REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Tomasz Kurpisz, prezes zarządu firmy Hortex - cały wywiad

  • Autor: Paulina Mroziak, portalspozywczy.pl
  • Data: 18-01-2013, 14:27
Przeczytaj cały wywiad z Tomaszem Kurpiszem, prezesem zarządu firmy Hortex
Tomasz Kurpisz, prezes Horteksu // Fot. ŻelaznaStudio / P.Pawłowski

- Może nasi właściciele nie są agresywnie nastawieni do dużych inwestycji i wejścia w dużej skali w nowe kategorie, ale też nie ma presji, aby z tej inwestycji wychodzić - mówi serwisowi portalspozywczy.pl, Tomasz Kurpisz, prezes firmy Hortex.

REKLAMA
- Czy przychody Horteksu w tym roku obrotowym przekroczą 800 mln zł?

Rok finansowy, który zakończył się 31 maja 2012 r. przyniósł nam ok. 740 mln zł przychodów. Był to nieco niższy wynik niż w poprzednim okresie rozliczeniowym, co wynikało m.in. ze spowolnienia eksportu mrożonek na rynek rosyjski, jak i trochę mniejszych przychodów w Polsce - w segmencie soków.

Obecnie jesteśmy po siedmiu miesiącach roku finansowego 2012/13 i wydaje nam się, że jesteśmy na najlepszej drodze, aby odbudować przychody do poziomu 800 mln zł.

- Z czego wynika spowolnienie eksportu na rynek rosyjski?

Rynek mrożonych warzyw i owoców w Rosji zmienia się. Coraz większą rolę odgrywają marki własne, a ok. 35 proc. rynku stanowią mrożonki sprzedawane luzem w sieciach handlowych.

W Rosji sprzedajemy wyroby pod własną marką, ale jesteśmy również dostawcą mrożonek marki Jest Idea dla naszego partnera - firmy Inmarko z grupy Unilever.

Nie zamierzamy rezygnować z rozwoju na rynku rosyjskim - planujemy inwestycje w marketing i trade-marketing. W przypadku inwestycji bezpośrednich już kilka lat temu zweryfikowaliśmy plany. W 2007 roku mieliśmy już podpisany list intencyjny z władzami miasta Woroneż dotyczący budowy centrum dystrybucyjnego oraz zakładu pakowania. Z tych planów wycofaliśmy się już kilka lat temu, gdy środowisko i otoczenie biznesowe w Rosji uległo zmianom, co było skutkiem kryzysu.

Uważamy, że jeśli firma chce rozwijać sprzedaż w danym państwie, budowa centrum dystrybucyjnego czy zakładu przetwórczego jest bardzo wskazaną inwestycją. Obecnie tak naprawdę mamy wolne moce produkcyjne w zakładach w Polsce i chcemy je wykorzystać w pierwszej kolejności. W 2007 r. - kiedy planowaliśmy inwestycje w Rosji - wykorzystanie polskich zakładów było pełne.

- Jak Pan ocenia sytuację na polskim rynku soków, nektarów i napojów owocowych?

Wyniki ostatnich miesięcy pokazują, że rynek SNN zaczyna się powoli odbudowywać - zanotowano wzrosty w porównaniu z analogicznymi okresami w latach ubiegłych. Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy rynek urósł kilka procent.

Na kiepskie wyniki ubiegłego roku duży wpływ miało zimne lato. Obecnie wydaje się również, że trendy, które zmierzały w kierunku zastępowania spożycia soków innymi napojami, np. wodą powoli zostały wyhamowane. Polacy wracają do picia soków, nektarów czy napojów owocowych.
Teraz może być już tylko lepiej, dlatego - moim zdaniem - rynek będzie rósł zarówno wartościowo, jak i ilościowo. Oczywiście luka, jaka powstała na rynku jest dosyć duża. Konsumpcja oscyluje na poziomie z 2006 roku, więc jest, co odbudowywać.

- Jak wygląda sytuacja cenowa soków? Czy w ostatnim czasie producenci zdecydowali się na drastyczne podwyżki cen?

Na rynku miały miejsce korekty cen na przestrzeni ostatnich 12-18 miesięcy. Są to jednak dość nieduże podwyżki - maksimum 5-proc. Nie nadążają one jednak za realnym wzrostem kosztów produkcji. Drogi jest cukier mający wpływ na ceny nektarów i napojów, owoce krajowe (jabłka, truskawki, wiśnie) czy koncentraty owocowe (przede wszystkim pomarańczowy).

- Jakie plany związane z rynkiem SNN ma Hortex?

Konsekwentnie wprowadzamy różnego rodzaju innowacje czy nowe smaki. Już kilkukrotnie wprowadziliśmy limitowane wersje sezonowych smaków napojów. Od dwóch lat wprowadzamy nową komunikację, grafikę, opakowania - tak, aby zainteresować konsumentów naszą marką.
Nasze udziały w rynku SNN są dość stabilne. Mamy ok. 13 proc. rynku oraz ponad 20 proc. w rynku liczonym bez marek własnych. Daje nam to mocną drugą pozycję. Mamy aspirację do zwiększania udziałów, ale bardziej zależy nam na zdobyciu celów finansowych niż na ściganiu się o udziały.

Trzeba jednak zaznaczyć, że na przestrzeni ostatnich lat największe udziały w rynku uzyskały marki własne. Jednak w ostatnim okresie obserwujemy, że w dyskontach spada sprzedaż marek własnych kosztem produktów brandowych. Wydaje mi się, że jest to związane ze zmianą strategii Lidla i Biedronki, które coraz częściej i coraz chętniej wprowadzają produkty markowe. Nam również od kilku miesięcy udaje się z na tym polu współpracować z Biedronką. To może być kierunek, w którym będą zmierzały dyskonty, a to powoduje zwiększenie udziałów produktów markowych w całym roku soków.

- Czy ten trend może być związany także z tym, że rosnące koszty produkcji wymusiły na producentach soków marek własnych spore podwyżki i nie są one w stanie konkurować z wyrobami markowymi?

Jest to bardzo istotny czynnik rozwoju markowych produktów. Jednak na uwagę zasługuje też fakt, że ceny soków, nektarów czy napojów owocowych są wciąż relatywnie niskie, jeżeli porównamy średnią cenę litra soku pomarańczowego w Polsce (4-5 zł), a np. w Moskwie (70-80 Rubli czyli ok.8 zł) czy Londynie (1,5- 2 funtów czyli również 7-10 zł). A tak naprawdę wszyscy producenci w Europie kupują ten sam koncentrat pomarańczowy i pakują soki w te same opakowania dwóch opakowaniowych gigantów, dlatego nie ma racjonalnego powodu, aby ceny soków w Polsce były nawet dwa razy niższe niż w innych krajach.

- Na jakim etapie rozwoju znajduje się obecnie branża mrożonek w Polsce?

Głęboko wierzymy, że mrożonki są przyszłością rynku. Poziom konsumpcji mrożonych warzyw i owoców w Polsce jest relatywnie niski porównując kraje Europy Zach. Szczególnie widać to na przykładzie mrożonych dań gotowych czy produktów bardziej rozbudowanych, których spożycie w naszym kraju jest na bardzo niskim poziomie. Im Polacy będą bardziej zapracowani i im częściej będą szukali wygodnej, praktycznej, taniej i zdrowej żywności, tym rynek będzie się szybciej rozwijał. Polacy jeszcze nie do końca doceniają zalety mrożonek. Dużo czasu i energii poświęcamy, więc na proces edukacji - chcemy przekazać Polakom, że mrożonki są bardzo naturalną żywnością - zamrażaną zaraz po zbiorach.

- Jak wygląda sytuacja Horteksu na tym rynku?

Jesteśmy nadal zdecydowanym liderem rynku z udziałami rzędu 40 proc.

Rynek mrożonek rośnie, ale dzięki rosnącej sprzedaży i udziałom marek własnych. Dlatego staramy się przekonywać sieci dyskontów, że mamy dla nich również atrakcyjną ofertę i zamierzamy tam właśnie rozwijać sprzedaż. Obecnie współpracujemy już z siecią Lidl. Staramy się też o obecność z mrożonkami w sieci Biedronka - na razie dostarczamy tam tylko soki.

- Czy zamierzają Państwo inwestować w segmencie mrożonek w rozwój asortymentu?

Oczywiście staramy się wprowadzać nowe produkty i wycofywać te, które nie rotują. Jednak rozbudowa portfolio nie jest naszym celem priorytetowym. Wolimy skupić się na rozwoju dystrybucji i dostępności mrożonek.

Nie zamierzamy jednak inwestować np. w kategorię mrożonych dań gotowych mącznych, ponieważ te lepiej sprzedają się w postaci dań chłodzonych (np. pierogi czy naleśniki). Największą popularnością cieszą się mrożonki, które stanowią półfabrykat do dalszej obróbki.

- Jak Pan ocenia branżę dystrybucji mrożonek po ruchach konsolidacyjnych Penty i upadku Jago?

Jago zniknęło z rynku ponad rok temu, więc wydaje mi się, że dziura po tym dystrybutorze została już skutecznie zasypana, a miejsce tej firmy zajęli inni dystrybutorzy.

Na rynku trwają procesy konsolidacyjne, a liderem pod tym względem jest Iglotex, który połączył się z dawnymi Iglokrakami. Inni dystrybutorzy także wysyłają tego typu sygnały, więc - moim zdaniem - proces ten będzie postępował.

Mam nadzieję, że dystrybutorzy będą się rozwijać. Liderzy muszą mieć silną konkurencję, aby rynek mógł dynamicznie się rozwijać.
Wydaje mi się, że procesy konsolidacyjne będą skutkowały lepszą jakością świadczonych usług, które będą zauważalne zarówno dla producentów mrożonek, jak i konsumentów.

- Czy trafne jest stwierdzenie, że po ostatnich przemianach na rynku, producenci powinni zadbać o rozwój własnej dystrybucji?

Moim zdaniem producent powinien koncentrować się przede wszystkim na produkcji, a dystrybutor - na dystrybucji. Na przykładzie Horteksu trzeba zaznaczyć, że trudno jest utrzymać własną dystrybucję w oparciu tylko o jedną kategorię produktów - w naszym przypadku jedynie o mrożone warzywa i owoce. Dystrybutor zajmuje się szerszym wachlarzem produktów - ma w swojej ofercie także, np. lody, mrożone ryby czy pizze.

- Jak Pan ocenia obecny sezon na rynku owoców i warzyw? Co firmę zaskoczyło podczas skupów surowców?

Prowadzimy skup już od tylu lat, że nie za wiele jest nas już w stanie zaskoczyć.

Sezon 2012/13 nie jest specyficznym. Relatywnie drogie były owoce, przede wszystkim wiśnie czy truskawki, ale z drugiej strony mrożone owoce to zaledwie 4-5 proc. naszego biznesu mrożonkowego, więc nie odczuliśmy specjalnie tych wysokich cen.

Skupujemy głównie warzywa. Ich skup oceniam dobrze - ceny kształtowały się na średnim poziomie, a dostępność była pełna. Współpracujemy z wieloma dostawcami, z którymi mamy podpisane umowy kontraktacyjne.

- Czy Hortex współpracuje z grupami producenckimi? Jak Pan ocenia tę współpracę?

Współpracujemy z kilkoma grupami producentów, głównie warzyw. Owoce, szczególnie miękkie, skupowane są głównie w tzw. transakcjach spotowych, a ich ceny zależne są wtedy od dziennej podaży i popytu - stąd notujemy drastyczne wahania cen.

W przypadku warzyw dostawy kontraktowane są z producentami już wczesną wiosną. Oni wiedzą, co mają zasiać - ile, gdzie i w jakim terminie. Ta współpraca jest o wiele bardziej zorganizowana i przewidywalna.

Mamy bardzo dobre doświadczenia współpracy z grupami producenckimi. Jednak to czy ilość naszych kontraktów z tego typu podmiotami będzie rosła, zależeć będzie nie tylko od naszego wyboru, ale także od procesu rozwoju organizacji rynku produkcji warzywnej. W dalszym ciągu chęć plantatorów do zakładania tego typu grup wydaje się ograniczona - wielu z nich woli działać niezależnie.

Współpraca z grupami jest na tyle istotna dla naszej firmy, że umawiamy się z nimi na dostawy konkretnych i dużych ilości surowca i plantatorzy - razem w ramach grupy - są w stanie spełnić te wymogi.

Hortex jest otwarty na współpracę z grupami. Generalnie łatwiej współpracuje się z kilkunastoma dużymi podmiotami niż z setkami małych.

- Jakie Hortex ma plany dot. rozwoju eksportu?

W przypadku soków 95 proc. produktów sprzedawanych jest w Polsce i tak na razie pozostanie. Soki wysyłamy głównie tam, gdzie znajdują się duże skupiska Polonii, do Wlk. Brytanii, Irlandii, USA, Kanady, Bułgarii i Rumunii, a w tej chwili staramy się nawiązać współpracę z jednym z dystrybutorów na terenie krajów bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia).

W przypadku mrożonek jesteśmy obecni prawie we wszystkich krajach naszego regionu oraz w Europie Wschodniej, a eksport stanowi ok. 50 proc. naszej ogólnej sprzedaży. Mamy silną pozycję w Rosji (80 proc. wszystkich dostaw na rynki zagraniczne) czy w krajach bałtyckich.

Eksportujemy także do Rumunii, na Ukrainę czy Białoruś. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie nasza marka jest znana. Trudno jest sprzedawać w krajach, gdzie brand nie jest rozpoznawalny.

- Czy Hortex - korzystając np. z olbrzymiej rozpoznawalności i tradycji - ma plany wejścia w nowe segmenty rynku?

Analizujemy możliwości naszej oferty, niekoniecznie pod marką Hortex. Możemy wykorzystać nasz szeroki system dystrybucji do sprzedaży produktów także pod innymi markami.

Marka Hortex ma teoretycznie duży potencjał, aby wchodzić w nowe kategorie, ale z drugiej strony operowanie jednym brandem w wielu kategoriach ma swoje ograniczenia.

Jesteśmy, więc dość ostrożni w kwestii rozszerzania oferty. Nie mamy na razie konkretnych planów.

- Gdyby Hortex zdecydował się na rozszerzenie kategorii, firma musiałaby także zainwestować w nowe linie produkcyjne...

Niekoniecznie. W Polsce istnieją wolne moce produkcyjne i gdybyśmy tylko chcieli i mieli jakieś konkretne plany, moglibyśmy nawiązać współpracę z jakimś zakładem.

- Czy lody są dobrą kategorią do rozszerzania oferty Horteksu?

Lody nie są kategorią, w którą chcielibyśmy zainwestować. W Polsce jest kilku znaczących producentów lodów, zarówno ogólnopolskich, jak i lokalnych - w segmencie premium, mainstream czy economy.

W ostatnim czasie mówi się, że firmy produkujące lody są wystawiane na sprzedaż. Czy Hortex chciałby wejść w nową kategorię właśnie poprzez przejęcie?

Trzeba by przeanalizować, z jakiego powodu się tak dzieje. Być może te firmy mają zbyt mały potencjał i nie radzą sobie na rynku.
W przypadku przejęć głównym decydentem jest fundusz inwestycyjny - właściciel Horteksu, który ma określony horyzont czasowy, a inwestowanie w nową kategorię wiązałoby fundusz z firmą pewnie na wiele lat.

Dla funduszy akwizycja oznacza długie zaangażowanie - trzeba przeprowadzić konsolidację i wykazać efekty przejęcia. Jest to proces na 3-4 lata.
Akwizycje to raczej nie jest aktywność, jakiej by od nas oczekiwał właściciel. Jednak, jeśli pojawią się bardzo ciekawe oferty, to na pewno je przeanalizujemy.

Zaznaczę jednak, że w kategorii mrożonek nie dostrzegamy firm, które byłyby do nas podobne i warte przejęcia. Rynek soków jest natomiast dość mocno skonsolidowany, a ponad 80 proc. rynku należy do czterech głównych producentów (Maspex, Hortex, Agros-Nova, Sokpol), a nie widzę możliwości jakiś połączeń. Natomiast to, co byłoby dla nas najbardziej interesujące i korzystne, to połączenie z firmami z innych kategorii. Wtedy moglibyśmy wykorzystać synergię dotyczące dystrybucji, sprzedaży, mocy produkcyjnych. Analizujemy różne warianty.

- Jakie są plany właściciela Horteksu w kwestii wyjścia z inwestycji?

Fundusz Argan jest naszym inwestorem od grudnia 2006 roku. Nie mamy jakiś specjalnych planów czy zapowiedzi wyjścia funduszu z Horteksu. Spokojnie rozwijamy się i poprawiamy wyniki finansowe.

Może nasi właściciele nie są agresywnie nastawieni do dużych inwestycji i wejścia w dużej skali w nowe kategorie, ale też nie ma presji, aby z tej inwestycji wychodzić. Obecna sytuacja rynkowa nie sprzyja kupowaniu i sprzedawaniu firm - wyniki nie zachęcają do tego, żeby sprzedawać, wyceny nie są najwyższe, więc spokojnie czekamy.

Nie jest jednak tak, że gdyby pojawił się kupiec zainteresowany Horteksem, to jego propozycja nie będzie przeanalizowana. Obecnie nie są prowadzone żadne rozmowy czy negocjacje, ani aktywne poszukiwanie kupca na Hortex.

- W ostatnim czasie Hortex zmienił strukturę operacyjną. Grupę podzielono na trzy części, w tym wydzielono segment soków i mrożonek. Wielu ekspertów upatruje w tym procesie aktywne przygotowania do sprzedaży - być może kilku podmiotom...

Wydzieliliśmy te dwa segmenty przede wszystkim dlatego, aby jasno komunikować wyniki i efekty każdej z tych kategorii, ułatwić działalność operacyjną, zapewnić większą skuteczność działań, lepsze dostosowanie do potrzeb rynku i specyfiki każdego z biznesów (innego sposobu produkcji, dystrybucji i sprzedaży soków i mrożonek).

Nie jest nieprawdą to, że wydzieliliśmy te biznesy, dlatego, aby w przyszłości, kiedy będziemy zmieniać właściciela, sprzedawać części naszej grupy osobno i, aby móc wtedy pokazywać inwestorom jasno, jakie są ich wyniki. Ale to nie oznacza, że firma jest już wystawiona na sprzedaż. Tego typu przekształcenia przeprowadza się perspektywicznie i niekoniecznie pod konkretną transakcję.

W poprzedniej strukturze, kiedy biznes mrożonkowy był własnością firmy Hortex zajmującej się sokami, sprzedaż aktywów osobno też była możliwa. Fakt, że zmieniliśmy strukturę w taką, gdzie te spółki są siostrzanymi - a nie jedna zależna od drugiej - niewiele zmieniło dla potencjalnego nowego inwestora.

- Czy jest możliwy debiut Horteksu na giełdzie?

Giełda jest - z punktu zarządu spółki - dobrym rozwiązaniem, które pozwoliłoby na optymalne wykorzystanie marki Hortex w obu kategoriach - mrożonek i soków. Uważamy, że firma ma dobre perspektywy i rozpoznawalną markę, więc wejście na warszawską giełdę byłoby dobrze odebrane przez inwestorów.

Natomiast w tej chwili sytuacja na giełdzie nie napawa optymizmem - jest bardzo mały ruch, a wyceny spółek są dość niskie. Nie jest to więc rozwiązanie, które byłoby obecnie preferowane przez właściciela Horteksu.

- Jak wyglądają inwestycje organiczne firmy Hortex?

Hortex ma optymalne moce produkcyjne. Przeprowadzamy głównie inwestycje odtworzeniowe, które poprawiają naszą infrastrukturę, ograniczają zużycie mediów czy emisję spalin. To nie są gigantyczne kwoty - około kilkanaście milionów złotych rocznie.

Dziękuję za rozmowę.

KOMENTARZE: (1)

Wypowiedz się! Twoja opinia jest ważna!

  • Detalista 21-01-2013, 20:54:
masło maślane panie prezesie. Sam pan sobie zaprzecza w tym wywiadzie. Lider hahaha pozdrawiam

Zobacz wszystkie komentarze (1)

PARTNER SERWISU
REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA
Oferty pracy (25 264) + DODAJ OFERTĘ



Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • hrk.pl
  • monsterpolska.pl
  • jobs4sales.pl
  • przedstawiciele.pl
  • jobexplorer.pl
  • jobexpress.pl
  • infopraca.pl
  • praca.pl
  • praca.pl
Oferty przetargów (2 782 331)


Polecane oferty


Oferty nieruchomości


Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • www.industrial.pl
  • www.nportal.pl
  • tabelaofert.pl
Oferty komunikatów (397 663)


Polecane oferty

Nasz partner

  • www.komunikaty.pl
Obiekty konferencyjne

» Wyszukiwanie zaawansowane

REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH