Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

Wywiad z prezesem Agros-Nova Markiem Sypkiem

  • Autor: Paulina Bełżecka, Łukasz Stępniak, portalspozywczy.pl
  • Data: 15-05-2012, 17:11
Wywiad z prezesem Agros-Nova Markiem Sypkiem
Na zdj. Marek Sypek, prezes spółki Agros-Nova

Przeczytaj duży wywiad z Markiem Sypkiem, prezesem spółki Agros-Nova, który w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl mówi o planach co do przejętej niedawno spółki Fruktus, inwestycjach w zakłady produkcyjne oraz przejęciach na rynkach zagranicznych.

Czy można już podsumować przejęcie spółki Fruktus? Jakie plany ma Agros-Nova w stosunku do tej firmy? Czy dzięki tej akwizycji można będzie poszerzyć asortyment grupy?

Fruktus ma całkiem dobry brand o zasięgu lokalnym, który funkcjonuje od lat. Jednak my kupujemy tę firmę nie ze względu na markę ale za względu na możliwości produkcyjne i know-how, który posiada, przede wszystkim w osobie właściciela i założyciela, Pana Stanisława Kowalczyka, który w tej branży spędził ponad 20 lat i jest spiritus movens tej firmy.

Obejmując większościowe udziały, a nie 100 proc., w partnerski sposób doszliśmy do konsensusu z właścicielem, że będziemy wspólnie pracować. On dalej będzie zarządzać, spółka dalej będzie funkcjonować jako wydzielona firma, natomiast możliwości produkcyjne zakładu zostaną wykorzystane przez nasze marki, które mają znacznie większą siłę.

Czy zatem Fruktus zostanie na rynku i czy będzie funkcjonował jako marka lokalna?


Dziś jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Pamiętajmy, że Krakus jest pozycjonowany pomiędzy mainstreamem a premium. Dlatego całkiem wygodne może okazać się dla nas posiadanie innej marki, niżej pozycjonowanej cenowo. Produkcja owocowo-warzywna ma to do siebie, że surowce nie zawsze chcą być najwyższej jakości - mamy ten pierwszy i drugi gatunek. Zawsze jest pewna ilość surowców nie spełniających najwyższych standardów, z którymi trzeba coś zrobić. Tu będziemy mieli możliwości tańszej produkcji, np. ogórków konserwowych, czy sałatek.
W skali ogólnopolskiej i na szerokim rynku marka pokazuje się w badaniach powyżej błędu statystycznego. Jest jednak w pierwszej czwórce, jeśli chodzi o producentów sałatek i przetworów warzywnych, więc ma na pewno potencjał i nie będziemy go przekreślać. Wręcz odwrotnie, prawdopodobnie będziemy starali się wykorzystując nasze możliwości wprowadzić ją na szersze rynki i zwiększyć skalę dystrybucji.

Jakie grupa ma plany wobec segmentu sałatkowego?


Dla poprzedniego właściciela Krakus liczył się tylko jako marka, w której są zupy: barszcz, żurek, pomidorowa oraz ogórki. Reszta była produkowana na zasadach licencji. Dla mnie jednak marka Krakus jest równie ważna jak pozostałe brandy. Uważam, że powinna być szerzej reprezentowana w różnych innych kategoriach. W ciągu ostatnich miesięcy pojawiło się siedem nowych pozycji asortymentowych, w tym: sałatka szwedzka, łowicka, seler, seler z ananasem, a ostatnio majonez. Ich produkcja w dużej części będzie odbywać się w Wąsoszu - w zakładzie Fruktus. Mamy na dziś około 12-13 produktów, które są na etapie testów właśnie w marce Krakus. Chcemy, by ta marka była - tak jak kiedyś - szeroko reprezentowana na półce, bo jest postrzegana przez konsumenta jako produkt wysokiej jakości, ale ciągle w dobrej cenie.

Czy spółka planuje wchodzić w nowe kategorie, np. mrożonki?

Mrożonki na pewno nie, ale nowe kategorie tak. Jeśli chodzi o mrożonki, to wyszliśmy z tego segmentu sprzedając fabrykę w Kotlinie, gdzie była marka Elbro i do mrożonek na razie nie będziemy wracać. Chcemy się skoncentrować na tych kanałach dystrybucji, w których obsłudze mamy największego doświadczenie i know how, gdzie znajduje się nasz główny biznes.

Ile spółka Fruktus doda do przychodów całej grupy Agros-Nova?

Jest to całkiem pokaźny udział. Przychody tej firmy to blisko 100 mln zł.

Czy Agros-Nova planuje kolejne przejęcia?


W trakcie rozmów z firmą Fruktus mieliśmy dwa tematy w tzw. międzyczasie, ale odpadły. Teraz też jesteśmy na etapie pracy nad dwoma projektami, jednak ostatni rok nauczył nas, że trudno mówić o konkretach i terminach. W ubiegłym roku, mając podpisaną umowę, myśleliśmy, że mamy zamknięty projekt. Jednak wydarzyło się coś, na co nie mieliśmy wpływu i co zmieniło decyzję tamtych właścicieli. Musimy pamiętać, że ten biznes najczęściej związany jest z ludźmi. To są trudne ludzkie dylematy, często, jak w przypadku Fruktusa, jest to wybór życia właściciela, który budował biznes przez kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat. Decyduje się na taki krok, kiedy zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie konkurować na rynku samodzielnie, albo że nie ma spadkobierców, którzy chcieliby przejąć rodzinny biznes. Trzeba zrozumieć, że takim wyborom zawsze towarzyszy bardzo dużo wahań, znaków zapytania i czasami negocjacje są bardzo emocjonalne.

Rozmowy w sprawie kolejnych przejęć jednak toczą się. Cały czas jest to w zasięgu naszych zainteresowań.

Skąd będą pochodziły środki na przejęcia?

Będą to środki własne.

A gdyby pojawił się większy projekt, czy spółka mogłaby sięgnąć po środki z giełdy?

Wtedy też nie mamy problemów ze środkami własnymi. Nie myślimy o giełdzie. Na dziś myślimy o jak największej konsolidacji grupy i stworzeniu mocnego biznesu.

Jak duże są firmy, z którymi rozmawia Agros-Nova? Czy są wielkości Fruktusa?

Obie są większe od Fruktusa - jedna znacznie większa, druga trochę mniejsza. Jeśli chodzi o kategorie - nie chcemy o tym mówić, dopóki nie sfinalizujemy rozmów. Najbardziej interesują nas napoje, przetwory warzywne, ale nie tylko. Mówimy o szerokim sektorze spożywczym, który może zwiększyć naszą synergię w obszarze dystrybucji i który może być komplementarny do produktów, które już mamy w swoim portfolio, lub też poszerzyć możliwości naszych marek.

Czy Agros-Nova planuje inwestycje na ten rok? W co firma będzie inwestować? Czy będzie wydawać pieniądze głównie na przejęcia, czy będzie też inwestować w rozwój firmy, moce produkcyjne? A może przejęty zakład potrzebuje dofinansowania?

Jeśli chodzi o Fruktus, to jednym z powodów, dla których kupiliśmy tę firmę, jest to, że ma bardzo nowoczesny zakład, świetnie zorganizowany i wyposażony. Niejedna korporacja nie powstydziłaby się takiej powierzchni produkcyjnej, a widziałem wiele zakładów spożywczych. Ten Fruktusa zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. On nie potrzebuje dofinansowania.

Natomiast kilkadziesiąt milionów przeznaczymy na dodatkowe inwestycje w naszych fabrykach. Największe będą w zakładzie w Łowiczu. Cały czas staramy się optymalizować procesy produkcyjne. Od 1 lutego dołączyła do nas Pani Iwona Jarzębska jako nowa dyrektor operacyjna, była wiceprezes Carlsberga, osoba z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem właśnie w produkcji. Przez ostatnich 10 lat w Carlsbergu zarządzała wszystkimi browarami, wcześniej pracowała w Wedlu i innych firmach. Wybraliśmy ją, by wzmocnić segment operacyjny.

Optymalizacja produkcji daje największe możliwości znalezienia dodatkowych pieniędzy, a w tak trudnych czasach, jakie obecnie nastały dla spółek z branży spożywczej, każdy grosz się liczy. Osoba, która ma doświadczenie w optymalizacji produkcji, jest skarbem dla każdego przedsiębiorstwa.

Na jakie inwestycje spółka wyda najwięcej środków?

Na pewno na zakład w Łowiczu, dlatego że jest to nasza największa fabryka. Wydatki inwestycyjne łączą się z potencjalnymi nowościami, dlatego trudno mi dzielić się już teraz szczegółami naszych planów. Zrobimy to na pewno, kiedy nowe linie zaczną pracować.

Czy może Pan podsumować 2011 rok jeśli chodzi o wyniki? Czy nastąpił wzrost sprzedaży?


Rok 2011 był bardzo trudny dla całej branży. Konsumpcja w branży sokowo - napojowej według Nielsena spadła o 12,4 proc. My nie byliśmy tym "złotym dzieckiem" - mieliśmy marki i linie, które rosły i takie, które spadały, więc w segmencie sokowo - napojowym idziemy pewnie z tym trendem rynkowym. Na szczęście mamy też drugi filar - Łowicz, Kotlin i Krakusa, gdzie urośliśmy powyżej rynku. Oznacza to, że wzrosły nasze udziały rynkowe. Udało nam się wygenerować w tym segmencie na tyle duże wzrosty, że pokryły spadki w drugiej części.

To bardzo trudny rok, szczególnie dlatego, że koszty surowców, np. cukru, koncentratów soków, były kosmiczne. Sok pomarańczowy kosztuje obecnie 2800 dol. za tonę, a jeszcze 5-6 lat temu to było 800 dolarów za tonę. W ciągu trzech lat koszt wytworzenia jednego litra soku pomarańczowego wzrósł o 85 proc., a ceny na półce nie wzrosły o więcej niż 20 proc. To przekłada się na rentowność i to w bardzo drastyczny sposób.

Czy można w takim razie mówić o wzroście przychodów i wyników? Czy firma wyszła na zero?

Nie dzielimy się dokładnymi liczbami. Rok zakończył się pomimo tych trudnych warunków całkiem przyzwoicie.

A czego spodziewa się Pan w 2012 roku, w poszczególnych kategoriach? Czy jest szansa na stabilizację w segmencie soków i napojów?

Sądzę, że stabilizacji jeszcze się w tym roku nie doczekamy. Patrząc na trendy widzimy, że w całym segmencie napojów niegazowanych konsumpcja soków czy napojów, opartych na sokach, spadła w ubiegłym roku o ponad 12 proc. i pewnie spadnie jeszcze w tym roku. Nie sądzę, że tak mocno jak poprzednio, myślę, że będzie to jednocyfrowy spadek. Czy będzie to 4-6, czy raczej 7-8 proc., trudno się wypowiadać. Na pewno w jakimś stopniu będzie miało na to wpływ lato i pogoda, która przekłada się na wszystkie napoje. W ubiegłym roku zamiast lipca mieliśmy "lipcopad" i wszyscy to odczuli - zarówno napoje, jak i woda, i piwo. My również. Miejmy nadzieję, że to lato będzie bardziej słoneczne - wtedy wzrośnie popyt na soki i napoje.

Z drugiej strony rośnie konsumpcja wody i sądzę, że będzie rosła w długim terminie.

Widzę też szanse w innowacyjności. Przykłady będę mógł Państwu już wkrótce przedstawić. W soku pomarańczowym czy jabłkowym trudno jednak wymyślić proch po raz drugi. Sok jabłkowy jest sokiem jabłkowym.

Widzimy na świecie trend rozcieńczania soków. Czy może on zawitać do Polski? Czy może konsument oczekuje 100 proc. soku?

Zgodnie z nowoprzyjętą dyrektywą unijną, sok owocowy musi zawsze zawierać 100 proc. soku. Także nektary owocowe są bardzo dokładnie sprecyzowane normami unijnymi, natomiast w kwestii napojów na pewno są takie możliwości, dlatego w sprzedaży pojawia się jednak coraz więcej napojów, które mają często symboliczną zawartość owoców.

W ubiegłym roku na rynku pojawiło się znów Frugo. Food Care zrobił na tym całkiem ładne obroty, była to zresztą świetna robota dystrybucyjna i każdy na zasadzie ciekawostki spróbował. Czy w dłuższym terminie to się utrzyma? Tego nie wiemy ani my, ani FoodCare.

Zobaczymy, co się jeszcze na tym rynku pojawi. Np. w Wielkiej Brytanii jest firma, która sprzedaje soki rozpuszczone z wodą i świetnie się to sprzedaje - bo konsument bardzo często w ten sposób pije sok, uznając, że np. jest tam dużo cukru, choć naturalnego.

Takie są trendy na rynku. My także mamy kilka pomysłów. Może nie zaskoczymy rynku, ale może uda się go troszkę zmienić.

Co prognozuje Agros-Nova na najbliższy rok w pozostałych kategoriach?

W pozostałych kategoriach tamten rok był dla nas dobry. Mam nadzieję, że ten rok też będzie równie dobry, a może nawet lepszy. Mamy kilka pomysłów, czy to innowacyjnych, czy to rozszerzających poszczególne brandy i produkty. Większość kategorii nie-sokowych, w których konkurujemy, rośnie o około 2-3 proc. wartościowo, co wiąże się nie tyle ze zwiększoną konsumpcją, co ze zwiększonymi kosztami wytworzenia. W dżemach, w których jesteśmy liderem, urośliśmy w zeszłym roku dwucyfrowo, podczas gdy cała kategoria urosła słabo jednocyfrowo. Jednak konsument zauważa, że tanie paradoksalnie jest drogie - kupowanie czegoś, np. produktu "dżemo-podobnego", który jest o 30 proc. tańszy, nie ma sensu, bo później chce się wyrzucić słoik po pierwszym rozsmarowaniu. Konsument coraz częściej docenia jakość - on nie tylko chodzi do sklepu dyskontowego, by szukać lepszej ceny, ale szuka też jakości i gwarancji tej jakości.

Ale Państwo także produkujecie dla Biedronki konfitury...

Tak, oczywiście, bo każdy szuka dodatkowych przychodów, jeśli ma do wykorzystania moce produkcyjne. Biedronka jest zainteresowana także tym, by sprzedawać produkt wysokiej jakości, by nie być porównywana. Udaje jej się to dzięki temu, że np. ma Coca-Colę 1,75 l i produkty w markach własnych. Jednak tak a nie inaczej się pozycjonuje i była w stanie wokół siebie stworzyć mit najtańszego dyskontu. To świetnia kreacja, majstersztyk marketingowy.

Czego w tym roku Pan się spodziewa w segmencie dżemów?

Sądzę, że dalej konsumpcja dżemów będzie rosła - jest to owoc, zdrowy produkt, który nie ma negatywnych konotacji. My rośniemy szybciej niż rynek i mamy nadzieję, że dalej tak będzie.

Jakiego wzrostu oczekuje firma w kategorii dżemowej?

Założenia mamy dwucyfrowe. Niedawno zakończyliśmy bardzo silną kampanię marketingową, związaną z promocją dżemów Łowicza, która przynosi rewelacyjne efekty.

Czy Agros-Nova wciąż planuje ekspansję zagraniczną?

Mamy stabilny eksport, ale przy naszych markach nie jest to priorytet. Zdecydowanie ważniejszy jest dla nas jest rynek polski i rozwój naszych marek na tym rynku.

A zagraniczne akwizycje?

Jeżeli pojawi się oferta, która będzie nam dawała możliwości synergii, jak najbardziej tak. Mieliśmy kilka propozycji, które sprawdzaliśmy na Ukrainie, jedną w Rumunii, ale okazało się, że nie przyniosą synergii i zysków, jakich oczekiwalibyśmy, więc nie podjęliśmy wyzwania. Jeśli pojawi się coś ciekawego, czemu nie.

Ukraina wydaje się ciekawa pod względem surowcowym...

Surowcowym tak, ale ciągle jest to rynek poza unijny, więc jednak barier jest bardzo dużo. Znam ten rynek, pracowałem na nim, prowadziłem tam firmę przez kilka lat. Jest to bardzo chimeryczny rynek i niestety bardzo inny niż w Polska, w sensie logiki i etyki biznesu.

A czy interesują spółkę tzw. rynki trzecie, np. w Azji, Ameryce Płd?

W produkcji żywnościowej, np. Chiny mają na tyle duże obszary upraw, że nie jesteśmy w stanie konkurować z nimi. Trzeba wziąć pod uwagę, że przy produktach spożywczych koszt transportu zabija konkurencję.

My eksportujemy dużo naszych produktów do Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i Kanady, Australii i Japonii, ale - w porównaniu do skali biznesu krajowego - są to nadal relatywnie niewielkie ilości. Nie będzie to fundament naszej strategii w przyszłości.

W ubiegłym roku trwała reorganizacja spółki. Czy ten proces został zakończony?

Tak. Mamy ustaloną, jasną i czystą strukturę kapitałową i prawną. Za nami sprzedaż fabryki w Kotlinie, integracja spółki Kotlin Dystrybucja i sprzedaż marki Elbro. Następnie KZPOW Włocławek, który był wydzielonym podmiotem, po dokupieniu pozostałych udziałów od Skarbu Państwa, pod koniec roku został włączony do Agros-Nova. W kolejnych miesiącach będziemy finalizować procesy, które jeszcze się toczą.

A jakie widzi Pan największe ryzyk...

Podobał się artykuł? Podziel się!

KOMENTARZE

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!

PARTNER SERWISU

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


Oferty pracy (22 015) + DODAJ OFERTĘ



Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • hrk.pl
  • monsterpolska.pl
  • jobs4sales.pl
  • przedstawiciele.pl
  • jobexplorer.pl
  • jobexpress.pl
  • infopraca.pl
  • praca.pl
  • praca.pl
Oferty przetargów (2 782 271)


Polecane oferty


Oferty nieruchomości


Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • www.industrial.pl
  • www.nportal.pl
  • tabelaofert.pl
Oferty komunikatów (397 662)


Polecane oferty

Nasz partner

  • www.komunikaty.pl
Obiekty konferencyjne

» Wyszukiwanie zaawansowane

POLECAMY W SERWISACH