REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Wywiad z Krzysztofem Pawińskim, prezesem Grupy Maspex Wadowice

  • Autor: www.portalspozywczy.pl
  • Data: 09-02-2012, 14:29
Wywiad z Krzysztofem Pawińskim, prezesem Grupy Maspex Wadowice
Krzysztof Pawiński, prezes, Grupa Maspex Wadowice

- Oczywiście, że świadomość konsumentów się zmienia. Naszą rolą, jako producentów, jest oferowanie produktów, które nie tylko będą zaspakajać bieżące potrzeby konsumentów, ale również poprzez innowacje, będą je wyprzedzać - mówi w wywiadzie dla serwisu portalspozywczy.pl, Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex Wadowice.

REKLAMA
W 2010 r. Grupa Maspex osiągnęła rekordowy wynik ponad 2,5 mld zł przychodów ze sprzedaży, o 3,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Jakie są prognozy na 2012 rok?

Po 11 miesiącach tego roku wszystko wskazuje na to, że w 2011 r. jesteśmy w stanie osiągnąć zapowiadany około 5-proc. wzrost, dzięki czemu przychody przekroczą 2,6 mld zł - choć ten rok nie należał do najłatwiejszych dla producentów z branży spożywczej. Dla segmentu napojowego bardzo ważna jest pogoda, która w sezonie nas nie rozpieszczała. Dlatego druga połowa roku upłynęła pod hasłem pogoni za straconym lipcem. Na szczęście nam ta pogoń się udała, więc 5-proc. wzrost, który wcześniej prognozowaliśmy, jest jak najbardziej realny.

Oprócz Polski, która jest największym rynkiem dla Maspeksu, działają Państwo także na Węgrzech, w Czechach, Rumunii czy w krajach bałtyckich. Jak wygląda sytuacja na tamtych rynkach?

Presja kryzysu jest na tamtych rynkach bardziej widoczna niż w Polsce, choć nie powinno to wpłynąć w znaczący sposób na naszą sprzedaż. Co prawda kryzys ma duży wpływ na wiele decyzji i zachowań konsumenckich, niemniej jednak branżę spożywczą, w porównaniu z innymi, można uznać, za "oazę spokoju" - nawet w kryzysie konsumenci nie przestaną kupować artykułów spożywczych. Podczas poprzedniej fali 2008/09 nie odnotowaliśmy znaczących spadków sprzedaży. Co prawda obserwujemy większą wrażliwość cenową, co przekłada się na wzrost zainteresowania wyrobami o niskiej cenie, jednak dobrze wypromowany i markowy produkt powinien się obronić. Na pewno nie jest to komfortowa sytuacja dla producentów oferujących produkty ze średniej półki cenowej.

Natomiast kryzys może nas dotknąć z innej strony, nie poprzez ograniczenie popytu, ale poprzez gwałtowny wzrost cen surowców, co może mieć widoczne odzwierciedlenie w naszej rentowności. 

Który z tych rynków radzi sobie najlepiej?

Z punktu widzenia branży spożywczej odpowiedź jest prosta: najlepiej rokujące są kraje o największej populacji. Po Polsce - to Rumunia, Czechy, a potem Węgry. Około 2/3 naszej sprzedaży realizujemy w Polsce, resztę za granicą.

Jak ocenia Pan perspektywy rozwoju na rynku rosyjskim? Wielu twierdzi, że jest to trudny, ale zyskowny rynek...

Rynek rosyjski nie jest rynkiem łatwym. Na niekorzyść inwestorów wpływają nie tylko uwarunkowania administracyjne i specyficzne wymogi odnośnie produktów, ale również rozmiary tego kraju - odległości i kilka stref czasowych co przekłada się na utrudnienia logistyczne.

Ponadto jest to rynek dojrzały - są tam obecni wszyscy liczący się światowi i europejscy gracze. Jeśli chodzi o rynek napojów, to został on skonsolidowany i podzielony pomiędzy firmy PepsiCo i Coca-Colę.

Biorąc pod uwagę naszą sprzedaż w porównaniu z innymi krajami, Rosja to dla nas ciągle mały rynek. Jesteśmy tam obecni w dwóch lokalizacjach - Moskwa oraz Petersburg, z ofertą soków Kubuś, który tam nazywa się Tedi oraz brandem La Festa (czekolady, cappuccino). Oba obszary mają jeszcze duży potencjał rozwoju.

Gdzie Maspex widzi największe szanse na rozwój?

Niezmiennie od początku bardzo ważnym dla nas rynkiem jest Europa Środkowo-Wschodnia. W tych krajach jesteśmy od dawna, można powiedzieć tutaj najlepiej czujemy biznes i osiągamy bardzo dobre wyniki. To rynek, który ma również duży potencjał wzrostu. Nie mamy ambicji podbijać takich olbrzymich rynków jak Indie, czy Chiny, ponieważ trzeba mierzyć siły na zamiary. Wolimy być liderem na mniejszych i znanych rynkach, niż outsiderem wśród gigantów. Doświadczenie niejednokrotnie pokazało nam, że łatwiej jest robić biznes bliżej - w Unii Europejskiej - gdzie gusta konsumentów są podobne, gdzie bariery dostępu są o wiele niższe, niż w odległych krajach.

Czy jest jakiś nowy kraj, w którym Maspex pojawi się w najbliższym czasie? Może inne kraje Bałkańskie -Serbia, Bośnia lub Chorwacja?

Jak wspomniałem, bardzo dobrze czujemy się w Europie Środkowo-Wschodniej. Natomiast prowadzimy również na dużą skalę działalność eksportową, dzięki czemu nasze produkty trafiają do ponad 50 krajów na całym świecie. Jednak za pomocą kontraktów nie można zbudować takiej pozycji, jaką mamy na rynku polskim, czeskim, rumuńskim czy bułgarskim, gdzie prowadzimy dodatkowo działalność produkcyjną i marketingową. To oczywiście nie zmienia faktu, że cały czas staramy się rozwijać nasze działania eksportowe. Rynki się otwierają i znacznie ułatwiają eksport. Na Bałkanach jesteśmy obecni w Bułgarii i Rumunii, gdzie mamy zakłady produkcyjne, a więc pozostałą część regionu możemy obsługiwać z tych państw.

A jak Maspex postrzega rynki Ameryki Południowej? Czy są to jedynie kraje importu surowców?

Te rynki są dla nas interesujące, zdecydowanie bardziej pod względem naszych potrzeb zaopatrzeniowych. Brazylia to nasz główny dostawca wysokiej jakości koncentratu pomarańczowego. To potentat, jeżeli chodzi o pomarańcze. Dzisiaj tak jest, ale może to się zmienić w ciągu najbliższych 20 lat. W Chinach w dolinie rzeki Jangcy prowadzona jest obecnie eksperymentalna uprawa pomarańczy. Podobno warunki są tam nienajgorsze dla tego typu upraw. Być może w perspektywie kilkunastu, czy kilkudziesięciu lat Chiny staną się także potentatem w eksporcie koncentratu, tak jak było to w przypadku uprawy jabłek i produkcji koncentratu jabłkowego. Jeszcze kilkanaście lat temu nikt sobie nie wyobrażał, że "Państwo środka" będzie jednym z największych producentów tego surowca.

Z drugiej strony rynki Ameryki Południowej mają ogromny potencjał sprzedaży, który objawia się choćby znoszeniem barier handlowych, czy bogacącym się społeczeństwem. Na pewno będziemy się im przyglądać.

Biznes sokowy zmaga się z coraz trudniejszą sytuacją na rynku surowców...

To dotyczy głównie koncentratów - jabłkowego i pomarańczowego, a także niestabilnych kursów walutowych, gdyż gro surowców kwotowanych jest w dolarach. Wiele segmentów w branży spożywczej ma problemy z cenami surowców - zdrożały nie tylko owoce i warzywa, ale również kawa, kakao, zboża, tłuszcze roślinne czy cukier. 

Jak wygląda sprzedaż i ogólna sytuacja w kategorii SNNN? Czy intensywna kampania marki Tymbark przyniosła oczekiwane rezultaty?

Czuliśmy się zobowiązani do promowania marki, która ukończyła w tym roku 75 lat. Rynek soków, nektarów i napojów jest rynkiem spadającym, a nasze udziały są rosnące i osiągnęły najwyższy historyczny poziom. Uznajemy ten rok za bardzo udany dla tej części naszego biznesu. Tymbark się do tego mocno przyczynił.

Jakie mają Państwo dalsze plany i oczekiwania dotyczące segmentu energetyków? Czy wojna cenowa na tym rynku miała przełożenie na biznes Maspeksu?

Odcinamy się od tej wojny, od początku prowadzimy stałą politykę cenową. Dla nas to projekt biznesowy, dlatego naszym celem jest postawienie produktu na półce, ale nie za wszelką cenę. Oferujemy Tigera w cenie na jaką zasługuje produkt wysokiej jakości wyróżniający się emocjonalną więzią z konsumentem. Inne podejście byłoby działaniem na krótką metę i nie służyłoby dalszemu rozwojowi. Dlatego spokojnie - krok po kroku - budujemy dystrybucję, zwiększamy zasięg i planujemy dalsze działania. Już w sierpniu, kiedy nasza obecność numeryczna osiągnęła dobry poziom, rozpoczęliśmy działania reklamowe, które ciągle prowadzimy na bardzo dużą skalę. Od stycznia sprzedaż oraz dystrybucja numeryczna napojów Tiger cały czas z okresu na okres rośnie. Planujemy dalsze działania, zarówno w obszarze samego produktu, jak i jego wsparcia reklamowego, ale o szczegółach będziemy mogli powiedzieć dopiero w momencie rozpoczęcia tych działań. Wierzę, że uda nam się miło zaskoczyć konsumentów.

Wielu ekspertów zauważa, że rynek energetyków nie będzie już rósł wartościowo...

Jest to nadal duża kategoria warta około 700 mln zł - imponująca wartość zważywszy na to, że buduje ją praktycznie jeden produkt o zbliżonym smaku. Obserwując, że coraz więcej marek walczy ceną, można spodziewać się, że wolumen będzie wzrastać, ale wartość będzie utrzymywać się na tym samym lub porównywalnym poziomie. Żadna kategoria nie rośnie bez końca...

Jak wygląda rozwój eksportu Tigera?

Tiger jest obecny w naszym portfolio dopiero od roku. Nie ukrywam, że największy nacisk kładziemy na rozwój sprzedaży na rynku polskim, tym bardziej, że debiut nie był łatwy, bo zastaliśmy półki nasycone produktem poprzedniego licencjobiorcy. Obecnie mamy bardzo dobrą pozycję w segmencie handlu tradycyjnego i obiecującą w handlu nowoczesnym. Poza Polską napoje Tiger są obecne m.in. w Rumunii, Bułgarii, na Łotwie i Litwie. Jestem zadowolony z pierwszych wyników naszej sprzedaży zagranicznej, ale na tych rynkach mamy jeszcze sporo do zrobienia.

Maspex otrzymał wyłączną licencję do używania oznaczenia Tiger na wszystkie produkty spożywcze o szerokim zasięgu terytorialnym. Czy w takim razie będziecie Państwo rozszerzać ją o inne kategorie? Które byłyby najbardziej perspektywiczne?

Widzimy spore perspektywy dla rozwoju tej marki. Prowadzimy też w tym obszarze zaawansowane projekty. Wszystko wskazuje na to, że niektóre ruszą już w 2012 roku. Jednak zgodnie z naszą polityką informacyjną nie podajemy szczegółów przed wprowadzeniem produktu do sprzedaży.

Z badań wynika, że konsumenci są coraz bardziej świadomi, gdzie i co kupują, dbają o zdrowie oraz korzystają ze zdobyczy technologii. Jak Maspex przygotowuje się na takie wymagania społeczeństwa, czy wprowadza produkty dedykowane?

Oczywiście, że świadomość konsumentów się zmienia. Naszą rolą, jako producentów, jest oferowanie produktów, które nie tylko będą zaspakajać bieżące potrzeby konsumentów, ale również poprzez innowacje, będą je wyprzedzać. Nagrodą za trafną identyfikację potrzeb i gustów jest stosunkowo duża lojalność klientów, dlatego nie należy ustawać w wysiłkach i wciąż proponować nowe produkty, inne ich wersje, czy smaki. Wydatki na utrzymanie zdrowia, kondycji i formy są stałą pozycją w domowych budżetach głównie osób starszych. Branża farmaceutyczna, która zaspakaja potrzeby związane ze zdrowiem, jest bardzo perspektywiczna, ale z drugiej strony skomplikowane jest przeniesienie tego trendu na klasyczne produkty spożywcze, ponieważ Polacy są dość konserwatywni jeśli chodzi o przyzwyczajenia żywieniowe / kulinarne. Obserwujemy to np. w przypadku makaronów - jak długo trwa przekonanie Polaków, aby wykorzystywali makaron nie tylko jako dodatek do zupy, ale również wprowadzili go do dań głównych.

Kiedy makarony zawładną polskimi obiadami?

Można powiedzieć, że idziemy w dobrym kierunku, ale mamy jeszcze sporo do zrobienia. Polacy zdecydowanie więcej podróżują, niż kiedyś i dzięki temu mają możliwość poznania kuchni innych krajów, w tym śródziemnomorskiej w której królują makarony. Wzrost liczby restauracji włoskich też świadczy o popularności tej grupy produktów. Oceniamy, że rynek makaronów powinien się rozwijać, ponieważ konsumenci będą poszukiwać pomysłów na szybkie, smaczne dania i coraz częściej będą eksperymentować w kuchni. A takie możliwości daje właśnie kategoria makaronowa. Oczywiście jest to powolny proces, ale stały - bo ta kategoria wciąż rośnie. Wystarczy, że raz w tygodniu makarony staną się pełnoprawnym elementem naszego głównego posiłku, a wszyscy producenci będą musieli stawiać nowe fabryki.

Kiedy producenci makaronów ruszą z tymi potężnymi inwestycjami?

W dużej mierze zależy to od samych producentów, od tego ile są skłonni wydać na promocję swoich marek, a co za tym idzie na kształtowanie nawyków konsumenckich. Boli nas bardzo, że od kilku lat ponad 90 proc. wszystkich wydatków reklamowych przypada na markę Lubella. Uczestnik rynku, który ma 27  proc. udziałów w rynku nie jest w stanie unieść całej odpowiedzialności za budowę całej kategorii. Te wydatki powinny się rozłożyć również na firmy kontrolujące pozostałą część rynku. Bez zbiorowego wysiłku wszystkich producentów, ten proces będzie trwał zdecydowanie dłużej.

Od kilku lat dużo się dzieje w obszarze produktów mącznych pod marką Lubella. Jak oceniają Państwo perspektywy dla tej kategorii? Czy jest ona rosnącą?

Lubella ma kompetencje, aby być nie tylko ikoną dobrego jakościowo makaronu, ale również marką kulinarną. Sosy do makaronów, które ostatnio wprowadziliśmy są bardzo trafnym dopełnieniem naszej oferty. Dodatkowo uzupełniliśmy portfolio oferując konsumentom mąkę o przedłużonym terminie ważności do spożycia w bardziej funkcjonalnych opakowaniach - z możliwością "powtórnego" zamknięcia. Uważam, że to świetny pomysł na odświeżenie tej wydawałoby się "nudnej" kategorii. Z segmentem produktów zbożowych wiążemy spore nadzieje i upatrujemy duże perspektywy dalszego rozwoju.

Czy Maspex zamierza rozszerzać ofertę marki Lubella o dania gotowe?

Dania gotowe to segment, który rozbudza nadzieje komentatorów naszej branży już od dawna, ale wydaje mi się, że oczekiwania związane z jego szybkim rozwojem raczej się nie spełniły. W Polsce ta kategoria jest na razie bardzo tradycyjna - w ofercie królują typowe dania jak pulpety, flaczki czy gołąbki - a innowacje produktowe nie osiągają jeszcze zadowalających wyników sprzedaży. Jest w nim oczywiście spory potencjał patrząc na rynki zachodnie, ale nie wiadomo, ile czasu musi minąć by ten trend przyjął się również w naszym kraju.

Z najnowszych badań wynika, że w 2011 r. Polacy nieznacznie ograniczyli zakupy płatków zbożowych. Czy - Pana zdaniem - jest to chwilowa stagnacja? Jak w tej sytuacji radzą sobie płatki Lubelli i czy planują Państwo inwestycje w tę markę?

Pomimo lekkiego spadku, zgodnie z prognozami przewiduje się dalszy rozwój rynku płatków. Szybkość i wygoda przygotowania oraz pożywność to atuty, które niewątpliwie wpływać będą na dalszą popularyzację tego rodzaju produktów.

Jesteśmy mocnym numerem dwa na rynku z marką Mlekołaki. Jak w przypadku większości segmentów spożywczych, zauważamy sporą presję produktów private labels, ale udaje nam się utrzymać mocną pozycję. Planujemy nadal ją umacniać, zarówno przez dbałość o wysoką jakość naszych produktów, jak też wspieranie marketingowe oraz atrakcyjne promocje konsumenckie. Nie mamy agresywnych planów osiągnięcia pozycji lidera, gdyż dzieli nas do niego zbyt duży dystans.

Ostatnio weszli Państwo w kategorię draży pod marką DecoMorreno? Jak ocenia Pan sytuację i perspektywy dla tego segmentu. Jakie Maspex ma ambicje z nim związane?

Kategoria kakao nie jest już rosnąca. Trudno oczekiwać, aby Polacy piekli więcej ciast w domu. Dlatego postanowiliśmy wykorzystać siłę marki DecoMorreno - bardzo dobrą pozycję rynkową i jej postrzeganie przez konsumentów - co umożliwiło nam „przeniesienie się" na sąsiednie pola. To daje nam szansę, by przy malejącym rynku kakao utrzymywać wolumen sprzedaży. Efektem tej strategii są owoce w czekoladzie, czekoladowe ciasta w proszku czy czekoladowe dodatki do ciast sygnowane marką DecoMorreno. Tam, gdzie będzie taka możliwość będziemy się rozwijać poprzez logiczne rozbudowywanie naszej oferty. Trzeba jednak pamiętać, jaka jest skala tego biznesu - są to projekty uzupełniające nasze główne pole działania.

Czy planowany jest dalszy rozwój w kategorii słodyczy?

W naszej ofercie od dawna obecne są - cukierki Filutki, a owoce w czekoladzie od DecoMorreno, są pewnym jej uzupełnieniem. Rynek produktów przekąskowo czekoladowych warty jest ok. 275 mln i z roku na rok rośnie. W porównaniu do krajów zachodnich jest jeszcze mocno nienasycony. Natomiast naszą obecność na tym rynku traktujemy jako uzupełnienie oferty i sposób na wykorzystanie potencjału marki DecoMorreno. 

Jak wygląda sytuacja w kategorii ciast w proszku?

Ten rynek jest już mocno rozdzielony, a naszą ambicją jest bardziej poszerzanie wykorzystania brandu, niż rewolucyjna próba zmiany układu sił.

W I połowie roku deklarowali Państwo plany inwestycyjne rzędu 60 mln zł. Jakie mają Państwo plany inwestycyjne na 2012 r.? Czy - ze względu na drugą falę kryzysu - firma ograniczy wydatki?

Dwa lata temu zakończyliśmy olbrzymie inwestycje - uruchomiliśmy kompleks produkcyjno-magazynowy w Rumunii oraz nowoczesne centrum logistyczne w Polsce. W tym roku powstał zakład przetwórstwa owoców i warzyw w Rumunii, którego celem jest zaopatrywanie w surowce pozostałych zakładów z Grupy oraz zakończyliśmy projekt proekologiczny - związany z budową oczyszczalni ścieków w Olsztynku. Od tamtego czasu jesteśmy na etapie czerpania korzyści z tych przedsięwzięć. Na 2012 r. mamy w planie inwestycje odtworzeniowe, które wyniosą około 50 mln zł. Jest to minimum, które zakładamy na przyszły rok, co oznacza, że utrzymamy wydatki inwestycyjne na tegorocznym poziomie.

Czy na rynku jest obecnie wiele okazji do "kryzysowych" przejęć? Jakie są Państwa oczekiwania?

Pierwsza fala kryzysu 2008/2009 spowodowała jedynie chwilowe spowolnienie tempa wzrostu transakcji. Nie przyniosła też - wbrew, nie tylko naszym, oczekiwaniom - przecen i wyprzedaży spółek dotkniętych dekoniunkturą. Jeśli firma ma zdrowy bilans, nie ma problemów z płynnością - to przeczeka gorsze czasy. Natomiast ci, którzy mają napięte bilanse, są bardzo wysoko zadłużeni, muszą mieć inny pomysł na przetrwanie. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w Polsce przeprowadzono dwie duże transakcje - sprzedaż Wedla i Kamisa - obie potwierdzające bardzo wysoki, przedkryzysowy, poziom wycen. Od kilku miesięcy zdecydowanie rośnie szansa, że obecna, bardziej przewlekła faza tego samego kryzysu, doprowadzi do racjonalizacji oczekiwań sprzedających. Dlatego też, jeżeli ten okres przyniesie wyprzedaże, to nie będzie to dla nas niemiły scenariusz.

KOMENTARZE: (1)

Wypowiedz się! Twoja opinia jest ważna!

  • ja 10-02-2012, 23:24:
super, brawo - pogratulować wyniku ...szkoda tylko że pan prezes nie poda że ten wzrost jest dzięki cięciu płac pracowników którzy i tak już zarabiają grosze - może jak polecicie jeszcze troszkę po pensjach i premiach to będziecie mieć wzrost 7,5 % - tylko jak tak dalej pójdzie to chyba sam Pawiński wraz ze świtą będzie kubusie pakował bo za te grosze to chyba z somali będą ściągać pracowników

Zobacz wszystkie komentarze (1)

REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA
Oferty pracy (11 924) + DODAJ OFERTĘ



Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • hrk.pl
  • monsterpolska.pl
  • jobs4sales.pl
  • przedstawiciele.pl
  • jobexplorer.pl
  • jobexpress.pl
  • infopraca.pl
  • praca.pl
  • praca.pl
Oferty przetargów (2 782 331)


Polecane oferty


Oferty nieruchomości


Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • www.industrial.pl
  • www.nportal.pl
  • tabelaofert.pl
Oferty komunikatów (397 664)


Polecane oferty

Nasz partner

  • www.komunikaty.pl
Obiekty konferencyjne

» Wyszukiwanie zaawansowane

REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH