- Według części ekspertów ustawa o nasiennictwie miała być furtką do zalegalizowania upraw roślin GMO w Polsce...
- Czy żywność GMO jest szkodliwa? Opinie są ciągle bardzo podzielone. Coraz więcej pojawia się jednak takich, które wskazują na negatywne skutki spożywania produktów na bazie roślin modyfikowanych genetycznie. Jestem przeciwnikiem GMO i zwolennikiem jak najbardziej naturalnej produkcji żywności. Nasze produkty, takie jak crunchy czy pasztety sojowe, są produkowane na bazie naturalnych surowców, nawet bez dodatków i substancji, które miały wzmacniać smak, takich jak glutaminian sodu.
Kiedyś informowaliśmy klientów, pisząc na opakowaniach, że nasze produkty nie zawierają GMO. Jednak zmiany w prawie zabroniły tego typu działań, nakazując informowanie o tym, że konkretny produkt zawiera surowce modyfikowane genetycznie.
Jesteśmy przedstawicielem na Polskę firmy Alpro, jednego z największych producentów wyrobów sojowych. To produkty certyfikowane, objęte nadzorem, które są produkowane na bazie naturalnych surowców.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w paszach dla zwierząt, gdzie większość surowca jest GMO.
- Pojawiają się opinie, że bez GMO opłacalność produkcji roślinnej i zwierzęcej w Polsce spadnie i nie wytrzyma konkurencji z zewnątrz.
- Z tego, co wiem, różnice w cenie między ziarnem soi GMO a ziarnem niemodyfikowanym nie są tak duże, jak się ogólnie przypuszcza. Ziarno niemodyfikowane jest droższe jedynie o 8-10 proc. W USA wszyscy od 30-40 lat jedzą już produkty wytwarzane na bazie GMO, dla nich to sytuacja "normalna". W Polsce i Europie sytuacja jest zupełnie inna - tutaj konsument zapłaci więcej za produkt naturalny.
Według badań, tylko 20 proc. europejskich konsumentów jest zainteresowanych kupowaniem produktów GMO, pozostałych 80 proc. jest negatywnie nastawionych do tego typu towarów.
Co istotne, koszt surowca w gotowym produkcie to ok. 20 proc. ceny na półce, więc w Polsce czy Europie mogłoby się po prostu nie opłacać produkowanie żywności GMO na dużą skalę, ponieważ nie znalazłaby ona odbiorców. Podam przykład.
Kilka lat temu jeden z polskich producentów informował na opakowaniach, że produkt został wyprodukowany na bazie surowca GMO. Towary były trochę tańsze niż produkty Sante, a ów producent zaoszczędził na kosztach. Po roku firma musiała zmienić strategię i wycofała produkty, bo przestały się sprzedawać. Nikt nie chciał kupować GMO.
Zobacz także:
- Sante wchodzi w rynek bakalii. Nie wyklucza przejęcia (23-05-2012, 08:06)
- Ba! Bakaliowe batony od Bakalland (17-05-2012, 16:35)
- Sante poszerza ofertę cukru trzcinowego (10-05-2012, 13:34)
- Bakalland - Footballand (09-05-2012, 12:16)
- Prezes Bakallandu: Skupimy się na rozwoju organicznym (08-05-2012, 08:23)
- Racuchy owsiane Sante (27-04-2012, 15:56)
- Ruszyła kampania reklamowa produktów Sante z udziałem Agnieszki Maciąg (27-04-2012, 12:39)
- Giełdowe firmy spożywcze zanotują dobre wyniki (14-04-2012, 19:55)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








