- Przetwórczy przemysł, w przeciwieństwie np. do branży cukierniczej, nie jest w stanie przerzucić pewnej części kosztów na konsumentów. Dlatego skłonność do rozmów wielu właścicieli może być znacznie większa niż do tej pory. Problemem może być za to mentalność właścicieli, którzy od podstaw tworzyli te firmy i są z nimi bardzo związani - mówi Marek Moczulski.
Jednak rynek huczy od plotek. Prezesi przetwórczych spółek tylko wymieniają firmy, w których jak enigmatycznie stwierdzają, "coś może się wydarzyć". Kilku z nich wskazało na szykujące się zmiany właścicielskie w firmie Roleski, która produkuje sosy. - Właściciel szuka kapitału na dalszy rozwój. Podobno trwają już rozmowy z potencjalnymi inwestorami, który przejmie część udziałów tej firmy - mówi prezes jednej z giełdowych spółek spożywczych.
Inny ekspert z branży uważa, że Roleski może planować debiut giełdowy. Jednak zaznacza, że pierwsze informacje na ten temat pojawiały się już kilka lat temu, teraz wróciły wiosną br.
Przedstawiciele firmy Roleski nie wkluczają obu scenariuszy, zaznaczają jednak, że nie dotyczą one najbliższej przyszłości spółki. - Roleski to w 100 proc. firma rodzinna i w najbliższym czasie nie planujemy debiutu giełdowego, nie planujemy również wpuszczać do firmy inwestora. Nie oznacza to jednak, że w przyszłości nie będziemy rozważać takich opcji - mówi Monika Marszycka, manager ds. komunikacji i PR w firmie Roleski.
Zdaniem prezesa firmy Rolnik to dobry czas na przejmowanie ale słaby na sprzedawanie swoich udziałów w firmach. - To czas kupującego, bo wiele spółek jest w słabej kondycji finansowej i walczy o przetrwa nie albo nie ma pomysłu na dalszy rozwój - mówi Józef Rolnik, właściciel firmy Rolnik.
Rolnik nie jest zainteresowany pozyskaniem inwestora. - Nasza spółka nie jest też sprzedaż, na razie radzimy sobie bez zewnętrznej pomocy. Jeśli sytuacja zmusiłaby mnie do tego, to wolałbym sprzedać firmę niż dzielić się nią z inwestorem po połowie - mówi Józef Rolnik.
Nie wszyscy eksperci przewidują nagłe zwiększenie liczby transakcji w sektorze przetwórstwa warzywno-owocowego. - Polskie przetwórstwo owocowo-warzywne jest i zawsze było na bardzo wysokim poziomie, więc nie dziwi to, że spółki cieszą się uwagą inwestorów. Wydaje mi się jednak, że nie przełoży się to w najbliższym czasie na jakieś znaczącą falę transakcji. W większości są to rodzinne spółki, prowadzone od wielu lat i rozwijające się w sposób zrównoważony, których właściciele nie widzą potrzeby zmian kapitałowych. Poza tym firmy z tego sektora w większości dobrze poradziły sobie w okresie spowolnienia gospodarczego i nie muszą szukać pomocy ani finansowania na zewnątrz - mówi serwisowi portalspozywczy.pl Piotr Grauer, wicedyrektor działu Corporate Finance w KPMG.
Polecamy:
Zobacz także:
- Ekspert: Firmy przetwórcze mogą mieć problem z finansowaniem inwestycji (28-12-2011, 11:27)
- Ekspert: Fuzja firm Zott i Bacha wpisuje się w ogólny trend konsolidacyjny mleczarstwa (07-12-2011, 09:13)
- Ekspert: Rozwój rynku dodatków do żywności jest uzależniony od rozwoju poszczególnych segmentów (27-10-2011, 10:23)
- Ekspert: Średniej wielkości firmy z branży przetwórstwa warzywno-owocowego mogą być w trudnej sytuacji (14-10-2011, 10:24)
- Przetwórstwo owocowo-warzywne: Trzeba zapomnieć o tym, że surowce będą tanie (04-10-2011, 19:46)
- Można spodziewać się kolejnych transakcji przejęć w sektorze spożywczym (04-10-2011, 19:23)
- Ekspert: Jeśli Penta przejmie kontrolę nad aktywami Jago, znacząco zwiększy przewagę nad konkurentami (23-09-2011, 10:04)
- Ekspert: Opakowanie w napojach jest istotnym nośnikiem przekazu marketingowego (11-08-2011, 11:48)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»











