biomasy, która jest naturalnym odpadem przy produkcji rolnej. Chcemy też wchodzić w obszar związany z biopaliwami, w celu wykorzystania potencjalnych nadwyżek cukru. Są to działania, które będziemy realizować w perspektywie najbliższych lat.

Czy to oznaczałoby budowanie instalacji do produkcji biopaliw?


Mamy dwie koncepcje: jedna to przejęcie producenta biopaliw, a druga to budowa instalacji od podstaw. Ostatnio, z racji procesu prywatyzacji, decyzje były odłożone na później, ale obecnie ten temat powraca. W najbliższych miesiącach podejmiemy w tej kwestii decyzje.

Spółka ma sporo planów inwestycyjnych. Skąd będą pochodziły środki?


Planując zadania inwestycyjne uwzględniamy nasze możliwości finansowe. Będziemy korzystać zarówno ze środków własnych, jak i kredytów inwestycyjnych. Przypomnę, że spółka nie korzysta w chwili obecnej z kredytów, więc potencjał w zakresie pozyskania finansowania jest bardzo duży.

Czy KSC myśli o sięgnięciu po środki z giełdy? Analitycy oceniają, że oferta publiczna spółki i wejście na GPW mogłoby zakończyć się sukcesem.

Na pewno tak, ponieważ jest to branża o stabilnych przychodach. Jako zarząd tej kwestii jednak nie rozpatrujemy, zostawiamy decyzje nowym właścicielom.

Patrząc jednak z perspektywy 7-10 kolejnych lat takiej ewentualności nie należy wykluczyć, niemniej są to jednak decyzje właścicielskie. Będą one zależały od tego, jak duża będzie potrzeba pozyskania środków finansowych i możliwości inwestycji.

A czy firma myśli o przetwórstwie? Mówił Pan, że chce wykorzystać dobre kontakty z sieciami handlowymi...

Przypomnę, że uczestniczymy w procesie zakupu Stoisławia, który ma bogatą ofertę produktów. Myślimy o rozszerzeniu naszego portfolio nie tylko w ramach cukru.

Jakie są Państwa plany co do PZZ Stoisław?


KSC postrzega Stoisław jako firmę nowoczesną, o dużym potencjale produkcyjnym, ale wymagającą dość poważnej restrukturyzacji, by mogła osiągnąć współczynniki, jakie mają inne konkurencyjne podmioty z tego segmentu. Uważamy, że aby firma była zdolna do rozwoju i generowania zysków, niezbędny jest proces restrukturyzacji, przestawienia jej na nowoczesne trendy produkcji.

A jakie plany ma KSC wobec swojej spółki zależnej w Mołdawii? Czy wymaga ona dofinansowania?

Cukrownia w Mołdawii została przejęta w maju ubiegłego roku. Z powodów proceduralnych proces zakupu przedłużył się, więc nie było możliwości kontraktacji buraków na minioną kampanię. Dlatego zmieniliśmy plany dotyczące tego podmiotu. Zadaniem cukrowni w Mołdawii na ten rok było uruchomienie jej i sprawdzenie procesu produkcji, jej gotowości do przeprowadzenia pełnej kampanii cukrowej. Zadanie to zostało wykonane, cukrownia ruszyła i wyprodukowano około 1 tys. ton cukru. Przyszłą kampanię chcemy już w pełni zrealizować, mając sprawdzoną fabrykę i pełną kontraktację buraka cukrowego. W tej chwili kontraktacja jest na poziomie zadowalającym Jeżeli chodzi o plany to chcemy wyprodukować około 30-35 tys. ton cukru w kampanii.

Czy ta firma osiągnie już zyski w tym roku?


Trudno mówić o zyskach w pierwszym roku, kiedy nie było pełnej kampanii. W tym roku firma będzie już samofinansować się, a w trzecim roku funkcjonowania pojawią się pierwsze zyski.

A Fabryka Cukierków Pszczółka? Czy będzie rozwijać dalej działalność?

FC Pszczółka, po wydzieleniu jej ze struktur KSC i stworzeniu samodzielnej spółki "złapała wiatr w żagle". Obecny zarząd przeprowadza dość duże zmiany organizacyjne - produkcja jest koncentrowana w jednym miejscu a asortyment sukcesywnie rozszerzany. Istnieją również plany wejścia w nowe obszary sprzedaży. Jesteśmy pewni, że Pszczółka sobie dobrze poradzi.

Obserwujemy rynek i wykorzystamy ewentualną okazję, by wspomóc i rozbudować firmę o inne produkty poprzez przejęcie już działającego przedsiębiorstwa, tak, by wyprowadzić FC Pszczółkę na określony poziom obrotów.

Chciałabym jeszcze poruszyć temat nowych regulacji prawnych na rynku cukru które nas czekają. KE proponuje uwolnienie rynku cukru od 2015 roku, z kolei minister rolnictwa Marek Sawicki chce przedłużenia kwotowania do 2020 roku. Jak wygląda to ze strony producentów cukru?

Producenci cukru i plantatorzy buraków cukrowych popierają opcję pozostawienia regulacji na dotychczasowych zasadach, z pewnymi modyfikacjami tego systemu, by mógł on szybciej reagować na zmienną sytuację rynkową.

Uważamy, że system ochrony rynku europejskiego i limitów narodowych sprawdził się. Stanowi on odpowiedź na zagrożenia związane z niestabilnością światowej produkcji cukru, gdzie zmienność cen jest bardzo duża. Uzależnienie się Europy od cukru trzcinowego byłoby z ogromną szkodą, zarówno dla odbiorców cukru, jaki i rolników oraz plantatorów.

Czy zniesienie kwot cukrowych nastąpi w roku 2020? - to są nasze oczekiwania. Sądzę, że Komisja Europejska, po uwzględnieniu woli Parlamentu Europejskiego, który zalecił w uchwale przedłużenie zasad regulacji, wypracuje kompromis. Liczymy na to, że przemysł cukrowniczy w Europie dostanie kilka kolejnych lat, by stać się konkurencyjnym wobec cukru trzcinowego.

Co zatem można zrobić, by przygotować się do uwolnienia rynku cukru?

Taki moment w końcu nastąpi. Trzeba nadal pracować nad zwiększeniem efektywności upraw, szczególnie w Polsce, nad zmianą systemu produkcji rolnej i przestawieniem go na nowoczesne tory. Po stronie producentów - ważne jest ograniczanie kosztów poprzez koncentrację, wydłużanie kampanii cukrowniczej, wykorzystywanie innych możliwości, jakie daje cukrownia. Jako producenci mamy jeszcze sporo do zrobienia, zwłaszcza w Polsce.

Zwiększanie świadomości Europejczyków to także jedna z metod, którą należy analizować. Musimy pokazać, że proste porównanie kosztów i jakości cukru wyprodukowanego w UE i poza Unią jest nieadekwatne. Produkcja cukru w Europie musi podlegać wszystkim zasadom, które Europa stworzyła po to, by podnieść jakość życia. Trzeba to uwzględniać.

Jakich cen cukru spodziewa się Pan w tym roku?


Ceny cukru są stabilne od dłuższego czasu. Zaopatrzenie w cukier jest pełne i nie ma deficytu na rynku. Przystępujemy do rozpoczęcia kontraktacji na następny rok. Za około 1-1,5 miesiąca będziemy znać poziom cen, który będzie obowiązywał w kontraktach przyszłorocznych zapewne nie będzie znacząco odbiegał od cen kontraktowych na ten rok.

Myślę, że ceny mają szansę pozostać stabilne w dłuższej perspektywie. KE wyciągnęła wnioski z ubiegłego roku i wprowadziła dodatkowe mechanizmy, np. możliwość przekwalifikowania cukru pozakwotowego na kwotowy, dopuściła także dodatkowy import z ograniczonym cłem. Te czynniki spowodowały, że sytuacja na rynku jest stabilna.

CENY HURTOWE

KOMENTARZE: (3)

Wypowiedz się! Twoja opinia jest ważna!

  • PO = ZOMO 02-06-2012, 15:38:
Może Portal Spożywczy przeprowadzi wywiad z Marcinem Kulickim kandydatem PO na stanowisko prezydenta Siedlec o jego karierze w ZOMO ???
  • jarek 26-05-2012, 18:35:
rolnicy i pracownicy nie mają .trzeba rozdać za darmo ! i to będzie sprawiedliwe......zawsze dziwily mie pakiety pracownicze ale ta prwatyzacja-gratis to jestcoś niezwyklego jeden wielki przekręt
  • WyroW 17-05-2012, 15:16:
Ciekawe czy wróci na kierownika kotłowni czy moze jak za dawnych lat za kierowcę do ZOMO ?

Zobacz wszystkie komentarze (3)

REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA
Oferty pracy (25 743) + DODAJ OFERTĘ



Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • hrk.pl
  • monsterpolska.pl
  • jobs4sales.pl
  • przedstawiciele.pl
  • jobexplorer.pl
  • jobexpress.pl
  • infopraca.pl
  • praca.pl
  • praca.pl
Oferty przetargów (2 782 331)


Polecane oferty


Oferty nieruchomości


Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • www.industrial.pl
  • www.nportal.pl
  • tabelaofert.pl
Oferty komunikatów (397 664)


Polecane oferty

Nasz partner

  • www.komunikaty.pl
Obiekty konferencyjne

» Wyszukiwanie zaawansowane

REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH